#tip na sobotę: jak przygotować się do porodu domowego?

Radzi Ania Smereka

Po pierwsze: posłuchaj siebie. Po drugie: zaplanuj wszystko tak, by w kluczowym momencie nie brakowało sił, bliskich osób wokoło czy jedzenia w lodówce. Mądrymi radami dotyczącymi porodu domowego dzieli się mama Poli i Anieli, doula i przyszła położna, Ania Smereka.

Poród domowy jest rozwinięciem wpisanej w nasz kobiecy krwiobieg dzikości (a to, jak zapewne wiecie,  nasz temat miesiąca), naturalnie się z nią wiąże i pokazuje, że można decydować o sobie w tych najbardziej intymnych momentach.Jako, że temat jest też niebywale delikatny, to o wszystkie szczegóły wypytałyśmy dziewczynę, której można w pełni zaufać (pamiętacie jak nam kiedyś wyznała, że kocha kobiety w ciąży?). Czekałyśmy aż zda ostatni egzamin na studiach położniczych i wreszcie ją mamy. I przepytamy ją wcale nie mniej skrupulatnie niż to uczynił wykładowca prawa medycznego. Ania pierwszą córkę Polę urodziła w szpitalu, ale już drugą, Anielę, w domu. A dzięki swoim studiom może spojrzeć na doświadczenie porodu domowego z obu perspektyw: jako mama i jako położna. To właśnie wydało nam się w tym spotkaniu najbardziej wartościowe. Czytajcie i korzystajcie.

*

PLAN CZY SPONTAN?

Poród domowy to duża rzecz – chodzi o zdrowie i bezpieczeństwo dziecka. Warto to i owo przemyśleć choćby po to, by wiedzieć jak postępować w sytuacjach nieoczekiwanych. Ania pierwsze dziecko urodziła w szpitalu i bogatsza o to doświadczenie – mimo że było ono całkiem pozytywne – zdecydowała się drugi poród przeżyć w swoim domu. Ale zanim zapadła decyzja, w głowie aż wrzało od rozmaitych myśli: Decyzja o porodzie domowym nie była spontaniczna, musiałam do niej dojrzeć. Musiałam też odkryć swoje własne potrzeby, by sama myśl zakiełkowała mi w głowie. Przełomowym wydarzeniem okazał się być mój pierwszy poród, który był fantastyczny. Jak na tamten moment idealny, bo wspominam go bardzo miło. Z moim obecnym bagażem doświadczeń mogłabym się do kilku rzeczy przyczepić, ale po co? Wtedy nie wiedziałam nic, a dla osoby, która kompletnie nie wiedziała czego się spodziewać, ziomalska atmosfera, dużo codzienności w niecodziennych okolicznościach to już bardzo dużo.

Fot. z prywatnego archiwum Ani Smereki

*

GDZIE SZUKAĆ INFORMACJI?

Szukanie informacji to tylko z pozoru prosta sprawa. W sieci czai się wiele niesprawdzonych danych, dlatego najlepiej zaczerpnąć wiedzy u samych źródeł: Gdy Pola miała kilka miesięcy, poznałam dziewczynę, która rodziła w domu. Słuchałam jej z wypiekami na twarzy, zadawałam masę pytań. To chyba był ten pierwszy raz, gdy ktoś rozwiał moje wątpliwości i odgonił wewnętrzne strachy. Zupełnie nie pamiętam czy planowałam już wtedy dzidziusiowy replay. Wydaje mi się, że nie. W ciąży na pewno nie byłam, bo pierwszą rzeczą, którą zrobiłam po potwierdzeniu stanu oczekiwania na siostrę mojej Poli był telefon do położnej domowej, z którą już zaraz, a najlepiej TERAZ chciałam się umówić. Poród domowy był dla mnie kolejnym krokiem do wizji porodu idealnego. Nie chciałam nic poprawiać, czy ulepszać. Chciałam sobie utorować drogę do rzeczy, do których nie miałam dostępu i na pewno, czując się pewniej wiedząc z czym to rodzenie dzieci się je, sprawić by poród był najmojszy do granic możliwości.

*

JAKICH FORMALNOŚCI NALEŻY DOPEŁNIĆ, BY URODZIĆ DZIECKO W DOMU?

