ciąża mama w ciąży

Czy dziewczynkę rodzi się inaczej niż chłopca? #rodzew2020

Historie tegorocznych przyszłych mam

Czy dziewczynkę rodzi się inaczej niż chłopca? #rodzew2020

Jesteśmy za półmetkiem 2020 – roku pandemii, globalnego spowolnienia gospodarczego, ważnych decyzji i społecznych deklaracji. Dla wielu kobiet będzie to niezapomniany rok przede wszystkim z powodu powiększenia rodziny. Niektóre z nich celebrują pierwszą ciążę, część z nich czeka na kolejne dziecko. Jedne w pełni rozumieją określenie „stan błogosławiony”, inne – z utęsknieniem wypatrują końca etapu mdłości i opuchniętych kostek. 

Pod jednym hashtagiem #rodzew2020 kryją się setki różnych historii. Będziemy przedstawiać je w naszym nowym cyklu opowieści przyszłych mam i ich rodzin o czasie oczekiwania. Kobiet, które sporo różni, ale łączy wspólne doświadczenie w tym samym czasie. Dla każdej z nich ten rok to będzie o wiele więcej niż #zostańwdomu. Nawet jeżeli większość ciąży przeleżały (lub chciały przeleżeć) w jednej pozycji na kanapie. Marcelina spodziewa się pierwszego dziecka. Ola, która ma już 5 synów, w kolejnej ciąży oczekuje wymarzonej córki. Monika jest mamą dwóch chłopców i adoptowanej dziewczynki, niedługo dołączy do nich czwarte dziecko. Każda z bohaterek czeka na pojawienie się córki i dla każdej z nich jest to zupełnie inne doświadczenie. 

Marcelina

#przygodażycia

Czy ciąża może sprowadzić na ziemię rozmarzoną artystyczną duszę? Czy wręcz przeciwnie – pozwala jeszcze głębiej wejrzeć w siebie i zobaczyć świat na nowo? Piosenkarka, autorka tekstów, miłośniczka podróży Marcelina opowiada o oczekiwaniu na córeczkę jako spokojnym procesie budowania i wzmacniania rodziny.

#narodzinymatki

Ja i mój mąż Maciek czekamy na przyjście na świat naszego pierwszego dziecka. Właśnie rozpoczyna się 8. miesiąc ciąży. Czuję, że los mi sprzyja, głęboko w to wierzę. Rok wcześniej też widziałam dwie kreski na teście, ale po dwóch tygodniach okazało się niestety, że to nieudana próba. Teraz widzę, że to miało głębszy sens – przez ten rok dużo przemyślałam, przepracowaliśmy z Maćkiem wiele tematów i czułam się na ten etap gotowa jak nigdy dotąd. Znajomi, którzy mają dzieci, pytają mnie, jak zamierzamy wychowywać nasze dziecko, czy podjęliśmy już jakieś decyzje w tym temacie, jakie książki czytamy. Ja uważam, że największa praca, najważniejsze ustalenia są już za nami – to, jaką relację tworzymy, jakie wartości są dla nas ważne i czego chcemy nauczyć tę nową istotkę. Ten rok to dla mnie oczekiwanie na dziecko, ale też rok narodzin mnie jako matki. Natura to bardzo dobrze przemyślała, że ciąża trwa 9 miesięcy, nie tylko pod względem biologicznym. Ja też mam czas na rozwój. Przyglądam się sobie z wielką uważnością, zauważam zmiany i cieszę się nimi. Zawsze byłam bardzo fit, przywiązywałam wagę do wyglądu ciała, a teraz cieszy mnie każdy dodatkowy centymetr w talii. To dzieje się też na poziomie emocji – jest ich we mnie mnóstwo, spisuję je w dzienniku, może to właściwie list do córki? 

#spokój

Rok 2020 to dla całego świata zwolnienie tempa, zatrzymanie się. I ja czuję, że wszechświat mi sprzyja i się do mnie dopasowuje. Przy planowaniu koncertów, które miały odbywać się jeszcze w lipcu, sama nie wiedziałam, czy dam radę, jak będę się czuć, czy będę miała na to przestrzeń. Koncertów nie ma, więc problem rozwiązał się sam. Cały świat stoi i ja mogę zatrzymać się razem z nim. Nie muszę niczego reorganizować, to bardzo wzmacnia moje poczucie spokoju. 

