Autor: adminpa
Au pair… Nie wiem, co to znaczy po francusku, proszę sobie sprawdzić, jak ktoś ciekaw. W moim języku to wolność, pomoc i komfort. 25 lat temu członkowie mojej rodziny wyruszyli z ziemi kaszubskiej, by jako au pair szkolić swój język francuski. Opiekowali się dziećmi, osobami starszymi, mieszkali u tych ludzi i uczyli się mówić w tym pięknym języku. Aby odwiedzić ciocię Kapsel (Kasię, siostrę mojej mamy), odbyłam z rodziną swoją pierwszą podróż
Narodziny dziecka zawsze dzielą życie na dwie połowy, ale mam wrażenie, że mój poród podzielił na pół cały świat. W Dzień Kobiet, gdy jechaliśmy do szpitala, ulice były pełne i nikt jeszcze nie bał się koronawirusa. Gdy wracaliśmy z maleńkim Kajtkiem do domu, zaczynał się lockdown. Jak wszyscy rodzice noworodków, od razu zakopaliśmy się w pieluszkach, częściach do laktatora i kropelkach na wzdęcia – kwarantanna nie robiła nam więc zbyt dużej różnicy. Powrót do domu wywołał
Jakiś czas temu australijska edukatorka seksualna Deanne Carson postulowała konieczność uzyskania zgody od noworodka na to, aby zmienić mu pieluchę. Komunikat rodzica/opiekuna: „Teraz zmienię ci pieluchę, czy to jest OK?” powinien według niej spotkać się z sygnałem oznaczającym brak sprzeciwu ze strony dziecka. Cała procedura miałaby zapewnić naukę konceptu zgody od pierwszych dni życia człowieka. A także pokazywać uznanie odrębnej seksualności dziecka. Jeśli kiedykolwiek
Czuję się w obowiązku sprostować pewną kwestę: nie jesteśmy w Chinach! Stamtąd mamy tylko wirusa. Przestańmy więc brać ich model edukacji – oparty na przekonaniu, że czas wolny nie jest czasem rozwijającym – za swój. I przestańmy myśleć, że mamy tamtejsze narzędzia do nauki online, bo nie mamy. Przypuszczam, że wszystkie Librusy i inne nasze systemy Chińczycy programują na lekcjach w szkole podstawowej. Trudno mi komentować, co robi mój pierwszoklasista na informatyce, bo nie lubię kopać leżącego. Ale idąc
To będzie krótszy tekst niż zazwyczaj. Po pierwsze: dzwoniąc do Marty*, miałam tezę, którą chciałam z nią rozwinąć – że teraz, w czasie pandemii, to się dopiero okaże, jak to wspaniale, że jakiś czas temu człowiek zaczął proces rozwojowy, że pracował nad empatią i komunikacją, że dzięki temu przejście przez kwarantannę to będzie lajcik. Szybko jednak okazało się, że to zupełnie bzdurny pomysł. Tuż przed tą rozmową telefoniczną wysłałam przecież Marcie wiadomość, że ostatnio
„Zapraszamy do domu” to roboczy tytuł wystawy dokumentalnej fotografii rodzinnej, której wernisaż planujemy z @Zu na 28 maja 2020 na warszawskim Jazdowie. Czy do niego dojdzie, czas pokaże. Koncept jest chyba jednak trochę proroczy, spójrzcie: tytuł kieruje nas do wnętrza, zapraszamy do domu, czyli: do kuchni, do łazienki, do sypialni, w korytarze, na schody, w przeróżne zabałaganione szafy pełne odkurzaczy i trupów. Nie wychodzimy w plener w dobranych kolorystycznie ubraniach, nie szykujemy się na wielkie wydarzenie
Marzę o zimie, która przeobraża rzeczywistość w magiczną baśń, w której spowity bielą krajobraz iskrzy się w promieniach słońca, śnieg skrzypi pod butami, a mróz maluje abstrakcyjne wzory na szybach. Do tego dochodzą zwisające z dachów lodowe sople i obleczone śniegiem gałęzie drzew! I jeszcze wielkie płatki śniegu, leniwie spadające z nocnego nieba… Niestety, od jakiegoś czasu, zima tego pokroju do nas nie zagląda. Została po niej szarość,
