edukacja wrześniowe debiuty żłobek

Wrześniowe debiuty – żłobek

Czy Jasiek zdąży wstać na zajęcia?

Wrześniowe debiuty – żłobek
Ewa Przedpełska

Dwóch synów, jeden żłobek – taka matematyka to spore ułatwienie dla mamy. Wynik zawsze wychodzi na plus! Jednak pamiętajmy, że dziecko dziecku nierówne. Adaptacja, nastrój przy rozstaniu, nowy rytm dnia – niewiadomych jest naprawdę wiele!

W żłobkowej matematyce mistrzynią jest Marta Siniło, stylistka i freelancerka. Marta i jej synowie, Heniek i Jasiek, są bohaterami trzeciej, ostatniej odsłony naszego cyklu Wrześniowe debiuty. Rodziców starszych dzieci zapraszamy również do naszych artykułów na temat szkoły i przedszkola. A co u Marty? Jaś w tym roku dołączył do grupy żłobkowej starszego brata. Mama wszystko obliczyła tak, by całej rodzinie było z tymi życiowymi zmianami jak najwygodniej. Jak się do tych zmian przygotować i jak zadbać o emocje dzieci, a także rodziców – opowiada psycholog Anita Janeczek-Romanowska. 

W jakim wieku jest Jasiek i jakim jest dzieckiem?

Jasiek ma rok i 5 miesięcy. Jest kochanym dzieckiem, a przy tym bardzo wrażliwym i wymagającym. Potrzebuje mojej ciągłej uwagi. Jest pod tym względem zupełnie inny niż jego starszy brat. Z perspektywy widzę, jak bezproblemowy był Heniek. Nie miał nigdy problemu z zostawaniem z kimś innym, jest bardzo towarzyski i ufny. Z kolei Jaś szuka atencji, są dni, kiedy nie pozwala mi odejść na krok. Jeszcze nie chodzi, podejmuje właśnie pierwsze próby i przez to jeszcze bardziej przeżywa każde moje oddalenie się. Zdarza się, że trudno go nawet zostawić, by pójść do toalety. Ma zdecydowanie większą potrzebę bliskości.

Zdrowe nawyki warto wprowadzić jak najwcześniej. A wraz z nimi – elementy zabawy, bo ze starszym bratem nawet mycie zębów jest frajdą. Przy okazji pod jego okiem można się wiele nauczyć. Wyciskanie, szorowanie, płukanie – oto poranne zajęcia sensoryczne!

szczoteczka RAZBABY / pasta Jack N’Jill

Jak wyglądał wybór żłobka? 

Jaś zaczął niedawno chodzić do tej samej placówki, do której trafił Henio. Niestety Heniowi w zeszłym roku nie udało się dostać do żłobka państwowego i rozglądałam się za alternatywą. Kiedyś w naszej okolicy spotkaliśmy znajomego, który bardzo zachwalał pobliski punkt opieki, gdzie chodzi jego córeczka. Sprawdziliśmy to miejsce i od razu je pokochałam. Fajnie zlokalizowane, z cudownymi ciociami, kolorowe i przyjazne. Jasia zapisałam właściwie z automatu, nie czułam potrzeby szukania innego miejsca. Co więcej, gdy się przeprowadzaliśmy, zawęziłam pole poszukiwań tak, by ten żłobek był możliwie jak najbliżej.

Dzień w żłobku to mnóstwo biegania i zabawy – trzeba mieć na to dużo sił! Dlatego nie wychodźcie z domu bez śniadania. Najlepiej podanego w takich samych naczyniach (im mniej kłótni z rana, tym lepiej!). Wiemy jednak, że zdarzają się wyjątkowo krótkie poranki. Wtedy sytuację (i humor na resztę dnia) uratują zdrowe batony – w środku mają samo dobro! Coś zostało? Zapakujcie do podpisanego pojemnika na wynos.

zestaw naczyń Beaba / różdżki smaku Helpa / płatki Helpa / batony Helpa / śniadaniówka Petit Monkey / naklejki Podpisane / chusteczki WaterWipes

Jakie emocje Ci towarzyszyły? Czy miałaś dużo obaw? 

