pierwszy wspólny rok

Pierwszy wspólny rok – Patrycja i Klara

Razem z Samiboo pytamy mamy o ich codzienność z niemowlakiem

Pierwszy wspólny rok – Patrycja i Klara
Klaudia Czaplińska

Jak to jest być mamą niemowlaka? To moc wzruszeń, szereg wyzwań, nieco lęków i mnóstwo miłości. A jak to jest być mamą w wieku 20, 30, 40 lat, mamą jedynaka, a mamą z doświadczeniem? Jakie są punktu wspólne, czy są jakieś znaczące różnice?

Doświadczenie macierzyństwa z pewnym życiowym bagażem, mądrością minionych lat i dystansem może być zupełnie inne. W pewnych aspektach – dzięki większej świadomości siebie, swoich potrzeb i, jakby nie było, upływającego czasu – pozwala ten okres przeżyć głębiej i bardziej doceniać każdą chwilę. Szczególnie, gdy obok raczkującego malucha mamy przy sobie dorastające, niemal dorosłe dzieci. Taka perspektywa jak mało co uświadamia, jak ważne i ulotne są te chwile.

W cyklu Pierwszy wspólny rok przygotowywanym z marką Samiboo rozmawiamy o tym, jak to jest być mamą małego dziecka. Pytamy o codzienność, w której zamknięte są najsilniejsze emocje i najpiękniejsze wspomnienia. W dzisiejszym odcinku o tym, jak to jest być mamą po 40., opowiada nam Patrycja. Fotografka, miłośniczka minimalizmu, mama trzech córek: 17-letniej Wiktorii, 12-letniej Wiwiany i Klary, bohaterki sesji, która niedawno obchodziła swoje pierwsze urodziny. Jak wyglądał ich pierwszy wspólny rok?

Jak wam minął rodzinnie ten rok? Spędzałaś go głównie z Klarą czy w pełnym składzie?

Ten rok spędziliśmy w pełnym składzie. Zdalne lekcje obu córek plus niekiedy zdalna praca, i to przy słabym zasięgu Internetu, to nie lada wyzwanie. Takie uroki mieszkania na wsi blisko natury. Dziewczyny dały radę, ale czasem miałam ochotę wyrzucić te ich laptopy przez okno daleko na łąkę. Łatwo nie było, ale nie zamieniłabym tego czasu na żaden inny. Dzięki temu dziewczynki mają cudny kontakt z Klarą. Gdyby nie pandemia, nie miałyby możliwości spędzić z nią tyle czasu. Zawsze mogłam na nie liczyć, za co bardzo im dziękuję. Pięknie opiekowały się Klarą i bardzo mi pomagały. W przerwach między lekcjami bawiły się z nią, chodziły z nami na spacer lub tak po prostu towarzyszyły mi przy kubku kawy.

Jak wyglądało powitanie Klary w domu? Dziewczynki jakoś specjalnie się na to przygotowywały?

Klara przyszła na świat nieco wcześniej niż było to zaplanowane. Trochę nas zaskoczyła i narobiła nam ogromnego strachu. Całe szczęście wszystko dobrze się skończyło. Pandemia ograniczyła jakikolwiek kontakt podczas porodu oraz uniemożliwiła odwiedziny. Kiedy pojawiłyśmy się w domu, czekały na nas piękne kwiaty, balony i szumiący miś dla Klary. Ogromna radość każdego z nas. To był piękny dzień. Nawet pies tego dnia nie szczekał (śmiech).

Czy były codzienne sytuacje z rzeczywistości z niemowlakiem, które cię kompletnie zaskoczyły? Miałaś jakieś oczekiwania, które się nie sprawdziły?

Moje dojrzałe macierzyństwo sprawia, że żyję i cieszę się tym, co mam. Móc przeżyć to wszystko jeszcze raz – bezcenne. Nie mam więc żadnych oczekiwań i staram się do wszystkiego podchodzić z ogromnym rozsądkiem. Nie pędzę za innymi mamami i tym, co powinnam, a czego nie. Moja rzeczywistość z niemowlakiem jest taka bardzo moja, podyktowana instynktem, a nie tym, co piszą w Internecie.

Co, przygotowując się do powitania na świecie trzeciej córki, pamiętałaś najwyraźniej z pierwszych miesięcy życia starszych dzieci?

Z pewnością brak czasu na wszystko, na normalne życie, na spokojne picie kawy, na spotkania ze znajomymi, na pójście do fryzjera czy najzwyczajniej na świecie na odpoczynek. Kiedyś wszystko to było dla mnie trudne do przejścia. Teraz jednak, z perspektywy wieku, patrzę na to zdecydowanie inaczej. To jest właśnie dla mnie normalne życie. Wszystko da się przecież jakoś pogodzić i zorganizować. Jak nie dziś, to jutro, albo za tydzień, za miesiąc. Cieszę się każdą chwilą spędzoną z Klarą, bo wiem, jak szybko ten czas ucieka. Moja najstarsza córka ma 17 lat, jest już praktycznie dorosła, druga córka ma 12 lat i też małymi krokami wkracza w świat, gdzie mama nie jest już najważniejsza. Wszystko inne poczeka, a dorastania się nie zatrzyma.

