koronawirus kwarantanna rodzina

Rodzino, wychodzimy z kwarantanny?

(Nie) zwykłe życie w czasach zarazy

Rodzino, wychodzimy z kwarantanny?

Lockdown powoli odpuszcza, wróciła możliwość wyjścia do lasu i parku, i choć wciąż zamaskowani, częściej wychodzimy z domów. Sprawdziłyśmy, jak się w tym czasie mają trzy bliskie nam rodziny z minimum trójką dzieci na pokładzie.

Kiedy półtora miesiąca temu rozpoczęłyśmy nasz cykl o domowej kwarantannie, pandemiczna rzeczywistość była totalną abstrakcją. Dziś nie przestaje nią być, ale rodziny mają to do siebie, że umieją się przystosować do wszelakich warunków. Słynące z multitaskingu wdrożyły nowy rozkład jazdy, ojcowie zamieniają się w regularnych trenerów sportowych, a dzieciaki przyzwyczajają się do edukacji domowej. A do tego znowu mamy dostęp do lasów, parków i zakamarków swoich miast. Jak nam z tym jest? Czujemy już luz czy nadal dystans podszyty lękiem? W drugiej odsłonie poświęconej relacjom z czasów zarazy podpytujemy Zuzannę Sielicką-Kalczyńską, Karolinę Szymańską z Our Little Adventures i Małgosię Bochenek, jak sobie radzą z nową rzeczywistością.

*

ZUZANNA SIELICKA-KALCZYŃSKA, WSPÓŁTWÓRCZYNI MARKI WHISBEAR, MAMA MATEUSZA, TYMKA, JÓZKA I WANDY

 

Jak ogarniacie naukę?

Mamy na stanie dwóch szkolniaków: 7-letniego Tymka i 9-letniego Mateusza, którzy są w szkole Montessori, i tam codziennie odbywają się zajęcia przez aplikację Teams. Józek, 5-letni przedszkolak, też ma dostęp do Teams i mógłby spotykać się ze swoją grupą, ale jego to jednak peszy. Chłopcy, dzięki pracy w systemie Montessori, są już nauczeni samodzielnego planowania i pracowania, ale nie oszukujmy się, wymaga to też naszego zaangażowania. Na pytanie, jak ogarniamy, mogę odpowiedzieć: tak, jak możemy z czwórką dzieci i naszą pracą zdalną. Staram się utrzymywać stały rytm dnia, żeby każdy wiedział, co go kiedy czeka. Nauka u nas trwa głównie do godziny 14:00 – wtedy też trwają zajęcia i nauczyciele są dostępni online. Potem kuchnia wydaje obiad, a po obiedzie czas na WF (śmiech). Mamy umowę, że chłopaki starają się do obiadu ogarnąć zaplanowane na dany dzień zadania tak, żeby po zajęciach sportowych móc jeszcze pograć na PlayStation.

WF, powiadasz? To jak wyglądają u was te zajęcia rekreacyjne?

W ramach zajęć WF-u Filip, tata chłopców i mój mąż, codziennie robi z nimi treningi – granie w piłkę plus zajęcia siłowe. Chłopakom to całkiem fajnie wychodzi! Gdy nie można było wychodzić z domu, biegali po schodach, a potem mieli trening na matach w salonie. W weekendy staramy się jeździć pod Warszawę, gdzie na działce przy lesie chłopcy mogą się wyganiać, a my pooddychać świeżym powietrzem

Wysoka piątka dla chłopaków! Co jeszcze fajnego robicie w domu? Inspiracji dla rodziców nigdy za wiele.

Chłopcy postanowili w czasie kwarantanny założyć kanał na YouTube – Gramy w Planszówki i mocno się w to zaangażowali. Chcą robić filmiki (dwa można już nawet oglądać!), w których rekomendują swoje ulubione gry planszowe – a tych rzeczywiście mamy sporo.

A jak teraz pracujesz? Jak wygląda twój wspomniany home office z dziećmi na pokładzie?

