edukacja

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o nowym przedmiocie

...ale boicie się zapytać

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o nowym przedmiocie
materiały prasowe

Wiedza o zdrowiu psychicznym i fizycznym, odżywianiu, profilaktyce, uzależnieniach, a także edukacji seksualnej – oto tematy, które będą poruszane na lekcjach nowego przedmiotu. Przeczytajcie, co już wiemy na temat edukacji zdrowotnej i jak wprowadzenie nowego przedmiotu postrzegają nauczycielka w szkole waldorfskiej i dydaktyk biologii w Szkole Edukacji PAFW i UW.

Edukacja zdrowotna zastąpi od 1 września 2025 roku lekcje wychowania do życia w rodzinie i będzie obowiązywała uczniów klas 4-8 szkół podstawowych i 1-2 szkół ponadpodstawowych.

SZYBKO ZLECI

Jeszcze nie w najbliższym, ale już w kolejnym roku szkolnym 2025/2026 edukacja zdrowotna zastąpi WDŻ. Ministra edukacji Barbara Nowacka powiedziała w ubiegłym tygodniu: „Powołałam zespół, który przygotuje założenia i podstawy programowe do nowego przedmiotu, który będzie się nazywał edukacja zdrowotna i zastąpi wychowanie do życia w rodzinie”.

CZY POLACY SĄ NA TO GOTOWI?

Ministra Nowacka zapowiedziała, że w ramach zmian zaplanowano także kształcenie nauczycielek i nauczycieli. Wiadomo też, że opinia publiczna zapozna się z założeniami podstawy programowej do końca czerwca 2024 roku. Dodatkowo, jesienią ministerstwo chce przeprowadzić szerokie konsultacje społeczne. Nowacka zapewniła, że nowy przedmiot będzie się opierał na założeniach holistycznych, a podstawy programowe opracują eksperci trzech resortów: oświaty, zdrowia i sportu. W przeciwieństwie do WDŻ, edukacja zdrowotna będzie przedmiotem bardziej pojemnym, złożonym z następujących komponentów: zdrowie psychiczne, zdrowie fizyczne, profilaktyka, odżywianie, problemy uzależnień, edukacja seksualna i wiedza o człowieku. Ministra zdrowia Izabela Leszczyna tak oto wyjaśniała konieczność wprowadzenia nowego przedmiotu: „Ponad 50% naszego dobrostanu zależy od nas samych. Od tego, jakie decyzje podejmujemy, co jemy, czy jesteśmy aktywni fizycznie. Musimy tego uczyć nasze dzieci, kształtować ich świadomość, by sami umieli zadbać o swoje zdrowie” – dodała.

SEX EDUCATION PO POLSKU

Media tradycyjnie podzieliły się na zwolenników i przeciwników pomysłu nowego rządu. Gazeta Wyborcza jest nastawiona do nowego przedmiotu entuzjastycznie, zwłaszcza w kontekście wciąż bardzo konserwatywnego, polskiego społeczeństwa. W ostatnim artykule Zuzanna Kuffel podkreśla, że o ile na „edukację seksualną” nie każdy rodzic zapisze dziecko, o tyle „edukacja zdrowotna” brzmi bardziej akceptowalnie, nawet jeśli zakładają ten sam program. Zuzanna Kuffel pisze, że „w naszym kraju jeszcze wielu osobom brakuje przekonania co do tego, że seksualność jest integralną częścią naszego zdrowia”. Nie wiadomo tylko, czy będzie to przedmiot obowiązkowy i w jakim wymiarze godzin będzie realizowany. Przecież w Polsce, gdzie profilaktyka chorób traktowana jest po macoszemu, a osób chorujących na otyłość, nadciśnienie i cukrzycę wciąż przybywa, wydaje się to konieczne. Czekamy z wielką niecierpliwością na decyzję Ministerstwa.

EDUKATORKI I EDUKATORZY SĄ SCEPTYCZNI

Maria Bator, nauczycielka w szkole waldorfskiej, celnie punktuje decyzję MEN-u o wprowadzeniu nowego przedmiotu, dostrzegając w niej echa kompromisu i lęk przed zajęciem jednoznacznego stanowiska:

„Obawiam się, że to kolejny pomysł polityków na uniknięcie wprowadzenia edukacji seksualnej do szkolnego programu nauczania. Wiedza o kształtowaniu się płciowości, zdrowiu seksualnym, o chronieniu się przed pornografią, o tym, jak stawiać granice – to wszystko będzie podawane między informacjami o zdrowym pożywieniu i wartości ruchu na świeżym powietrzu. W ten sposób nie doczekamy się ani mądrze opracowanych podręczników o życiu seksualnym, ani kompetentnej, przygotowanej kadry”.

O opinię zapytałam także Jana Goldsteina, dydaktyka biologii w Szkole Edukacji PAFW i UW, który obawia się chaosu, jaki wprowadza nowy przedmiot i liczne niedopowiedzenia z nim związane:

„O nowym przedmiocie jeszcze niewiele wiadomo. Ze wstępnych informacji wynika, że jego założenia mamy poznać do końca czerwca 2024, a dopiero potem nastąpią konsultacje społeczne. Zakres ma obejmować elementy dotychczas omawiane na biologii, wychowaniu fizycznym, WDŻ i lekcjach wychowawczych. W zespole pracującym nad tym przedmiotem ma być między innymi seksuolog, lekarz, specjalista od zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży, eksperci od wychowania fizycznego i WDŻ, a także osoba duchowna, co może wskazywać na to, że w programie znajdzie się miejsce na kwestie związane ze zdrowiem duchowym.

Holistyczne podejście do zdrowia człowieka to piękna idea, ale diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Trzeba bowiem zauważyć, że wszystko to ma zostać zrealizowane bez zwiększania liczby godzin. Należy oczywiście jeszcze poczekać na więcej informacji, nie jestem jednak przekonany, czy to jest ta droga reformy, której szkoła potrzebuje. Dodatkowy przedmiot nie wpłynie bowiem na jakość pracy nauczycieli – raczej ich dociąży. Nie zmniejszy też mętliku w głowach uczniów, które generuje system, na przykład źle skonstruowana podstawa programowa, uwięzienie w ławkach i zmienianie nauczanych przedmiotów co 45 minut. Czekamy z utęsknieniem na poważne reformy.”

Dodaj komentarz