Mamo, długo jeszcze?

Mały podręcznik o liczeniu czasu

Według teorii względności Einsteina czas ma naturę relatywną, co oznacza, że jest elastyczny i zależny od obserwatora. Dla kogoś 5 minut to maleńko, a dla innej osoby ten sam fragment na tarczy zegara to bardzo dużo. I o tym jest książka „Czy to długo, czy krótko?” – nowość Wydawnictwa Dwie Siostry.

Izabela Zięba, autorka tekstu pięknie wymalowanego picture booka, zainspirowała się – a jakże – dociekliwością swojego pięcioletniego syna, który przed każdym wydarzeniem zadaje jej dwa kluczowe pytania: Ile czasu będzie to trwało? i Czy to długo, czy krótko? Dlatego różne fragmenty czasu, od 5 minut po cały rok, wyrozumiała mama przeniosła na konkretne przykłady, pokazując tym samym, że czasu nie da się traktować tak samo. I to niezależnie od tego, czy znamy się na zegarku, czy nie.

*

Weźmy takie 15 minut – analizowane pod kątem wizyty u dentysty. Kwadrans to może być „krótko, gdy jesteś następny w kolejce, a długo, kiedy to ty siedzisz w fotelu”. Ci, którzy drżą na myśl o przeglądzie stomatologicznym, w mig zrozumieją, o co chodzi. 3 godziny mamy robiącej zakupy to zawsze będzie za krótko, bo wspaniałych sukienek w sklepie jest całe mnóstwo, a czas tak szybko płynie. Za to niesłynący z cierpliwości tata na tych samych, maminych zakupach uzna 180 minut za całą wieczność. Jest też porównanie tygodnia i 18 lat, a każde zestawienie dotyczy scenek dobrze znanych z dziejów życia rodzinnego. Objaśniają je rodzice, dzieci, ale też wujkowie oglądający mecz i babcia z awiofobią, udająca się w tygodniowy rejs statkiem – z Europy do Ameryki. Może my, dorośli o tej względności czasu zapominamy, nie rozumiejąc, że dzieciom „nasza” chwila może się wydawać długaśna. Dobrze sobie, ale też dzieciom o tym przypomnieć, przy okazji udzielając im małej lekcji cierpliwości związanej ze staniem w kolejce czy oczekiwaniem na Mikołaja.

 

„Czy to długo, czy krótko?” jest debiutem Izy Zięby, jeśli chodzi o literaturę dla dzieci, ale trzeba przyznać, że to wyjątkowy dobry start. W jej bystre obserwacje i zabawne notatki idealnie wpasowała się kreska Urszuli Palusińskiej, którą możecie kojarzyć z letniego hitu zatytułowanego „Brzuchem do góry” i z ilustrowanego alfabetu hebrajskiego, za którego artystka zgarnęła prestiżową BolognaRagazzi Award. Tu rysowniczka operuje głównie czernią i bielą, a solidne i wyraziste plamy uzupełnia kolorami, tylko tam, gdzie trzeba. Ta oszczędność formy to maksimum wyrazu – Pani Palusińska działa w punkt, przypominając mi nieco prace fenomenalnego Jeana Julliena. Do tego doskonale rozrysowała fragmenty czasu na tarczy zegara i w kalendarzu, więc mamy gotowy podkład do rozpoczęcia z dzieciakami nauki godzin, dni i miesięcy. Abstrakcja zamienia się w mile trywialne konkrety!

 

Nie zamierzam prawić o wszędobylskim pośpiechu, poszanowaniu slow life i braniu głębokich oddechów podczas czterominutowej przeprawy metrem, ale przyznam, że po wertowaniu stron tej książki, refleksje przydryfowały same. Przecież skoro 10 minut to dużo i mało, można je różniście wykorzystać – tę dłuższą wersję, np. podczas czekania, zająć czymś przyjemnym, a tę krótszą, kiedy czas pędzi, przyjąć na spokojnie. I tego uczyć maluchy, szczególnie te niecierpliwe, że dłużące się dni i miesiące wzmagają apetyt na konkretne wydarzenie zaznaczone na kartce kalendarza. I od czasu do czasu uświadamiać sobie w domu, wzajemnie, że czas to pieniądz, a skoro jest cenny, to można wspólnie celebrować jego fragmenty. Ustawcie zatem klepsydrę i ustanówcie domowe rytuały czasowe: godzina czytania albo kwadrans na nieskrępowane tańce. Bo cytując autorkę: „18 lat to dla dziecka bardzo długo, a dla jego mamy zawsze, ale to naprawdę ZAWSZE za krótko”.

*

„Czy to długo, czy krótko?” tekst: Izabela Zięba, ilustracje: Urszula Palusińska. Wydawnictwo Dwie Siostry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.