podróże vienna house x ładne bebe współpraca reklamowa

Siostrzeński weekend w Katowicach

Citybreak z noclegiem w Vienna House Easy by Wyndham Katowice.

Siostrzeński weekend w Katowicach
Ania Walterowicz

Udało się! Wybrałyśmy datę, ja zostawiłam córeczki z tatą i ruszyłyśmy do Katowic – miasta, które już od dłuższego czasu bardzo chciałam odwiedzić. Nie mogłam wybrać lepszej przewodniczki – moja siostra Zosia wielokrotnie odwiedzała Katowice przy okazji OFF Festiwalu.

Poza codzienną pracą w Ładne Bebe sporo mojego wolnego czasu poświęcam muzyce: jestem początkującą DJ-ką i uwielbiam chodzić na koncerty i imprezy. Tej pasji nie byłoby bez moich najbliższych, m.in. mojej siostry Zosi, która jeszcze w okresie nastoletnim zaraziła mnie upodobaniem do słuchania muzyki na żywo. Dlatego, gdy zdecydowałyśmy się na wspólny wypad poza Warszawę (tak, musiałyśmy przekroczyć trzydziestkę, żeby to się wydarzyło!), nasz wybór padł na Katowice, miasto muzycznych festiwali.

Dotarłyśmy na miejsce pociągiem i od razu skierowałyśmy się do hotelu Vienna House Easy by Wyndham Katowice, w którym się zatrzymałyśmy. Obie jesteśmy zwolenniczkami zbiorkomu, więc lokalizacja hotelu bardzo nam odpowiadała – jest położony niecałe 10 min od dworca Katowice Główne. Na dzień dobry skierowałyśmy się do baru, aby ugasić pragnienie po podróży. A ponieważ dotarłyśmy dość późno, zdecydowałyśmy się popołudnie spędzić w pokoju hotelowym, planując resztę pobytu.

Wystrój pokoi jest nowoczesny, z minimalistycznymi meblami i energetyczną czerwienią jako motywem przewodnim. Widok z okna przypominał obrazki z wielkich miast: mieszanina nowoczesnej architektury ze starym budownictwem dobrze oddaje historię tego miejsca. Nasz dwupokojowy apartament został wyposażony w aneks kuchenny – świetne rozwiązanie dla osób, które z rozmaitych powodów wolą coś upichcić na własną rękę. Przestronna część dzienna pozwala na miłe spędzanie czasu; ten pokój przewidziano zarówno jako miejsce do odpoczynku, jak i do pracy.

Część sypialna, choć urządzona w tej samej gamie kolorystycznej, zachęca do odpoczynku. Bardzo wygodne łóżka obiecują regenerację po intensywnym dniu zwiedzania i tańca do białego rana. Łazienka, wyposażona w dużą wannę i funkcjonalny prysznic, została zaprojektowana tak, by dać gościom maksymalną możliwą przestrzeń. Zadowolone z tego, że podróż już za nami, a przed nami – czas wspólnych wrażeń, przezornie położyłyśmy się wcześniej i spałyśmy wspaniale.

Poranek zaczęłyśmy od szybkiego wypadu na hotelową siłownię: jest niewielka, ale dobrze wyposażona. Jako zaprawione imprezowiczki doskonale wiemy, że o kondycję trzeba dbać, bo ta pozwala tańczyć całą noc.

Potem przyszedł czas na wspaniałe, królewskie wręcz śniadanie w hotelowej restauracji. Olbrzymi wybór dań i potraw trochę nas onieśmielił, w końcu jednak zdecydowałyśmy się na gofry, które wypieka się samodzielnie. Do tego dużo świeżych owoców oraz orzechy – zdrowy tryb życia to nie tylko ruch, ale i dieta! Po namyśle dojadłyśmy jeszcze jogurt z Muesli, a obowiązkową (pyszną!) kawę zagryzłyśmy maleńkim, świeżo wypieczonym maślanym croissantem.

Ponieważ ja odwiedzałam Katowice po raz pierwszy, Zosia weszła w rolę przewodniczki. Wypożyczyłyśmy hotelowe rowery i pojechałyśmy do prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalnego miejsca w mieście, czyli pod słynny Spodek. Przespacerowałyśmy okolicę, podziwiając architektoniczną różnorodność miejskiego krajobrazu: osiedle Walentego Roździeńskiego, Muzeum Śląska (które postanowiłyśmy zwiedzić kolejnego dnia) i galerię BWA, MCK i budynek PWC, z NOSPR i Superjednostką w oddali.

