ciąża mama w ciąży rodzew2020

Nawet nie śmiałam marzyć… #rodzew2020

Historie tegorocznych przyszłych mam

Nawet nie śmiałam marzyć… #rodzew2020
archiwa prywatne

Bohaterki dzisiejszego artykułu są w różnych momentach życia, inaczej wyglądają ich drogi zawodowe, związki, życiowe plany. Jednak niezależnie od różnic – koniec końców pragną tego samego. Poznania nowego członka rodziny i szczęśliwych wspólnych dni. Banał? Może. Ale według nas to po prostu bycie mamą. A to nie jest banalna sprawa!

Miesiąc temu ruszyłyśmy z nowym cyklem #rodzew2020, w którym przedstawiłyśmy historie trzech kobiet spodziewających się dziecka w tym niezwykłym 2020 roku. Temat spotkał się z waszym bardzo dużym zainteresowaniem, więc nie ma co dłużej czekać – przedstawiamy kolejny odcinek. Justyna jest mamą siedmiolatka i trzylatki, czeka na pojawienie się trzeciego dziecka. Natalia, z jednolatką na pokładzie, pod koniec roku pozna swoje drugie dziecko. Rodzina Olgi niedługo powiększy się do pięcioosobowego składu. Jak wygląda czas oczekiwania w ich rodzinach, co dzieje się w tym czasie w ich głowach i sercach? Przedstawiamy opowieści trzech mam pod hasłem #rodzew2020.

JUSTYNA KONCZEWSKA

#poprostubyć

Gdy świat staje na głowie kolejne zmiany mogą przytłaczać lub… pomóc w spojrzeniu na wszystko z dystansem. Tak było w rodzinie Justyny Konczewskiej, założycielki sklepu z odzieżą Crush, mamy dwójki, obecnie w trzeciej ciąży. Czas pandemii wykorzystała do zacieśnienia relacji i wyciszenia, a przez to trzecią ciążę docenia i celebruje wyjątkowo świadomie.

#naprzekór

O trzeciej ciąży dowiedziałam się podczas lockdownu. To był dla nas prawdziwy zastrzyk endorfin w tym czasie – bardzo chcieliśmy trzeciego dziecka i ta wiadomość niezwykle nas ucieszyła. Było to swego rodzaju zwieńczenie tego czasu, idealne domknięcie. Od wybuchu pandemii bardzo się do siebie rodzinnie zbliżyliśmy. Był to dla nas ważny okres wyciszenia, skupienia na najbliższych, odkrycia siebie na nowo. Mimo okoliczności, będę go bardzo dobrze wspominać. I to wyciszenie kontynuuję teraz, będąc w ciąży. Zwolniłam, uważnie słucham swojego ciała, patrzę na siebie i świat z nieco innej perspektywy. Te zmiany we mnie zaczęły się wiosną w trakcie lockdownu i czas ciąży jest ich naturalną kontynuacją. Od dłuższego czasu mam w sobie więcej spokoju, a czas pandemii, jak i ta ciąża, bardzo mnie w tym umocniły.

#plany

Moje poprzednie dwa porody przebiegały bez komplikacji, wspominam je bardzo dobrze. Rodziłam naturalnie, bez znieczulenia, w spokojnej atmosferze – dokładnie tak, jak chciałam. I teraz, nie ukrywam, mam nadzieję na podobny scenariusz. Wiadomo, że może być różnie. Wierzę jednak, że wiele zależy od nastawienia i moje dotychczasowe doświadczenie również na to wskazuje. Poprzednie porody nauczyły mnie, żeby wcale nie planować. Najlepiej podejść do sytuacji na spokojnie, z otwartą głową i pokorą. Wtedy wszystko się układa. Chciałabym rodzić ponownie w szpitalu na Madalińskiego, blisko domu, w miejscu, które dobrze znam. Pozostaje mi liczyć na to, że nic nam w tym nie przeszkodzi.

