mama między słowami tyszert

Między słowami z Moniką Pryśko

Ty i Tyszert

Między słowami z Moniką Pryśko
Klaudia Czaplińska

Nie wstydzi się powiedzieć, że się czegoś boi. Bardzo to nieinstagramowe, ale jak bardzo ludzkie. Przyznaje się do gorszych dni, zdezorientowania, poplątania w emocjach, by innego poranka emanować energią do zmian i działania. Monika Pryśko, złapana między niekończącym się remontem a relaksem na balkonie.

Miał być spacer po okolicy stoczni, ale wakacyjne tłumy tego lata onieśmielają. Chwila na balkonie w ciszy brzmi już trochę jak wakacje. Monika, autorka bloga Tekstualna oraz redaktorka naczelna pisma The Mother MAG, robi kolejną kawę i opowiada. Mówi dużo, bo ma w rękawie setki historii, jak każda z nas. Dokąd one prowadzą? Monika lubi obserwować siebie i innych, przyglądać się swoim słabościom, mocnym stronom, celom. Bo jak sama przyznaje, im jest starsza, tym bardziej wie, czego chce, i gra według własnych zasad. Wyszła z labiryntu emocji, jakie towarzyszą rozpadowi związku, dziś nie boi się zmian i nowych początków w tkanej patchworkowej rodzinie (dodajcie jeszcze trzy koty.) Swoje wpisy opatruje tagiem #teamzmiana – to bardzo o niej.

Przed nami kolejne spotkanie z serii #między słowami, tworzonej z marką Tyszert, i jak zawsze duża dawka kobiecej siły, wsparcia i trochę buszowania w szafie. Monika to kobieta kameleon. Ukryty za okularami wrażliwiec i przebojowa ogarniaczka, która jeśli gra jakieś role, to tylko te napisane przez samą siebie. Twierdzi, że rzadko czuje się kobieco i ma problem z celebrowaniem własnych sukcesów. Gdy jednak pytam ją, za co docenia samą siebie, odpowiada bez namysłu: za stworzenie domu dla swojej rodziny. Za pracowitość. I też za to, że zawsze staram się zrozumieć drugą osobę.

Jedno jest pewne, obiektyw ją lubi…

CZUJĘ SIĘ KOBIECO, GDY…

Zdarza się to bardzo rzadko, ale czuję się kobieco, kiedy zasypiam nago pod chłodną pościelą. Gdy tańczę. Gdy jest lato i idę przez miasto w sukience. 

LUBIĘ W SOBIE…

Stopy. A poza stopami lubię w sobie umysł. 

CHCIAŁABYM W SOBIE ZMIENIĆ…

To, czego nie lubię. Mam sporo kompleksów, ale zatrzymam je dla siebie. 

ODKĄD JESTEM MAMĄ…

Jestem bardziej wrażliwa i empatyczna. Jestem silniejsza i bardziej skuteczna. 

PEWNA SIEBIE CZY PEŁNA OBAW?

Moja pewność siebie przyszła z czasem i nie została wypracowana. Po prostu doświadczenia, których jesteśmy uczestnikami, procesy, przez które przechodzimy, robią z nas mocniejsze osoby. A to sprawia, że zaczynamy dostrzegać różnicę między rzeczami istotnymi a tymi zupełnie nie. Umiemy zdecydować, co jest dla nas ważne, a co nie jest. I to też jest pewność siebie. Chyba nie mówię sobie miłych rzeczy. Mam problem z celebrowaniem własnych sukcesów.

OTWIERAM SZAFĘ I WIDZĘ W NIEJ…

To, że cholernie nie umiem być minimalistką. Zawsze chciałam być tą dziewczyną w klasycznych jeansach i białej koszulce, ale w duszy „graj, piękny cyganie”. Mam mnóstwo kimon, kolorowych sukienek. Choć połowa mnie najchętniej widziałaby się w szarym dresie. 

Otwieram szafę i widzę to, kim chciałabym być. A potem patrzę w lustro i widzę siebie, czyli dziewczynę, której #ootd to dres i stara powyciągana koszulka. 

CO SEZON NOWY KOLOR CZY BLACK IS BLACK?

Nie wpisuję się w żadne trendy i nie kupuję ubrań z nowych kolekcji. Będę szczera – nie znam się na modzie. Nie wiem nawet, jaki jest kolor lata 2020 (śmiech).

JAK OKREŚLAM SWÓJ STYL?

Styl europejsko-azjatycki. Najchętniej owijam się w kimono i wtedy czuję się bezpiecznie. Nie umiem określić swojego stylu, bo chyba go nie mam, wybieram to, co mi się podoba, w czym dobrze się czuję. Czasem minimal, czasem na bogato. 

#TEAM ZMIANA…

Każdy z nas jest w #teamzmiana, tylko nie wszyscy to widzą. Zmiany zachodzą codziennie! Prawda jest taka, że lepsza znajoma niewygoda, niż niespodzianka. Trzymamy się tego, co znajome, choć nie zawsze dla nas wystarczające. Bo boimy się tego, co będzie dalej.

Moim początkiem jest życie na dwa domy, dzielenie życia na to na wsi i to w mieście. Wydaję we wrześniu e-booka „Rozwód na spokojnie”’ i przymierzam się do napisania książki. No ale takim najważniejszym początkiem jest to, że moja córka idzie od września do pierwszej klasy. Co jak co, ale to jest nasz nowy początek i jestem bardzo ciekawa, jak nam pójdzie!

BOJĘ SIĘ… 

Boję się samotności i swojej słabości. Boję się prognoz dotyczących jesiennej limitowanej edycji koronawirusa w Polsce. A także tego, że nie uda mi się połączyć potrzeb całej mojej rodziny. 

To wszystko paradoksalnie nie motywuje mnie do działania, tylko do zatrzymania się i obserwacji. Ostatnio to moje ulubione zajęcie – dawanie sobie czasu i przestrzeni. Częściej niż zwykle pytam siebie, czy o to mi właśnie chodzi. Czasem „bój się i działaj” znaczy „bój się i zdecyduj, czego chcesz”.

INSPIRUJE MNIE…

Obserwowanie kreatywnych ludzi, których na co dzień podglądam w coworku Świetlica w Gdańsku. 

MÓJ SZALONY POMYSŁ NA LIŚCIE TO?

Dom w lesie i utrzymywanie się z pisania książek.

SIERPIEŃ 2020. JAKA JEST PRAWDA O TOBIE?

To jest bardzo trudne pytanie! Dziś jestem zdezorientowana i zdeterminowana. Dziś uczę się struktury moich granic, ale też przyjmuję, że co ma być, to będzie.

„Co ma być to będzie” – to bardzo dobry drogowskaz lub jego brak na te dziwne, rozchwiane czasy. Nie na wszystko mamy wpływ, nasz z trudem pisany i poprawiany scenariusz życiowy czasem okazuje się zwykłą improwizacją. Monika dodałaby: wstań, otrzep się i działaj dalej!

*

Monika o sobie: poszukująca #motherlifebalance szczęściara. Autorka bloga Tekstualna, redakor naczelna The Mother MAG. Mama pierwszoklasistki, zakochana kobieta, która notorycznie zaczyna życie od nowa i już coraz mniej boi się zmian. Pańcia trzech kotów: Mieczysława, Renatki i Zdzicha.

 

Na sesję Monika wybrała kimono lniane Morning Mist, longsleeve Czarna Kreska i klasyczny T-shirt.

 

Materiał powstał we współpracy z marką Tyszert.

Dodaj komentarz