#świat

Zarówno przez sytuację na świecie, jak i mój stan stałam się uważniejsza i staram się celebrować każdą chwilę. Wiem, że ten czas się nie powtórzy, kolejne ciąże będą inne, już nigdy nie będę tylko ja i moje dziecko we mnie. Z jednej strony stałam się wrażliwsza na zagrożenia, niebezpieczeństwa tego świata, na które wcześniej nie zwracałam uwagi. Z drugiej – patrzę na świat z zachwytem, jestem gotowa na uczenie się go na nowo z córką. Chodząc po górach, zatrzymuję się gdzieś, gdzie jest po prostu woda, drzewa, drobne kamyczki, i myślę sobie, że przyjdziemy tu niedługo we trójkę. Tak samo postrzegam teraz każde miejsce na świecie – jako warte ponownego odkrycia i pokazania dziecku. Jestem bardzo niecierpliwa, nie mogę się doczekać, aż się poznamy i będziemy wprowadzać córkę do naszego pełnego zajawek świata. 

Ola Wołkowska

#itsagirl

Czy coś może wprowadzić zamęt w radosnym domu pełnym dzieci, kur i kadrów nieułożonych? Tak! Oczekiwanie na córkę w rodzinie Oli Wołkowskiej to prawdziwe wydarzenie. Pięciu synów i mąż (jak i cały polski Instagram!) nie do końca dowierzają, a Ola już nie może się doczekać nowych barw w swoim kolorowym świecie. 

#nanowo

To dla mnie rok nowości. W ciąży jestem już szósty raz i teoretycznie nic nie powinno mnie zaskoczyć. A jednak! Od samego początku czułam, że to będzie dziewczynka. Utwierdziło mnie w tym też to, że czuję się wyjątkowo źle. W poprzednich ciążach miałam mnóstwo energii, byłam znana z tego, że organizuję wielkie remonty z bobasem na rękach i wielkim brzuchem, nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Teraz często nie mam siły ogarnąć mojej gromadki i leżę na tarasie. Nowością będzie też poród. Czy dziewczynkę rodzi się tak samo jak chłopca? Tego nie wiem! Wszystkie okoliczności będą inne. Mój ukochany szpital przez pandemię nie przyjmuje porodów, w obecnej sytuacji mąż nie może być ze mną nawet na USG. Inni lekarze, izba przyjęć, trasa. No i nowe życie z nami. Najbardziej nie mogę doczekać się tej chwili, gdy córeczka będzie już na świecie i będę wiedziała, że to naprawdę dziewczynka. Wciąż nie mam przecież 100% pewności.

#plany

Pandemia mocno wpłynęła na moje plany związane z porodem. Póki co nie wiem, czy Piotrek będzie mógł być ze mną. Czuję się niepewnie w tej sytuacji i mam w sobie niepokój. W czasie lockdownu zamknęłam się w domu z dziećmi i przez 3 miesiące w ogóle nie wychodziłam. Ale nie ma tego złego! To zamknięcie pozwoliło nam na podjęcie decyzji o edukacji domowej. Mieliśmy okazję zobaczyć plusy i minusy tego rozwiązania i… poczuć motywację, by się w końcu odważyć. Zresztą, ja zawsze patrzę na pozytywy. Nie martwi mnie zupełnie to, jak sobie poradzę z szóstką dzieci. Taka tajemnica rodzin wielodzietnych – z każdym kolejnym bobasem jest o wiele łatwiej. 

#debiutantka

Po raz pierwszy nie jestem w stanie wyobrazić sobie pierwszych dni z dzieckiem. Nic nie wiem o dziewczynkach i mimo 11 lat doświadczenia w opiece nad dziećmi – czuję się jak debiutantka. Czy zachowują się tak jak chłopcy? Jak wygląda pielęgnacja, karmienie, sen? Teraz zajmuję się głównie jej garderobą. Nagle w naszym domu jest mnóstwo sukienek, pastelowych dodatków i kwiatowych wzorów, w dodatku nie dla mnie. Chłopaki też są tym tematem bardzo zainteresowani. Sami z siebie wyjmują dziewczęce ubranka i przygotowują stylizacje na pierwsze tygodnie. Wszystkich nas to bardzo cieszy, a mój mąż, mimo że zawsze chciał mieć wielu synów, nie może się doczekać „córeczki tatusia”.

