(Prawie) wszystko można uprać – rozmowa z Dominiką Ludwińską - Ładne Bebe

(Prawie) wszystko można uprać – rozmowa z Dominiką Ludwińską

Dominika Ludwińska, współzałożycielka butiku z używanymi rzeczami Twice Upon a Time, na dbaniu o ubrania zna się jak mało kto. Z nami testuje pralkę i suszarkę marki Electrolux, rozmawia o macierzyństwie, ekologii, prowadzeniu biznesu i oczywiście o tym, jak przedłużyć życie ubrań, nie tylko dziecięcych.

Ile masz dzieci?

Dwóch chłopców: Antosia, który ma 4,5 roku, i prawie dwulatka Józia.

U mnie są dwie dziewczynki, ale tłuką się jak stado głodnych zwierząt. Strasznie mnie to odpala. Mierzycie się z tym tematem?

(westchnienie) Byliśmy niedawno na którejś z kolei konsultacji psychologicznej, gdzie próbowaliśmy sobie z tym poradzić. Mega to jest trudne, bo jedna rzecz to przyjąć to, że to się po prostu dzieje i świadczy o intensywnym budowaniu się więzi, a druga to próbować zarządzać emocjami dwójki i własnymi. Pytanie dziecka, co się stało, a jak się z tym czuje, czy wie dlaczego, prowadzenie ich przez emocje, to jest wyczerpujące!

Do tego dochodzi jeszcze usypianie ich (bo śpią razem w pokoju), zwłaszcza kiedy jestem sama – a oni w tym momencie strasznie się nakręcają. Bycie samej z dwójką to jest ogromne wyzwanie.

Skoro rozmawiamy o wyzwaniach, to co byś uznała za najbardziej nieekologiczną rzecz w twoim macierzyństwa?

Pieluszki jednorazowe, bez dwóch zdań. A próbowałam wielopielo, ale po kolejnym odparzeniu – mimo że wiedziałam, że w teorii te odparzenia są rzadsze niż przy pieluchach wielorazowych – to się poddałam. Antek na szczęście odpieluchował się szybko, bo miał dwa latka, ale też miałam dla niego dużo czasu i nie chodził do żłobka. Józek zaraz osiągnie ten wiek i widzę, że jest gotowy, ale jakoś nie mogę się za to zabrać. Potrzebowałabym tygodnia czy dwóch i przestrzeni, żeby skoncentrować się tylko na nim, a prowadząc firmę i mając już starsze dziecko, jest to dużo trudniejsze.

Poszłam na kompromis i używam pieluch biodegradowalnych, osobnego kosza… Ale nie robię sobie z tego powodu wyrzutów – bo nie wszystko jest dla ciebie, a poza tym nie jesteś jedyną osobą opiekująca się twoimi dzieci i trudno ich stawiać w sytuacji, z którą nie chcą się mierzyć.

Jedna z tych, które u mnie trwają do dzisiaj, to musy owocowe i warzywne w jednorazowych tubkach. To plaga i w dodatku korzystają z tego dzieci już całkiem duże.

Te tubki, a raczej ta forma podania jest w ogóle bardzo uzależniająca i choć doceniam ich wygodę, to też ich nie lubię. Korzystam z takich wielorazowego użytku, które można samemu napełniać, ale wiadomo – wtedy musisz to przygotować.

I trochę niewygodne to jest w myciu.

Zgadza się. Przeszliśmy z chłopcami rodzaj detoksu od tej formy podawania jedzenie, ale czasami w sklepie bardzo trudno dziecku tego odmówić, zwłaszcza że często jest to coś w miarę zdrowego, co możesz podać dziecku szybko.

Co było impulsem do otwarcia Twice Upon a Time? Jak mocno jest to powiązane z narodzinami Antosia?

Wszystko się zaczęło właśnie przy jego narodzinach. Wtedy też odnowiłam znajomość z Natalią, moją wspólniczką, bo – mimo że była to znajomość zdalna (bo Natalia mieszkała wtedy we Francji) – okazało się, że jesteśmy na podobnym etapie życia. Byłyśmy bardzo młodymi mamami i nie miałyśmy w najbliższym otoczeniu zbyt wielu osób, z którymi mogłybyśmy się wymieniać spostrzeżeniami, doświadczeniami czy pytaniami. Przeżyłyśmy więc razem ciążę i wchodzenie w macierzyństwo i to Natalia uświadomiła mi, jak popularne we Francji jest wymienianie się ubraniami po dzieciach czy odsprzedawanie ich. We Francji jest wiele takich butików jak nasz, ale my w Warszawie w 2019 r. byłyśmy pierwsze. To pewne: gdybym nie została mamą, to nie zajmowałabym się ubraniami dla dzieci. (śmiech)

Uzupełniacie się?

