ferie zimowe współpraca

Ferie ze starszakiem? Na najfajniejszym lodowisku w Warszawie!

Quality time z dzieckiem w Centrum Praskim Koneser

Ferie ze starszakiem? Na najfajniejszym lodowisku w Warszawie!
Piżmak Studio

Spróbujcie w te ferie spędzić ze swoimi dziećmi czas jeden na jeden. Ja, jako mama trójki, staram się robić to regularnie. Nie ma to jak popołudnie z moją dziesięcioletnią córką – na łyżwach, małych zakupach i spacerze po zabytkowej fabryce warszawskiego Centrum Praskiego Koneser.

Ferie w mieście? Oglądanie wystaw, łyżwy i coś słodkiego na rozgrzanie – to dla mnie idealny plan na zimowy dzień z prawie-nastolatką. A czemu akurat Praga i Koneser? Zaproszono nas tu, a że lubimy zaglądać w te rewiry, by poczuć nieco warszawskiej egzotyki zza Wisły, wybrałyśmy się z ochotą.

Centrum Praskie Koneser to miejsce, do którego mam szczególny sentyment. Dawniej, gdy pracowałam jako stylistka, zdarzało mi się bywać tu na planie zdjęciowym wielkich sesji do magazynów. Zabytkowa fabryka wódek przed rewitalizacją doskonale imitowała scenerię industrialnego Manchesteru czy nowojorskiego SoHo. Ta architektura!

Dziś to zupełnie inne miejsce, równie fascynujące. Niesprawiedliwie byłoby napisać „centrum handlowe”, bo sklepów jest tu nie więcej, niż muzeów, knajpek, galerii i atrakcji dla dzieci. Kameralna przestrzeń i budynki rozlokowane wokół placu zachęcają do spacerów, bez poczucia, że ktoś uwięził nas wśród sklepów. Można tu załatwić tzw. codzienne sprawunki, ale Koneser jest też świetny na popołudnie z dziećmi przedszkolnymi i szkolnymi. Na łyżwy, na gorącą czekoladę, na zwiedzanie, na małe zakupowe przyjemności i rozmowy o Pradze. A to nie wszystko, bo w weekendy są tu warsztaty, teatr, imprezy i koncerty… Sami zobaczcie!

Lunch we dwie

Zaczynamy od rozlokowania się w jednej z knajpek. Wreszcie możemy się nagadać! Na to nigdy nie ma dość czasu w domu, a nawet gdy jest, chętnych do wymiany myśli jest jeszcze dwóch braci Józi. Dlatego super jest usiąść w pustej kawiarni, patrzeć za okno, nucąc ulubione piosenki lecące z głośnika. We Frankie’s zamawiamy pyszny i zdrowy zestaw o nazwie „beauty bowl”. Czy faktycznie podziała na urodę? Na wszelki wypadek pójdziemy jeszcze na jakieś zakupy kosmetyczne. Oczywiście nie dałyśmy rady zjeść wszystkiego, więc pakujemy to, co zostało, w kubki na wynos, i ruszamy na mały shopping.

Trochę sztuki i historii

Nowe funkcje dawnych fabryk to trend, który od zawsze mnie fascynował. Wiele lat temu widziałam, jak wyburza się przepiękne industrialne budynki z początku XX wieku w Łodzi i serce pękało mi z żalu. To samo działo się zresztą i w moim mieście. Na szczęście ponad stuletnia historia Konesera ocalała, a inwestycja na jego terenie wprowadziła nową jakość życia w tej części Warszawy.

Oglądamy z Józią galerie sztuki, których na terenie tej dawnej fabryki jest kilka (nie licząc wystaw plenerowych i murali), w tym pracownia naszego starego znajomego, niegdyś DJ-a, Michała Torzeckiego. Przed galerią TotuArt zatrzymuje nas inkografia Edwarda Dwurnika, którego uważam za jednego z bardziej przystępnych dla dzieci współczesnych artystów. Jego prace są jak dziecięce mapy, więc gadamy sobie z Józią o tym, co na nich widać. Opowiadam też córce o Pawle Althamerze, którego słynna rzeźba „Guma”, stworzona we współpracy z dziećmi z Pragi Północ, stała kiedyś nieopodal, na ul. Brzeskiej. Niedługo zobaczymy „Gumę” w stałej kolekcji warszawskiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Ach, ta Praga, dzielnica artystów i bon vivantów!

