Tu się czyta

Tu się czyta vol. 6

Dom pełen książek

Tu się czyta vol. 6
Monika Lenarczyk

Z koleżeńską wizytą u skrajnie zaczytanej, pięcioosobowej rodziny, świadomej cudownych mocy książek, jak wzmacnianie, pobudzanie wyobraźni i budowanie porozumienia. W domu Sylwii, Jędrzeja, półtorarocznej Anieli, 5,5-letniego Maćka i prawie 9-letniego Krzysia.

Sylwia Szwed to wicenaczelna i jedna z założycielek pisma „Kosmos dla dziewczynek”, w którym od 3 lat tworzy teksty dziennikarskie dla dzieci oraz redaguje teksty innych autorów. Nie jestem specjalistką od literatury dziecięcej – mówi o sobie – ale ciągle analizuję, co dzieje się na rynku literatury non-fiction dla dzieci. Sprawdzam nowości, buszuję po bibliotekach, podglądam reakcje moich dzieci na książki o innych krajach, zjawiskach społecznych, ewolucji czy np. geologii. Jak robię wywiady z dziewczynkami, zawsze rozmawiam z nimi o ich ulubionych książkach – dodaje. Jest przekonana, że warto obserwować nie tylko te piękne, silnie promowane tytuły, ale też te niepozorne, zapomniane, niewyględne – wiele się z nich uczę – dopowiada Sylwia. Zapytana o to, jakie cechy powinna mieć dobra, w jej opinii, książka dla dzieci z gatunku non-fiction, powołuje się na reakcje swoich dzieci na dany tytuł oraz doświadczenie codziennej pracy w redakcji gazety dla dziewczynek. A te podpowiadają jej, że: musi być ona połączeniem zwięzłości i odpowiedzialności za słowa. Bo fakt, że twoją książkę czyta dziecko nie oznacza, że możesz lać wodę! Do tego dochodzą doskonały risercz i eksperckość autora, jak w przypadku niedoścignionego Petera Wohllebena, oraz żywe, komunikatywne ilustracje i infografiki, jak w książce „Pod ziemią, pod wodą”. Kiedy jest zbyt artystycznie, na wyrost, przeambitnie – odpadam. Uwielbiam jej szczerość i podpisuję się pod tym wyznaniem obiema rękami. Ten niepokorny charakterek w pasiastej koszulce to cecha dominująca głównej bohaterki szóstego odcinka cyklu pod tytułem Tu się czyta. Przyjemności.

WYBORY SYLWII

Książki w naszym domu to superważny temat – zaczyna nasza bohaterka. Zastępują telewizję, przydają się przy jedzeniu samotnej kolacji, zalegają na kanapach i w samochodzie, tworzą indywidualne i rodzinne kolekcje, przechodzą z dziecka na dziecko i z rodzica na dziecko, a dobrze dobrane są rodzajem bliskości – tłumaczy ich wielozadaniowość i wszechstronność Sylwia Szwed, gładko przechodząc do prezentacji pierwszej na liście swoich ulubieńców pozycji. A jest nią książka „Ocalić Ofelię” Mary Pipher: Nie może was zniechęcić tragiczna okładka z lat 90. To bardzo ważna dla mnie książka o dziewczyńskości. Rodzaj zapisków psycholog klinicznej, która przez lata prowadziła terapię zagubionych, niedowartościowanych i opuszczonych dziewcząt w Stanach Zjednoczonych. Genialne i bardzo ważne w tym, co teraz robię! Łup wypatrzony na Allegro za jakieś 10 złotych. Jedno słowo Sylwii, a książka magicznie ląduje w koszyku.

Jaki tytuł uplasował się na drugiej pozycji? „Lewicę racz nam zwrócić, Panie” Rafała Wosia, czyli esej polityczny, który w błyskotliwy sposób definiuje polską myśl lewicową, pokazuje jej historię, konfrontuje ją z neoliberalizmem i takimi wynalazkami społecznymi jak 500+. Ciekawe, wywrotowe, do dyskusji! – dodaje Sylwia.