Pomidor! (śmiech). A tak poważnie, to na spokojnie do komputera mogę usiąść, jak wszyscy pójdą spać. W ciągu dnia, z dziećmi w domu, Wandą na ręku, mogę co najwyżej prowadzić calle, ustalać coś na szybko – nie mogę spokojnie usiąść, zebrać myśli i napisać czegoś dłuższego. To jest dopiero możliwe, gdy w domu zapadnie cisza, czyli po 21. Dzieci naprawdę starają się zdyscyplinować, gdy trzeba być cicho, ale nie jest to możliwe przez dłuższy czas – chłopcy są spontaniczni, energiczni, zawsze tacy byli i trudno mi od nich nawet oczekiwać, że nagle będą siedzieć jak trusie. Jeśli potrzebuję ciszy, to wychodzę, np. na balkon, albo zamykam się w sypialni, wtedy chłopaków przejmuje mąż. Mniej wyrozumiała jest Wanda, która jako 4-miesięczny bobas ma czasami gdzieś moje calle. Za to w prawie wszystkich uczestniczy razem ze mną.

Jak się w tym wszystkim odnajdujecie?

Staram się wyciągnąć z tej sytuacji tyle, ile mogę dobrego. Jesteśmy razem cały czas – to jest spełnienie marzeń moich dzieci, które nie lubią, gdy wychodzimy czy wyjeżdżamy bez nich. To jest fajne – że mają w życiu taki okres ciągle z rodzicami. Myślę, że Wanda również bardzo skorzysta na tym, że przez kilka miesięcy swojego życia cały czas miała oboje rodziców i braci – to bardzo dobrze wpłynie na jej poczucie bezpieczeństwa. Daję też sobie prawo do załamania, płaczu, zniechęcenia – nie mogę być wiecznie na haju, to nie jest moje. Pokazuję dzieciom i sobie, że różne emocje są naturalne i znoszenie swoich humorów też jest elementem współżycia w jednym domu.

*

KAROLINA SZYMAŃSKA, AUTORKA BLOGA PODRÓŻNICZEGO OUR LITTLE ADVENTURES, MAMA BASI, JASIA I MARIANKI

 

Nie macie jeszcze w domu szkolniaków, ale jak znam was – zabawy edukacyjne są na tapecie. Co w tym temacie robicie z dzieciakami?

Całe szczęście zamieszanie szkolne nas jeszcze nie dotyczy – Marianka ma 6 lat, Jasiek 4 a, Basia dopiero skończyła rok. Czasem robimy jakieś zadania przesyłane przez nauczycielki z przedszkola starszaków. Dużo częściej jednak dzieciaki same sobie coś wynajdują albo my im coś podsuwamy. I tak Mania w czasie kwarantanny nauczyła się czytać, Jasiek liczy jak szalony i powoli dogania siostrę w czytaniu prostych wyrazów. A Baśka niespodziewanie zaczęła malować kredkami, jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało. Jesteśmy w totalnym szoku, w jak dużym stopniu maluchy naśladują starsze rodzeństwo.

Macie genialne dzieci! Plus to świetny dowód na to, że edukacja domowa ma swoje duże plusy. Co jeszcze fajnego robicie z waszą trójką w czasie kwarantanny?

Gramy w planszówki, układamy puzzle, czytamy książki, rysujemy, malujemy, wycinamy, oglądamy razem #MądreFilmyOnline z platformy Kina Dzieci. I tak w kółko. A ponieważ mamy psa, to chodzimy też na spacery, jeździmy na rowerach i hulajnogach. Nadal staramy się być aktywni, zachowując maksymalne środki ostrożności. Czasem jest to trudne i męczące dla wszystkich, ale da się. Nie wyobrażam sobie na dłuższą metę totalnego zamknięcia w domu. Mogę się nie spotykać z ludźmi, mogę nie chodzić do sklepu, knajpy czy muzeum. Nie mogę jednak nie mieć kontaktu z naturą i zrezygnować z aktywnego spędzania czasu.