Zakupy dla przyjemności

Nie ma dziewczyńskiego wyjścia na miasto bez sklepów i testowania kosmetyków. Idziemy więc do tzw. Pasażu Konesera, by eksplorować absolutnie wyjątkowy butik-mydlarnię podlaskiej marki Cztery Szpaki. Bardzo nas to miejsce oczarowało, nie tylko produktami, ale i designem. Można tu zrobić przyjazne dla Ziemi zakupy – napełnić własny pojemnik ekologicznym mydłem „na dolewki”. Są śliczne opakowane ziołowe mydła i kremy, a nawet trochę gadżetów do domu. Siedziałyśmy w Czterech Szpakach chyba z godzinę – Józia uwielbia aromatyczne mazidełka i… ptaki. Jak tu nie oprzeć się kremom, które pachną jak coś pysznego do jedzenia, a na opakowaniu mają sikorki, rudziki i inne ptaszyny? No, przepadłyśmy!

Szaleństwa na ślizgawce

Czas na gwóźdź programu, czyli łyżwy. Józia to team hokejówki, ja wolę figurowe. Postanowiłam przekonać ją do swego, co okazało się nie tak łatwe – to zupełnie inna technika jazdy. Na szczęście lodowisko Praska Ślizgawka w Koneserze jest idealne do nauki jazdy na łyżwach dla maluchów. Nie ma tu zbyt wielu łyżwiarzy, za to są liczne miśki – wspomagacze do ślizgania. Dookoła cudne światełka i spokojna atmosfera – zupełnie nie jak w ruchliwej handlowej galerii. Warto wpaść tu również przed południem, gdy duże stołeczne lodowiska, takie jak Stegny czy Torwar, są niedostępne dla zwykłych śmiertelników. A wstęp dzieci mają bezpłatnie! Jeździłyśmy po tafli Placu Konesera aż do zmroku. Kiedy ten czas minął? Akurat zaczynała się przerwa na polerowanie lodowiska i nasze myśli odleciały w stronę poszukiwań czegoś ciepłego do picia.

Gorąca czekolada

Koneser wydaje się doskonałym miejscem na przystanek podczas spacerów po Pradze. Można zajrzeć na przykład do schowanej nieco z boku pijalni czekolady E. Wedel. Zawsze gdy pokazuję przyjezdnym znajomym tę część stolicy, zahaczam o którąś praską wedlowską kawiarnię i zamawiam menu degustacyjne (w końcu to na Pradze mieści się słynna czekoladowa fabryka). Dziś Józia namówiła mnie na bombę kaloryczną w postaci płynnej czekolady piernikowo-konfiturowej. Pomysł zdaje się na miarę nowych czasów i nowych azjatyckich właścicieli marki E. Wedel. Było pysznie, ale… dobrze, że wzięłyśmy kubeczki na wynos!

Spacer z bonusem

Nadmiar energii z cukru spożytkowałyśmy na spacerze dookoła Placu Konesera. Jest tu jedna z najlepszych kwiaciarni w Warszawie i świetny sklep papierniczy z akcesoriami do decoupage’u i innego papierowego rękodzieła. Mijamy fryzjera, kolejne świetne sklepy z kosmetykami i restauracje. Lubimy z Józią nowe smaki, a tu nie brakuje ciekawych propozycji.

Kończymy imprezowanie wystawą plenerową fotografii dzikich zwierząt i zwykłymi pogaduszkami. To był naprawdę fajny, intensywny dzień, prawie nie zauważyłyśmy towarzyszącej nam z aparatem Patrycji, po którą zadzwoniłyśmy, by udokumentować nasze wyjście. Trzeba będzie wrócić tu z resztą rodziny, bo Koneser to także nietuzinkowe muzea, w tym jedno szczególnie ciekawe dla małych dzieci. To co, kiedy wpadamy w pełnym rodzinnym składzie?

Polecamy wam zakładkę dział wydarzeń dla dzieci Konesera – w kalendarium, które znajdziecie tutaj, pojawiają się różne atrakcje dla rodzin, jak chociażby piątkowe szachy, aktualna wystawa koszykarska NBA czy warsztaty.

Praska Ślizgawka jest czynna codziennie od 10.00 do 22.00 z przerwą techniczną ok. 15.30. Od poniedziałku do piątku dzieci do lat 14 wchodzą tu pod opieką osoby dorosłej, a od 10.00 do 14.30 wstęp jest bezpłatny! Można także wypożyczyć tu łyżwy, a rzeczy osobiste schować w szafce.

*

Materiał powstał we współpracy z Centrum Praskim Koneser.

Dodaj komentarz