Trójkę zamyka „Droga artysty” Julii Cameron. Sylwia pięknie o niej mówi: To rodzaj apteczki dla mnie i różnych moich przyjaciółek. I przestrzega: Jak człowiek przebije się przez warstwę „ezo” tej książki, skonfrontuje się z wieloma przenikliwymi myślami na temat tworzenia, urynkowienia swoich talentów i blokad twórczych. Specyficzne, czasem denerwujące, ale przy moim łóżku leży od lat – kończy Sylwia. Zgoda, zatem i ja spróbuję zrobić dla niej miejsce, nie ryzykując burzenia wieży z ledwie napoczętych reportaży, pamiętników, tomików poezji, zbiorów esejów…

WYBORY ANIELI

Krótko i bardzo tematycznie. Aniela ma dopiero 1,5 roku, a już kocha serię książek o Basi Zosi Staneckiej i Marianny Oklejak oraz modowy wariant przygód Eli, spisanych przez Catarinę Kruusval. Nie stroni też od ilustracji w „Kosmosach”, które pałętają się romantycznie po całym domu.

WYBORY KRZYSIA

Krzysiek wkrótce skończy 8 lat, a jego literackie zainteresowania krążą wokół ekologii, wątków przygodowych i komiksów. Krzyś kocha dziką naturę, nieurbanistyczny krajobraz i tropienie zwierzaków w Lesie Bielańskim – opowiada Sylwia o uwielbieniu swego najstarszego syna dla książki Adama Wajraka „Wielka księga prawdziwych tropicieli”. I uzasadnia: Ta książka daje mu możliwość planowania kolejnych podróży po Polsce i praktyczne wskazówki do obserwacji świata przyrody.

Drugim tytułem, noszącym wyraźne ślady zaczytania, są „Tupeciary – 1. O kobietach, które robią to, co chcą” Penelope Bagieu. To zbiór niesamowitych, dynamicznych i niewylukrowanych opowieści o kobietach z całego świata, które cechowała duża brawura – opowiada Sylwia. Na Krzysiu największe wrażenie zrobiła Josephine Baker. Tak, ta tancerka od spódniczki w banany. Ale czy wiecie, że adoptowała aż 12 dzieci!? – dodaje błyskotliwie Sylwia. Wow, nie wiedziałam. Strach pomyśleć, ile jeszcze nie wiem, a dowiem się, wertując wreszcie „Tupeciary” – czego i wam życzę.

Ale, ale, to nie koniec, bo Krzyś bardzo sobie upodobał „Dzienniki cwaniaczka” Jeffa Kinneya: To lektura od początku do końca wybrana przez Krzysia, przez niego też skwapliwie zbierana. Cała kolekcja cwaniaczków leży w jego łóżku, żeby można było po nią w każdej chwili sięgnąć. To nie ambitna literatura, ale coś, co dosłownie uzależnia dziecko od czytania.

WYBORY MAĆKA

Maciek ma 5,5 roku i wciąga go szczególnie tematyka naukowa. Na szczycie trzystopniowego piedestału jaśnieje książka „Niesamowite przekroje” Stephena Biesty: To piękna i dopracowana książka z przekrojami technicznymi superpojazdów i budowli. Maciuś najbardziej lubi wyszukiwać szczegóły typu: gdzie się robi kupę w boeingu albo średniowiecznym zamku. Mądre i nie trzeba umieć czytać! – zachwala Sylwia. Po drugie, książka „Marcin Gorazdowski opowiada o płazach i gadach”, bo płazy i gady to jeden z jego ulubionych tematów. Strzał w dziesiątkę, choć kupiony w ciemno. Ulubiony rozdział mojego syna? Ten o waranach z Komodo! Ja się temu nie dziwię i z chęcią przygarnę kolejną książkę o największych jadowitych jaszczurkach pełzających po ziemi. A wraz z nią „Nić Ariadny” Jana Bajtlika: Ta książka tak naprawdę należy do Krzysia, ale jako ulubioną wybrał ją Maciuś. To majstersztyk wizualny, który magnetyzuje uwagę dzieci na pół godziny z zegarkiem w ręku. Maciusiowi podoba się to, że jest o Grecjanach (tak nazywa Greków), że są labirynty i każda strona opowiada inną historię.