Korzystacie z tego, że obostrzenia kwarantanny się rozluźniają?

Wybieramy wycieczki rowerowe za miasto, spacery w lesie, pikniki nad rzeką daleko od ludzi. Jest to o tyle ważne, że kiedy dookoła nie ma nikogo, nie trzeba ciągle zakrywać buzi maseczką, zwłaszcza teraz, jak robi się ciepło i naprawdę trudno oddychać w maseczkach. W parkach siadamy na ławkach daleko od ludzi, dzieciaki bawią się pod drzewami, gdzie nie ma nikogo. Nam, dorosłym jest trudno utrzymać ciągły reżim sanitarny, więc mogę sobie wyobrazić, jak ciężko musi być dzieciakom, kiedy nagle zostaje im zabrana naturalna możliwość eksplorowania świata wszystkimi zmysłami. W lesie cały czas można wszystkiego dotykać, nie trzeba ciągle mówić „uważaj”, „nie ruszaj”, „pamiętasz, na co się umawialiśmy?” itd. Dzieci znowu mogą być dziećmi.

Las to wolność! A jak wygląda wasze biuro w domu?

Home office dwojga rodziców z trójką dzieci i psem na pokładzie to jazda bez trzymanki! Zwłaszcza, jak zdarzy się tak, że oboje w tym samym czasie musimy wziąć udział w jakiejś ważnej telekonferencji albo szybko rozwiązać jakiś pracowy problem, a dzieci dokładnie w tym samym czasie domagają się uwagi. Bywa trudno, męcząco, pojawia się złość i frustracja. Przyznam, że jest to dla nas duże wyzwanie. Mimo tego że staramy się wyznaczać ramy czasowe na pracę, wymieniamy się dyżurami, w których 100% uwagi poświęcamy dzieciom, to i tak nie zawsze się udaje utrzymać zaplanowany rytm. Czasem po prostu minimalizujemy straty po obu stronach. Żeby praca była zrobiona, dzieci zaopiekowane, obiad ugotowany, a nocka nie zawsze zarwana.

Jak się odnajdujecie w tej nowej rzeczywistości?

W zasadzie zawsze marzyliśmy o tym, by móc spędzać z naszymi dziećmi dużo więcej czasu, uwolnić się od systemu praca-przedszkole-dom. I, paradoksalnie, epidemia koronawirusa nam to umożliwiła. Żartujemy sobie nawet, że jeśli nie musielibyśmy zdalnie pracować, to byłby to wymarzony, idealny czas z naszymi dziećmi, tak jak podczas naszych podróży, tyle że bardziej stacjonarnie. Bo my naprawdę lubimy spędzać czas z naszymi dziećmi: obserwować, jak na swój własny sposób poznają świat, podążać za nimi i spoglądać na to, co ich otacza z ich własnej, zupełnie wyjątkowej perspektywy. Jeśli jednak dochodzi do tego element „praca”, nie robi się już tak fajnie. Pojawia się stres i presja, by w każdej dziedzinie było maksymalnie dobrze. A tak się po prostu nie da. Czasem trzeba odpuścić i pozwolić na to, by dzieciaki trochę dłużej pooglądały bajkę, zjadły trochę więcej czekolady albo wysmarowały się całe farbami, kiedy ty musisz popracować. Wrzućmy na luz. Dzieciom też się on przyda.

Za czym tęsknicie najbardziej?

Najtrudniejszy w tym wszystkim jest brak fizycznego kontaktu z naszymi przyjaciółmi. Dzieciaki tęsknią za zabawą z Julkiem i Zosią, my za zwykłymi spotkaniami, niezapośredniczonymi przez ekran komputera. Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie utrzymania takiego reżimu przez najbliższe miesiące. Mimo strachu, musimy się nauczyć żyć z wirusem.

*

MAŁGOSIA BOCHENEK, ZAŁOŻYCIELKA BLOOME, MARKI MAŁGOSIA BOCHENEK I OAZY LEŃCZE, MAMA TYMONA, ADAMA I ANIELKI

 

Jak ogarniacie szkołę, naukę?