Teraz, gdy obie mamy dwójkę dzieci, rzeczywistość trochę weryfikuje nasze nastawienie do rodzicielstwa i życia. Wtedy byłam mamą-ekspertką, miałam przeczytane chyba wszystkie książki, chciałam być przygotowane na każdą ewentualność, szukałam przewodnictwa. Natalia z kolei zdała się na własną intuicję, więc wielokrotnie jedna z nas podsuwała drugiej inną perspektywę na nurtujący nas w danym momencie problem.

Z tej mojej eksperckości i pracy w Twice wzięła się zresztą inna część mojej działalności, czyli bycie doulą i wspieranie kobiet w ciąży, przy porodzie i w połogu – to w butiku zrozumiałam, że mogę się dzielić moją wiedzą i doświadczeniem. Wiele dziewczyn w ciąży czy w połogu nie ma z kim rozmawiać o swoich obawach w swobodny sposób, a to jest bardzo potrzebne.

Obserwowałam was w zasadzie od początku, bo moją pierwszą wyprawkę skompletowałam prawie wyłącznie z rzeczy z drugiego obiegu i pamiętam radość z tego, że pojawił się Twice Upon a Time. Odniosłam wrażenie, że wasz biznes rósł w sposób organiczny. Czy miałyście na to plan?

Do pewnego stopnia poszłyśmy na żywioł, ale ja jestem osobą, która potrzebuje zaplanować jak najwięcej i lubię mieć poczucie bezpieczeństwa. Każda z decyzji, które podejmowałyśmy – wynajem lokalu, zatrudnianie nowych osób – zapadały, gdy wiedziałyśmy, że jesteśmy na to gotowe. Dlatego też wybrałyśmy formę komisu – nie chciałam inwestować pieniędzy i czasu w szukanie i kupowanie ubranek, wolałam zdać się na znajome i znajome znajomych. Nie zawsze było różowo – pojawiały się trudne do przewidzenia sytuacje, jak choćby włamanie do sklepu, które miało miejsce tydzień po otwarciu.

Miałyśmy kilka modeli i wizji, przymierzałyśmy się do tego, żeby wyjść z tego modelu komisowego, bo wzorem była dla nas Francja – ale tutaj to się nie sprawdza. Na przykład skupywanie rzeczy po bardzo niskich cenach postawiło nas przed niefajną reakcją wielu osób, bo wiele z nich spodziewało się, że zwyczajnie dostaną za to dużo więcej.

Lokalizacja sporo pomogła – Stary Mokotów (butik Twice Upon a Time znajduje się przy Narbutta XYZ – przyp. red.) to żywa tkanka miejska i modny obszar, w którym pojawiają się różne nietypowe biznesy.

Tak, chociaż przyjeżdża do nas dużo osób z całej Warszawy, a ostatnio jak byłam w butiku, poznałam dwie dziewczyny z Gdańska, które dotąd kupowały przez internet, ale będąc w naszym mieście, postanowiły odwiedzić i Twice.

Ale wszystko zaczęło się w moim salonie, początkowo sprzedaż prowadziłyśmy tylko przez internet – i w sumie dobrze, bo chwilkę później przyszła pandemia i lockdown. Nie chodzi tylko o to, że sprzedaż przez internet bardzo ruszyła – na naszą korzyść zadziałało też to, że osoby zamknięte w domach zaczęły robić porządki, więc szybko zaczęły do nas spływać duże partie ubrań. Kolejną cegiełką było to, że spora grupa osób zaczęła myśleć o kontrolowaniu wydatków i zakupy w drugim obiegu stały się naturalnym sposobem na to, by na ubrania wydawać trochę mniej.

Butik stacjonarny otworzyłyśmy dopiero w lipcu 2020 r., inspirując się podobnym miejscami we Francji. Zależało nam na tym, żeby był to punkt odbioru, ale i miejsce spotkań, zresztą wiele mam przychodzących z dziećmi łączy zakupy z rozmową z nami. Możemy wymieniać się poradami, obserwacjami co do trendów, pocieszać.

