recenzja

Piżamorama w Warszawie

O nowej książce wydawnictwa Wytwórnia

Piżamorama w Warszawie

Znacie tego zaspanego ludka z czerwonym nosem, grzywką na sztorc i pasiastą piżamą? Tym razem przyśniła mu się Warszawa z migoczącymi neonami, historycznym drapaczem chmur i palmą, posyłającą pozdrowienia z Ronda de Gaulle’a.

Chłopiec, któremu śnią się szalenie ruchliwe, pełne magii miejsca, odbył już oniryczną podróż do Nowego Jorku, Paryża i do warsztatu konstruktora robotów. Teraz zachciało mu się wyprawy do stolicy Polski, w przeszłości targanej konfliktami wojennymi, co odbiło się na stołecznej architekturze, dziś nieuchwytnej, różnorodnej i rozwijającej się w zwariowanym tempie. Frédérique Bertrand i Michaël Leblond, ilustratorzy serii Piżamorama, wykonali i tę książkę w oparciu o pochodzącą sprzed wieku technikę animacji ombro cinema, wyposażając ją w paskowaną folię, która ma iście czarodziejskie właściwości. Potrafi bowiem ożywić książkowe ilustracje – rozpędzić koła rowerzystów mknących po Mariensztacie, rozmigotać Pałac Kultury, wzburzyć wiślane fale i rozładować korek na Trasie Łazienkowskiej.

„Piżamorama. Warszawa” jest zabawą. Zajmuje, chwyta uwagę na lasso i nie puszcza aż do kolacji. Nastraja do miejskich eskapad i do zgłębiania tajemnic poszczególnych dzielnic, jakby to były odrębne światy. W ramach akcji #mojawarszawato zaprzyjaźnione z Wydawnictwem Wytwórnia i silnie zakorzenione w kulturze osoby zabrały ,,Piżamoramę. Warszawa” na spacer po umiłowanych stołecznych zakątkach. Zachęcamy serdecznie, by podążać ich śladem.

MÓJ MARIENSZTAT

poleca: Jacek Mulczyk-Skarżyński, czyli Pan od francuskiego, nauczyciel j. francuskiego i tłumacz

Od zawsze urzekały mnie jego kolorowe kamienice, bujne winorośle i klimat prowansalskiego miasteczka. Nic dziwnego, że to właśnie tutaj zdecydowałem się otworzyć moją szkołę języka francuskiego. W słoneczne dni wystawiam leżaki na zewnątrz, gram z uczniami w bule i czuję się jak we Francji.

MOJE STARE BIELANY

poleca: Agata Napiórska, redaktorka naczelna i wydawczyni magazynu „Zwykłe Życie”, dziennikarka, autorka książek, mama Ireny

Moja Warszawa to Stare Bielany. A w szczególności Las Bielański z wejściem od strony przepięknego kompleksu budynków Akademii Wychowania Fizycznego z lat 20. zeszłego stulecia. Polecam spacer lasem aż do karuzeli wyrzeźbionej przez Józefa Wilkonia, jest ukryta za kościołem kamedułów. 

MOJA KRÓLIKARNIA

poleca: Beata Jewiarz, aktorka i dziennikarka radiowa

Moja Warszawa to Królikarnia. Najciekawiej, bo najciszej jest wczesnym rankiem i późnym wieczorem, polecam w szczególności w wiosenne dni! Zapachy obłędne! (…) Królikarnia to zielona miejska dżungla. W parku czekają na spotkanie: kaczki, lisy, wiewiórki, nawet sowy. Do zobaczenia pomiędzy drzewami

MOJA WESOŁA

poleca: Marta Lipczyńska-Gil, właścicielka wydawnictwa Hokus Pokus, redaktorka naczelna magazynu „Ryms”:

Wesoła to dzielnica, a nie wieś pod Warszawą – jak uważają niektórzy moi znajomi (śmiech). Dokładnie to osiedle Stara Miłosna. Mam tu blisko las, który jest dla mnie cudowną odskocznią. Chodzę do niego niemal codziennie na spacer z psem. W Starej Miłosnej stara miłość nie rdzewieje i wesoło bywa nam.

 

MOJA RADOŚĆ I OGRODY FRASCATI

poleca: Ewa Solarz, kuratorka wystaw i autorka książek dla dzieci

Moja Warszawa to Ogrody Frascati i socrealistyczne schody. Jestem dziewczyną z Jelonek, czyli z samego końca Warszawy, i za moją ulicą ciągnęły się pola z kapustą. „Jeździłam do Warszawy”, a celem pierwszych samodzielnych podróży był Pałac Młodzieży. Od początku podstawówki uczęszczałam na tzw. robótki i samowolnie zwiedzałam giganta. To najbardziej fascynujący budynek, jaki znałam. Schody w Ogrodach Frascati odkryłam, kiedy zaczęłam pracować w Zamku Ujazdowskim i potem na Wiejskiej. Choć nazwę znałam wcześniej od Starszych Panów „W tym ogrodzie za Książęcą zmącił duszę mą dziewczęcą. Potem ciało zawiódł śmiało na Frascati”. W schodach zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Są wielkie, są socrealistyczne. Wzorowane na słynnych odeskich schodach, z których w „Pancerniku Potiomkinie”, w najbardziej dramatycznym momencie, zjeżdża wózek z niemowlakiem. Te odeskie, widziałam, są sporo większe, ale nasze ozdobniejsze. To nie jest na szczęście znane miejsce, prowadzę tam gości, którzy proszą, żeby im pokazać inną Warszawę. Teraz mieszkam w Radości i to też moja – leśna Warszawa.

MÓJ TARABUK

poleca: Anna Karczewska, od 2012 roku prowadzi inicjatywę Książki Kupuję Kameralnie i bloga Rezerwaty Książek, organizatorka Weekendu Księgarń Kameralnych w Warszawie

Moja Warszawa to przyjaciele. Zdjęcie przed jedną z moich ulubionych księgarń zrobił mi jeden z ulubionych księgarzy – Jakub Bułat. Tarabuk znajduje się w pięknym zaułku na skrzyżowaniu Nowego Światu i Świętokrzyskiej i popołudniami jest najlepszym miejscem w mieście. Dlaczego? Z trzech bardzo konkretnych powodów: po pierwsze z uwagi na niezwykły księgozbiór i bardzo wygodne kanapy, w których można się zapaść i zaczytać, po drugie – z powodu granych na żywo w sali obok, codziennie o 17.00, koncertów fortepianowych, a po trzecie – przez magiczny kąt padania światła popołudniowego, które całe wnętrze rozświetla złotem. Odpoczywam tu, lubię pogawędzić z księgarzem o życiu i mam po drodze z pracy do domu, więc staram się wpadać tu często, ale wiadomo – życie!

Książka Frédérique Bertrand i Michaëla Leblonda pt. „Piżamorama Warszawa” jest dostępna m.in. w sklepie internetowym wydawnictwa Wytwórnia.

Dodaj komentarz