Historia porodowa: Joanna Knioła

Opowiedz, jak rodziłaś

Dwa porody w latach 80., w szpitalu bez ultrasonografu, szkoły rodzenia, douli i znieczulenia. Gdzie na salę porodową wchodzi wyłącznie rodząca, a mężom wstęp wzbroniony.

Pani Joanna Knioła jest mamą Bartka i Kasi oraz babcią Wandy, Łucji i Milana. W poruszający sposób opowiada o swoich porodach, które działy się ponad 30 lat temu. Mimo braku niezbędnych z dzisiejszej perspektywy przyrządów, usprawnień i osób – od których można by zaczerpnąć wiedzę na temat fizjologii porodu czy pielęgnacji noworodka – swój pobyt w szpitalach wspomina pogodnie, mówiąc więcej o cudzie narodzin zdrowych dzieci niż o niedogodnościach. Jakie to uczucie rodzić, gdy aparat USG nie sprawdzał co miesiąc stanu dziecka i nie ujawnił jego płci? Minie jeszcze 11 lat zanim powstanie Fundacja Rodzić Po Ludzku i kobiece prawo do dobrego porodu stanie się prawnie obowiązujące, a realnie – coraz częściej przestrzegane. Posłuchajcie.

Opowieść Pani Joanny to kolejna relacja z cyklu Historie porodowe, które przygotowujemy we współpracy z Pink No More – polską marką tworzącą produkty wyprawkowe i takie, które odpowiadają na potrzeby mam.

 

 *

ŻEBY TYLKO BYŁO ZDROWE

Pierwsza ciąża była dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem. Ruchy dziecka w łonie to najpiękniejsza rzecz, jaka może przydarzyć się kobiecie. Poród był dla mnie wielką niewiadomą – nie było USG, szkół rodzenia itp. Tak więc nie wiedziałam, jaka będzie płeć dziecka, czy jest zdrowe i co mnie czeka podczas porodu. Choć ciąża przebiegała prawidłowo, a lekarz w prywatnym gabinecie co miesiąc zapewniał mnie, że wszystko jest w porządku, myślałam tylko o tym, żeby dziecko urodziło się zdrowe. Druga ciąża obyła się bez problemów, był tylko strach przed bólem, który mnie czeka podczas porodu, no i pytanie: będzie chłopczyk czy dziewczynka? Choć tak naprawdę nie było to dla mnie ważne, chciałam tylko urodzić zdrowe dziecko.

*

MÓJ PIERWSZY PORÓD

Pierwsze dziecko urodziłam, mając niespełna 23 lata – mogłoby się wydawać, że to wcześnie, ale ponad trzydzieści lat temu „późne” macierzyństwo nie było tak powszechne jak dzisiaj. W szpitalu znalazłam się pięć dni przed wyznaczonym przez lekarza terminem, po prostu nad ranem odeszły mi wody, więc zgłosiłam się na oddział. A tam trwał właśnie duży remont, hałas kucia ścian, kurz, bałagan, chaos organizacyjny, kobiety leżące na korytarzach lub czekające na krzesłach z powodu braku łóżek, i mało uprzejmy personel. Poród trwał około 7 godzin, nasilały się bóle i skurcze, a ja miałam coraz większego stracha, czy dam radę, czy wystarczy mi sił. Wystarczyło. Usłyszałam słowa lekarza: „Ma pani syna”. Na świat przyszedł Bartek. Zostałam mamą. Cudowne uczucie, rozpierała mnie duma i szczęście.

*

MÓJ DRUGI PORÓD

Miałam prawie 26 lat. Dwa dni przed terminem, o 8:00 rano odeszły mi wody. Jechałam do szpitala, tego samego co trzy lata wcześniej, obawiając się, jak będzie. Tym razem miłe zaskoczenie – nie było remontu, personel był milszy, podczas porodu pielęgniarka trzymała mnie za rękę, ocierała pot z czoła, podpowiadała, jak oddychać. No i już wiedziałam więcej niż za pierwszym razem. Poród był krótki, trwał około dwóch godzin, i łatwiejszy niż pierwszy. Około 10:00 na świecie pojawiła się moja upragniona córeczka Kasia – zdrowa, duża i silna. Miała gęste czarne włosy i była śliczna. Oczywiście nie było mowy, aby przy porodzie obecny był ojciec dziecka, a odwiedziny na oddziale były zabronione.