Robicie plany na przyszłość, mogłabyś coś zdradzić?

Planów mamy mnóstwo i jesteśmy w takim punkcie, że zastanawiamy się jak najlepiej pokierować rozwojem Twice, mając na uwadze aktualny rynek.

Ale obie jesteśmy mamami dwójki dzieci… Bodajże wczoraj otworzyłam kalendarz i zobaczyłam notatki pt. „plany na lipiec” i, jak się domyślasz, niczego/większości z tego nawet nie przegadałyśmy. Życie się wtrąca, cały czas dzieje się coś, co nas spowalnia.

Jak ważny był dla was aspekt ekologiczny?

To obszar zainteresowań Natalii, ona była bardzo oczytana w tym temacie, przy przygotowaniach podsunęła mi dużo materiałów na ten temat. Ekologia od zawsze odgrywała dla nas wiodącą rolę, dobrze się wpasowałyśmy i w ten trend – bo sporą część naszej narracji biznesowej oparłyśmy też na tym filarze. Miałyśmy sporą świadomość na ten temat, ale gdy przygotowywałyśmy się do uruchomienia sprzedaży, to dane nas zmroziły.

Bardzo to jest smutne.

Tak, i ten brak świadomości – to, że niektórzy po prostu chcą się pozbyć rzeczy z domu i nie interesuje ich, co się dalej z nimi dzieje. To, że jako społeczeństwo bardzo dużo kupujemy, dla siebie czy w prezencie – choć ten problem mnie nie dotyczył, bo dla mnie to był strasznie ważny temat i nikt mi nie kupował ubrań. Czasami dostajemy od jednej osoby wielkie paczki rzeczy, nawet z metkami. Zastanawiamy się wtedy, ile taka osoba ma dzieci… To nie chodzi o to, że się z tego śmiejemy, bo jakby nie patrzeć, korzystamy z tego, mamy świetny asortyment. Ale mam taką refleksję, że bardzo trudno jest nie kupować, bo świat nas cały czas kusi, żebyśmy żyli, jakby ekologia w ogóle nie była tematem ważnym.

Masz jakąś radę dla osób, które chciałyby zacząć żyć ekologicznie?

Nie kupować na zapas, tylko wtedy, kiedy rzeczywiście dziecko czegoś potrzebuje. Bo kupując na zapas, kupujemy na wyrost, a nie mamy pewności, że to będzie pasować za pół roku czy rok. Bo jeśli chcesz skorzystać z wyprzedaży letnich, to przecież będziesz myśleć o przyszłym roku, a nie o bieżącym, a to jest pułapka.

Wciąż nas to szokuje, zwłaszcza że – nawet na wyprzedażach – to są ogromne wydatki!

Na waszym butikowym profilu instagramowym pokazujesz, jak dbać o ubrania. Zakupy w drugim obiegu to często wyzwanie.

Zgadzam się, dlatego w butiku pierwszym krokiem jest przede wszystkim selekcja i ocena, czy rzecz spełnia nasze standardy. Zdarza nam się coś przeoczyć, jasne, choć powiem ci, że często żal mi odkładać coś tylko dlatego, że ma małą plamkę w niezbyt widocznym miejscu. Ale nasza sprzedaż opiera się na wysyłce, więc nie możemy sobie pozwolić na takie „skuchy” – w takich sytuacjach zwrot i np. niepochlebna opinia na Google’u może nam sporo zaszkodzić. Jeśli dostajemy coś z jakimś defektem czy plamą, co mimo wszystko chcemy wziąć, to musimy ocenić, czy jesteśmy w stanie to naprawić.

Bardzo istotne jest pranie i odświeżanie ubrań, prasowanie. Tu dobry sprzęt jest kluczowy. Z jednej strony ważne jest, żeby prać jak najmniej, choć wiadomo, że przy dzieciach to jest ekstremalnie trudne. Ale takie rzeczy jak odzież wierzchnia już spokojnie można wietrzyć albo odświeżać w pralce, która posiada taką funkcję. A jeśli pierzesz, to trzeba to robić zgodnie z zaleceniami producenta. Jakość ubrań też jest istotna, zauważyłam, że lepsze jakościowo rzeczy lepiej poddają się pielęgnacji. Osobiście robiłam testy – bawełna bawełnie nierówna!

Widzę i słyszę, że lubisz to robić.