Po pełną listę warunków kwalifikacji Ania odsyła na stronę fundacji Dobrze Urodzeni. Najlepiej jeszcze w chwili, gdy plany porodu się krystalizują, sprawdzić czy istnieje realna szansa, by poród domowy mógł się odbyć. Co jest koniecznym wymogiem? Ania odpowiada: Ciąża musi być fizjologiczna. Rodząca musi być zdrowa – nawet drobne przeziębienie może wpływać na kondycję maleństwa. Należy odpowiednio wcześnie wybrać i spotkać się z położną. Położna kwalifikuje też do porodu domowego, po spotkaniu z nią może się okazać, że nie możemy rodzić w domu. Przeciwwskazaniem nie jest dodatni wynik GBS. Od strony formalnej samodzielnie należy się zgłosić do przychodni i ustalić indywidualny kalendarz szczepień. W domu dzieci nie są szczepione po urodzeniu, więc data szczepienia automatycznie przesuwa się w stosunku do kalendarza szczepień dzieci rodzonych w szpitalu, których rodzice wyrazili zgodę na szczepienie. Warto pomyśleć też o odłożeniu budżetu na domową poporodową wizytę neonatologa, który przyjedzie, by skontrolować stan serduszka dziecka. Położne domowe oceniają stan maleństwa wg skali Apgar i jego kondycję, dokonują pomiarów, uzupełniają dokumentację, pomagają w przystawieniu do piersi, kontrolują odruch ssania czy stan jamy ustnej, w tym wędzidełka. Potrafią też osłuchać dziecko, ale nieodzowny w tej kwestii będzie neonatolog, który ma na tym polu ogromne doświadczenie.

*

JAK SIĘ ZRELAKSOWAĆ PRZED PORODEM DOMOWYM?

Masaże, medytacje, kadzidła i olejki? Co sprawi, że domowy poród będzie przebiegał zupełnie po twojemu? I co zrobić, żeby w głowie i w ciele zapanował relaks? Ania patrzy na to w ten sposób: Nie jestem ezoteryczną dziewuszką, która uważa poród za mistyczne wydarzenie. Najlepiej sprawdzają się u mnie rzeczy, które praktykuję w życiu codziennym – w czasie okresu, w chwilach zmęczenia fizycznego i psychicznego. Są to dobra pizza, ciepła kąpiel i seriale. Uwielbiam też siłownię, bo rewelacyjnie uśmierza mój ból. Rodzić na siłowni nie planowałam, więc ten punkt poszedł w odstawkę (śmiech). Ale pizza obowiązkowo wjechała na kanapę, podobnie jak mój brzuch, ja i małżonek. Odpaliliśmy film. Nie spodziewałam się jednak, że to TAK SZYBKO się rozwinie. Film został wyłączony już po pierwszych 5 minutach. Jedyne czego pragnęłam, to uciskania bioder przez mojego Piotrka. Utknęłam na dywaniku w łazience, z której nie chciałam się ruszać. Moja cudowna położna podsunęła pomysł z wanną, w której zostałam już do końca.

*

JAK PRZYGOTOWAĆ SIEBIE? 

Polecam słuchać siebie – mówi Ania. Wydaje się to łatwiejsze, kiedy jesteśmy w domu, wśród znajomych przedmiotów i bliskich ludzi. Ale czy możemy zrobić coś jeszcze dla samych siebie, żeby poczuć się maksymalnie komfortowo? Nasza ekspertka twierdzi: Nie ma uniwersalnej recepty na super poród. Nie musimy odhaczać punktów na liście aktywności porodowych. Według mnie sam fakt, że jesteśmy u siebie, pośród swoich brudów, w swoim własnym łóżku, z dostępem do własnej lodówki, swojej wanny, swojego laptopa, jest super relaksujący. Nie każdy lubi być dotykany, nie każdy kocha rozpieszczanie się jedzeniem. Niektóre kobiety wolą zaszyć się  jak kotka w kącie, by w samotności urodzić potomstwo. Nie ma przepisu na poród idealny. Polecam, więc zrobić brainstorm samej ze sobą i wypunktować sobie rzeczy, do których uciekamy się jak nas boli lub nie czujemy się komfortowo. To pomaga.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

JAK PRZYGOTOWAĆ DOM I OTOCZENIE?

