rozwój dziecka święta z ładne bebe

Świąteczne przygotowania z dziećmi

Wszystko w małych rękach, tipy na wspólny czas

Świąteczne przygotowania z dziećmi
internet

Pewnego dnia syn upiecze makowiec, córka ulepi sto pierogów (a pies wymopuje podłogę). Ale zanim to nastąpi, przygotowaniami do Świąt bawimy się wspólnie. Oto plan, który wprowadzi w domu świąteczną atmosferę, pozwoli niegłupio zająć dzieci, a przy okazji wesprze je w nauce samodzielności.

Nie mam niestety psa, ale z praktyki wiem, że historia o dzieciach, które niemal same szykują Święta, jest możliwa. Mogą mieć z tego przyjemność i traktować przygotowania jako wspólną sprawę, projekt, w który raz do roku wchodzi się z radością. Oto lista przedświątecznych aktywności, ułożona chronologicznie – z czym warto ruszyć dziś, a co zrobić za tydzień? Pewnie większość z was już puszcza zimowe playlisty. Lockdown sprawił, że w niejednym domu gwiezdne lampki z Ikea zaświeciły już w listopadzie. Więc czas na zabawę i konkretne przygotowania.

Niezależnie od tego, czy w waszym domu Święta mają charakter religijny czy ateistyczny, dla dzieci oczekiwanie jest ważnym wydarzeniem. I niezależnie od światopoglądu, mamy okazję cieszyć się wolnymi dniami i wspólnym czasem, mamy też okazję do obdarowywania się. W domu pięknie pachnie, w radiu lecą najbardziej kiczowate piosenki, i niemal nikogo to nie wkurza. Do ilustracji tekstu wybrałam zdjęcia własnie w takim pocztówkowo-anglosaskim klimacie. God bless the Internet.

żródło zdjęć: otwierające, zdjęcia poniżej tu i tu.

pierniczki

Zacznę od przepisu. Ten poniżej ma kilka zalet. Po pierwsze: to ciasto można jeść na surowo! Nie to, że to polecam, ale możecie zagniatać je z dziećmi, które pakują wszystko do buzi. W składzie nie ma jajek, są za to same inne naturalne pyszności. Tego rodzaju tradycyjne pierniki wspaniale dojrzewają w puszce, nadają się do wieszania na choince, robienia domku. Zapomniane, po roku smakują tak samo dobrze.

Co robią dzieci:

– od 12 miesięcy: dostają kawałek gotowego ciasta do ugniatania
– od 2 lat: sypią składniki do miski, wycinają foremkami kształty, lukrują paluszkami
– od 3 lat: mielą przyprawy (goździki i ziele angielskie) w moździerzu, pomagają w zagniataniu ciasta, dekorują, przewlekają niteczki przez dziurki w piernikach do zawieszenia, lukrują łyżeczką lub pędzlem kucharskim, mogą zaszaleć z posypkami, pomagają pakować pierniczki w papierowe tutki dla znajomych.
– od 5 lat: ubijają śmietanę mikserem, uczą się wałkować ciasto, nastawiają piekarnik elektryczny.
– od 9 lat: mogą przepisać recepturę do zeszytu z przepisami, próbują robić domek z piernika (sekretem jest domowy lukier o konsystencji cementu, cukier puder + minimalna ilość wody, nie soku z cytryny – on za wolno zastyga).

Przepis:

0,4 l miodu, 350 g masła, 0,3 l kremówki, 1,5 kg mąki, 1,5 łyżki imbiru, 1,5 łyżki cynamonu, 1 łyżka goździków utartych w moździerzu, pół łyżki gałki muszkatołowej, pół łyżki utartego w moździerzu ziela angielskiego, 1 łyżka proszku do pieczenia.

Masło rozpuścić, wymieszać z miodem i przyprawami, śmietanę ubić i dodać do masy. Proszek do pieczenia rozpuścić w odrobinie zimnej wody, dodać do masy. Stopniowo dodawać mąkę i zagniatać, aż ciasto przestanie się lepić, będzie miękkie i plastyczne jak plastelina. 

Wałkować cienko, piec 10 minut w 180-190 stopniach.

zródło zdjęć: tu i tu, domek: tu.

