adminpa, Author at Ładne Bebe - Strona 7 z 10

Maja Rameniara

  Maja Święcicka to przedsiębiorcza mama 2-letniej Franki i partnerka Krzyśka, z którym wychowują córkę i prowadzą kultowy stołeczny Vegan Ramen Shop. Maja to już też moja kumpela, bo ma masę fajnych cech i wyznaje podobne do mojego podejście do rodzicielstwa, dzięki czemu czuję się przy niej superbezpiecznie, a i ona chyba podobnie o mnie myśli. Może i pasowałoby, żebyśmy rozmawiały nad miskami obłędnie pachnących azjatyckich rosołów, ale z uwagi na tłok w Ramenie siedzimy u mnie

Bracia

  Mam takie zdjęcie sprzed 4 lat, kiedy starszy syn pomaga młodszemu, gdy temu utknął gumiak w błotnistej kałuży w lesie. Kilka sekund wcześniej Michał wołał, że sobie nie poradzi, ja stałam w oddali i wierzyłam, że jeśli poczekam, to da radę. I w tym czasie Antek podbiegł i podał mu rękę. Oniemiałam. Zrobiłam zdjęcia. To był pierwszy raz, odkąd urodził się Michał, kiedy zobaczyłam, jak starszy w czymś mu pomaga. 1+1=?

#TęczowyPiątek

  Jest taka sytuacja, w której aż 75% matek i ponad 87% ojców odtrąca swoje dziecko. Tak dzieje się w chwili, kiedy ujawni ono swoją homoseksualność. Trzy z czterech matek odwrócą się wtedy plecami. Formy nieakceptacji są różne: przemoc psychiczna, przemoc fizyczna, wyrzucenie z domu. Połowa nastolatków nieheteroseksualnych w ogóle nie podejmie rozmowy z rodzicami w obawie, że tego nie udźwigną. Ta tajemnica sprawi z resztą, że relacja między nimi będzie się rozpadać.

Czarownice gotują w kotłach

  Kanary mnie zauroczyły, ale moje serce skradł archipelag położony nieco dalej na południe. Wyspy te oficjalnie należą do mojego ukochanego kontynentu, jednak mieszkańcy odżegnują się od czarnego lądu. No i faktycznie – kultura tego miejsca nie jest jednolita; utkana została z wpływów portugalskich i afrykańskich, a jej najbardziej spektakularnym owocem jest unikatowa muzyka, która rozbrzmiewa wszędzie i przez cały czas. To idealny kierunek dla tych, którzy marzą o Afryce, ale z jakichś powodów boją się

Dziecko jak sitko

  Znam dziecko, które budowało się z niebycia. Mówiono: dziecko takie ładne, tak ładnie nie jest. Słowo znikanie ma 17 synonimów w słowniku: dematerializacja, ginięcie, marnienie, niknięcie, obumieranie, przepadanie, topnienie, ubywanie, więdnięcie, zamieranie, zanikanie, wyparowanie, zniknięcie, stronienie, uchylanie, unikanie, wykręt. Niebycie to forma adaptacji w życiu, które zewsząd wymaga od ciebie znikania. Masz problem? Nie miej. Masz emocje? Stłamś. Masz potrzeby? Poczekaj. Chcesz ufać?

Rzucam wszystko!

  Rzućmy wszystko i jedźmy w Bieszczady! No, co tak patrzysz? Będziemy owce paść, sery robić i dziergać sweterki. Tak się tu duszę w tym mieście. Ludzie pędzą, a nie wiedzą, po co pędzą. O 10.30 zerkają na zegarek i mówią, że muszą iść na kolejne spotkanie, na którym omówią kolejny, znakomity „secret project”, bez którego świat nie może się obejść. Kochanie, no, rzućmy wszystko i jedźmy! – Ale mamy kredyt – odpowiada współkredytobiorca. – Kredyt! Przecież wiem, że mamy

Kanary, najgorzej! 

  Był listopad. Strugi deszczu. Wszechogarniająca szarość. Szare domy, niebo, samochody, chodniki i kałuże. Szare myśli, szary nastrój. Cała spowita beznadziejną szarością brnęłam przez szare podwórko swej szarej kamienicy. I nagle ujrzałam blask. Bił od mojej sąsiadki. Była uśmiechnięta, wypoczęta i zadowolona. W listopadowym pejzażu wyglądała aż nierealnie. – Jak można się tak cieszyć i tak dobrze wyglądać w takich warunkach atmosferycznych? –

Przepraszamy, wybrany numer nie istnieje

  Znam ten numer od przedszkola. 617 – 44 – 24. Po latach doszły dwie dwójki z przodu. Istniał przez całe moje życie. Dziadek odbierał swoim: no, cześć Paulińsko! Ostatni ruch należy do niej. Despotyczna, nieubłagana, podobno, jak pisał Wolf Erlbruch, bywa przy nas, tak na wszelki wypadek. Dziadkowi towarzyszyła od kilku miesięcy, początkowo dyskretnie, by w ostatnich tygodniach zamęczać go swoją obecnością. Ale śmierć nie jest przecież duszą

Nijakie wakacje

  W tym roku znowu to poczułam – wakacyjne spięcie, że już koniec czerwca, a ja nie wykupiłam pobytu, nie porozmawiałam jeszcze z nikim o wspólnym wypadzie, nie przejrzałam ofert kolonii, a przecież starszy syn już ma prawie 9 lat, mógłby pojechać, coś przeżyć, nauczyć się czegoś, prawda? Może jakieś last minute? Ale nie, nie chcemy takich wakacji, to już mamy jasne. No to co ja będę z nimi robić, żeby nie zmarnować tego czasu?! A co z sobą, skoro

Czy jestem Instamatką?

  Nie identyfikuję się z tą grupą, ale i jestem matką, i używam Instagrama. Czy to czyni mnie Instamatką? Nie używam hasztagu #mojewszystko, ani #jestembojestes, więc do grupy nie pasuję. Ale dużo mnie z nią łączy, zapewne. Nie lubię metek ani szufladek, więc mnie to uwiera – przyglądając się zawartości tej szuflady, będę głośno protestować i krzyczeć: „Wyjmijcie mnie stąd, ale już!”. Trudno, żabę trzeba przełknąć – jestem Instamatką, gdyż – tu zastosuję powtórzenie – używam Instagrama

Matki

  Za chwilę skończę czterdzieści lat. Mamą jestem od siedmiu, od pięciu podwójną. Zebrałam sporą kolekcję doświadczeń. Dużo energii poświęciłam na poukładanie jej w porządek pozwalający na spokojny sen. Trudny i piękny to był proces. Mam dobry czas. Nie oznacza to bynajmniej życia w wacie cukrowej, każdy dzień rzuca wyzwanie. Budujące. Jestem sobie wdzięczna, że doszłam do tego punktu. Piątka, Paulinko! Poniżej znajdziecie historię z innego życia. Oczywiście fikcyjną.

Balkon

  Zanim na dobre się rozkręcę, wypada mi się przedstawić, i o sobie, i tych swoich wędrówkach powiedzieć. Podróżuję chyba od zawsze. W dzieciństwie moim idolem był Włóczykij, a treść piosenki ze słuchowiska „Robinson Crusoe” pamiętam w całości do dziś. („Nie dla nas przy piecu ciepły kąt I ciepłe bambosze z szafy, Niejeden z nas widział taki ląd Gdzie w trawie tańczą żyrafy…”. Przepraszam za dygresję, ale musiałam to sobie zaśpiewać.)  Zaczynałam, jeżdżąc