ładne bebe x vienna house współpraca reklamowa

Babski wyjazd do Łodzi

...i hotel Vienna House by Wyndham Andel’s jako idealna destynacja.

Babski wyjazd do Łodzi
Ewa Przedpełska

Nasz spontaniczny wyjazd do Łodzi zaczął się właściwie dzień wcześniej. Szczegóły ustalałyśmy, świętując na schodkach nad Wisłą moje 32. urodziny i rozmawiając o tym, jak nasze życie zmienia się wraz z tym, jak nasze dzieci stają się coraz starsze. A zmienia się np. tak, że kiedy dziadkowie zabierają je nad jezioro, ty możesz wyskoczyć z przyjaciółkami na wypad za miasto bez stresu. My wyruszyłyśmy niedaleko, ekspresową trasą do Łodzi, idealny dystans na szybkie przewietrzenie głowy.

Dlaczego do Łodzi? Miałyśmy ochotę na babski city break, ale nie chciałyśmy wyjeżdżać z Polski. Planowałyśmy trochę pracować i spędzić czas razem – nie zależało nam na zwiedzaniu, raczej na przyjemnościach, które będą w zasięgu ręki. Szukałyśmy hotelu, do którego będziemy miały blisko i z którego możemy szybko wyskoczyć do Manufaktury albo na ciekawą wystawę.

Zlokalizowany w samym centrum Łodzi hotel Vienna House by Wyndham Andel’s spełnia wszystkie te kryteria. Mimo planów wśród śmiechu nie wiedziałyśmy, co dokładnie będziemy robić, ale wiedziałyśmy, że gdybyśmy nie miały ochoty wyściubiać nosa z hotelu, to w jego murach mamy zagwarantowane wszelkie rozrywki i dobrodziejstwa, jakich szukamy: SPA, siłownię, basen, restauracje, drink bar, a w bezpośrednim sąsiedztwie nawet Muzeum Sztuki ms2.

Pojechałyśmy więc we trzy, na połączenie workation z kompletnym relaksem. Jako że w hotelu Vienna House by Wyndham spałyśmy tylko dwie noce i zależało nam głównie na tym, żeby pobyć sobie razem, odpocząć i pogadać, rzeczywiście prawie nie wyściubiłyśmy nosa dalej niż do Manufaktury. Ale dziewczyny kiedyś mieszkały w Łodzi, a ja odwiedzałam już ją sporo razy z okazji różnych sesji (np. tej z naszej rodzinnej wizyty w Andel’sie). Także ciśnienia na zwiedzanie nie było!

Taki sposób spędzania wolnego czasu był dla mnie kompletną nowością! Zazwyczaj kiedy jadę do innego miasta, grafik pęka mi w szwach, bo próbuję zwiedzić wszystko, co mogę zobaczyć w okolicy. W te parę dni skupiłyśmy się jednak na zwiedzaniu każdego kącika naszego pokoju, spaniu do późna, paradowaniu w szlafroku, oglądaniu wątpliwej jakości filmów i rozkoszowaniu się błogim nicnierobieniem.

Znalazł się też czas na stereotypowe elementy girls night, czyli maseczki, wspominki i próby zrobienia sobie ładnego zdjęcia w hotelowym oknie.

Cały budynek hotelu Vienna House by Wyndham Andel’s Łódz jest przepełniony różnorodną sztuką, organizowane są także czasowe ekspozycje. My trafiłyśmy akurat na wystawę Andrzeja Pągowskiego, do którego mam szczególny sentyment, bo plakat jego autorstwa od lat wisi nad moją kanapą. Architektura budynku robi ogromne wrażenie, przede wszystkim ze względu na skalę, a po przyjrzeniu się szczegółom też przez autentyczność. Staranność i szacunek w rewitalizacji budynku dawnej fabryki przędzy Izraela Poznańskiego jest naprawdę imponujący. Zachowano bardzo wiele oryginalnych elementów sprzed lat, które dziś tworzą wyjątkowy klimat. W 2009 hotel został nagrodzony przez European Hotel Design Awards w kategorii „Architektura Roku: przebudowa istniejącego budynku na hotel”.

