Inne - Strona 36 z 42 - Ładne Bebe

Przepraszamy, wybrany numer nie istnieje

  Znam ten numer od przedszkola. 617 – 44 – 24. Po latach doszły dwie dwójki z przodu. Istniał przez całe moje życie. Dziadek odbierał swoim: no, cześć Paulińsko! Ostatni ruch należy do niej. Despotyczna, nieubłagana, podobno, jak pisał Wolf Erlbruch, bywa przy nas, tak na wszelki wypadek. Dziadkowi towarzyszyła od kilku miesięcy, początkowo dyskretnie, by w ostatnich tygodniach zamęczać go swoją obecnością. Ale śmierć nie jest przecież duszą

Nijakie wakacje

  W tym roku znowu to poczułam – wakacyjne spięcie, że już koniec czerwca, a ja nie wykupiłam pobytu, nie porozmawiałam jeszcze z nikim o wspólnym wypadzie, nie przejrzałam ofert kolonii, a przecież starszy syn już ma prawie 9 lat, mógłby pojechać, coś przeżyć, nauczyć się czegoś, prawda? Może jakieś last minute? Ale nie, nie chcemy takich wakacji, to już mamy jasne. No to co ja będę z nimi robić, żeby nie zmarnować tego czasu?! A co z sobą, skoro

Czy jestem Instamatką?

  Nie identyfikuję się z tą grupą, ale i jestem matką, i używam Instagrama. Czy to czyni mnie Instamatką? Nie używam hasztagu #mojewszystko, ani #jestembojestes, więc do grupy nie pasuję. Ale dużo mnie z nią łączy, zapewne. Nie lubię metek ani szufladek, więc mnie to uwiera – przyglądając się zawartości tej szuflady, będę głośno protestować i krzyczeć: „Wyjmijcie mnie stąd, ale już!”. Trudno, żabę trzeba przełknąć – jestem Instamatką, gdyż – tu zastosuję powtórzenie – używam Instagrama

Matki

  Za chwilę skończę czterdzieści lat. Mamą jestem od siedmiu, od pięciu podwójną. Zebrałam sporą kolekcję doświadczeń. Dużo energii poświęciłam na poukładanie jej w porządek pozwalający na spokojny sen. Trudny i piękny to był proces. Mam dobry czas. Nie oznacza to bynajmniej życia w wacie cukrowej, każdy dzień rzuca wyzwanie. Budujące. Jestem sobie wdzięczna, że doszłam do tego punktu. Piątka, Paulinko! Poniżej znajdziecie historię z innego życia. Oczywiście fikcyjną.

Balkon

  Zanim na dobre się rozkręcę, wypada mi się przedstawić, i o sobie, i tych swoich wędrówkach powiedzieć. Podróżuję chyba od zawsze. W dzieciństwie moim idolem był Włóczykij, a treść piosenki ze słuchowiska „Robinson Crusoe” pamiętam w całości do dziś. („Nie dla nas przy piecu ciepły kąt I ciepłe bambosze z szafy, Niejeden z nas widział taki ląd Gdzie w trawie tańczą żyrafy…”. Przepraszam za dygresję, ale musiałam to sobie zaśpiewać.)  Zaczynałam, jeżdżąc

Bliskościowy Ninja

  Tomka poznałam na rodzinnym wyjeździe warsztatowym, organizowanym przez jego partnerkę Martę Sikorską. Razem z Agnieszką Stein prowadził tam warsztaty, których tematem przewodnim była równowaga. W dobie budzącej się męskiej wrażliwości i zaangażowanego ojcostwa wydał mi się idealnym rozmówcą, zwłaszcza że jego relacja ze światem w przeciągu kilku lat uległa ogromnej przemianie.   Anastazja Bernad: Cały czas siedzi mi w głowie pobyt u was w Pasikoniach i to, jak bezpiecznie

Wypuszczę dzieci w świat

  Siadamy we dwie, każda z nas ma lekki strach w oczach. Po to właśnie siadamy, żeby się go pozbyć. Słowa, już dawno ułożone w głowie, gubią się spontanicznie. I dobrze, bo rozmowa to nie wyuczony monolog. Szukamy punktów wspólnych, parzy nas wątpliwość, czy dobrze się rozumiemy. Do różnic początkowo podchodzimy nieufnie, to normalne w sytuacji, kiedy nie masz pewności, czy będą karmić, czy zabierać. Rozbrojenie ładunku to rozbrojenie strachu. Już nie musimy się siebie bać. Każda

Legalne brudaski

  Bardzo rzadko bywam w centrach handlowych, ale tak się złożyło, że byłam ostatnio w jednym. Przechodząc przez pasaż usiany witrynami sklepowymi, przystanęłam przy jednej z nich. Pastelowa sukienka z wyciętymi plecami mnie zahipnotyzowała. To był mały manekin, a sukienka była dla małego człowieka. Mieszka ze mną ktoś, na kim ta sukienka leżałaby jak ulał. Tylko ten kolor, barwa kości słoniowej, i ta czystość materiału mnie odstraszyły. Przecież moja córka nie może