Monika Hoffman

#daszradę

Ciąża to nie tylko wymagający czas dla organizmu, ale również mnóstwo silnych przeżyć. Jak sobie z nimi radzi mama dzieciaków-cudaków? Monika po niełatwych początkach widzi bardzo wyraźne światełko w tunelu. Opowiedziała nam, jak istotne może być wsparcie nie tylko najbliższych, ale także… instagramowych przyjaciółek. 

#emocje

O ciąży dowiedziałam się w wyjątkowo ciężkim dla mnie czasie. Heniek i Dorka chorowali, Bogutek przechodził kolejny intensywny skok rozwojowy, a jeszcze mieliśmy przeprowadzkę. To był chyba najtrudniejszy etap, odkąd mam dzieci. Bardzo przeżywałam te problemy z nimi, aż za bardzo jak na mnie, i w pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy ta emocjonalność nie ma konkretnej przyczyny. Zupełnie nie planowaliśmy z Wojtkiem tej ciąży, ale już idąc do łazienki z testem, czułam ekscytację i wielką nadzieję, że to jednak będzie to. Bałam się tylko o to, że te wieści przestraszą Wojtka. Ja bardzo słabo znosiłam poprzednie ciąże i był to trudny okres również dla niego. Lepszej odpowiedzi nie mogłam sobie wymarzyć – powiedział, że jest to dziecko, na które jest najlepiej przygotowany. 

#niespodzianki

Ten rok to dla mnie czas właśnie takich pozytywnych zaskoczeń. Wśród osób z naszego otoczenia reakcje były dość podobne. Niedowierzanie i współczucie, że jak my sobie poradzimy, że ta ciąża to problem, wręcz tragedia w naszej sytuacji. Starałam się nie brać tego do siebie, ale psychicznie mnie to wykańczało. Z kolei Wojtek od początku mówił: „Jak chcesz, weźmiemy kogoś do pomocy, ja będę obok, poradzimy sobie”. Widziałam, jak bardzo on chce tego dziecka, i wiedziałam przez to, że będzie dobrze. Niesamowite wsparcie dostałam też na Instagramie. Dałam znać o ciąży po 8. tygodniu i… nie umiem nawet opisać, co się zadziało. Dostałam masę wiadomości pełnych gratulacji, radości z naszego szczęścia. To mi dało niesamowitego kopa i mnóstwo pozytywnych emocji. I uwierzyłam tym bardziej, że wszystko będzie dobrze.

#zrozumienie

Przez to, że ta ciąża trafiła się w takim momencie – czułam się źle, miałam ogromne wahania nastroju i nie otrzymałam na początku wsparcia, jakiego potrzebowałam – to otworzyłam oczy na zupełnie nową perspektywę. Po tym wszystkim wiem, czym jest ten strach, niepewność, związane z oczekiwaniem na dziecko. Przeżyłam mnóstwo nowych dla mnie emocji i lepiej rozumiem kobiety, które nie chcą być w ciąży czy nie decydują się na kolejne dziecko. Ta ciąża była totalnym zaskoczeniem i pierwszy raz wątpiłam, czy sobie poradzę. Teraz martwi mnie jedynie sam poród. Ja po prostu boję się porodów i nie wyobrażam sobie, żeby Wojtka nie było przy mnie! Mam nadzieję, że sytuacja się nie pogorszy i będzie to możliwe. 

#ja

Ten czas paradoksalnie przypomniał mi, jak bardzo ja jestem ważna w tym wszystkim. Że moje potrzeby, samopoczucie i ogólny dobrostan są istotne z punktu widzenia całej rodziny. Dlatego też mam mocne postanowienie, że zrobię coś, o czym nigdy wcześniej nie myślałam. Czas po porodzie ma być dla mnie i Wandy. Chciałabym te dni poświęcić na tulenie noworodka, uspokojenie swoich emocji, regenerację ciała i spokojne kontemplowanie tego, co jest. Chcę mieć to dla nas, dla siebie, nie rzucać się od razu w wir codzienności. Bardzo mocno wierzę, że to mi się uda.

Dziękujemy naszym bohaterkom za piękne i dające do myślenia historie. Życzymy dużo sił na ostatnie tygodnie ciąży!

Kogo chciałybyście zobaczyć w kolejnej odsłonie?

 

*

Zdjęcia: Instagram, archiwum prywatne

Dodaj komentarz