od czytelników

Od czytelników Ładne Bebe

Alicja o karmieniu piersią

Od czytelników Ładne Bebe
archiwum domowe

Alicja podzieliła się z nami swoimi doświadczeniem w temacie karmienia piersią. Przeczytajcie jej historię, może się okazać wspierającym was głosem.

Alicja, mama Mai, przeczytała nasz trójgłos o karmieniu i niekarmieniu piersią. Postanowiła dołożyć, w tym kontekście, swoją cegiełkę, i dobrze, bo to głos mówiący o dwóch ważnych sprawach. Po pierwsze o tym, że nie zawsze jest tak, jak sobie wymyśliłyśmy, a po drugie – jak istotne jest szukanie rozwiązań, mając na uwadze zadbanie o samą siebie.

OD ALICJI

Moje karmienie to też temat rzeka. Nastawiałam się na pół roku, po miesiącu nie wiedziałam, czy dociągnę do dwóch. Małą przystawiałam od początku, trzeciej doby w szpitalu wyłam w nocy z bólu, ale przystawiałam, bo córka z głodu nie mogła przestać płakać. Położne pokazywały tylko, jak narzucać na brodawkę dziecko, wspierały mm. Po powrocie do domu ból się utrzymywał. Po 2 tygodniach był tak duży, że płakałam przy każdym karmieniu, a partnerowi pękało serce, kiedy obserwował mój połóg. Po 3 tygodniach załatwiłam domową wizytę doradczyni laktacyjnej, która mówiła, że przykładam dziecko dobrze, przeprowadziła szeroki wywiad, i na szczęście była na messengerze w ciągłym kontakcie, prowadząc laktację. W międzyczasie nieumiejętnie ściągałam mleko laktatorem, bojąc się bólu, jaki mi zada bezpośrednie ssanie, w akcie desperacji 3 razy dokarmiłam mm i w końcu, za namową doradczyni laktacyjnej, zrobiłam badanie mleka – wyszedł gronkowiec. Wyprosiłam ginekologa o antybiotyk, czego się nie chciała podjąć lekarz rodzinna, każdy zrzucał na siebie odpowiedzialność. Ginekolog mówił, że skoro tak boli, to taka moja uroda i powinnam przestać karmić. W trakcie brania antybiotyku zrobiłam USG piersi – odrzuciło zastoje, które wszyscy mi prognozowali. Po miesiącu od wzięcia antybiotyku ból był mniejszy, praktycznie żaden, gdy dołożyłam nakładki Medeli. Jakby tego było mało, po antybiotyku wyjałowiło mi florę bakteryjna, powstały stany zapalne pochwy, szczeliny odbytu, leczyłam się drogo i z różnymi skutkami do ok. 3 miesiąca życia małej, ale to już inna historia.

Teraz karmię już od 3,5 miesiąca. 3 tygodnie temu nieśmiało zdjęłam nakładki, których posiadanie było naszym priorytetem przy każdym wyjściu z domu i strachem w oczach, jeśli się zawieruszyły. Mała pamiętała na szczęście kształt brodawek i po kilku dniach udało się je odstawić. Obecnie lubię karmić, mimo że to ogromne zniewolenie. Niestety od kilku tygodni małej wyszedł refluks i podejrzenie nietolerancji białka krowiego, od 6 tygodni jestem na restrykcyjnej niemal wegańskiej diecie. Ulewanie i wymioty strzelające po każdym posiłku, w dużych ilościach nas dobijały. Mała słabo przybierała na wadze, a wieczne pranie pieluszek tetrowych i zmienianie ciuszków 5 razy na dobę zaczynało irytować. Kropelki, delicole, zagęszczacze, kilogramy w dół – obecnie ważę mniej niż przed ciąża. Dalej walczę, zaraz zaczynam prowokację odstawionymi produktami: banan, cytrusy, kakao, orzechy, nabiał (serwatka z mleka występuje prawie wszędzie! jaja, soja).

Ostatecznie udało się utrzymać laktację, ale wiem, że do 6 miesiąca chcę już zakończyć karmienie, bo mimo że to najlepszy sposób, także na uspokojenie małej, wymaga ode mnie miesięcy poświęceń i braku czasu dla siebie. Trafiłam też na dziecko, które słabo śpi w nocy, i marzymy z jej tatą, aby dać czasem małą na kilka godzin do dziadków i odsapnąć po tym wszystkim, co przeszliśmy. A komentarze typu, czemu 6 miesięcy, a nie 12 od koleżanki z pracy, albo od ciotki krytykującej nakładki, że to nie jest to samo dla dziecka, pozostawię bez słowa. Ciężko przygotować się na mleczną przygodę, bo życie zaskakuje. Kobiety! Jesteśmy supersilne i zawsze robimy tyle, ile w naszej mocy, z myślą o dobrostanie naszych dzieci. Nie przejmujcie się, przytulcie mocno maluszka i cieszcie się tym pięknym, choć bardzo wymagającym czasem. Powodzenia!

Alicja

*

Potrzebowałyście laktacyjnego wsparcia? Rozwiązało wasze problemy?

Listy do redakcji przysyłajcie na adres: paulina.filipowicz@ladnebebe.pl

Interesują nas wszystkie wasze przemyślenia dotyczące rodzicielstwa.

Dodaj komentarz