Tu się czyta

Tu się czyta vol. 2

Ulubione książki Olgi i Grety

Tu się czyta vol. 2
Monika Lenarczyk

Oto drugie spotkanie nietajnego kółka czytelniczego, do którego zapraszamy rodziny czytające non stop, bez wytchnienia i bez skargi. Tym razem gościmy na naszych łamach Olgę Wróbel, kulturoznawczynię, działkowiczkę, autorkę komiksów, założycielkę bloga literackiego Kurzojady i jej 7-letnią córkę Gretę.

Ostatnio zaglądałyśmy do domowej biblioteki Moniki Lenarczyki i jej córek, a tym razem notujemy, że w zbiorach Olgi i Grety mnóstwo jest książek odzyskanych, znalezionych przypadkiem, pilnie poszukiwanych, troskliwie przechowywanych. Krótko mówiąc – chcianych. Otaczanie się nimi jest jak zarzucanie ciepłego szala na ramiona, takiego, który zna się z wierzchu i od podszewki, z przestudiowaną listą ingrediencji i wygłaskanymi brzegami. Proszę się wpatrywać, zagapiać, rozpoznawać, przyłapywać ciało na rozkosznym mrowieniu – to przecież najzdrowsze reakcje, jakie wywołują ważne książki.

PS Olga kończy pracę nad książką o polskiej literaturze młodzieżowej dla wydawnictwa Marginesy, wypatrujcie jej premiery tuż po wakacjach.

*

WYBORY GRETY

*

,,Atomowa przygoda profesora Astrokota”, tekst: D. Walliman, B. Newman, ilustracje: B. Newman, tłum. Jerzy Kowalski-Glikman, wyd. Entliczek, 2016

To książka, o której Greta pomyślała w pierwszej kolejności. Lubi wszystkie części astrokociej sagi Wallimana i Newmana, ale szczególnie upodobała sobie drugą, poświęconą fizyce. Skąd się bierze cień, jaka siła unosi odrzutowce i po co nam grawitacja – to tylko kilka rybek z morza zagadnień, poruszanych w tej książce. Ilustracje Bena Newmana, który dotąd współpracował m.in. z Tate i „New York Times”, frapują kolorem i niezachwianą geometrią, która wprowadza ład w odbiorze zawiłych ciekawostek naukowych. Greta nie może się od niej oderwać, zwłaszcza od momentu, kiedy nauczyła się czytać. Waszej uwadze polecamy także pozostałe części rozpracowujące zagadki astronomiczne i anatomiczne.

*

„Tupeciary 1. O kobietach, które robią to, co chcą”’, tekst i ilustracje: P. Bagieu, tłum. A. Pączka, A. Pączka-Torelli, wyd. Bęc Zmiana, 2018

Najbardziej zaciekawiło mnie komiks o Tove Jansson – tak Greta uzasadnia wybór książki „Tupeciary” do naszego zestawienia. Fińska autorka kojarzona jest głównie z Muminkami, a przecież eksperymentowała także z malarstwem, karykaturą i komiksem, wytrwale walczyła o swoją wolność i niezależność. Wiecie, że pierwowzorem Too-tiki była jej wieloletnia partnerka, Tuulikki Pietila? Poza Tove, autorka Pénélope Bagieu opisała jeszcze 14 innych kobiet, które dokonały rzeczy niezwykłych, np. uchroniły latarnię morską przed zniszczeniem albo sprzeciwiały się dominikańskiej dyktaturze. Oldze i Grecie spodobała się też postać Clémentine Delait, czyli „kobiety z brodą”, która ze swojej brzydoty uczyniła supermoc. Ilustracje Bagieu są dosadne, niekiedy jest w nich także agresja i mrok, nikt się z nami tutaj nie patyczkuje i nie wygładza wyboistych historii. I to jest świetne.

*

„Sztukmistrz. Erwin Sówka retrospektywnie”, tekst: S. Wilk, Z. Chlewiński, wyd. Muzeum Śląskie w Katowicach, 2012

Jak ten cudowny album śląskiego prymitywisty Erwina Sówki znalazł się w rękach 7-latki? Kiedy wspólnie z mamą odwiedziły kota znajomych podczas ich nieobecności, Greta znalazła go na półce z książkami i już nie puściła z objęć. Przez pewien czas zachwycała się portretem bogini płodności Izydy, w pożyczonym egzemplarzu, wreszcie jednak dostała swój własny. Gdy pytam Gretę, co przyciąga ją w malarstwie Sówki, odpowiada: Obrazy Erwina Sówki są bardzo fajne i dziwne, mają w sobie coś tajemniczego. 

