pierwszy wspólny rok

Pierwszy wspólny rok – Milena i Mia

Razem z Samiboo pytamy mamy o ich codzienność z niemowlakiem

Pierwszy wspólny rok – Milena i Mia
Bartłomiej Sasuła

Jedna świeczka na torcie to niezapomniany widok. Rozczula, porusza i przypomina o minionych dwunastu miesiącach. Przy tej okazji wspominamy najpiękniejsze chwile, patrzymy z nowej perspektywy na te trudniejsze. Pękamy z dumy, zerkając na swojego niemowlaka, przybijając sobie w duchu piątkę z myślą „mamo, dałaś radę!”. Tyle emocji, tyle wzruszeń!

O uczuciach i refleksjach przy okazji pierwszych urodzin dziecka rozmawiamy w naszym cyklu „Pierwszy wspólny rok” współtworzonym z marką Samiboo. W dzisiejszej odsłonie pokazujemy zupełnie inną niż dotąd perspektywę – mamy trójki, która właśnie świętowała urodziny najmłodszej córki. Czy kolejny pierwszy rok przeżywa się inaczej? Czy przez pojawienie się w domu niemowlaka zmienia się także rzeczywistość starszych dzieci? Jest łatwiej, trudniej, czy po prostu inaczej?

W kolejnym odcinku naszą rozmówczynią jest Milena Palkij – mama dziesięcioletniej Mai, czteroletniej Mili i rocznej Mii. Milena na swoim Instagramie dzieli się codziennością ich dziecięcego i dziewczęcego świata. Z uśmiechem i dystansem, a jednocześnie pełną świadomością, że rola mamy jest najtrudniejszym i najbardziej odpowiedzialnym zadaniem, z jakim przyszło jej się zmierzyć w życiu.

Czas leci szybciej czy wolniej przy kolejnym dziecku?

Zdecydowanie szybciej. Czas niestety się nie mnoży tak jak miłość, więc dzieląc go na trójkę dzieci, nie mam pojęcia, kiedy minął ten pierwszy wspólny rok.

Czy coś jeszcze może zaskoczyć mamę trójki podczas pierwszego roku życia dziecka?

Pewnie, że może! Tak naprawdę każdy dzień zaskakuje mnie czymś nowym. Ale największym zaskoczeniem było to, że Mia jest kompletnie inna niż starsze dziewczyny. Do roku nie znosiła jeździć samochodem, nie przepadała za wózkiem, nie była zainteresowana smoczkiem. I kiedy miałam już w głowie jakieś wyobrażenia czy utarte schematy, musiałam nagle zmienić swoje myślenie i plany o 180 stopni. Nauczyło mnie to jeszcze większej elastyczności i cierpliwości.

pierwszy wspolny rok z niemowlakiem

Co w tym roku było dla ciebie najtrudniejsze?

Pierwszą trudną rzeczą, z którą musiałam się zmierzyć, był poród bez Mirka – taty dziewczynek, i to, że zobaczył i przytulił Mię dopiero po 3 dniach. Pierwsze wspólne miesiące też nie były sielanką. Wiem, że to są piękne chwile, ale ta bezradność, gdy nie wiesz: czy boli brzuszek, czy to głód, a może jeszcze coś innego, jest okropna. Z Mią było mi najtrudniej wyczuć, o co chodzi. Nie jest więc tak, że wcześniejsze doświadczenia dały mi pełną wiedzę o potrzebach i humorach niemowlaka. Bardzo odczuliśmy też to, że Mia nie akceptowała zupełnie fotelika samochodowego. Żadne wycieczki nie wchodziły w grę, bo wracaliśmy z chrypką i zapaleniem krtani od jej krzyku w samochodzie. Więc pandemia z jednej strony jednak była dla nas wybawieniem… Po prostu nie mieliśmy zbyt wielu okazji do wyjazdów i zaszyliśmy się w domu.

Czy pandemia dużo zmieniła w tym, jak wyglądał czas niemowlęctwa Mii?

Zdecydowanie tak. Swój urlop macierzyński, który w przypadku starszych dziewczyn spędzałam sam na sam z niemowlakiem, tym razem spędziłam z trójką dzieci. Czyli moja uwaga nie była w 100% skupiona na najmłodszej. W tak zwanym międzyczasie trzeba było pomóc w zdalnym nauczaniu Mai, poukładać puzzle z Milą czy ugotować dziesiąty posiłek w ciągu dnia, bo dzieci były ciągle głodne. Ale z drugiej strony starsze siostry spędziły dużo czasu z nowym członkiem rodziny, co zaowocowało piękną więzią między nimi. Za to jestem ogromnie wdzięczna losowi.