#nowastararzeczywistość

Paradoksalnie, mimo tylu zmian we mnie, życie toczy się swoim rytmem. Jestem nadal aktywna zawodowo i mocno zaangażowana w sprawy Crusha. Spędziliśmy miesiąc nad morzem, a teraz dzieci są w ciągłych wakacyjnych rozjazdach. Ja mam więcej czasu dla siebie i nauczyłam się z niego korzystać – nie gnać, tylko skupić się na swoich potrzebach. Bardzo to doceniam. Oczywiście pojawiają się gorsze chwile, obawy związane z nową rzeczywistością, w której musimy się odnaleźć. Staram się jednak nie pielęgnować w sobie lęków i podejść do tego w miarę racjonalnie. Nikt tak naprawdę nie wie, jaki wpływ będzie miała na nas pandemia, jak będzie wyglądać sytuacja za miesiąc, dwa, za pół roku. Uznaję, że warto być uważnym, dbać o siebie i bliskich, a zamartwianie się na zapas nie ma sensu. Wolę skupić się na tym, co dobre, na tym, że przede mną magiczny czas z noworodkiem. Już nie mogę się doczekać, by poznać tego człowieka!

NATALIA KLIMAS-BOBER

#będziepięknie

Każda ciąża jest inna, a ta druga, w przypadku dzieci rok po roku, bywa zupełnie wyjątkowa. Tak bardzo, że można nawet po paru miesiącach wciąż nie dowierzać i być nieco zaskoczoną widokiem zaokrąglonego brzucha. Natalia Klimas, aktorka, mama Zuzi, chwilę przed jej 1. urodzinami podzieliła się informacją o kolejnej ciąży. Mimo wymagających okoliczności z rocznym dzieckiem u boku ma w sobie przede wszystkim spokój, luz i wiarę, że da radę!

#różnice

Widzę ogromną różnicę między pierwszą a drugą ciążą. Na szczęście dobrze znoszę ten stan, pod tym względem przechodzę je tak samo. Ale moje podejście, nastawienie, przeżywanie jest na zupełnie innym poziomie. Pierwsza ciąża była bardzo wyczekana. Nie staraliśmy się długo, ale gdy decyzja już była podjęta – nagle stało się to najpilniejszą sprawą na świecie. Bacznie się obserwowałam, każdą potencjalną oznakę interpretowałam jako zwiastun, że „to już”. Z kolei każda oznaka, że jednak jeszcze nie, każdy miesiąc zwłoki, były dla mnie przykrością. A druga ciąża jest dla mnie kompletnie innym stanem. Braliśmy pod uwagę taką ewentualność, ale nie oczekiwaliśmy w tak wielkim napięciu. A nawet nie śmiałam marzyć, że to będzie tak szybko. Druga ciąża była bardziej zaskoczeniem, niespodziewaną radością, euforią. Podobno tak jest, że nie ma już takiego ciśnienia, i dla mnie jest to niezwykle przyjemna różnica.

#codzienność

Podchodzę do tego bardziej na luzie – nie pilnuję tak skrupulatnie wizyt u lekarza, zdarza mi się przypomnieć o nich w ostatniej chwili. Nie wpadam w popłoch przy każdym bólu i skurczu – poznałam już moje ciało i wiem, że to normalne. W pierwszej ciąży niczego nie dźwigałam, nie podnosiłam ciężkich rzeczy. A teraz? Co chwilę muszę podnieść, przenieść, podtrzymać, przytulić moje 11 kilogramów szczęścia w postaci jednolatki. To, że jest z nami Zuzia i na jakim etapie rozwojowym jest, ma ogromny wpływ na naszą rzeczywistość. Nie mam głowy do tego, by liczyć tygodnie ciąży – muszę się mocno zastanowić, gdy ktoś o to pyta. Tak naprawdę wciąż nie dowierzamy, że ta druga ciąża się dzieje – już, teraz, tak szybko. Jesteśmy tak zajęci, że nawet nie zdążyłam się zmartwić czy przestraszyć tym, że będę rodziła w pandemii. Na samym początku jedna znajoma w żartach rzuciła, że skoro teraz nic nie będzie działo się w branży, to powinniśmy szybko zrobić sobie drugie dziecko – tym sposobem nic zawodowo mnie nie ominie. Nie zasugerowałam się tym, ale rzeczywiście – musiałam odmówić jednej ciekawej propozycji, ale poza tym niewiele się dzieje.

#marzenie

W pierwszej ciąży samo to, że jest się w innym stanie, daje mnóstwo wzruszeń. Teraz emocje są bardziej wyważone. Nie mam przestrzeni, by ten stan przeżywać, mam obowiązki przy dziecku i wewnętrzną dyscyplinę. Wiem, że ten pierwszy rok z dwójką będzie bardzo piękny i bardzo trudny. Póki co, jak komicznie by to nie brzmiało przy rocznym dziecku, rozkoszuję się względną swobodą, którą mam. Pamiętam, jak w pierwszej ciąży w trakcie upałów zasłaniałam okna, włączałam wentylator i zamykałam się w pokoju z pudłem lodów i Netflixem. Jeżeli mam jakieś marzenia, to właśnie takie – żeby móc to powtórzyć. Może uda się, zanim dzieci będą dorosłe?