Po przyjeździe zaczęłyśmy od spaceru po Manufakturze, na terenie której znajduje się hotel, więc zamiast 20 tysięcy kroków zrobiłyśmy może 5 czy 6. Rozplanowałyśmy sobie kolejne dni i korzystałyśmy z uroków ciepłego letniego wieczoru.

Na tym wyjeździe zamiast pracy w pociągu lub w lokalnych kawiarniach wybrałyśmy odpisywanie na maile w wygodnym fotelu. Przestronne lobby Andelsa sprawia, że każdy znajdzie tam sobie spokojny kącik do rozłożenia laptopa i wykonania ważnych rozmów. Światło wpadające przez wielkie okna pofabrycznego budynku może też oświetlać strony książki, która czekała na nas od miesięcy na półce.

Dałyśmy sobie kilka godzin na załatwienie wszystkich pilnych spraw i postanowiłyśmy, że skierujemy się w stronę strefy SPA. Hotel Vienna House by Wyndham Andel’s robi to dobrze! Na najwyższym piętrze hotelu mieści się duży basen z przeszklonymi ścianami i pięknym widokiem na okolicę. Recepcjonistka w SPA powiedziała nam, że nie ma przyjemniejszego miejsca na oglądanie zachodu słońca niż basen lub taras i miały rację. W międzyczasie wyskoczyłyśmy też na masaż i wygrzałyśmy się w saunie.

Wszystkie od dłuższego czasu jesteśmy wkręcone w „sportowy styl życia”, szybko więc przyuważyłyśmy siłownię i piękną salę do ćwiczeń (serio, wygląda conajmniej jakby Channing Tatum trenował tam do „Step up”). Przy dobrych, ciepłych wiatrach można też wyskoczyć na jogę na tarasie lub wyżyć się na worku bokserskim. Zazwyczaj nie zwracam na to uwagi, ale okazało się, że rzeczywiście z miłym widokiem człowiek męczy się jakby mniej. A może lepiej odpoczywa?

W hotelowej restauracji spędziłyśmy czas przy pysznych daniach przyrządzonych w restauracji Delight. Każda z nas zamówiła inną pozycję i każda z nas trafiła w dziesiątkę, możemy więc z czystym sumieniem polecić ten lokal. Drzwi od restauracji prowadzą zresztą prosto za bramę Manufaktury. Jeżeli już jesteśmy przy jedzeniu, to nie wypada nie wspomnieć o śniadaniu. Wyspane (tak!!!) krążyłyśmy między rogalikami a lokalnymi serami, żeby przy zapachu kawy nabrać siły na resztę dnia.

Wieczorem nałożyłyśmy sukienki, bo czemu nie? Pojechałyśmy (windą) do baru SkyFly, który mieści się na dachu hotelu. Przemiła obsługa pomoże we wszystkim: od doboru wina po znalezienie kocy, którymi można otulić się, kiedy nocą zrobi się już chłodno.

Rano leniwie się podniosłyśmy i ponownie delektowałyśmy się pysznym śniadaniem. Podsumowałyśmy nasz wspólny wyjazd i stwierdziłyśmy, że znalazłyśmy tu wszystko, czego potrzebowałyśmy. Oraz, że takie wyjazdy powinnyśmy planować znacznie częściej!

Przed wyjazdem udało nam się jeszcze przejść do przebudowywanych właśnie, znajdujących się 20 min spaceru od hotelu, Ogrodów Anny, w których w weekendy dzieją się naprawdę super rzeczy (np. plenerowe kino i joga). Wpadłyśmy też do sąsiadującego z hotelem muzeum ms2. Obejrzałyśmy świetną kolekcję sztuki współczesnej, poszperałyśmy w muzealnym sklepie…

Z ogromną ochotą tu wrócimy: niezależnie od tego, czy będziemy miały chrapkę na Łódź i jedną z jej licznych atrakcji, czy najdzie nas ochota na dolce far niente w murach hotelu Vienna House by Wyndham Andel’s. Wiemy już, że takie wakacje są dla nas (i dla wszystkich!), i wiemy, że to świetny adres!

*

Tekst powstał we współpracy z siecią hotelową HR Group, do której należy Vienna House by Wyndham Andel’s Łódź.

Dodaj komentarz