adminpa, Author at Ładne Bebe - Strona 3 z 10

Dziecko (nie)doskonałe

  Patrzę na moje dzieci i mam nadzieję, że nie będą takie jak ja. Że moje dążenie do świadomego rodzicielstwa zadziała. Mój mąż zawsze mi powtarza, że jestem swoim największym wrogiem. Że wykańcza mnie moja własna ambicja. I ma rację. Nigdy nie czułam się pewnie. Prawie w niczym, co robiłam. Odkąd pamiętam, zawsze chciałam, żeby było lepiej, żebym potrafiła lepiej. Wiem, że tak jest, dzisiaj już wiem też, dlaczego tak jest, ale nie umiem z tym potężnym

Z pamiętnika mamy dziewczynki

Kiedy byłam w ciąży, koniecznie chciałam mieć syna. Dziś, kilka lat później, będąc mamą dwóch wspaniałych dziewczynek, zastanawiam się, czemu kiedyś chciałam być mamą chłopca. A w zasadzie, mądrzejsza o setki przemyśleń i stos przeczytanych stron, już to wiem. Zdałam sobie sprawę, że to głęboko skrywane pragnienie było automatyczne i bezrefleksyjne. Kierowało mną na poziomie podświadomym, zgodnie z oczekiwanymi przez społeczeństwo normami. Syn to przecież w powszechnym przekonaniu –

W drogę. Z dziećmi!

  Obraz pierwszy. Bezkresna, bezludna plaża. Ona – w słomkowym kapeluszu i długiej zwiewnej sukni – idzie brzegiem morza, ściskając rękę uśmiechniętego dziecka, którego rozwiane loki połyskują w świetle zachodzącego słońca. On dumnie kroczy obok. W chuście na jego plecach, niczym anioł, śpi drugi maluch. Obraz drugi. Szczęśliwi stoją na tle zniewalającej panoramy górskiej. Ewidentnie zdobyli jakiś szczyt – zupełnie

Zamieniłam dom na kampera

Kamper jest moim domem. Pisząc to, nadal w to nie wierzę, nie wierzę, że to zrobiliśmy, że podjęliśmy tę decyzję i zmieniliśmy nasze życie. Jestem bardzo szczęśliwa i wolna, te słowa od dawna tańczą w mojej głowie, ale to nie tylko słowa, to też uczucia. Naprawdę czuję się wolna, moim domem stał się świat, plaża, las, droga, włosy powiewające na wietrze, nieustanny śmiech chłopaków, szaleństwa – to są uczucia, które towarzyszą nam od dłuższego czasu. Naszym domem jest

Uważaj, o czym marzysz, bo może się spełnić

  Na początku zeszłego roku siedziałam w kuchni swojego mieszkania w Berlinie i w trakcie rozmowy ze znajomym powiedziałam mu niespodziewanie, że tęsknię za Mią (moją jedyną i najfajniejszą córką). Nie miało to do końca sensu, bo Mia szalała po tym samym mieszkaniu, w którym właśnie siedzieliśmy z córką znajomego, i była na wyciągnięcie ręki. Ja z kolei na co dzień za nią tęskniłam, sama nie do końca rozumiejąc, jak mogę marnować te kilka godzin darowanej mi w ciągu dnia wolności na tęsknotę za wiecznie toczącą się

Pandemia robi z nas samotnych rodziców

Zdarza się być tak intensywnie, że pytanie: czy oby sobie tego wszystkiego nie wymyślam, jest jedynym integrującym mnie w byt. Odpalam w głowie wielki magiel, sprawdzając, czy oto wydarza się w moim życiu historia, czy tylko uniwersalna historyjka z jakimś nieuniknionym endem, czy nie wydarza się nic, a tylko ja samą siebie uprowadzam, sprytnie zacierając ślady porwania. Ten tekst będzie trochę o tym, ale też zupełnie o czymś innym. Będąc małą dziewczynką, miałam marzenie.

Pracujące niematki i matki niepracujące

  Ostatnio czyściłam Insta, klikając „unfollow” na profile, które mnie nie interesują i ciągną w dół. Ku mojemu zaskoczeniu w dół nie ciągną mnie młodsze, ładniejsze, wysportowane dziewczęta, tylko mamuśki na pełen etap, orędowniczki macierzyństwa bliskości. Po każdym ich poście, w którym donoszą, jak to pół dnia grzebią się z dzieckiem w kałuży, albo jak w reakcji na to, jak dziecko drze ryja spokojnie pytają: „Jaka twoja potrzeba nie została zaspokojona?”, mam ochotę poddać się

Niewyżyta

Nic mnie nie uwodzi tak jak stado. Wizja gromadki dzieci, bawiącej się na dywanie w dużym pokoju albo śpiącej razem w łóżku wkrada mi się między codzienne myśli. Stado regularnie nawiedza moją wyobraźnie i domaga się realizacji. Jakby mój biologiczny zegar przyspieszył i cykał mi nad głową w tempie przypominającym trzymanie palca na przycisku „play” i przewijaniu do przodu w celu popędzenia maszyny. Ja się nie spieszę, coś we mnie się spieszy. Kiedy rozwieszam pranie,

Randka mamy ze sobą

Bycie rodzicem wiąże się z nieodzownym marzeniem, żeby mieć chwilę dla siebie, a najlepiej tydzień tylko ze sobą. Mnie się udało po przeszło 5 latach macierzyństwa. Po połowie pierwszego dnia czułam się jak na odwyku od córki, czyli chciałam po nią jak najszybciej wrócić i zabrać ze sobą. Gwoli wprowadzenia wyjaśnię, jak to było z tym moim podróżowaniem z dzieckiem. Kilka lat temu spakowałam Mię i zabrałam na wspólną podróż po Hongkongu i Nowej