Zastanawiałam się, czy Jasiek pokocha żłobek tak jak jego brat. Czy uda się przejść przez ten etap równie bezproblemowo. Miałam wątpliwości, czy nie jest za mały na ten krok. Heniek dołączył do grupy, gdy miał skończone 2 lata. Niestety, ze względu na moją sytuację nie miałam innego wyjścia. Bałam się, jak będą wyglądały nasze poranne rozstania. Czy będę musiała codziennie, idąc do pracy, widzieć zapłakaną twarz mojego dziecka? Na szczęście nic takiego nie miało miejsca i Jaś bardzo dobrze się tam odnalazł. Myślę, że dużym wsparciem dla niego była obecność Henia – przez 3 miesiące, do czasu aż on nie pójdzie do przedszkola, są w jednej grupie.

Pokój dziecięcy zwykle dzielimy na strefy – do odpoczynku, nauki i aktywnych rozrywek. Zabawa jednak często przenosi się do innych miejsc i cały pokój staje się królestwem układanek i książeczek. Wtedy jeszcze trudniej się od nich oderwać i towarzyszą kolejnym obowiązkowym punktom dnia. A wiemy, jak wiele można zrobić w tak zwanym międzyczasie.

Zabawy na start Mój rok CzuCzu / puzzle z dziurką Wieś CzuCzu / memory Pojazdy CzuCzu / T-shirt My Basic / spodenki My Basic / naklejki Podpisane

Jak wygląda adaptacja w trakcie pandemii w żłobku Jaśka?

Niestety pandemia wprowadziła sporo restrykcji i ograniczeń. Opiekunowie noszą maski i przyłbice, nie jest to specjalnie przyjazny widok. Rodzice nie mogą przebywać w placówce tyle czasu, co wcześniej, jest to mocno ograniczone. Nie ma możliwości przedłużonej i pogłębionej adaptacji, jak to było do tej pory. Dzieci długo nie mogły przynosić swoich rzeczy, poza stałą wyprawką – przychodziły bez ulubionych maskotek etc. Ale widzę też plusy – dzieci w żłobku jest mniej, więc Jaś czuł się odpowiednio zauważony i zaopiekowany.

Zabawy plastyczne maluchów to pokaz ich kreatywności i często też… test dla cierpliwości rodziców. Artystyczna ekspresja obejmuje nie tylko kartki papieru – po sesji malarskiej kolorowe są przede wszystkim rączki i buzie. Pomocne akcesoria pozwalają na niczym nieskrępowaną zabawę.

markery piankowe Djeco / farby w kredce Apli Kids / farby w kredce XXL Apli Kids / śliniak z rękawkami Close  / chusteczki WaterWipes

Lubisz tę placówkę? Za co ją cenisz?

Lubię? Ja ją kocham, uwielbiam! Wybrałam mieszkanie tak, by być blisko, jesteśmy właściwie brama w bramę obok. Nie jest to posh placówka, nie jest nastawiona na obecne trendy, nowomodne zwyczaje. Żłobek jest mały, kameralny, przytulny. To jest dla mnie bardzo ważne. Ciocie są bardzo zaangażowane, mają wspaniałe podejście. Często wiedzą szybciej niż ja, gdy zbliża się choroba u dziecka. Przekazują rodzicom dużo informacji, wiem o wszystkim, co się dzieje w ciągu dnia. To daje mi poczucie, że mogę być spokojna i chłopakom jest tam dobrze. Na miejscu panuje dyscyplina, ale w dobrym rozumieniu tego słowa, dostosowana do możliwości maluchów. Dzieci codziennie mają zajęcia plastyczne i muzyczne, Jasiek je uwielbia! No i ogromny plus dla mnie – ciocie prowadzą prywatne konto na Instagramie, na którym możemy podglądać, co dziś robią dzieci.