*

MÓJ BÓL

Większy problem z bólem miałam podczas pierwszego porodu. Po prostu nie wiedziałam, jak to jest. Nikt mnie do tego nie przygotował, nikt nie uczył, jak oddychać, żeby było łatwiej. Ból się nasilał i przyszedł taki moment, w którym pomyślałam: „Chyba nie dam rady, nie mam już siły”, ale udało się wytrwać do końca. Drugi poród był znacznie łatwiejszy, szybki. Miałam już za sobą pewne doświadczenia i wiedziałam, że wytrzymam wszystko. Poza tym widok narodzonego dziecka sprawia, że miejsce bólu wypełniają zupełnie inne odczucia. Myślę też, że czas sprawia, iż zapomina się o bólu, z którym musieliśmy się zmierzyć. Ból w moim życiu pojawiał się z różnych powodów, nie tylko tak pięknych jak narodziny dziecka. Dzisiaj, jako dojrzała kobieta, mogę powiedzieć, że na pewno jestem bardziej odporna na ból, życie mnie tego nauczyło. Nauczyło mnie cierpliwości i dystansu, ale też dało dużo siły i odwagi do walki z nim. Czy ból daje poczucie siły? Z pewnością tak, wzmacnia psychicznie i fizycznie, ale też uczy pokory i szacunku do ważnych w życiu wartości.

*

JESTEM MAMĄ, JESTEM BABCIĄ

Po porodzie przyszła ulga, spokój, nowa miłość i poczucie ogromnego szczęścia, które wypełniało każdy kawałek mojego wymęczonego ciała. Niestety dziecko zaraz po urodzeniu zabierano do innej sali, więc pojawiło się też uczucie tęsknoty i troski. Kiedy przychodziła pora karmienia, dzieci rozwożono po salach, ułożone po kilkoro na wózkach, podobnych do tych, jakich teraz używa się w gastronomii. Słyszałam tylko gdzieś w oddali płacz i zastanawiałam się, czy to płacze moje dziecko? Taka niestety była wówczas rzeczywistość. Dopiero po powrocie do domu – po trzech dobach od porodu, jeżeli nie działo się nic złego – mogłam czerpać w pełni z macierzyństwa i bliskości moich dzieci. Mogłam troszczyć się o nie, patrzeć, jak rosną, rozwijają się i wraz z najbliższymi cieszyć się każdą chwilą. Dzisiaj jestem nie tylko spełnioną mamą, ale też szczęśliwą babcią trojga wnucząt. Pojawienie się ich na świecie spowodowało trudne do nazwania piękne uczucia i emocje – wprowadziło w nowy, inny wymiar, dając mi pełnię szczęścia, najwspanialszej miłości, spełnienia tego, co w życiu najważniejsze i bezcenne. Dziękuję moim dzieciom, że pojawiły się w moim życiu i że dały życie swoim dzieciom. Kocham je najbardziej na świecie i jestem z nich bardzo dumna.

*

METRYCZKA

Kto i gdzie przyszedł na świat? Bartosz, w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu
Data narodzin: 11 maja 1985 r. o godz. 14:15
Czas trwania porodu: 7 godzin
Waga: 3700 g
Wzrost: 57 cm

Kto i gdzie przyszedł na świat? Katarzyna, w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu
Data narodzin: 7 marca 1988 r. o godz. 10:10
Czas trwania porodu: 2 godziny
Waga: 3900 g
Wzrost: 59 cm

*

Joanna Knioła o sobie: z wykształcenia jestem pedagogiem, moja praca zawodowa od początku była związana z rozwojem i edukacją małych dzieci. Pełnię funkcję dyrektora jednego z toruńskich przedszkoli. Lubię moją pracę – daje mi wiele radości i satysfakcji. Jeśli chodzi o moje pasje, to jest ich kilka, przede wszystkim przyroda i wszystko, co się z nią wiąże: rośliny, ptaki, owady. Mam bardzo duży ogród w sąsiedztwie lasu, w którym realizuję się po pracy, sadzę, sieję, zbieram, robię zdrowe przetwory. Tematem zdrowego życia i dbania o siebie zaraziła mnie moja córka Kasia, dużo się od niej uczę i chętnie korzystam z jej profesjonalnych porad. Lubię też eksperymentować w kuchni, chodzę na koncerty muzyki symfonicznej, lubię dobre filmy i dobrą książkę. Po linii zawodowej bardzo interesuje mnie obszar psychologii, neurodydaktyki i najnowszych badań dotyczących ludzkiego mózgu. Jeśli chodzi o plany, to chciałabym cieszyć się każdym rozpoczynającym się dniem.

*

Zdjęcia pochodzą z domowego archiwum Pani Joanny.

Materiał został przygotowany we współpracy z marką Pink No More.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.