*

WYBORY OLGI

,,Baśnie. Część 1, 2 i 3″, tekst: H. Ch. Andersen, ilustracje: J. Stanny, A. Strumiłło, J. Jaworowski, tłum. S. Iwaszkiewicz i S. Beylin, wyd. Państwowy Instytut Wydawniczy, 1985 

To najwspanialsze wydanie baśni Andersena pod względem filologicznym – tłumaczenie, wstęp, przypisy i opracowanie krytyczne sporządzone zostało przez Stanisława Iwaszkiewicz i Stefanię Beylin. Niestety, ilustracje w każdym z trzech tomów są potworne, pamiętam, że bardzo się ich bałam w dzieciństwie, szczególnie drugiego tomu z ilustracjami Striumiłło – zaczyna swoją opowieść o najcenniejszych książkach Olga. Ja również wspominam to wydanie w czarnej jak noc okładce z niemałym przestrachem, dlatego też został u rodziców. Może błędnie? Pierwszą część zilustrował Janusz Stanny – kontynuuje Olga. Wyobrażam sobie, że gdyby jakość druku była lepsza, to byłoby piękne wydanie, a tak wyszedł zamazany koszmar w ponurych barwach. Poza zamazanym Stannym i koszmarnym Strumiłło, jest jeszcze abstrakcyjny Jaworowski w trzecim tomie, może nie tak potworny, ale nadal dość awangardowy jak na Andersena. To zdecydowanie nie jest milutki Andersen z ilustracjami Szancera – zamyka temat Olga.

*

„Alicja w Krainie Czarów”, tekst: L. Carroll, ilustracje: D. Kállay, tłum.: Robert Stiller, wyd. Alfa, 1990

„Alice’s Adventures in Wonderland”, autor: L. Carroll, ilustracje: T. Jansson, wyd. Tate Publishing, 2011 

Trochę się boję objawiać światu ten skarb, bo to książka mojej siostry i zaraz pewnie zechce ją mieć z powrotem – śmieje się Olga. „Alicja w Krainie Czarów” w moim zdaniem najlepszym tłumaczeniu Roberta Stillera i z nieco dziwacznymi, ale ładnymi ilustracjami. Lubię sposób, w jaki przestawiona została na nich Alicja. Nie jest już Disneyowską naiwną blondynką, ale rezolutną, ciemnowłosą dziewczynką bliską swojemu pierwowzorowi, czyli Alicji Lidell, którą fotografował Carroll. A całkiem niedawno kupiłam sobie „Alice’s Adventures in Wonderland” w oryginale, z czarno-białymi ilustracjami Tove Jansson, którą obie z Gretą uwielbiamy. Bardzo problematyczna to książka, bo każda z ilustracji to materiał na nowy tatuaż. Do jej czytania potrzebne jest drugie ciało – mówi Olga. Pełna zgoda, sama też przeniosłabym kilka obrazków na ramiona.

*

„Karlsson z dachu”, tekst: A. Lindgren, ilustracje: H. Czajkowska, wyd. Nasza Księgarnia, 1970

To jedna z najstarszych książek, jakie posiada Olga: „Karlsson z dachu” w wydaniu z 1970 roku należał do mojej mamy. Książkę podpisał jej imieniem i nazwiskiem mój dziadek. Moja mama miała dwie siostry, wiec podpisywanie wynikało z niewielkiej ilości książek w domu, ale też przywiązania do książek. Niestety, jej grzbiet padł ofiarą moich papug, Tove i Jansson, które najpewniej zrobiły to z zazdrości o Astrid Lindgren – żartuje Olga.

*

„Nan Goldin”, tekst: Guido Costa, wyd. Phaidon Press Ltd., 2010

Zetknięcie z tym albumem o Nan Goldin było dla mnie przełomowe. Zaczęłam inaczej postrzegać cielesność, ulotność, pamiętanie. Znałam tę fotografkę dotąd jedynie z sugestywnych zdjęć nowojorskich transwestytów, a tutaj mamy do czynienia z intymnym dziennikiem – mówi Olga. Na moim ulubionym zdjęciu Nan leży na łóżku i pisze pamiętnik. Przypomniałam sobie, że ja też kiedyś tak pisałam, i zachciało mi się wrócić do tego pisania. Zapełniałam zeszyty przez kolejnych 7 lat z wielką skrupulatnością. To był jeden z tych momentów w życiu, kiedy obraz zainspirował mnie do działania. Podobnie było z rysowaniem komiksów – zobaczyłam film Michela Gondry’ego pt. „Jak we śnie” i postanowiłam, że zostanę rysowniczką. Zadziałało – opowiada.

PS Inne ulubione książki Olgi Wróbel to: Trylogia Tolkiena: ,,Władca pierścieni”, „Powrót króla”, „Dwie wieże”; „Wichrowe wzgórza” Emily Bronte, „Wybór pism” G. Apollinaire’a.

*

Z którą rodziną powinnyśmy się spotkać w kolejnych czytelniczych rozdaniach? Piszcie swoje propozycje w komentarzach.