Anielka ma roczek i jeszcze jest luz. Uczy się chodzić itp. Adam jest w pierwszej klasie, Tymon w czwartej, a Kajetan – przyrodni brat mojej trójki – w pierwszej liceum. Zajęć jest bardzo dużo i zostawiłam to dzieciom do samodzielnego zarządzania. Pierwsze dwa tygodnie były ciągiem rodzicielskich porażek i nie potrafiłam przypilnować systematyki pracy i technikaliów. Teraz odpuściłam i cieszę się z chwil między zajęciami.

Gratulacje! Nie jest łatwo odpuścić w temacie edukacji domowej. To powiedz, co fajnego robicie z dziećmi w domu?

Poza uczestnictwem w zajęciach online i prostym spędzaniem wspólnego czasu nie mamy za wiele przestrzeni na atrakcje. Cieszymy się sobą, kłócimy się, godzimy, rozmawiamy, gramy w karty. Spędzamy czas z czwórką dzieci w wieku od roku do 15 lat. Jesteśmy wszyscy razem przez dwa tygodnie w miesiącu, przez kolejne dwa starsze dzieci są z drugimi rodzicami, a my z Pawłem zostajemy tylko z Anielką. Przygotowanie posiłków i panowanie nad domem zajmuje mi sporą cześć czasu i wymaga siły. Nie organizuję dzieciom dodatkowych zajęć, raczej angażuję je w pomoc i puszczam „samopas”. Jesteśmy na wsi, więc mają gdzie biegać, i cieszą się sobą – moim synom dostał się przyrodni, nastoletni brat, więc czerpią od niego z nienasyceniem.

Znajdujesz w tym wszystkim czas na pracę?

Kiedy jesteśmy razem, praca jest prawie niemożliwa. Fizycznie nie ma na to czasu, nie mówiąc o tym, że jakość pracy jest słaba. Zbieram pomysły i siły na czas, kiedy zostaję jedynie z Anielką, i wtedy pracuję na maksa, realizując plany. Rytm, który sobie wypracowaliśmy przez ten czas, pewna monotonia, dają mi duże pole do tego, żeby moja głowa kreowała nowe.

Stworzyłam w tym czasie nową markę, w którą przekształciłam Boho. Mowa o Bloome, gdzie w duchu wellness organizuję retreaty i dni odnowy dla kobiet oraz warsztaty. Tworzę ubrania, zapachy i mieszanki ziołowe. Jestem też w przeddzień otwarcia szkoły i przedszkola Montessori w starym forcie w Krakowie.

Niewiarygodne, że masz na to wszystko energię! Tęskno ci do poprzedniego rytmu, czy odnajdujesz się w tym nowym?

Bardzo bym chciała, żeby to tempo, którym toczy się teraz życie, zostało z nami na dłużej. Gdzie zmartwienia ograniczają się do tego, czy mam w lodowce drożdże, czy nie przypalę chleba, czy wyschną mi rzeczy, których wyprałam za dużo. Mam czas sprzątać dom, w którym bywałam tylko weekendowo. Jestem zmęczona znojem dnia, a nie bezsensownym staniem w korku. Jest dużo interakcji między domownikami, uczymy się siebie nawzajem, a przede wszystkim – samych siebie. Stawiamy granice, przesuwamy je, sprawdzamy, na co mamy ochotę, a co musimy odpuścić. Dbamy o siebie nawzajem, ale też widzimy, jak bardzo ważne jest dbanie o samego siebie, bo energia każdego z nas wpływa na całą resztę.

*

A jak wam żyje się w pandemicznej rzeczywistości? Za czym najbardziej tęsknicie, a co nowego w domowym rozkładzie jazdy zostawilibyście na dłużej? Może przyda wam się porcja wsparcia na ten czas, o którym piszemy tutaj i tutaj. Miejcie się zdrowo i spokojnie!

Dodaj komentarz