Jaka jest Mia, jak byś ją opisała? Czy jest podobna do któregoś z rodziców, ma coś w sobie ze swoich sióstr?

Mia to miks wszystkich członków naszej rodziny. Jest pogodna i uśmiechnięta jak Mila, a zarazem samodzielna i uparta w dążeniu do celu jak Maja. Jako jedyna z całej trójki odziedziczyła po mnie kolor oczu, po Mirku – spojrzenie. Jest ciągle w ruchu. Kocha psy, muzykę i wspólne czytanie książek. No i chyba jak każde dziecko – dla swojej mamy jest po prostu najcudowniejsza (śmiech).

Co Mia wniosła do twojego życia, co zmieniła w codzienności?

Nową energię, mnóstwo uśmiechu i radości. Każdego ranka wita nas swoim cudnym uśmiechem i przypomina nam, że trzeba cieszyć się z życia.

Czy ten rok i pojawienie się Mii oznaczały również duże zmiany dla starszych dziewczynek?

Hmmm, chyba nie. Nad wyraz dobrze odnalazły się w swoich nowych rolach, bez przejawów jakichkolwiek trudnych emocji, takich jak zazdrość. Bardzo troszczą się o Mię. Najbardziej zaskoczyła nas czteroletnia Mila, która od samego początku bardzo chciała pomagać przy wszystkim, łącznie z przebieraniem pieluszek. Dziś pilnuje, żeby Mia nie chodziła w kierunku schodów, by nie wkładała małych przedmiotów do buzi itp. Mia ma super starsze siostry.

Jak wyglądały pierwsze urodziny córeczki?Jakie emocje ci towarzyszyły?

Pierwsze urodziny Mii spędziliśmy w bardzo wąskim rodzinnym gronie w domku na Mazurach. W sumie imprezę organizowaliśmy na ostatni moment, bo do końca nie docierało do nas, że to już. Były makaroniki zamiast tortu, balony i dekoracje kupione przy okazji szybkiej wizyty w galerii handlowej, zerwany chwilę przed biały bez w wazonach. Jedynie prezent był przemyślany trochę wcześniej (śmiech). Co do emocji, to były chyba przede wszystkim wzruszenie i zdziwienie, że ten czas tak minął w mgnieniu oka. Mia pojawiła się na świecie z niską masą urodzeniową, więc wtedy najbardziej uderzyło mnie właśnie to, jak ona szybko i pięknie urosła w ciągu tego roku.

Co jest twoim ulubionym wspomnieniem z ostatnich 12 miesięcy?

Chyba moment powrotu do domu. Miałam wyjść ze szpitala 27 maja, ale w związku z tym, że wszystko było z nami dobrze, a brakowało wolnych miejsc na oddziale, wypisali nas dzień wcześniej. Czyli dokładnie w Dzień Matki. Dziewczyny już wcześniej bardzo przeżywały, że nie spędzę z nimi tego dnia, więc zrobiłyśmy im z Mią mega niespodziankę. Kiedy zobaczyły nas w domu, oszalały ze szczęścia. Była radość, były przytulasy i były łzy. Było pięknie, bo byliśmy wszyscy razem. W końcu!

pierwszy wspolny rok z niemowlakiem

SAMIBOO – RECOMMENDED BY MUMS

Samiboo to marka stworzona przez mamy, z myślą o potrzebach niemowlaków i codzienności innych mam. Produkty z przyjaznych dla wrażliwej skóry materiałów, o właściwościach antybakteryjnych, termoregulacyjnych i chroniących przed promieniami UV, to obowiązkowy punkt w wyposażeniu pokoju malucha i bagażu na mniejsze czy większe wakacyjne wyprawy. W torbie wózka zawsze powinno znaleźć się miejsce na ulubioną przytulankę – króliczek dou dou wykonany z bambusowej pieluszki w kwiatowym wzorze to idealny towarzysz drzemek! W domu niezastąpiona jest pościel z wypełnieniem. Wykonana z przewiewnej, zmiękczanej bawełny, w autorski akwarelowy wzór, zapewni komfort w letnie noce – te upalne i te nieco chłodniejsze. A do tego pięknie komponuje się z wystrojem dziecięcego pokoju! Nie tylko latem Mia korzysta z bambusowego ponczo. Przydaje się także po wieczornej kąpieli i podczas dnia na plaży czy przy ogrodowym basenie.

*

Publikacja powstała we współpracy z marką Samiboo.

Dodaj komentarz