OLGA SOBCZAK-STAWICKA

#słońcepoburzy

Poukładane życie, działanie według planu, poczucie pełnej kontroli. Tak do niedawna wyglądała codzienność Olgi, mamy dwóch synów, przedsiębiorczyni, właścicielki sklepu Jaju Berlin. Styczeń zaskoczył ją pozytywnym wynikiem testu i to był początek niespodziewanych zwrotów akcji w tym roku. Trudne decyzje i nowe doświadczenia zaprowadziły ją na nowy poziom radości i doceniania tego, co jest.

#bezplanu

Ta ciąża była dla mnie kompletnym zaskoczeniem. Bardzo chcieliśmy mieć trzecie dziecko, ale… za rok. Moje poprzednie ciąże były skrupulatnie zaplanowane, wypracowane, bardzo wyczekane. Nie brałam pod uwagę ewentualności, że może się to wydarzyć tak po prostu, bez planu. I gdy się tak stało, miałam w sobie skrajne emocje, w tym dużo lęku. Żyłam dotąd w poczuciu, że w pełni panuję nad swoim życiem i mam nad wszystkim kontrolę. Tak burzliwie zaczął się dla mnie ten rok. Potem przyszła pandemia, mnóstwo paniki z tym związanej. Czuję, że limit strachu został już przekroczony, i teraz myślę głównie pozytywnie. Mam też w sobie więcej przestrzeni na spontaniczność. Zdecydowaliśmy się nadać imię dziecku dopiero po narodzinach, gdy się poznamy. Jak to jest bardzo nie w moim stylu!

#bracia

Po zrobieniu testu nie umiałam zachować wyniku dla siebie i podzieliłam się nowiną z synami. Ich reakcja była dla mnie bardzo podbudowująca. Zabawne, że to cztero- i ośmiolatek, mimo zaskoczenia, lepiej niż ja poradzili sobie z tymi emocjami na początku. I poza tym oczywiście, że chcę w końcu zobaczyć i przytulić nowego członka rodziny, to czekam, aż bracia się poznają. Jak młodszy stanie się starszym bratem, jak starszy będzie tym najstarszym. Czekam na ich spotkanie, możliwość obserwowania rodzącej się zupełnie nowej relacji.

#praktycznie

Ta ciąża w dużej mierze przewartościowała moje życie. Poza tym, że mnie zaskoczyła, to też fizycznie dała w kość. Czuję się gorzej niż przy poprzednich, muszę więcej odpoczywać. Gdy okazało się, że ciąża jest zagrożona, musiałam podjąć decyzję o zamknięciu sklepu stacjonarnego. To było dla mnie trudne, bo sklep był dla mnie jak drugi dom. Po tych wielkich zmianach i trudnych decyzjach czuję, że przepracowałam wiele emocji i mam w sobie teraz niewyobrażalną, bardzo dojrzałą radość. Myślę, że mogę sobie na ten spokój pozwolić też dzięki mężowi – od początku podszedł do tematu bardzo pragmatycznie. Zaczął planować remont domu, szukał nowego samochodu – stanęło na takim, w którym zmieszczą się trzy foteliki, a nawet pięć! Nie martwię się też samym byciem w szpitalu w czasach pandemii. W Niemczech obowiązują nowe zasady bezpieczeństwa, ale nie wprowadzono żadnych ograniczeń przy porodzie. Mąż będzie ze mną i zostanie na kilka dni w szpitalu. A z nami – jeszcze dłużej, bo zdecydował się na urlop tacierzyński. Nie mogę się tego doczekać – do południa będziemy we trójkę, popołudniami w pełnym, pięcioosobowym składzie.

Dziękujemy Justynie, Natalii i Oldze za piękne, dodające otuchy historie. Życzymy dużo spokoju i sił na ostatnie tygodnie ciąży i pierwsze chwile z nowymi członkami ich rodzin.

Poprzedni artykuł z cyklu #rodzew2020 znajdziecie tutaj.

Kogo chciałybyście zobaczyć w kolejnej odsłonie?

Dodaj komentarz