Ola Rałowska: Stare materiały mnie wzruszają - Ładne Bebe

Ola Rałowska: Stare materiały mnie wzruszają

Twórczyni marki Żona Johna i mama Frani, Ola Rałowska, tworzy ubrania ze starych tkanin. Z nami rozmawia o korzeniach swojej pasji do wszystkiego, co już było używane, i tłumaczy, jak o ten dobytek dbać.

W drugim obiegu Ola Rałowska funkcjonuje od kiedy tylko pamięta, choć, jak zapewnia, tę przygodę rozpoczęła z pobudek estetycznych i artystycznych. Ze swojego zamiłowania do szperactwa i starych wzorów zbudowała markę opartą na koncepcji upcyklingu: wykorzystuje głównie pościel, a ostatnio także koce, z których zaprojektowała kurtki i czapki z daszkiem. Aspekt ekologiczny gra w twórczości Oli rolę drugoplanową, ale sama bohaterka podkreśla, że ze względu na córkę i jej przyszłość, jest to sprawa, która dodaje jej pracy etycznego wymiaru.

Skąd wziął się u ciebie pomysł na upcykling?

Cieszę się, że świat widzi mnie jako twórczynię takiej kategorii. Nigdy nie myślałam o moich projektach w kontekście ekologicznym – ja po prostu kocham stare materiały.

Czy był ku temu jakiś konkretny powód?

Wydaje mi się, że wzięło się to przede wszystkim z ogromnej pasji i fascynacji materiałami – lubię ich dotyk, sprane kolory, zapach. Podoba mi się, że za nimi stoi historia, której nie znam, więc mogę napisać do niej własną bajkę, wyobrażam sobie, kto tego używał i w jaki sposób, kiedy albo dlaczego to wyrzucił. Ta tajemnica jest dla mnie wzruszająca i piękna!

Poza tym, ja mam chyba taką sensoryczną potrzebę, żeby materiał dotykający skóry był po prostu miły. Nowa bawełniana koszulka nie daje mi komfortu, który czuję, gdy zakładam wysłużoną, wypraną i znoszoną tkaninę.

Jak to się zaczęło?

Zawdzięczam to własnej, dziecięcej wyobraźni i fantazji, ale i mojej babci, którą bardzo często wspominam, czegokolwiek bym nie projektowała.

Pierwsza kolekcja, którą odważyłam się zrobić, sześć lat temu, została zrobiona ze starej pościeli – i widziałam to jako hołd dla mojej babci właśnie. Był w tym i powrót do dzieciństwa, do mojej relacji z nią, do osoby, która mnie w pełni akceptowała i pełniła rolę bezpiecznego schronienia. Taka była moja artystyczna potrzeba oraz intencja i to nadal mi przyświeca.

Gdzie szukasz tkanin? Jak wygląda proces powstawania kolekcji?

To czasem trwa bardzo długo…! Teraz często dostaję ubrania od osób, które mnie obserwują, znajomych i nieznajomych. Szperam też w internecie, czasem „uwolnię” kogoś od „śmieci”. (śmiech) Chyba nikogo nie zbulwersuję, jeśli przyznam, że szukam też na śmietnikach, a mieszkam na takim osiedlu z lat sześćdziesiątych, gdzie raz na jakiś czas – prawdopodobnie po czyjejś śmierci – w altance ląduje czyjś cały dobytek.

Ale jeśli masz pomysł na projekt i szukasz czegoś konkretnego?

Wtedy grzebię do skutku i zbieram odpowiednio dużo. Albo jestem elastyczna i próbuję dostosować się do tego, co znajdę. Czasem z kolei inspiruje mnie to, co znajdę, to jest bardzo organiczny proces, bo i ja tak funkcjonuję. Nie mogłabym pracować i tworzyć w takich ścisłych ramach.

Jak sobie radzisz właściwie? Przecież żeby uszyć, powiedzmy, kurtkę, potrzeba sporych nakładów materiału.

To jest z jednej strony bolączka, że ja zwykle pracuję w niedoborze materiałów. Ale jest w tym i przestrzeń na kreatywność. Moje klientki i klienci cenią sobie unikalność przedmiotu.