Powiedz Aniu, co z okazji porodu domowego kupić, a co przez okno wyrzucić? Niepotrzebne jest nic poza nami samymi i dobrą, doświadczoną położną. Bo dobra, doświadczona położna to jest manna z nieba. Nikt nigdy nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak Edyta. Potem rozmawialiśmy z Piotrem, że jej profesjonalizm był tak wyskalowany, że nie było w tym porodzie miejsca na strach czy zamartwianie się, co mogłoby pójść nie tak. Mieszkanie nie musi być idealne – dziewczyny rodzą w kawalerkach z kilkoma kotami na tych kilku metrach kwadratowych. Nie trzeba rozstawiać osprzętu i lać hektolitrów wody do basenu. Chyba że ktoś ma prysznic, a nakręcił się mocno na poród w wodzie, to musi to wziąć pod uwagę. Fajnym pomysłem będzie zadbanie o dobrze wyekwipowaną lodówkę tak, by rano partner miał z czego skroić dla nas boskie śniadanie. Dobrze również upewnić się, że jest w domu zapas kawy, bo kto nie kocha kawy o poranku poporodowym? U nas mocno przydał się zapas ręczników przy wannie bym bezpiecznie z niej wyszła. Jeśli rodzisz w bloku, domu wielorodzinnym, możesz, nie musisz, porozmawiać z sąsiadami o waszych planach lub cichaczem wywiesić kartkę na drzwiach „Drodzy sąsiedzi, w naszym domu rodzi się właśnie nasz syn/córka. Prosimy o wyrozumiałość”. Nie uważam, by to było konieczne, ale dla tych stresujących się, że krzyk może stanowić dla kogoś problem, będzie stanowić źródło własnego komfortu psychicznego.

*

JAK ROZMAWIAĆ O PORODZIE DOMOWYM Z PARTNEREM?

Dyplomatycznie, delikatnie czy prosto z mostu? Będąc w ciąży nie zawsze jesteśmy w stanie zapanować nad emocjami, a co dopiero podczas porodu? Mając tę świadomość nie przemilczajcie ważnych kwestii i rozmawiajcie ze swoim partnerem bez cienia skrępowania. Ania się ze mną zgadza: O porodzie domowym trzeba z partnerem rozmawiać otwarcie. Przedstawiając swoje potrzeby, ale nie wywierając presji, że tylko nasz scenariusz ma rację bytu. Dla mnie wspólna zgoda na poród domowy jest kropką nad „i” w toku kwalifikacji porodowej. Wspaniałym pomysłem jest zaaranżowanie wizyty z położną, która będzie obecna. Do porodu domowego trzeba się umawiać dużo wcześniej, by zarezerwować termin i ustalić dyspozycyjność. To właśnie nasza położna uspokoiła mojego Piotrka. Po jej wyjściu powiedział „Anka, zobaczysz jak będzie super!”. Dlatego dziewczyny, nie narzucajmy chłopakom niczego.

*

JAK ROZMAWIAĆ Z DZIECKIEM, KTÓRE JUŻ JEST NA ŚWIECIE?

Większość porodów domowych, o których słyszałam to porody kolejne, drugie lub trzecie albo jeszcze kolejne. Tak więc kobiety, które się na nie decydują chcą doświadczyć porodu inaczej niż to miało miejsce za pierwszym razem. I skoro to pierwsze dziecko jest już na świecie i bierze udział w przygotowaniach do porodu rodzeństwa, to może warto z nim sprawę omówić? Ania na to: Myślę, że nie jest konieczna rozmowa o samym porodzie domowym – starszak może spać, może przebywać w tym czasie pod opieką naszych bliskich. Ale na pewno trzeba z dzieckiem poruszyć temat rodzeństwa. Różnica wieku między moimi córkami jest niewielka – dzieli je raptem 19 m-cy. Do końca nie wiedziałam czego się spodziewać, bo Pola nie mówiła wtedy dużo. Opowiadałam więc w ciemno o siostrze, o dzidziusiu, który mieszka w brzuchu i lada chwila będzie z nami. Nie do końca wierzyłam w to, że ona cokolwiek rozumie z tego, co do niej mówię. I co? Jak bardzo się myliłam! Przywitała dzidziusia przytulaskami i zasmarkanymi buziakami. Moment poznania się sióstr był tym najpiękniejszy w całym porodzie.

*

Rozważacie poród domowy? Czujecie się lepiej przygtowane? A może macie już własne doświadczenia, którymi mogłybyście się podzielić?

*

Anka Smereka Absolwentka historii i anglistyki, mama 5-letniej Poli i 3,5-rocznej Anieli. Pracuje jako doradca chustowania i doula, od roku studiuje położnictwo. Uwielbia język francuski, Netflix, koncerty i dobre jedzenie.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.