Bądź dobra, to wystarczy

Wskazówki od psycholożek z Bliskiego Miejsca

Za dużo puszczam bajek, za mało czytam, za często noszę na rękach, za długo śpi u nas w łóżku, za mało organizuję edukacyjnych zabaw, za dużo ma zajęć dodatkowych, za mało mamy spokojnego czasu dla rodziny… Znasz to?

Ja znam i kobiety obok mnie, mamy, też znają, i przerabiają to na wszystkie możliwe sposoby. I jesteśmy już tym zmęczone. Jeśli też masz dosyć pogoni za króliczkiem i chciałabyś być ze swoją rodziną, spokojnie tu i teraz, przeczytaj dobre słowa od Uli Malko, Mileny Pacudy i Anity Janeczek-Romanowskiej, psycholożek z Bliskiego Miejsca, w którym każdy rodzic znajdzie wsparcie.

*

Wiele mam, które przychodzą na konsultacje psychologiczne do Bliskiego Miejsca, ma poczucie winy związane z tym, jakimi są rodzicami. W swoich relacjach często przedstawiają siebie jako niewystarczające, myślą o sobie, że albo są za mało, albo za bardzo, że albo robią coś za często, albo za rzadko. Zdarza się więc, że poczucie, że nie są idealne, towarzyszy im niemal na każdym kroku ich macierzyństwa. Tymczasem te wysokie oczekiwania, jakie matki sobie stawiają, presja, by być perfekcyjną, mogą utrudniać czerpanie radości z rodzicielstwa, czasem wręcz uniemożliwiać bycie tu i teraz.

W codzienności rodzicielskiej warto zatem pamiętać o kilku wskazówkach:

*

Zaufaj swoim wyborom i bądź dla siebie łagodna

Zamartwianie się, co można było zrobić inaczej, albo lepiej, często spędza nam sen z powiek. Zazwyczaj jednak w tym momencie nie ma lepszego rozwiązania. Bardzo możliwe, że w innej sytuacji dokonałabyś innej decyzji, ale w danym momencie zrobiłaś najlepiej jak potrafiłaś, korzystając z wiedzy i zasobów, które miałaś.

*

Nie na wszystko mamy wpływ

Bardzo często towarzyszy nam przekonanie, że jak się naprawdę postaramy, to w naszym życiu będzie mniej trudnych momentów. Uwalniające jest, gdy zdamy sobie sprawę, że trudności są nieodłącznym elementem życia.

*

Dzieci nie potrzebują idealnych rodziców.

Dzieci potrzebują rodziców, którzy popełniają błędy. Dzięki popełnianiu błędów uczymy się o sobie, o swoich granicach, o potrzebach. Dzieci obserwując nas, gdy jesteśmy tacy nieidealni, uczą się też o sobie. Dowiadują się, że w życiu jest przestrzeń na to, by się mylić, zmieniać zdanie, być autentycznym.

*

 Odpuść.

Czasem ilość zadań, które sobie wyznaczamy, zamiast nas wspierać, tak naprawdę przytłacza. Wieczorne rytuały stają się polem walki o każdą czynność; zbilansowane, domowe obiady stresują, bo dziecko chce jeść i je same ziemniaki; na czytanie książek i edukacyjne zabawy nie starcza nam ani czasu, ani sił. Pamiętajcie, dzieciom nic się nie stanie, jeśli nie będą się codziennie kąpać, zjedzą czasem pizzę albo zamiast zabawy obejrzycie wspólnie film, bo na więcej nie macie sił.

*

Niektóre sprawy rozwiązuje wyłącznie czas – daj go sobie

Bywa, że nic nie przyspieszymy, potrzeba czasu. To trudne, bo łączy się z bezsilnością. Zadbaj o siebie, daj sobie prawo do opłakania tego, że nie na wszystko masz wpływ.

*

Sprawdź, ile „muszę” jest na twojej liście

Często same do siebie mówimy: muszę to zrobić, muszę jeszcze o tym pamiętać. Zastanów się, z których muszę możesz zrezygnować, które możesz zamienić na chcę albo mogę.

*

Nie dokładaj sobie

Zdarza się, że udaje nam się wiele odpuścić, złapać oddech, by po chwili załadować sobie na plecy dwa razy więcej – obowiązków, oczekiwań, ocen. Spróbuj zatrzymać ten proces. Jeśli uda ci się wziąć głębszy oddech, zatrzymaj się w tym doświadczeniu. Masz okazję do świętowania, pozwól sobie na nie.

*

Weźmiecie coś dla siebie? Gdybyście chciały przyjrzeć się swojemu macierzyństwu, albo rozwinąć pewne tematy, sprawdźcie propozycje Bliskiego Miejsca. Spotkacie tam psycholożki, mamy, które wesprą was dobrą rozmową i warsztatami. Sama byłam, sprawdziłam i z czystym sumieniem polecam.

Na sam koniec jeszcze słowo od Brené Brown: Zamiast się nieustannie krytykować, potraktuj siebie tak jak kogoś, kogo kochasz. Aha, jeszcze jedno: Pogódź się z tym, że każdego dnia na pewno coś spieprzysz.

*

Materiał zilustrowany jest fotografiami Kena Heymana. Artysta znalazł je w zapomnianym pudle w schowku – opisane hasłem matki, kryło w sobie fotografie sprzed ponad pięćdziesięciu lat. Robił je do nominowanej do Pulitzera książki „Rodzina”. Wiele się przez lata zmieniło, pozycja kobiety, metody wychowawcze, możliwości, ale zamknięte w kadrach macierzyństwo wygląda tak samo, jak teraz. Piękne!

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.