Sprawdzamy, co słychać u starych, dobrych przyjaciół
Spotkanie z Pauliną Kanią
Rozmowa z Zuzanną Sielicką Kalczyńską
Głupio było mi powiedzieć „nie chcę”, kiedy w 4 miesiącu ciąży dostawałam kolejną torbę z używanymi rzeczami. Bo z jednej strony chciałam – chciałam wsparcia, czułości innej mamy, wspólnoty i akceptacji, a to z jakiegoś powodu w naszej aktualnej rzeczywistości manifestuje się w przyjmowaniu rzeczy. Nie ukrywam, na początku uwielbiałam otwierać te torby, dotykać malutkich bluzeczek i sweterków, myślałam z czułością o dzieciach, które je nosiły, i o moim dziecku, na które czekałam. Małe czapeczki
Patrzy na mnie i od razu widzi, że coś jest nie tak. Chcę się od niego uczyć uważności. Mail ze szkoły zamyka się w trzech zdaniach. Pierwsze jest o tym, że dziecko na wycieczce nie stosowało się do ogólnie przyjętych zasad. Drugie, że podjęło decyzję o wypisaniu się ze szkoły. Trzecie to prośba o rodzicielską rozmowę wychowawczą. Dziecko ma na imię Gustaw, jest uczniem pierwszej klasy szkoły podstawowej, jest moim synem. Czytam te trzy zdania
Rozmowa z Darią Biedrzycką
10:10, 16:16, 20:20 – „Urodziny godziny” – wykrzykuje Igi, jak tylko na zegarku zobaczy odpowiednie cyferki. I strasznie go to cieszy. Jest dumny, że zna się na zegarku. Jego intelekt pojmuje liczby, ale czy pojmuje czas? Śmiem wątpić, szczególnie w szkolne poranki. Ostatnio trafiliśmy do szkoły o 7:57, inni rodzice wesoło zagaili nas „Co się stało? Co tak wcześnie?“. Ha ha ha. Bardzo śmieszne. Ani ja, ani Igi, ani Wierka
Rozmowa z Dominiką Hull Kazek
Zaszło słońce i temperatura gwałtownie spadła. Jeszcze przed chwilą gorąca i rozświetlona na czerwono pustynia pogrążyła się w mroku i przejmującym chłodzie. Zimny wiatr smagał nasze policzki, wbijając w nie pędzące i ostre ziarna piasku. Zawinęliśmy się w koce i mknąc przez ciemność, zastanawialiśmy się, jak przeżyjemy nocleg w skalnej grocie. Z każdą sekundą pomysł wydawał się co raz bardziej niedorzeczny. Nic nie zapowiadało, że czeka nas jedna z piękniejszych nocy w życiu.
„W co się bawić z dzieckiem w lesie?” – czasami słyszę od matek, które także chciałyby zacząć z dziećmi chodzić do lasu. Uwielbiam to pytanie, bo jak mało które prowadza mnie w konsternację. W popłochu szukam odpowiedzi właściwej. By z jednej strony nie wyjść na matkę, która za mało się wysila i nie dba o dzieci, a z drugiej – uszanować mojego rozmówcę i w miarę szybko odgadnąć jego światopogląd i dotychczasowe doświadczenia. Myśli obijają się o siebie, próbuję je zatrzymać,
Rozmowa z Ewą Przedpełską
Przyznam, że dręczą mnie wyrzuty sumienia. W dobie, gdy kryzys klimatyczny spędza wszystkim sen z powiek, a nawet stał się źródłem powstania nowej jednostki chorobowej – depresji klimatycznej – ja namawiam do korzystania z promocji oferowanych przez linie lotnicze. Ja namawiam. Ja korzystam. Ja latam. A ślad węglowy rośnie, lodowce topnieją, lasy płoną, temperatura idzie w górę. Niedobrze. Czas na odrobinę samodyscypliny. Wsiądźmy zatem do pociągu


















