rozwój dziecka

Kiedy zaczyna się histeria

i jak sobie z nią poradzić

Kiedy zaczyna się histeria
Julie Cockburn

Na co dzień jesteście blisko. Często się przytulacie, dużo rozmawiacie. Aż nagle zdarza się to – napad histerii. Kontakt się urywa, nie działają tłumaczenia, próby utulenia, ani nawet usiłowanie przekupstwa lub groźba. Co zrobić, kiedy nasze dziecko ma atak histerii?

Zacznijmy od dobrej wiadomości (innych tutaj nie będzie) – histeria jest zjawiskiem rozwojowym. Pierwsze ataki histerii pojawiają się, kiedy w dziecku zaczyna rozwijać się „Ja” – jego poczucie oddzielności, odczuwanie siebie jako indywidualności. I nie trwają wiecznie – przy właściwym wsparciu i rozwoju z histerii się po prostu wyrasta.

*

ALE SERIO, CO SIĘ DZIEJE Z MOIM DZIECKIEM?

Wszyscy histerię znamy z autopsji. Prawdopodobne histeryzowaliśmy w dzieciństwie, a może zdarza się nam to także teraz, w życiu dorosłym, kiedy coś – na ogól lęk lub poczucie bezradności – nas zalewają. To moment wyprzęgnięcia świadomości. Kontrolę nad zachowaniem przejmuje najstarsza rozwojowo część ludzkiego mózgu, czyli mózg gadzi. To najbardziej zwierzęca część nas – odpowiada m.in. za oddychanie, sen, ale i odruchy obronne. Nie podejmuje świadomych decyzji. Co z tego wynika? Choćbym nie wiem, jak bardzo się starała, nie przemówię rozhisteryzowanej osobie do rozsądku. W tej chwili ona zwyczajnie nie słyszy i nie rozumie. Przeżywa silne emocje, jak te, które odczuwamy, gdy się boimy, gdy musimy uciekać, gdy wali nam się świat. Ale nie przeżywa ich świadomie i na pewno ich w tej chwili nie nazwie. Po tym też odróżnimy histerię od napadu złości, kiedy dziecko może się – podobnie jak w histerii – rzucać, krzyczeć, ale nadal jest w sobie, w swoim odczuciu.

*

CO WYZWALA HISTERIĘ?

To nieprawda, że histerie najczęściej zdarzają się w supermarkecie w dziale z zabawkami. Zdarzają się wtedy, gdy rosnące dziecko nagle widzi, że świat nie jest taki, o jakim myślało. Przeżywa dramat, lęk i bezsilność, bo na przykład:

– nie może wszystkiego sobie wziąć
– musi się ubrać nie wtedy, kiedy tego chce
– przychodzą goście i już w domu nie jest tak, jak było
– staje się duże i przeżywa lęki separacyjne (koło 3. roku życia)

Wiele z tych odczuć jest ważnych rozwojowo – uczymy się, że nie jesteśmy centrum świata, że świat się toczy po swojemu, że musimy się do niego dopasować. Ale jako niemowlę jesteśmy przecież centrum. Wyjście z centrum nie jest miłe, prawda? Histerie zdarzają się też przy tzw. przebodźcowaniu – za dużo hałasu, ludzi, prezentów, zdarzeń, oczekiwań dorosłych… Stąd histerie w sklepach czy podczas uroczystości rodzinnych. Po ciele dziecka może nie być widać zmęczenia – biega, dokazuje – ale jego umysł ma dość i się wyłącza. A mózg gadzi mówi – witaj!

*

SOS – SZYBKA REAKCJA

No to jak sobie poradzić, kiedy nasze dziecko dostaje histerii w domu (wersja bezpieczniejsza), przy znajomych czy rodzinie (wersja krępująca) albo w miejscu publicznym (najgorzej, zwłaszcza jeśli osoby trzecie chcą pomóc)? Lecimy w punktach:

– Biorę głęboki oddech. Nie mam wyboru, muszę zwolnić. Spóźnię się, zupa wykipi, trudno.

– Histeria się skróci, jeśli mózg gadzi dostanie komunikat: jesteś bezpieczny. Więc siadam przy dziecku, nie dotykam go, jeśli mi na to nie pozwala, ale na tyle spokojnie, na ile daję radę, mówię: jestem przy tobie, jesteś bezpieczny/a. Czasami wiele razy to powtarzam. A propos – rzeczywiście zabezpieczamy dziecko. Jeśli się rzuca lub strąca przedmioty – musimy zatroszczyć się o to, by ani jemu, ani nikomu innemu nie stała się krzywda.

– Myślę o sobie. Płacz czy złość dziecka wyzwalają szereg niełatwych emocji. Spróbuję im się teraz nie dać, ale zapamiętam je i sobie do nich potem wrócę. Moje poczucie bezradności i frustracja też wymagają zaopiekowania. Pociesza mnie myśl, że dzieci histeryzują. Nawet przy Baracku Obamie. Jeśli nie daję rady, to może drugi rodzic mnie wymieni na stanowisku?

