pomysł na prezent

Janod na Gwiazdkę

zagramy dziś?

Janod na Gwiazdkę
Tola Piotrowska

Justyna to znawca prezentowy. Przy trójce dzieci wybiera prezenty z rozwagą, by nie utonąć w przedmiotach. Dobrze wie, co sprawdzi się dzieciakom na dłużej, a co będzie chwilowym zauroczeniem, które profesjonalnie obrośnie kurzem pod łóżkiem. Co porabia i co poleca ekipa z Marszałkowskiej?

Co robią? Bawią się przy stole, to centralny punkt ich domu. Tym razem nie pyszności autorstwa Justyny przyciągnęły trójkę dzieciaków, ale odpakowana paczka z Janod – dzisiejsza inspiracja prezentowa i przyczynek do naszej rozmowy o Świętach przy kawie. A że Justyna jest  mistrzem multitaskingu rozmawia z nami, tuli Romka i jednocześnie gra z dziewczynami w nowe planszówki Janod.

Jak spędzacie zazwyczaj święta?

Zazwyczaj jedziemy do mojego rodzinnego domu.  Dla dziewczyn to już tradycja, że jak są Święta to u babci i dziadka. A moi rodzice są szczęśliwi, że mogą gościć swoje dzieci i wnuki i tak naprawdę przyjeżdżamy trochę „na gotowe”. Chociaż jest oczywiście podział obowiązków, ja jestem odpowiedzialna za lepienie uszek, kontrolę smaku barszczu i nakrywanie do stołu.

Coś ci utkwiło w pamięci ze świąt w dzieciństwie?

Zanim siądziemy do wigilijnego stołu myjemy ręce – nic nadzwyczajnego, naturalna sprawa wręcz.  Ale jak byłam mała zawsze mnie to irytowało i byłam zła, że co roku przez to mycie rąk nie mogę zobaczyć Świętego Mikołaja. Akurat właśnie wtedy zostawiał worek prezentów pod choinką i otwarte drzwi balkonowe, bo w końcu spieszył się do innych dzieci… Co ciekawe patent z myciem rąk świetnie funkcjonuje do dzisiaj.

Była też taka Wigilia, kiedy wizja otrzymania w prezencie rózgi była bardzo bliska. Pamiętam jak dziś na dnie mikołajowego worka długi dziwny przedmiot. Wszyscy dopytywali, czy dzieci na pewno były grzeczne i czy dostaną właściwe prezenty.  Trochę to trwało zanim cały worek został opróżniony i prezenty wręczone, a długi przedmiot okazał się być łyżką do butów, którą otrzymał mój tata. A ja odetchnęłam z ulgą!

Smak Świąt to?

Uwielbiam wigilijną kolację. Tylko wtedy barszcz smakuje najlepiej na świecie. Oczywiście z uszkami z grzybami, które wcześniej lepię – coś wspaniałego. Jestem też wielką fanką karpia. Za karpia odpowiedzialny jest mój tata. Smaży go tak klasycznie w mące i w jajku, a wcześniej nasz karp marynuje się w cytrynie, cebuli i jest przepyszny! W ogóle nasza kolacja jest skromna, nie mamy wielu potraw, barszcz i karp to jej podstawa.

A pamiętasz jakiś prezent, o którym marzyłaś i dostałaś jako dziecko?

Mam w pamięci keyboard. Ale teraz dokładnie nie wiem czy był to prezent od Mikołaja czy dostałam go na urodziny, które mam 26ego grudnia. Mam to szczęście, że dostaję prezenty podwójnie.  I ten keyboard to było coś! Jak na tamte czasy był supernowoczesny. Miał mikrofon, wgraną muzykę demo, można też było włączać różne beaty, normalnie szał. O ile dobrze pamiętam miał też mikrofon więc przez kilka miesięcy było w domu głośno. Na liście świątecznych marzeń na pewno była też lalka Barbie i buty czarne lakierki, kto pamięta te czasy? Dzisiaj dziewczyny piszą list do Świętego Mikołaja i tutaj udaje się zazwyczaj spełnić ich prezentowe życzenia, a nasze dorosłe prezenty są raczej praktyczne.

Dlaczego wybrałaś te prezenty z Janod i jak się wam sprawdzają?

Czas tak szybko pędzi, tydzień za tygodniem wręcz ucieka i ostatnio mam zajawkę na gry, które pozwalają nam razem spędzić czas i świetnie się przy tym bawić. A że w Święta będzie nas przy stole więcej to na pewno do dziadków zabierzemy parę naszych hitów.

Basia kocha konie i gra z konikami w roli głównej to świetna sprawa! Zasady są bardzo proste, podobne do Chińczyka więc już 4 letnia Jadzia z łatwością sobie radzi. A dla Basi to nie tylko zabawa, ale też mini lekcja matematyki, są takie momenty, kiedy trzeba w tej grze odejmować liczbę oczek z kostki.

Pamiętacie grę w statki? Ostatnio tata tłumaczył Basi zasady na kartce i grali. Jaka była moja radość, kiedy odkryłam, że Janod ma statki magnetyczne. Fajne też jest to, że są dwa poziomy trudności, można wybrać pole na 10 kratek albo na 5. Basia bardzo lubi grać. Jadzia jeszcze trochę jest za mała, ale spokojnie można być z nią w drużynie i pomagać.

Dziewczyny grami zajęte a co z Romanem? Chłopak ma swojego pomocnika psa. Pies pchacz pomaga mu chodzić, bo ten nasz Romek to trochę leniuszek i nie spieszy mu się do stawiania pierwszych kroków. Ale z psem dzielnie chodzi po mieszkaniu. Co więcej może coś załadować do środka albo czasem ktoś mu się tam ładuje. I jest też opcja, że Roman jest na pokładzie a Basia wozi go po domu. Taki mały pies a tyle możliwości!

Dobrze, że do świąt jeszcze chwila. Pieczenie, lepienie, pomaganie w kuchni na razie parkujemy, a możemy zająć się chwilą beztroskiej zabawy, razem. To chyba najlepszy scenariusz na te popołudnie?

A wy, lubicie planszówki? Serwujemy wam konkurs, przez cały cykl naszych spotkań z #janodnagwiazdke. Napiszcie  komentarzach, dlaczego ta a nie inna zabawka z wymienionych wyżej ucieszy wasze dziecko. Bawimy się do 9 grudnia! Wyniki dzień później!

Wyniki: Hej Ja Tato, ten sikający konik nieźle nas rozbroił, Konie Wyścigowe pędza do Was!