adminpa, Author at Ładne Bebe - Strona 8 z 10

Bliskościowy Ninja

  Tomka poznałam na rodzinnym wyjeździe warsztatowym, organizowanym przez jego partnerkę Martę Sikorską. Razem z Agnieszką Stein prowadził tam warsztaty, których tematem przewodnim była równowaga. W dobie budzącej się męskiej wrażliwości i zaangażowanego ojcostwa wydał mi się idealnym rozmówcą, zwłaszcza że jego relacja ze światem w przeciągu kilku lat uległa ogromnej przemianie.   Anastazja Bernad: Cały czas siedzi mi w głowie pobyt u was w Pasikoniach i to, jak bezpiecznie

Wypuszczę dzieci w świat

  Siadamy we dwie, każda z nas ma lekki strach w oczach. Po to właśnie siadamy, żeby się go pozbyć. Słowa, już dawno ułożone w głowie, gubią się spontanicznie. I dobrze, bo rozmowa to nie wyuczony monolog. Szukamy punktów wspólnych, parzy nas wątpliwość, czy dobrze się rozumiemy. Do różnic początkowo podchodzimy nieufnie, to normalne w sytuacji, kiedy nie masz pewności, czy będą karmić, czy zabierać. Rozbrojenie ładunku to rozbrojenie strachu. Już nie musimy się siebie bać. Każda

Legalne brudaski

  Bardzo rzadko bywam w centrach handlowych, ale tak się złożyło, że byłam ostatnio w jednym. Przechodząc przez pasaż usiany witrynami sklepowymi, przystanęłam przy jednej z nich. Pastelowa sukienka z wyciętymi plecami mnie zahipnotyzowała. To był mały manekin, a sukienka była dla małego człowieka. Mieszka ze mną ktoś, na kim ta sukienka leżałaby jak ulał. Tylko ten kolor, barwa kości słoniowej, i ta czystość materiału mnie odstraszyły. Przecież moja córka nie może

Wolność dzikich dzieci

  W pewnym momencie macierzyństwa zorientowałam się, że moi synowie wyrastają na dzikusów. Medialnie ładnie to się nazywa „dzikie dzieci”, gdy wygooglujesz, to wyskoczą umorusane twarzyczki i bose stópki w lesie. Sama słodycz. Wolne, szczęśliwe, spójne. Moi synowie też tak wyglądają, gdy biegają po ogródku, albo kiedy jesteśmy na kolejnej leśnej wyprawie. Ale w ogródku, ani w lesie, spędzić życia nie możemy. Ja mam etatową pracę. Mąż swoją działalność. Oni przedszkole i szkołę. Robimy

Szczęście nudziary

  „Jakie ty masz szczęście!” – słyszę w kawiarni i obracam się, żeby sprawdzić, czy to na pewno do mnie, bo mieć szczęście kojarzy mi się z wytypowaniem sześciu cyfr w lotto i zasileniem konta o kilka grubych baniek, a nie udało mi się tego dokonać, mimo wielu prób. „No ty to masz szczęście! Że ich masz. Dzieci. Parkę!”. Kręcę głową nad kawą, nie patrzę rozmówczyni w oczy, bo po prostu nie mogę. Zamiast tego myślę: Jaką kurwa parkę? Moje dzieci?

„Jaka ładna i jaka do mamusi podobna!”

  Anastazja Bernad: Zdarzają nam się takie historie jak ta – idziemy sobie razem z córkami i pani w sklepie zaczyna pieśń zachwytu nad wyglądem młodszej: „O jejku, jaka śliczna, no niemożliwa jest, oczka jakie niebieskie i loczki jakie!”. Agnieszka Stein: To jest bardzo częsta sytuacja świadcząca o tym, że ludzie mają trudność z odezwaniem się do dziecka inaczej, niż przez odniesienie się do jego wyglądu. Pierwsze, co słyszą dzieci,