Z okazji Dnia Matki i nadchodzącego Dnia Dziecka spotkaliśmy się z Kingą Hołub, która w Ładne Bebe zwykle stoi za aparatem. Tym razem obiektyw skierowaliśmy w jej stronę, a do sesji zaprosiliśmy też jej córkę Tolę. To będzie rozmowa o relacji matki z córką, o dziewczyńskości i o miłości do piękna. Przeczytajcie!
Lubisz biżuterię? Nosisz ją na co dzień?
W pierwszym odruchu chciałam powiedzieć, że niekoniecznie, ale spojrzałam na moje ręce i zdałam sobie sprawę, że jestem obwieszona. Noszę dużo bransoletek i bardzo lubię też pierścionki. Podobają mi się te kwiaty, które założyłam do sesji. W ogóle motyw kwiatów w biżuterii zawsze mnie jakoś ujmuje.
Czyli kiedyś pewnie nie nosiłaś jej zbyt często? To jak się zaczęła ta miłość?
To było późne zauroczenie, bo dopiero jakoś w okolicach trzydziestki. Długo miałam bunt na biżuterię, wręcz jej nie lubiłam. W pewnym momencie do tego dojrzałam, zobaczyłam, jak fajnie na przykład wygląda złoto w różnych stylizacjach, albo jak srebro potrafi rozświetlić urodę. Jasne, możemy to uznać za dodatek, ale przecież diabeł tkwi w szczegółach. I tak stałam się sroką!
U mnie to się zaczęło przy pierścionku zaręczynowym.
Tak! I ja ten pierścionek dostałam właśnie w okolicach trzydziestki. Po prostu pojawiła się w moich zbiorach rzecz, którą musiałam nosić (śmiech), bo tak wypadało…! Ale polubiłam te błyskotki, nie mam żalu.
Jaki stosunek do biżuterii ma Tola, Twoja córka?
Bardzo lubi, ale jako jedenastolatka nie ma wielu okazji, żeby ją nosić. Myślę, że to jeszcze przyjdzie, dzieciaki często podłapują różne rzeczy od rodziców, mogą mieć podobny gust, spojrzenie na estetykę. Toli bardzo się podoba ten wisiorek w kształcie pieska, który założyła do sesji.
Macie jakieś takie pięknościowe, dziewczyńskie rytuały?
Uwielbiamy się przebierać! Mam całą szafę nietypowych strojów, z cylindrami, szalami i innymi wariactwami. Tola z kolei interesuje się charakteryzacją, więc uzupełnia to też o makijaż. Teraz już pewnie nie robimy tego tak często jak kiedyś, ale wiem, że Toli się zdarza tak bawić też samej albo z koleżankami. Cieszy mnie to, że zaraziłam ją moją ulubioną zabawą.
Myślisz czasem o tym, kiedy to nastąpi? Co będzie takim momentem przejścia?
Nastolatki to nadal dzieci, chociaż z pewnością pewne sprawy odejdą, z niektórych rzeczy będę musiała razem z Tolą wyrosnąć. Trudno mi to sobie wyobrazić, bo to pierwsza nastolatka w rodzinie. Czasem przecież dzieciaki odwracają się od swoich rodziców, okazują im niechęć, a u nas na razie jest odwrotnie i czuję, jak bardzo się do siebie zbliżamy. My bardzo dużo z Tolą rozmawiamy, nie ukrywam niczego przed nią, tłumaczę jej moje wybory i decyzje, oczywiście pamiętając o tym, ile ma lat… Mam nadzieję, że to zaufanie między nami będzie zawsze.
I ciekawi mnie, co to będzie za wydarzenie, bo wiem, że zauważę to i będzie ważne też dla mnie. Może pierwsza sympatia? Może tak symbolicznie pierwsza miesiączka?
Jak wspominasz relację ze swoją mamą?
Mama zawsze stawała po mojej stronie, starała się wierzyć, że mój wybór to dobry wybór, za co jestem jej bardzo wdzięczna.