Na wieczór miałyśmy zaplanowaną kolację oraz imprezę, musiałyśmy więc wrócić do hotelu, żeby się przygotować. Na pewno zdajecie sobie sprawę, jak ważny jest ten etap! Nasz dwupokojowy apartament na szczęście miał dużą łazienkę z wanną i prysznicem (i dodatkowo jeszcze osobną toaletę, co bardzo się przydaje), mogłyśmy więc razem oddać się zabiegom upiększającym, uwzględniającym obowiązkowy brokat.

Wycieczka i przygotowania mają to do siebie, że przepalają kalorie – przed imprezą skierowałyśmy więc kroki do hotelowej restauracji i zamówiłyśmy kolację. Karta była taka, jak lubimy, krótka i treściwa, z opcjami dla osób niejedzących mięsa. Można spróbować tradycyjnych śląskich potraw w nowoczesnym wydaniu, które są autorskimi przepisami szefa kuchni. My zdecydowałyśmy się na zupy: krem z białych warzyw i gazpacho, obie lekkie i pełne smaku. Na drugie danie Zosia zamówiła soczystego sandacza na purée z batatów, a ja – jak zwykle – makaron (w tym czasie dostępny był tagliatelle z kurkami na śmietanowym sosie). Do tego po kieliszku białego wina i byłyśmy gotowe, by ruszać do tańca!

Poranek po imprezie poświęciłyśmy regeneracji: maseczki, dużo płynów i zdrowe, odżywcze jedzenie (ponownie skorzystałyśmy z oferty śniadaniowej w hotelu), ale ponieważ poprzedni dzień upłynął nam na zwiedzaniu Katowic, ja usiadłam na chwilę w słonecznym hotelowym lobby, żeby nadgonić zaległości w pracy. Prawdę mówiąc, mogłabym też pracować w pokoju, ponieważ dzięki temu, że miałyśmy do dyspozycji dwupokojowy apartament, nie przeszkadzałabym Zosi w jej popołudniowej drzemce czy lekturze. Lobby hotelu jest pełne światła, przestrzenne i zachęca do spędzania w nim czasu – zdecydowałam się więc usiąść tam. Później dołączyła do mnie Zosia – wspólnie obejrzałyśmy sklep z upominkami od lokalnych procucentów i zapoznałyśmy się z czymś, czego dotąd nie widziałyśmy, czyli wypożyczalnią roślin doniczkowych. Hotel Vienna House udostępnia swoim gościom rośliny w doniczkach (każda ma imię; odnalazłam nawet Pepe, czyli imiennika mojego psa), które można na czas pobytu wypożyczyć do pokoju i o które należy dbać – wszystko po to, by poczuć się jak w domu!

Ponieważ wróciły upały, poczekałyśmy z dalszą eksploracją Katowic do późniejszego popołudnia. Reszta pobytu upłynęła nam w leniwej, przyjemnej atmosferze – zarówno w hotelu, jak i poza nim miałyśmy mnóstwo czasu na pogaduchy o sprawach ważnych i mniej ważnych, zwiedzanie, pyszną kawę i jedzenie oraz oczywiście – na muzykę i tańce. To był nasz pierwszy siostrzany wypad, ale z pewnością będziemy regularnie planować i realizować podobne wyjazdy.

Każdej osobie zamierzającej odwiedzić Katowice możemy szczerze polecić nocleg w hotelu Vienna House Easy by Wyndham Katowice – polecam zwłaszcza „świeżakom”, bo lokalizacja jest niezwykle wygodna i znacznie ułatwia zwiedzanie miasta pieszo (możliwość wypożyczenia rowerów to dodatkowy atut!). Dzięki bliskości dworca ułatwia też zwiedzanie całego Śląska. Przede wszystkim jednak jest to miejsce, w którym możesz odpocząć po intensywnym zwiedzaniu (lub imprezowaniu), smacznie zjeść i zadbać o siebie – czego chcieć więcej?

*

Materiał powstał we współpracy z siecią hotelową HR Group, do której należy Vienna House Easy by Wyndham Katowice.

Dodaj komentarz