Te nasze miejskie bańki, które ubierają się w drugim obiegu, już od jakiegoś czasu właśnie tak kompletują swoją garderobę.

I to jest fajne, bo odróżniamy się od siebie. Wszystko jest teraz łatwo dostępne, więc dlaczego nie pozwolić sobie na taką ekstrawagancję, jeśli mamy na to zasoby – przede wszystkim chodzi o czas, który poświęcamy na szukanie. I zgoda na to, że nasze szafy są trochę chudsze.

Jesteś minimalistką?

E, nie bardzo. Miewam wyrzuty sumienia, że moja garderoba to jednak sporo rzeczy. Mam takie, których nie noszę, ale żal mi się z nimi rozstawać, bo tam jest już i moja historia. Tłumaczę to sobie w ten sposób, że zajmuję się modą, ona stanowi dla mnie formę ekspresji i pole do pracy. Mogę mieć więcej – a jeśli spojrzeć na moje ubrania od ekologicznej strony, to ja, korzystając z tego, co trafiło do drugiego, trzeciego czy któregoś tam obiegu, spłacam te pożyczone przez społeczeństwo zasoby. Dokładam swoją cegiełkę, choć – tak jak mówiłam – dla mnie to nie jest sprawa pierwszorzędna. Dla mnie te wybory są oczywiste, naturalne, robię to od zawsze. A to, że to można odczytać jako ekologiczny manifest, dodaje mojej pracy i pasji wymiaru etycznego, moralnego i to jest super.

Jak przygotowujesz materiały do szycia?

W zasadzie wszystko zależy od tego, skąd je mam. Najczęściej wymagają po prostu prania, czasem wielokrotnego. A potem prasowanie – to najlepsza dezynfekcja.

Robisz to sama?

Oj, tak! Przede wszystkim pranie w pralni byłoby dla mnie nieopłacalne, bo tego jest całkiem sporo. Inna sprawa, że gdybym miała cały czas pilnować tych kwitków, to w takim procesie traciłabym – przez własne roztrzepanie i zapominalstwo – dużą część tego cennego dla mnie materiału, a nie mogę sobie na to pozwolić!

Mam jednak zaprzyjaźnioną panią w pralni w Śródmieściu – zawsze mnie ratuje, gdy muszę zmierzyć się z czymś, czemu moja wiedza nie podoła.

A plama jako element dekoracyjny?

Nie wiem, czy kiedykolwiek mi się to przytrafiło! Ale gdyby była ciekawa, to właściwie czemu nie? Problem jest taki, że te plamy na starych materiałach ktoś próbował już usuwać, i to pewnie wielokrotnie. A im dalej w las, tym trudniej – stare plamy nie zejdą, i koniec. Rzadko są ładne, więc prędzej je czymś zakryję: wyhaftuję na niej coś, przyszyję łatkę.

Ale tu znowu wracamy do moich klientek: one zdają sobie sprawę, na czym ja pracuję. Mają zrozumienie dla dziurek, zaciągnięć, skaz. To też jest element historii.

Z czego korzystasz, wywabiając plamy?

Raczej sięgam do domowych, naturalnych sposobów, choć nie zawsze one wystarczają – nie boję się detergentów, których działanie znam. Bardzo dużą wiedzę czerpię od znajomych matek. Kiedy sama urodziłam córkę, nagle otworzyła się nowa skarbnica wiedzy – matki mają dużo sposobów na odplamianie dziecięcych ubrań i korzystają – korzystamy! – z nich zarówno przy własnych ubraniach, jak i szyjąc.

Farbujesz? To dobry sposób na ukrycie skaz i plam.

Jeszcze nie. Już miałam takie pomysły, ale jeszcze się na to nie zdobyłam. To będzie ekscytujące, gdy w końcu się za to zabiorę. Technika tie-dye wciąż się przewija w modzie, ale mi jeszcze nie udało się do tego dojść.

Czy dostrzegasz dużą różnicę pomiędzy tymi starymi materiałami, które wykorzystujesz, a wyprodukowanymi teraz? 

