Mały atlas zwierzaków

Nowość wydawnictwa Nasza Księgarnia

Kto chce zostać zwierzoznawcą, ten winien sięgnąć po pięknie opisane, wyrysowane i wyklejone kompendium wiedzy. W solidnej oprawie, rzecz jasna. Oprócz ciekawostek czysto zoologicznych, duet autorów ilustrowanych atlasów jak zawsze przemyca też wskazówki natury empatycznej. Chodźcie na lekcje wrażliwości w terenie.

Czerwienią nam się policzki na wieść o tym, że Ewa i Paweł Pawlakowie popełnili kolejną książkę o nieco znanych, ale nie do końca przez nas odkrytych przedstawicielach fauny z rodzimego podwórka. „Mały atlas zwierzaków” kontynuuje serię, w której skład wchodzą – dobrze już wam znane z recenzji na łamach Ładne Bebe – „Mały atlas ptaków” i „Mały atlas motyli” wydanych przez Naszą Księgarnię. Tym razem nie zadzieramy głów tak wysoko, by obserwować latające stworzenia, ale trzymamy je prosto albo pochylamy, bacznie tropiąc ślady łap, końcówkę puszystego ogona albo wystające z trawy uszy. I wiecie co? Praktycznie nie ruszamy się z przydomowego ogrodu!

Aksamitne futerko ćmy pochłania dźwięki, wejście do żeremi, czyli domów bobrów, jest schowane pod wodą, a biała plama na pośladkach sarny to lusterko, pomocne w orientacji reszcie stada. Niewiarygodne, jak skonstruowany jest świat przyrody, by zapewnić gatunkom przetrwanie albo po prostu wygodne życie. I te małe animalne egzystencje podpatrują autorzy atlasu, słusznie nazwanego przez wydawcę wyjątkowym pamiętnikiem-zwierzownikiem. Ewa i Paweł Pawlakowie z dziecięcą ciekawością obserwują mieszkańców swego ogrodu, a nawet strychu, i niczym dzieci, zamiast przeganiać je w popłochu, pozwalają żyć swoim rytmem, który czasem splata się z tempem ludzkiego życia. Ile w tej relacji wyrozumiałości i czułości ze strony wielkich ssaków, którym przecież czasem wydaje się, że zawładnęły już całym światem natury! Po co władać i ustanawiać hierarchię, skoro można współegzystować pod jednym drzewem i przy tym samym gąszczu trawy?

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

Artystyczny tandem autorów „Małego atlasu zwierzaków” ma doskonałe podejście do dzieciaków i wynotowałam tu co najmniej trzy tego przejawy, widoczne gołym okiem. Po pierwsze: samo podejście do sprawy, a więc już wspomniana zdrowa i nieposkromiona ciekaw(s)ość, czyli cecha niezbędna u wytrawnego tropiciela. Pawlakowie zaglądają, mrużą oczy, nadsłuchują i wytężają węch: w dzień i w nocy, latem i zimą, współdzieląc naturalny rytm przyrody. I nie tylko dają gryzoniom i roślinożercom sygnał, że czują się częścią natury, ale też personifikują je – i tak: sarna ma koleżanki, ryjówka wyglada na niewyspaną, a łasica jeździ na stopa ciężarówką. Wszystkie te notatki z pleneru autorzy podają w superprzystępnej formie, posługując się lekkim i humorystycznym językiem – i tu mamy przejaw numer dwa, jeśli chodzi o świetne podejście do młodego czytelnika. Trzecim jest forma: sylwetki bohaterów atlasu ujęte plastycznie i realistycznie, z kunsztownością każdego wąsa, oka czy plamek. Obok wyklejanek w postaci kolaży z tkanin, są figurki z masy papierowej, które sfotografowane wyglądają jak żywe. Wykorzystanie do ich stworzenia przedmiotów codziennego użytku, jak skrawki materiałów, czy kawałek szczotki służący wiewiórce za bujny ogon, symbolicznie obrazują przynależność zwierzaków do ludzkiego świata. Nasz dom jest jest jeden i jest nim planeta Ziemia.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

Wiadomo, że spora część z nas mieszka w kamienicach, wieżowcach sięgających chmur albo na ciasnych jak krecia norka osiedlach, gdzie zieleń to głównie kolor elewacji domów, a o własnych ogrodach możemy tylko pomarzyć. To nic, nie zrażajcie się, że nie możecie z dziećmi prowadzić dzienników, w których zanotujecie codzienne obserwacje. Bo można! Przecież są parki upstrzone śladami obecności myszy i ryjówek czy żaby grające wam kameralne koncerty nad każdym stawem (mnie bóbr pomachał ostatnio, wyłaniając się z wody jeziora – niemal w centrum wielkiego miasta). Zróbcie z weekendowych wypraw do lasu rodzinny rytuał: weźcie lupy, lornetki, otwarte umysły i głodną ciekawość. Bądźcie jak wielkookie zające, których osadzone po bokach głowy czujne gałki oczne mogą zobaczyć wszystko, co dzieje się dookoła.

*

Przypominamy naszą rozmowę z autorami, znajdziecie ją tu.

*

„Mały atlas zwierzaków Ewy i Pawła Pawlaków” wydała Nasza Księgarnia.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.