Niebanalny kalendarz

Kalendarze adwentowe mistrzowsko uczą, czym są upływ czasu i odroczona przyjemność. Pozwalają ćwiczyć się w znajomości cyfr i liczb. Na tych pudełkowych słabiej widać, że do Świąt coraz bliżej. Jeśli macie w domu stajenkę z figurkami, warto rozstawić ją wcześniej (np. na 10 dni przed Wigilią) i każdego kolejnego dnia trochę „domeblowywać”. Proste, minimalistyczne stajenki są do kupienia w wielu sklepach (ja kupowałam w TK Maxx i w Tigerze). Ateistyczną wersją stajenki może być diorama, czyli zimowy krajobraz zbudowany np. na parapecie, z figurkami choinek, z sarenką i innymi zwierzętami (do zimy pasują jeż, lis, dzik, jeleń, sikorka). Figurki takie jak te albo te służą potem przez cały rok do zabaw i dziecięcych teatrzyków.

Wiek dziecka: 18 miesięcy – 9 lat.

zródła zdjęć: tu, tu, tu, tu i tu.

Gwiazdy origami

Jeśli nie masz bibuły, gwiazdy można zrobić z dowolnego cienkiego papieru, nawet z tego śniadaniowego. Wbrew pozorom są bardzo proste. Gwiazdy ładnie przepuszczają światło, dlatego świetnie sprawdzają się na oknach (do przyklejenia używam masy klejącej). Wolę je w wersji jednokolorowej, ale wy możecie poeksperymentować z barwami.

Tutorial czeka tu.

Wiek dziecka: 6+

zdjęcia: tu, tu, tu i tu.

Kartki świąteczne

Czy ty też nie spotkasz się w tym roku z całą rodziną? Wysyłanie ręcznie robionych kartek ma w sobie coś bardzo ciepłego i przynosi namiastkę poczucia, że się jest blisko. U nas w domu powstają malunki akwarelowe, bo lubię ich delikatne mineralne odcienie, nie przepadam za intensywnością akryli i plakatówek. Dzieci malują na papierze akwarelowym, wycinam z tych obrazków prostokąty i naklejam na docelową kartkę. Innych pomysłów nie podsuwam, internet jest ich pełen dla dzieci w każdym wieku (łącznie z odciskami niemowlęcych łapek). Już z roczniakami można mówić o tym, że kartka dotrze do babci, wujka, że ją wyjmie z koperty i będzie czytać nasze słowa. Żeby kartki doszły na czas, warto je wysłać najpóźniej przed 17 grudnia.

Co robią dzieci:

– od 1 roku: jeśli tylko potrafią trzymać kredkę, mogą już coś narysować
– od 2 lat: wkładanie kartek do koperty, zaklejanie, naklejanie znaczka
– od 3 lat: malowanie (w okolicy trzecich urodzin jest czas na początek nauki malowania, pociągłych ruchów pędzlem po kartce (warto je pokazać dziecku, samemu siadając do malowania, dzieci nie są w stanie nauczyć się tego bez naszego przykładu, często dziubią pędzlem po kartce)
– od 4 lat: wycinanie kształtów, pocięcie brystolu na kartki (po linii narysowanej przez dorosłego ołówkiem)
– od 7 lat: zaadresowanie koperty (przepisanie adresu z kartki przygotowanej przez dorosłego)

Robienie świec

To jeden z najbardziej magicznych grudniowych rytuałów. Świece, które stawiamy potem na świątecznym stole, robimy w pierwszy dzień zimy, po zmroku. W całym domu pachnie cudnie woskiem, dzieci cichną, jest jakoś uroczyście. Jak się robi świece? Niezbędny jest bawełniany knot z metra (można kupić online albo w sklepach dla amatorów rękodzieła) pocięty na kawałki o długości ok. 20 cm i wosk – używam ogryzków świeczek z poprzednich lat lub kupuję w sklepie z miodami (dziś widziałam także cały blok wosku pod Halą Mirowską).

Wosk kruszymy i podgrzewamy w kąpieli wodnej w wysokim, wąskim naczyniu (może być dzbanek lub kubek po kefirze). Wosk podgrzewa się na małym ogniu i lepiej, żeby rozgrzał się maks. do 100 stopni (wtedy więcej się go osadza na świeczce i praca idzie szybciej). W domu wykorzystuję elektryczny palnik turystyczny, stawiam go na stole, siedzimy skupieni dookoła, i na zmianę maczamy swoje knoty. Między jednym zamoczeniem a drugim mija około minuty, więc trzeba się uzbroić w cierpliwość, coś sobie opowiadać, pytać dzieci o ich marzenia na przyszły rok, opowiedzieć swoje, powspominać to, co już się zdarzyło. Przy maczaniu siedzimy w półmroku, jest bardziej uroczyście. Dorośli mogą robić od razu dwie świece, dzieciom zdecydowanie lepiej dać jeden knot. Gotowe świecie są koślawe, cieniutkie, ale i tak palą się dość długo, aromatycznie i bez dymu.