Jak to jest być młodą mamą, a jak mamą z doświadczeniem?

Zdecydowanie lepiej jest być mamą z doświadczeniem. Zawsze może nas coś zaskoczyć, ale na większość rzeczy mamy już swoją wyrobioną opinię, i to z pewnością ułatwia nam życie.

W moim macierzyństwie doświadczyłam wiele. Najstarszą córkę, Wiktorię urodziłam, mając 25 lat, 5 lat później urodziła się Wiwiana. W czterdzieste urodziny oznajmiłam światu, że jestem w ciąży. Dla wielu było to ogromne zaskoczenie, a dla nas – ogromna radość. Z perspektywy tego, co przeżyłam, dojrzałe macierzyństwo jest piękniejsze. Człowiek już nigdzie nie goni, ma inne potrzeby i priorytety. Dla mnie to piękny czas, który mógłby się nigdy nie kończyć. Chciałabym go móc zatrzymać.

Jakim dzieckiem jest Klara, jak byś ją opisała?

Z pewnością bardzo energicznym i żywiołowym. Tak mi się przynajmniej wydaje. Może to kwestia mojego wieku, może gdybym była dużo młodsza, miałabym inny pogląd na to. Mając czterdzieści dwa lata na karku, nie jest łatwo za nią nadążyć. Klara jest bardzo towarzyska, lubi zwiedzać z nami świat i jest jego bardzo ciekawa. Podziwiam ją, że daje z nami radę. Zawsze jej powtarzam, że łatwo z nami nie będzie. Wielogodzinne podróże znosi bez problemu – ku naszej wielkiej radości. Nie lubimy siedzieć w domu.

Jest podobna do starszych sióstr?

Każda z moich córek jest zdecydowanie inna, każda z nich na swój jakże odmienny charakter i indywidualny sposób bycia. Klara jest jeszcze malutka i na tym etapie trudno szukać podobieństw. Jedno jest już jednak pewne, Klara, podobnie jak Wiwiana, jest bardzo przywiązana do mnie. Potrzebuje mojej ciągłej obecności, usypiania, głaskania i najchętniej spałaby całą noc przytulona do mnie. Dla najstarszej córki było to nie do pomyślenia.

Najpiękniejsze wspomnienie z tego roku to…

Każde z nich było piękne. Nie dzielę i nie rozgraniczam. Tyle pięknych chwil spędziliśmy razem. Najmilej jednak wspominam wszystkie nasze wspólne podróże. To czas tylko dla nas, z dala od codzienności.

Jak świętowaliście pierwsze urodziny Klary?

Urodziny Klary, w przeciwieństwie do pierwszych urodzin moich starszych córek, odbyły się wyłącznie w naszym domowym gronie. Chcieliśmy ten dzień poświęcić tylko jej. Tego dnia nie było ogromnego tortu, jedynie mała babeczka ze świeczką. W weekend poprzedzający urodziny z życzeniami przyjechali dziadkowie Klary. Wtedy też upiekłam pyszny tort w moim minimalistycznym stylu, a dom wypełniły balony. Wszystko to jednak odbyło się bez zbędnego zamieszania.

Jakie emocje towarzyszyły ci tego dnia?

Zarówno tego dnia, jak i niedługo przed nim, powróciły wszystkie wspomnienia z czasu ciąży i pierwszych dni Klary w naszym życiu. Malutka Klara to ogromne szczęście, jakie mogło mi się przytrafić, i nie tylko przed jej urodzinami, ale każdego dnia – dziękuję, że mogę przeżyć to wszystko jeszcze raz.

SAMIBOO – RECOMMENDED BY MUMS

Samiboo to marka stworzona przez mamy, dla mam. Z myślą o potrzebach niemowlaków – w pierwszych miesiącach, jak i później, bo przytulne kocyki, urocze komplety pościeli i delikatne otulacze z pewnością posłużą jeszcze po pierwszych urodzinach. Tekstylia z bezpiecznych dla wrażliwej skóry materiałów, ozdobione autorskimi printami, to praktyczni towarzysze codzienności i sentymentalne pamiątki z tego pięknego okresu. Na przykład z czasu wspólnych drzemek w ciągu dnia – polecamy mamom, by w miarę możliwości korzystały z nich razem z maluchami. W pościeli w drobne maliny czekają na was piękne sny! Ten sam wzór może towarzyszyć wam także poza domem – otulacz sprawdzi się w roli kocyka piknikowego czy okrycia w czasie karmienia. W letnie dni Klara nie wychodzi z domu również bez chustki na głowę – to ochrona przed słońcem i uroczy dodatek. Taka w pastelowych barwach będzie pasować do każdej stylizacji – sprawdzone, potwierdzone! Wyprawkę dla niemowlaka uzupełnia ponczo-króliczek, uszyte z bambusowej tkaniny, które znakomicie chłonie wodę, pochłania promienie UV i ma właściwości termoregulacyjne.

*

Publikacja powstała we współpracy z marką Samiboo.

Dodaj komentarz