Ale też większość rodziców – moich czy innych osób z mojego pokolenia – bardzo często zachowywało się, jakby zapomnieli, że kiedyś sami dziećmi albo nastolatkami, jakby zupełnie nie mieli już dostępu ani do tych emocji, ani do tych wspomnień. A to taki intensywny czas, taki ciekawy. Było tak wiele tabu, na przykład żadnych rozmów o seksie. Pamiętam, że pytałam, bo chciałam uzupełnić te informacje, które zasłyszałam od koleżanek. Jeśli nabroiłam czy zrobiłam coś „źle”, to też nie było rozmowy – reprymenda i tyle. Żadnego: „rozumiem, ja kiedyś też poszłam na wagary” czy czegoś w tym stylu. Czasami miałam taki obraz, że moja mama nigdy nie zrobiła nic szalonego. A na pewno tak nie było.
Kobiety wtedy w ogóle nosiły w sobie dużo tajemnic.
Tak, i to jest OK! Ale niektóre miały zaufanie do innych kobiet, do córek, dzieliły się tym. To cementuje więź. Teraz żyjemy bardziej na luzie, a ja opowiedziałam mamie ze szczegółami moje wszystkie nastoletnie wybryki. Trochę jakbym chciała nadrobić te rozmowy które mogły się odbyć, a się nie odbyły.
Za to wtedy najwięcej zwierzałam się mojej siostrze.
W jakim wieku jest Twoja siostra? Nadal jesteście blisko?
Młodsza, o półtora roku. Nasze relacja to sinusoida. Raz się do siebie zbliżamy bardzo, czasami oddalamy. W przeszłości raz się kochałyśmy, a raz darłyśmy koty. Ale wiemy, że zawsze możemy na siebie liczyć.
To chyba świadczy o dojrzałości – wiesz, że możesz na kimś polegać, i nie potrzebujesz ciągle tego potwierdzać, wisieć na tej drugiej osobie.
Dokładnie. I jak ona dzwoni, to ja autentycznie mam w sobie siłę i empatię, by jej pomóc. Już jakiś czas temu ustawiła nam się taka dynamika i odpowiada nam to. Może ta bliskość jest właśnie największa, jeśli masz komfort w milczeniu, w łapaniu dystansu? Przyjdą jeszcze okresy, że ten kontakt się zintensyfikuje i to też będzie OK. Siostrzeństwo to duża siła.
Czy dzięki relacji z córką odkryłaś coś nowego? Co jeszcze robicie razem?
Zawsze marzyłam o tym, żeby nauczyć się grać na gitarze. Tola uczy się już od trzech lat i namówiła mnie, żebym też się za to wzięła. Trudno nam uczyć się razem i razem być na lekcji, bo to jednak trochę stresujące, ale mamy wspólną pasję.
No i dużo rozmawiamy, zwłaszcza w łazience. Nie wiem, co takiego jest w tym miejscu, ale to taka przestrzeń dziewczyńskiej wymiany, taka inna intymność, tu wszystko się otwiera.
W czym jesteście podobne?
Wydaje mi się, że mamy podobne spojrzenie na nasze otoczenie. Trudno nam postawić na swoim, bo martwimy się, że komuś sprawimy tym przykrość. Podobnie jak ja, jest też nieśmiała. Tu jednak dochodzimy do tego, czego już jej zazdroszczę, bo Tola mimo tego wycofania, jest też bardzo odważna. Potrafi wystąpić na scenie, zagrać, zaśpiewać. Ja nigdy tego nie potrafiłam, a marzyłam o tym, bardzo w niej to podziwiam.
Wiele nieśmiałych osób nosi w sobie taką moc.
I są w tym autentyczni, ludzcy. Nie sprawiają wrażenia zuchwałych, nie rozpychają się łokciami, przebojowo zwracając na siebie uwagę. Na pewno sporo ją to kosztuje, ale tym bardziej robi to na mnie wrażenie. I radzi sobie z tym coraz lepiej.
Materiał we współpracy z marką W.KRUK.
Kinga ma na sobie kolczyki, naszyjnik, bransoletkę i wisiorek z kolekcji Kwiaty Nocy, a Tola nosi bransoletkę z serduszkiem i złoty wisiorek w kształcie pieska.
Odkryjcie Prezentownik dziecięcy W.KRUK z propozycjami biżuterii i
zegarków, czyli upominków, które zostaną z nimi na zawsze.










