– Mam pecha i moje dziecko ma atak histerii u cioci, która daje dużo dobrych rad. Najpierw widzę jej krzywe spojrzenie, potem staram się zignorować jej wskazówki, w końcu jawną irytację. Więc zanim i ja się wścieknę i oddam się w działanie mózgu gadziego, biorę kolejny oddech. Mentalnie zatykam oczy i uszy na ciotkę i bardziej empatyzuję z moim dzieckiem. Dzięki ciotce paradoksalnie łatwiej mi być po jego stronie i je rozumieć. Trudno, dzieci miewają histerie, i otoczenie musi się z tym zmierzyć.

– Używam odciągacza uwagi. Lizak, zobacz, straż pożarna i inne metody pozwalają nam nieraz wyjść cało z histerycznej opresji. Ale nie nadużywam tego. Każdy napad histerii jest bowiem próbą przepracowania jakiegoś leku czy trudności, z jaką mierzy się dziecko. Nierozwiązany problem prędzej czy później jakoś sobie do nas wróci.

*

I CO DALEJ?

Jakie są wasze rekordy trwania histerii? Pięć minut, kwadrans, godzina? Potrafi być ciężko. Oto, co mogę zrobić, by histerie pojawiały się rzadziej:

– W niewielu słowach wracam z dzieckiem po czasie do tego, co się działo. Nie używam słowa histeria, nie oceniam. Pytam: bałaś się? Byłeś zdenerwowany? Coś cię zezłościło? Nie oczekuję odpowiedzi. Pytania służą temu, by dać dziecku na przyszłość słownictwo do nazywania uczuć i zachowań.

– Daję prawo do uczuć każdemu w rodzinie. Dziecku mówię, że ma prawo się złościć, być niezadowolone, myśleć w złości, że jestem głupia. Na spokojnie zaznaczam, że nie ma prawa jednak wtedy bić rodzeństwa i rodziców. Sobie i partnerowi mówię, że te sytuacje mnie wyczerpują, czasem przerastają i że mam tego dość.

– Stosuję metodę „5 minut dziennie”. To znany w psychologii rozwojowej sposób na nawiązanie relacji z dzieckiem na głębszym poziomie. Na 5-15 minut dziennie dziecko na nowo staje się centrum. Ja wyznaczam czas, ale ono decyduje, co robimy. Gramy w grę? OK. Bawimy się lalkami, odbijamy piłeczkę, biegamy dookoła stołu? Też OK. Jestem oddana i obecna w 100 procentach. Te chwile są dla dziecka skarbem, dają mu przestrzeń, by mogło wprowadzić mnie w swój świat. Starszak opowiada o kartach piłkarskich czy o znanych kontaktach na TikToku. Dla niego to też jest bliskość. Psychologowie sprawdzili, że metoda 5 minut działa i realnie zmniejsza występowanie histerii.

*

NA KONIEC O GRANICACH

Histerie potrafią być jak huragan. Mogą trwać długo i wracać często. I jeśli jest nam ciężko, naprawdę warto skonsultować się z psychologiem. Nie chodzi od razu o terapię, tylko o praktyczne, indywidualne wskazówki. Zbyt długie, częste histerie są sporym obciążeniem dla organizmu dziecka i rozwijającego się serca. Czasem pojawia się niepokojący bezdech (próby łapania powietrza ustami). Wtedy porada specjalisty może ułatwić zadanie opanowania histerii dziecka.

Trudno dać sobie radę także wtedy, kiedy dziecko w napadzie rzuca się, uderza w meble albo bije nas. Wtedy sposobem jest silne, stanowcze i spokojne objęcie dziecka, przy ciągłym zapewnianiu jestem tu, jesteś bezpieczny. Nie za pierwszym razem, ale już przy kolejnych napadach stanie się to czytelnym sygnałem twojej obecności i granicy, jaką stawiasz uderzaniu, i znacznie skróci czas trwania ataku.

*
PRZYDATNE LINKI

Dla osób anglojęzycznych doskonałym miejscem może być platforma hand in hand parenting. W mnóstwie prostych wskazówek, w wymianie myśli, w podcastach znajdziemy wszelkie potrzebne odpowiedzi. Polecamy także program Szkoły dla rodziców. Warsztaty organizowane są w poradniach psychologicznych w całej Polsce i są zazwyczaj bezpłatne. Przydadzą się każdemu! By je znaleźć, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę szkoła dla rodziców warsztaty i nazwę miasta.

*

Tekst ilustrują zdjęcia prac brytyjskiej artystki Julie Cockburn. Rozmaite techniki – haftu, kolażu i komputerowego, kalejdoskopowego przetwarzania zdjęć – pozwalają jej zadawać pytania o ludzką tożsamość. Prace Julii Cocburn często opierają się o archiwalne, anonimowe portrety i wydobywają kontrast między tym, jak wyglądamy, jak się czujemy, co myślimy, a tym, kim w głębi siebie jesteśmy.

*

Maria Bator – stała autorka na Ładne Bebe, rozpoczęła kurs dedykowany rozwojowi małego dziecka przy fundacji MYŚLEĆ SERCEM. Dzięki programowi Grundtvig ukończyła także na Węgrzech kurs dedykowany tematowi histerii dziecięcej, któremu patronowało Hand in Hand. Matka dwójki, z których jedno miewało histerie, a drugie – napady złości.