pokoik

Pokoik Heleny

Eklektyczne królestwo dziewięciolatki

Pokoik Heleny
Maria Miklaszewska

Rozglądanie się po wnętrzu pokoju starszej córki Joasi Marcysiak jest jak mała podróż – w czasie i przestrzeni. Sporo tu pamiątek z dalekich podróży i mile sentymentalnych przedmiotów, które pamiętają dzieciństwo jej mamy.

Własny pokój to osobista baza, własny pokój to azyl – szczególnie w dobie domowej kwarantanny. Dobrze przeczekać w nim ten czas, kiedy świat wróci do siebie. Pokaźny regał z książkami, czyli wymarzona biblioteczka Heleny, wyraźnie wskazuje, że w tym pokoju mieszka piękny mól książkowy, a ze sprawdzonych źródeł wiemy, że także przyszła pisarka. Literaci lubią spokój i ład wizualny, nic więc dziwnego, że wiele przedmiotów sprytnie schowano do przepastnej szafy wnękowej. Tyle przestrzeni dla jednej dziewczynki? – zapytacie, a my naprędce wyjaśniamy: Najpewniej gdybym teraz urządzała tę przestrzeń, to byłby to pokój Heleny i Zofii, zapewne dostosowany do potrzeb dwóch różnych dziewczynek z różnicą wieku ponad 7 lat. Kiedy jednak Moko Architects projektowali nasze mieszkanie na Powiślu, w brzuchu jeszcze nie było Zofii – opowiada nam Joasia. Helena, ktoś tu chyba jest szczęściarą, bo nie musi dzielić pokoju z młodszą siostrą.

*

W pokoju Heleny panuje porządek, ale w żadnym wypadku nie jest synonimem nudy. To pewnie za sprawą zmyślnego rozplanowania przestrzeni, schowania tego, co oku niepotrzebne i pożenienia ze sobą solidnych, ponadczasowych mebli z kolorowymi i bliskimi sercu przedmiotami. Tak jak moja mama nie lubię co parę lat zmieniać mebli, a dodatki to zawsze pamiątki „na całe życie”. Pokój Heleny miał być więc miejscem dla siedmiolatki (teraz już dziewięciolatki), w którym odnajdzie się dziewczynka w wieku i 12, i 17 lat. I to się chyba udało – wyjaśnia Joasia. Ze względu na bardzo dużą wysokość – od 3 do 6 metrów – ich warszawskiego mieszkania, zdecydowano, że łóżko pojawi się na drewnianej antresoli. Marzenie! Samo łóżko miało być duże, dla jednej dziewczynki, ale z możliwością przyjęcia dodatkowej jednej lub 2 osób, bo wiemy, że nocowanki to bardzo ważny element życia towarzyskiego w szkole podstawowej. Tak więc na antresoli mieści się materac 140 x 200 i jeszcze jest miejsce na zabawki i cały bałagan, którego nie chcę oglądać (śmiech). Z łóżka widać też projektowy majstersztyk misternie schowany przy oknie, czyli białą szafę wnękowa, która mieści wszystkie ubrania Heleny i wiele innych rzeczy, bo ma aż 4 metry wysokości.

*

Centrum dowodzenia (i inspiracji) Heleny to piękna drewniana zabudowa, czyli półki wraz z niewielkim biurkiem. Na pomysł tych regałów wpadła Joasia – chciała coś prostego, lekkiego, ale również pojemnego, w końcu literacka kolekcja jej córki liczy sporo książek. Stelaże zamówiła w niemieckim sklepie Regalraum, a półki ze sklejki wykonał jej zaufany stolarz, który zresztą był odpowiedzialny za wszystkie drewniane zabudowy w mieszkaniu. Helena ma wreszcie swoją pokaźną bibliotekę, w której sporą część zajmują książki z dzieciństwa jej mamy: Kolejna rzecz, jaką wyniosłam z domu, to miłość do książek. Z Kindle’a korzystam sporadycznie, natomiast kocham zapach papieru i drukarni. Egzemplarz „Tajemniczego Ogrodu”, który teraz czyta Helena, był przeze mnie czytany 30 lat temu – opowiada Joasia. Moja córka bardzo dużo czyta, uwielbia też opowiadać historie, a teraz pisze swoją pierwszą powieść kryminalną – dodaje. Doskonale! Wygląda na to, że w tym eklektycznym wnętrzu dojrzewa nam następczyni Agaty Christie.

 

*

Helena to poważny młody człowiek, jak wyjaśnia jej mama: nie tylko z racji swojego „dorosłego” imienia, ale też tego, że przez bardzo długi czas wychowywałam ją samotnie – była bardziej moją partnerka życiową niż dzieckiem. Jest bardzo dojrzała i jak na swój wiek ma bardzo dorosłe zabawy, choć wciąż uwielbia bawić się figurkami zwierząt. Przedstawiciele fauny zerkają też z półek – to głównie pamiątki z podróży, jak drewniane zwierzątka z Kenii. Z dalekich krain jest też spora część dekoracji: darbuka, czyli barwny kielichowy bęben z Maroka i Algierii, koszyk-kobieta z Wysp Zielonego Przylądka, plecione kosze, dywan z Bośni – podobne wzorzyste dywany możecie upolować w Belabaet – i wygodna pufa z Maroka. To rękodzieło zgrabnie nawiązuje też do fascynacji Joasi, która  przywozi wnętrzarskie perełki z podróży i sprzedaje w stworzonym z przyjaciółką Belabet, o którym pisałyśmy tutaj. A w tej całej kulturowej mozaice świetnie odnalazły się plakaty rodzimych twórców: „Tatry” Ryszarda Kai, dwa animalistyczne dzieła Dawida Ryskiego i ulubiony okaz Joasi z serii „cyrkowych” autorstwa Mariana Stachurskiego.

*

Helena, wspaniałe są twoje wypełnione literaturą cztery kąty! Po więcej naszych inspiracji wnętrzarskich dotyczących dziecięcych wnętrz zapraszamy was tutaj. A jeśli znacie małego bohatera lub bohaterkę z pięknym pokojem – dzielcie się z nami namiarami do jego mamy.