3 place zabaw z historią w tle

Kto idzie z nami na spacer?

3 place zabaw z historią w tle
Ewa Przedpełska

Czy zwykły wypad na plac zabaw może stać się lekcją historii o Warszawie? Może. I nie będzie to bynajmniej nudna lekcja. W planach piaskownica, zjazdy ze zjeżdżalni, wspinaczki, chowanie w krzakach bzu. Na lunch trzy babki z piasku z nadzieniem z kamiennej wisienki i błotną polewą. A w tle barokowe fontanny i pałace. Kto idzie z nami?

Gdyby wygrał leń poranny, gdyby temperatura iście niewiosenna zdołała nas przestraszyć… Nie byłoby tego spaceru pełnego kamyków w butach, rąk zanurzonych w piaskowych budowlach i stu pytań o to, kto w pałacu mieszkał i kto przechadzał się wokół fontann. I czy miał suknię i parasolki od słońca? I czy kiedyś też istniały place zabaw? Owszem potrzebna nam dziś na rozgrzewkę gorąca herbata, ale do zabawy naszej trójki i Justyny nikt specjalnie zachęcać nie musi. Szturmujemy od rana plac zabaw i piaskownicę, w ręku z kreatywnym zestawem Quut, który wspomoże budowniczych. Oto 3 place w cieniu zabytków, z historią w tle.

 

*

 Park Krasińskich

Plac zabaw pretekstem do rozmów o baroku? Czemu nie. Park Krasińskich rozciągnięty od ulicy Długiej po Muranów i ulicę Andersa to miejsce wyjątkowe. Założony w 1676 roku do czasu powstania Ogrodu Saskiego była największym parkiem w Warszawie. Po zakończonej rewitalizacji dzieciaki bawią się na placu z widokiem na dostojną siedzibę Biblioteki Narodowej. Otwarty kilka lat temu plac zabaw jest podzielony na 2 strefy wiekowe. W tej dla najmłodszych oprócz domku, zjeżdżalni czy huśtawek absolutnie największym hitem wśród dzieci są metalowe koparki w piaskownicy. Dziecko siada i wprawia w ruch łopatę niczym czołowy brygadzista. Kto wie, może dokopie się do archeologicznych skarbów w tej historycznej części stolicy? Po placu obowiązkowa inspekcja kwitnących bzów, kwiecistych klombów oraz pobliskiego stawu parkowego. Duży plus za drewniane zabawki oraz podzielenie placu na dwie strefy.

Park Krasińskich, ul. Andersa

 

*

Park Kazimierzowski

Spacerujemy w cieniu skarpy warszawskiej, zadzierając głowy, by spojrzeć na rozległy gmach uniwersytetu. Pas zieleni, ulubione miejsce spotkań studentów z pobliskich uczelni i spacerowa trasa mam z okolicy. Nie każdy wie, że skwer nosi nazwę Parku Kazimierzowskiego, a w XVII wieku istniały tutaj ogrody i zwierzyniec założony przez Władysława IV. Kiedyś pełno w nim było fontann i grot, które zmiótł z powierzchni potop szwedzki. Na końcu ulicy Browarnej znajduje się niewielki, wręcz kameralny plac zabaw, w którym czas się odrobinę zatrzymał. Ogrodzony żywopłotem przed ciekawskimi, skrywa wszystko, co dzieciakom potrzebne do szczęścia, bez poczucia przygniecenia ilością, wielkością i tłumem. Tu spotkasz sąsiada i lokalne mamy z kubkiem kawy z pobliskiej knajpy na Lipowej. Hitem wśród dzieci są dość oldschoolowe domki, drewniane namioty. Ot, niby dwie deski, a tyle radochy! Latem działa tu miejski warzywniak – dziś nieśmiało witają wiosnę kępy mięty. Po placu ruszcie koniecznie w stronę Mariensztatu, nieco zapomnianej, a wciąż magicznej części miasta, lub zabytkowym wiaduktem na Karowej przespacerujcie się na Krakowskie Przedmieście. Na lody, rzecz jasna. A jeśli ruszycie w przeciwna stronę, w kierunku ulicy Obozowej, koniecznie zatrzymajcie się przy grze plenerowej Monopoly, która przybliża młodszym rocznikom realia PRL-u. Plus za kameralność i lokalizację placu zabaw – wszędzie stąd blisko!

Park Kazimierzowski, ul. Browarna

 

*

Ogród Saski

Kończymy spacer zabawą w ogrodzie królewskim, nie inaczej. Od 1727 roku Augusta II Mocny otworzył Ogród Saski dla publiczności i całe szczęście. Teren o powierzchni 15,5 ha kryje w sobie nie tylko zadbane, zielone tereny, ale też 21 zabytkowych, barokowych rzeźb z piaskowca, zrekonstruowanych po wojnie. Każdy dwulatek obowiązkowo przystanie pod postaciami muz lub da nogę prosto w kierunku fontanny. Albo pobiegnie na plac zabaw, którego wielką zaletą jest położenie w parku, wśród drzew – docenicie to podczas letnich upałów. Bywa tu tłoczno, ale wystarczy krótki spacer ,a jesteśmy nad wodą i karmimy kaczki. Huśtawki, bujaki na sprężynach, instalacje linowe, urządzenia do zabawy dźwiękiem, a całość położona na piasku. Większość ławek jest w cieniu, wiecie więc, dokąd się udać w letnie popołudnie. A po harcach w piasku ruszamy do Zachęty, zabawa i sztuka idą w parze!

Ogród Saski, ul. Marszałkowska

 

*

W dzisiejszych rankingach atrakcji, jakie oferują place wygrały… pospolite piaskownice. Piasek przyciągnął ekipę cukierników, którzy w pocie czoła uwijają się przy produkcji piaskowo-błotnej bezy i tortów. Grunt to dobre wyposażenie – zabawki Quut idą w ruch. Stworzone przez belgijskich designerów zabawki do piasku i wody zadziwią was swoją wielofunkcyjnością. Dzieci nie potrzebują instrukcji i nie dziwi ich, że łopatka może być jednocześnie sitkiem, a foremkami zbudują nie tylko tradycyjną babkę, ale też prawdziwą Piramidę Cheopsa. Do tego grabie w uścisku z łopatką i konewka w kształcie okręgu, ruszacie z nami na plac?