Wiek dziecka: od 2,5 roku najwcześniej

zdjęcia: tu, tu i tu.

Te szczególne porządki

Pewnej trudności nie da się przeskoczyć – bardzo długo sprzątanie w wykonaniu dzieci jest bardziej przeszkadzaniem niż pomocą. Ale warto nie odpuszczać, wyrobienie nawyku wspólnej troski o dom jest bezcenne. Jest jeden niezawodny patent, to zestaw: ekologiczny płyn do sprzątania w butelce z rozpylaczem (jak do mycia okien) + szmatka. Wręczamy go dziecku i niech szaleje. Niech myje drzwi, krzesła, klamki, framugi, fronty szafek. Przy tej pracy coś tam wyczyści, może nawet dokładnie, i raczej nic nie pobrudzi i nie zniszczy. Często mamy zwyczaj sprzątać, kiedy dzieci są na spacerze albo w placówce. A przecież w sprzątaniu jest przykład wart naśladowania: że działamy, czerpiemy z siły woli, że wpływamy działaniem na otoczenie, harmonizujemy je. Doskonałym zajęciem dla dzieci, jeśli chodzi o ćwiczenie motoryki, są: zamiatanie miotłą i zmiotką, zbieranie rozsypanych rzeczy, pranie ręczne.

Wiek dziecka: 2+

Mielenie maku

Kiedy zaczęłam pracę w przedszkolu, terapeutyczny wpływ mielenia na dzieci totalnie mnie zaskoczył. My, dorośli, przy mieleniu albo wpadamy w medytacyjny trans, albo przeżywamy frustrację nudną pracą. Dla dzieci mielenie jest natomiast jak wentylek. W mieleniu uwalniają się wszystkie napięcia, po prostu – uchodzą. Przykrości, trudności, stres. A to poczucie sprawczości, ta rosnąca w oczach górka zmielonego, pachnącego maku! To doskonała praca dla dzieci, które mają mało pewności siebie, są nieśmiałe, dla tych, które o sobie myślą, że są malutkie i słabe, a także dla dzieci nadpobudliwych, szybkich, z natury mało ufnych.

Wiek dziecka: 3+

Śpiewanie kolęd albo zimowych piosenek

Polskie kolędy są śpiewane dosyć wysoko, co stanowi:
a) masaż dźwiękiem dla naszych, dorosłych krtani – sprawdza się, kiedy mamy katar, chore zatoki itp. (oczywiście nie jako zastępnik leczenia),
b) jest bardzo korzystne dla rozwoju dziecięcych krtani. Takie na przykład „Dzisiaj w Betlejem” czy „Przybieżeli” mają rytm i melodię, które często odpowiadają dzieciom. Z kolei stare kolędy wyróżnia przepiękna polszczyzna i warto się z nią zetknąć, przeżyć ją, by wesprzeć w dziecku rozwój kultury języka. Kiedy nie miałam wystarczająco pewności siebie, by śpiewać je dzieciom, puszczałam je z playlisty i dopiero sama dołączałam. Puszczam też bożonarodzeniowe pieśni po hiszpańsku, włosku czy francusku – pozwalają osłuchać się z innymi językami i wprowadzają swoje rozmaite nastroje do domu.

zdjęcie: tu.

Z wszystkimi rodzicami, którym wspólne przygotowania kojarzą się – tak, jak mi – z bałaganem, dodatkowym obciążeniem, podzielę się moją motywacją do włączania dzieci w prace. One tylko tak moga się nauczyć, że dom nie dzieje się sam, że to my go tworzymy. To buduje team power! Co roku podczas świątecznych przygotowań moje dzieci odkrywają coś nowego. W tym roku – że Święta to sporo tachania siat z zakupami ( są już na tyle silne, że ceduję na nich to zadanie), w zeszłym były zdziwione, że klamki, futryny i właczniki światła też wymagają przecierania. Ich zaskoczone miny – bezcenne.

 

Maria Bator – stała autorka na Ładne Bebe, nauczycielka przedszkolna, studentka pedagogiki przedszkolnej i wczesnoszkolnej, a także kursu dedykowanego przedszkolankom waldorfskim. Mama dwójki nastoletnich dzieci. Inne jej teksty o rozwoju dzieci i związanych z nimi wyzwaniach rodzicielskich czekają tu.

Dodaj komentarz