Uwielbiam! (śmiech) Jak segreguję pranie, to bardzo starannie dzielę rzeczy, zgodnie z kolorami, ale i z samymi sposobami prania. Taka pralka jak Electrolux ma podajnik do płynu, więc dzięki temu nie zastanawiam się, ile tego detergentu potrzebuję, bo on mi się prawie zawsze rozlewa albo rozsypuje. Tutaj też stosuje osobne detergenty, zarówno do kolorów, jak i do materiałów.

Odpowiednie suszenie i pranie też ma znaczenie. Denerwuje mnie, gdy słyszę, że suszenie niszczy – są rzeczy, takie jak właśnie okrycia wierzchnie czy pościel, które lepiej jest wysuszyć i przy okazji zdezynfekować – ta suszarka, z której korzystam, ma taką funkcję i bardzo ją polecam po chorobie, podróży czy po powrocie ze szpitala z noworodkiem. Zresztą wypełnienie kurtki puchowej straci, jeśli ją upierzesz i nie wysuszysz mechanicznie, bo ono się zbije. Używając suszarki w odpowiedni sposób, można sprawić, że te ubrania będą z nami dłużej.

Staram się też zapierać plamy przed wrzuceniem ubrania do pralki, takie namaczanie ze specjalnym mydłem do zapierania pomoże pozbyć się uciążliwych zabrudzeń.

Na koniec chciałam cię zapytać o radę dla mamy, która chciałaby się zająć własnym biznesem.

Moja rada dotyczy chyba też mam wracających do pracy, bo dotyczy weryfikacji naszej sieci wsparcia, choć własny biznes jest szczególnie podatny na ten problem. Początkowo nie jest to główne źródło dochodu rodziny, więc może się pojawić tendencja do rezygnowania z planów na dany dzień, jak choćby w przypadku choroby. Trzeba pamiętać o tym, że priorytety powinny się zmienić, a jeśli biznes ma zadziałać i stać się znaczącym źródłem dochodu, to nie można go wiecznie spychać na dalszy plan. Sprawdź, z kim możesz zostawić dziecko w przypadku choroby, postaw te osoby w gotowości, podziel się opieką z partnerem. Bez tego trudno ruszyć z miejsca.

Materiał powstał we współpracy z marką Electrolux.

Dominika korzysta z pralki Electrolux Ultracare 800 AutoDose i suszarki z pompą ciepła Electrolux CycloneCare 3D Sense 900. Oba urządzenia mogą być sterowane za pomocą aplikacji My Electrolux.

Pralka Ultracare 800 AutoDose jest wyposażona w funkcję autodozowania, dzięki której zużywa dokładnie tyle detergentu do prania, ile jest potrzebne. Przy praniu z użyciem innych środków, np. przeznaczonych do prania tkanin delikatnych lub w innych kolorach, funkcję można wyłączyć i samodzielnie załadować potrzebny detergent. Programy do prania obejmują takie funkcję jak osobny program do prania jedwabiu, ze specjalnie dostosowanym cyklem wirowania. Inne programy to ekologiczne w różnych temperaturach, tryb prania delikatnego (przeznczony np. do wełny) czy osobny program do prania kołdry zewnętrznej. Ponadto pralka jest wyposażona w system odświeżania, a dzięki funkcji UltraWash efektywne pranie jest możliwe w najniższych temperaturach i z 30% niższym zużyciem prądu.

Suszarka CycloneCare 3D Sense 900 została zaprojektowana tak, by jak najdłużej chronić ubrania, także te outdoorowe, jak tkaniny wodoodporne i odzież z wypełnieniem puchowym. Dzięki inteligentnemu skanowi i automatycznemu dostosowywaniu się do zawartości suszarki sprzęt suszy efektywnie i bezpiecznie. Technologia GentleCare zapewnia natomiast skuteczne suszenie w niższych, a zatem też mniej emisyjnych temperaturach. Suszarka nie musi stać w łazience – można ją zainstalować w każdej wygodniej dla domowników części mieszkania. 

 

0R6A8144-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8023-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A7990-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8050-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8045-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8039-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8030-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8010-ladnebebe-electrolux-observatorium-1.jpg0R6A7985-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8114-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8113-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8131-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8127-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8150-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8170-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8177-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8220-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8211-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8208-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8358-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8346-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8341-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8336-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8327-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8314-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8313-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8305-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8301-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8296-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8292-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8287-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8281-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8277-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8272-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8269-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8261-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8253-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8252-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8244-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8371-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A8365-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg

Powiązane