Jak podkreślają rodzice, Sylwia i Jędrzej, w życiu ich synów specjalną rolę odgrywają komiksy: Maciuś i Krzyś mają całą serię o Tintinie, który za każdym razem zabiera ich do innego kraju. To klasyka francuskich komiksów, tworzona od lat 30. ubiegłego wieku. Nie straciła nic na dynamice, humorze, ale bardzo zestarzała się treściowo. W środku nie ma ani jednej kobiecej bohaterki, oprócz Bianki Castafiore. Zawsze o tym gadamy i chłopcy też dostrzegają ten brak. Zaczytują się w tej serii. I chcą być reporterami i podróżować po świecie jak Tintin i jego pies Miluś.

Doceniają też serię komiksów o Thorgalu, choć jest przeznaczona dla starszych dzieci, nastolatków i dorosłych. Wikingowie, czary, średniowiecze, przygody, a także rodzina i oddanie dla niej stanowią najważniejsze tematy tej opowieści, która nadal się rozwija. Znają je na pamięć i właściwie wycisnęli z nich, co się dało, a te przygody – podobnie jak Tintin – stały się częścią naszej rodzinnej narracji.

WYBORY JĘDRZEJA

Oto i ostatnia, choć wcale nie najgorsza, lista literackich smakołyków, którymi rozkoszuje się rodzina Sylwii Szwed. Sporządził ją jej mąż, terapeuta, zaczytany po uszy, a jej lektura woła o rachunek sumienia i każe wrócić do ambitnych dzieł klasyków, z których czerpać można garściami, na każdym etapie życia dostając coś innego. Pierwszym bliskim Jędrzejowi tytułem jest „W poszukiwaniu straconego czasu” Marcela Prousta. W opinii Jędrzeja jest to wybitna, głęboka powieść o miłości i wewnętrznym życiu człowieka, a jednocześnie niezwykle trafna obserwacja socjologiczna. Książka, która pomogła mi wiele rzeczy zrozumieć, a jednocześnie była niezwykle emocjonalnym, osobistym przeżyciem. Wyobrażam sobie godziny, miesiące i lata poświęcone tej jednej lekturze i chylę czoła. Druga rzecz to „Cognitive therapy for challening problems” Judith S. Beck: Książka, która zmieniła mnie jako terapeutę, odpowiedziała na wiele pytań i wyznaczyła kierunki, w których chcę się rozwijać. Łączy w sobie klarowność, głębię, prostotę, systematyczność i praktycyzm – rzadkie połączenie – powiada Jędrzej.

Pozycja numero tre w jego osobistym rankingu, czyli „Kwadrans uważności. Ćwiczenia duchowe” Wojciecha Werhuna. A dlaczego o niej mówimy? Zawsze chciałem bliżej zrozumieć fenomen jezuitów… i dzięki żonie trafiłem na tę książkę, która dała mi wiele, jeśli chodzi o podejście do wiary, duchowości, a jednocześnie ćwiczenia z niej zaczerpnięte stały się kluczowym, codziennym elementem mojej pracy nad sobą – odpowiada Jędrzej.

Na miejscu czwartym sytuuje się „Faith of the faithless” Simona Critchleya. Jędrzej opisuje ją jako ciekawą, intelektualną książkę o filozofii polityki, analizującą ją z bardzo różnych perspektyw (np. Žižek, św. Paweł, Rousseau) i dochodzącą do poruszającej, humanistycznej perspektywy na to, czym jest zaangażowanie w politykę – nie na poziomie partii, a na płaszczyźnie indywidualnego doświadczenia. Potrzebne, szczególnie w tych zagmatwanych, przedwyborczych czasach. I po piąte, „Śmierć i życie wielkich miast Ameryki” Jane Jacobs. Interesuję się urbanistyką, zupełnie amatorsko, zawsze mnie ciekawiły te układy przestrzenne i to, jak wpływają na mnie i na innych, a to jest klasyka tej tematyki. Wszystko, co potem przeczytałem, ma dług u autorki, dzięki niej zrozumiałem, czemu Praga Północ, gdzie się wychowałem, była, jaka była, i mnóstwo innych rzeczy o mieście. Zobaczyłem je z tak innej perspektywy, że nie mogę nie myśleć o tym, kiedy snuję się przez miasto niespiesznie (rzadko mam czas, a bardzo to lubię) – uzasadnia Jędrzej.

Dodaj komentarz