Inne - Strona 32 z 42 - Ładne Bebe

Nie ma czasu na niemiłość

Sześć kubków, pięć szklanek, dziewięć talerzy, dwa garnki i od nich pokrywki, trzy miseczki, i sztućce – zawartość zmywarki. Sama to wszystko zapakowałam, sama to wszystko z niej wyjęłam i rozłożyłam na miejsce, pomijając zmywanie. Nawet mnie to nie zaskoczyło, wykonałam konieczny proces w drugą stronę. Bywają komunikaty tak abstrakcyjne, że trudno je zrozumieć. Jak ten, że walczę o przetrwanie. W pierwszej fali pandemii włączyłam wszystkie wypracowane przez siebie mechanizmy obronne. Najefektywniejszym była

Matrioszka – list do mamy

Mamo, kiedy urodziłam córkę, poczułam się jak zagubiona matrioszka. Odłączona od swoich większych poprzedniczek. Poczułam, że pochodzę znikąd, że do nikogo nie jestem podobna, że jestem pierwszą matką na ziemi. A desperacko potrzebowałam Cię, mamo, większej, starszej matrioszki, która ukoi mnie swoją obecnością, da mi poczucie łączności i przynależności. Brakowało mi Cię, mamo, żeby zobaczyć, że moje przerażenie nie jest pierwsze, ani ostatnie, że też je dobrze znasz. Chciałam, żebyś przy mnie była, mamo,

Siniaki zamiast medali

  Mieszkam w małym mieście i wachlarz zajęć dodatkowych dla dzieci jest tu skąpy. Choć i tak w tym roku byłam mocno zaskoczona, bo dla takiego Antka, który ma 9 lat, jest i basen, i karate, i tańce, i szachy, i gra na instrumentach, zajęcia plastyczne, piłka, a nawet zapasy. Wow! Nieźle jak na kilkunastotysięczne świętokrzyskie miasteczko. Ale to nie koniec, bo znam rodziców, którzy swoje pociechy wożą trzy razy w tygodniu na tenis – 70 kilometrów w jedną stronę.

Lekcja empatii

  Parę dni temu, rano Leo, Gaia i ja byliśmy razem w kuchni, rozmawialiśmy i przygotowywaliśmy śniadanie. To nie był mój najlepszy poranek – w nocy Gaia była ciągle na mojej piersi. Stale się budziła i uspokajała na cycu, a kiedy w końcu zasnęła, odczekałem chwilę i jak najdelikatniej próbowałam zmienić swoją pozycję, na co ona znów się obudziła i wszystko zaczęło się od początku. Więc rano czułam się zmęczona i bez energii, i zdecydowanie brakowało mi cierpliwości do wszystkich

Rodzice muszą się dobrze bawić

Kocham memy. Memy to moje źródło wiadomości. Najpierw oglądam memy, a potem dopiero zerkam na Wyborczą, żeby zrozumieć, dlaczego znowu śmieję się z Sasina, co przerąbał 70 milionów na wybory, co się nie odbyły, i nie poniósł żadnych konsekwencji. No i wszystko jasne, już wiem, z czego się śmieję. Między jednym absurdem naszego wspaniałego rządu czy też kościoła katolickiego a kolejnym z młodzieżą wszechpolską znalazłam ciekawy cytat, oto on „Dorośli muszą się dobrze bawić,

Nie przejmuj się – zajmuj się

  Patrzę na swoje liczne dzieci i się zastanawiam. Co zostanie w nich z tych osób, które znam teraz? Jakie jeszcze talenty objawią? Których nie użyją do pięćdziesiątki? Ile jeszcze kolorów włosów będą miały? Czy będą hodowały mopsy? Gdy część mojej gromady weszła w wiek nastoletni, wróciłam we wspomnieniach do własnej młodości, udokumentowanej kartonami dzienników. Co wieczór, gdy wszyscy szli spać i gwar milkł, wykradałam się cichcem do lat 90. XX w., by spotkać

Ćwiczenia z elastyczności

Chciałam zacząć zdaniem o moim stchórzeniu. Bo to pierwsze, co przyszło do głowy, gdy usiadłam nad tekstem o szkole. „Stchórzyłaś” – powiedziałam do siebie zaraz po tym, jak przyznałam znajomym, że Michał jednak we wrześniu pójdzie do zwykłej obwodowej podstawówki zamiast zostać ze mną w edukacji domowej. Ale to nie tak. Moi chłopcy pójdą do szkoły, nie dlatego, że nie mam odwagi zrobić inaczej, pójdą, bo potrzebują odmiany. No, chyba, że covid na to nie pozwoli. Miesiące łażenia po drzewach, uprawiania ogródka, zbierania

Lubisz moje dzieci?

Kiedyś wyobraziłam sobie rzeczywistość, w której to nie tylko my, rodzice, we dwoje uczestniczymy w procesie rozwoju naszych dzieci, ale cała wioska, ze swoim bogactwem i różnorodnością. Wyobraziłam sobie, że odbywa się to niekoniecznie w obrębie rodziny, ale wychodzi dalej, poza to dobrze znane terytorium, wciąż jednak na bezpiecznym, wspierającym gruncie. To rzeczywistość, w której każdy członek wzbogaca nasze dzieci cząstką siebie, swoją perspektywą, językiem, sposobem myślenia, talentem, umiejętnością, wrażliwością. Rzeczywistość, w której dzieci uczą się,

Wtedy dopiero odpoczniemy

Gdy kot wychodzi na polowanie, większość czasu przesypia. „Bądźmy kotami” – powiedziałam niedawno w branżowym podcaście i odezwa ta stała się hitem. „Mam pokowidową potworną klęskę urodzaju i brakuje mi czasu na to, by usiąść, zamknąć oczy i wyprodukować osobistą myśl” – zwierzyłam się redaktorce Ładne Bebe, przesuwając ponownie termin oddania felietonu. Przyjęłam życzenia rychłego samoodpadnięcia i słuch po mnie zaginął. A gdy dwa tygodnie później jej wiadomość zaczynała

Moja córka czarownica

Wiedźmy, Wróżki, Czarodziejki to postacie, które towarzyszą nam od dziecka. Jako małe dziewczynki obcowałyśmy z nimi w bajkach, baśniach, opowieściach. Czytałyśmy o nich w książkach, oglądałyśmy w filmach, dorastałyśmy w ich towarzystwie. Swoim dziecięcym umysłem i świeżym spojrzeniem nie zastanawiałyśmy się, kim są Wiedźmy i Czarownice. Były, pojawiały się w opowieściach przed snem, biegały z nami po łąkach, kiedy samodzielnie odkrywałyśmy piękno otaczającego nas świata. Do dziś rozbudzają wyobraźnię, pokazują, że są przestrzenie wymykające