Jasne, że tak. I potwierdzę to, co słychać w obiegowych opiniach – jakość tkanin jest coraz gorsza. Dla mnie wyznacznikiem jest żywotność: mogłam stworzyć kolekcje ze starej pościeli…

Czy dostrzegasz dużą różnicę pomiędzy tymi starymi materiałami, które wykorzystujesz, a wyprodukowanymi teraz? 

Jasne, że tak. I potwierdzę to, co słychać w obiegowych opiniach – jakość tkanin jest coraz gorsza. Dla mnie wyznacznikiem jest żywotność: mogłam stworzyć kolekcje ze starej pościeli…

A ja właśnie dzisiaj wyciągnęłam podartą poszewkę z pralki… To pościel kupiona jakieś 15 lat temu.

Pościel zużywa się inaczej niż ubrania i więcej można później z tego materiału ocalić. Ale jeśli bywasz w jakimś starym domu, to na pewno jest tam półka z tzw. bielizną. I te tkaniny są często starsze niż my, a dalej służą.

Czy to tylko kwestia niegdysiejszego wykonania? PRL-owskie produkty były dość powszechnie krytykowane jako niskie jakościowo.

Jak widać, może być gorzej. (śmiech) Jakość wykonania samej pościeli czy ubrania to jedno, jakość materiału to inna sprawa – dawniej mniej było mieszanek, nie rozrzedzano włókien. To smutna prawda. Wyraźnie widać to po tym, jak te nowe tkaniny się starzeją.

Ostatnio robiłam kolekcję z koców i miałam obawy, czy materiał wytrzyma, czy się nie rozejdzie. Zasięgałam opinii od różnych osób zaangażowanych w proces produkcyjny i usłyszałam, że takie koce, tyle razy uprane, zużyte, są w zasadzie niezniszczalne. Zbite, wytarte włókno – ono już wytrzyma wszystko, bo gdyby miało się rozejść, to już dawno by to zrobiło.

Ale są sposoby, żeby – nawet te współcześnie produkowane rzeczy – utrzymać w dobrej kondycji. W wielu częściach Polski ubieranie się w drugim obiegu jest kojarzone nie ze świadomym wyborem, a z przymusem ekonomicznym. I jest obciachowe.

Tak, zdaję sobie z tego sprawę! Nawet ubieranie się w second-handach z pobudek czysto estetycznych jest postrzegane jako – co najmniej – dziwactwo. W dużych miastach tego tak nie czuć, zresztą ja funkcjonuję w środowiskach, gdzie znacznie „lepiej” jest się nie ubierać w pierwszym obiegu, o sieciówkach nie wspominając. Ale wszyscy musimy nosić choćby bieliznę, a ona w dużych sieciach jest dostępna cenowo. Więc warto takich sposobów dobrego prania próbować, choćby po to, żeby nawet te ubrania z masówki służyły jak najdłużej.

Prać jak najmniej, to podstawowa sprawa.

 

0R6A2621-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2610-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2570-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2569-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2557-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2541-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2525-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2521-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2520-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2501-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2478-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2475-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2471-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2470-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2464-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2459-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2455-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2450-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2448-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2444-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2437-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2430-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2422-ladnebebe-electrolux-observatorium-1.jpg0R6A2422-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2414-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2409-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2407-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2391-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2388-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2376-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2375-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2365-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2358-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2352-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2333-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2320-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2245-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2315-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2286-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2246-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2245-ladnebebe-electrolux-observatorium-1.jpg0R6A2239-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2220-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2218-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2213-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2196-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2187-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2180-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2172-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2161-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2150-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2144-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2142-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2135-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2122-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2119-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2115-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2104-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2102-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2100-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2097-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2080-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2074-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2562-ladnebebe-electrolux-observatorium-1.jpg0R6A2574-ladnebebe-electrolux-observatorium-2.jpg0R6A2588-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2604-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2617-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2622-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2527-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2367-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2364-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2331-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2336-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg0R6A2416-ladnebebe-electrolux-observatorium.jpg

Powiązane