Gotowi do wyjścia z domu? Prawie… Zegar nieubłaganie odlicza czas, a jeszcze nie wszystko spakowane. Na szczęście można liczyć na pomoc dzieci. Codzienne przedmioty wyglądające jak ulubione zwierzątka szybciej lądują w plecaku. Ubieranie zajmuje również mniej czasu, gdy wszystkie elementy domyślnie do siebie pasują.

T-shirt My Basic / spodenki My Basic / bluza My Basic / czapka My Basic / bandana Hi Little One / bidon B. Box / śniadaniówka Petit Monkey / plecak LittleLife

Jak wyglądało kompletowanie wyprawki? Czy musisz dublować przedmioty, żeby Heniek i Jasiek mieli to samo?

Chłopcy są na tyle mali, że jeszcze mogę decydować o kolorach czy wzorach. Ale powoli to się zmienia i zaczynają mieć swoje preferencje. Jasiowi często najbardziej podoba się to, co ma Henio, i odwrotnie. Przez to lubię mieć dla nich takie same rzeczy. To pozwala uniknąć kłótni i po czasie np. skompletować jeden zestaw z pogubionych elementów. Tak stale mamy ze skarpetkami. Generalnie muszę myśleć o wyposażeniu obu chłopaków w trzech miejscach – w domu, żłobku i u taty, gdzie od czasu do czasu przebywają. Dlatego nie narzekam nigdy na nadmiar rzeczy, wszystko zawsze się przydaje.

 

Przy dwójce dzieci hasło „drzemka” niekoniecznie oznacza odpoczynek dla mamy. Albo chociaż czas na ogarnięcie domu. To czasem moment największej aktywności drugiego z nich. Cóż zrobić – oddajcie się wspólnej zabawie. Możecie próbować wtedy też trochę posprzątać, trzymamy kciuki za powodzenie misji!

otulacze Lassig / zabawka sensoryczna Dolce

Jak wygląda codzienna logistyka – poranne ogarnianie, odprowadzanie dzieci?

Wiem, że rano nie mogę rozmieniać się na drobne, to nie jest dla mnie czas na patrzenie w przestrzeń z kubkiem kawy w dłoni. Razem wstajemy, chłopcy chwilę się bawią, a ja szykuję śniadanie. Higiena, jedzenie (zwykle jeszcze w piżamach), potem szybkie ubieranie się. Ja wychodzę wtedy w czymkolwiek, co mam pod ręką, bez makijażu, nieuczesana. Liczy się czas i trzymanie się rytmu. Zależy mi, żeby sprawnie wyjść z domu, żeby mieli swoją rutynę, więc rano wszystko skoncentrowane jest na chłopcach. Pakujemy się do wyjścia, Jaś i Henio coraz bardziej się w to angażują – to oni pamiętają o plecakach, czasem wezmą jeszcze jakąś zabawkę, Heniek wskakuje na hulajnogę i ruszamy. Odstawiam ich między 8:30 a 9:00 i wracam do domu zająć się sobą. To mój czas w ciągu dnia, bardzo dla mnie ważny. Medytuję, nastawiam się psychicznie na cały dzień. Korzystam z ciszy, która jest czymś bardzo rzadko spotykanym w tym domu.

Chwila relaksu dla wszystkich domowników – wyczekana równie bardzo jak niespodziewana, idealna na swój sposób. Przyjemne faktury i subtelne kolory koją zmysły. Wystarczy przysłonić lekko zasłony, wstawić wodę na herbatę… albo i nie, zostańmy tu razem!

kołderka Hi Little One / śpiworek ergoPouch

*

ADAPTACJA W ŻŁOBKU OKIEM PSYCHOLOGA

Początek przygody ze żłobkiem to duży krok – także dla rodziców. Jak sobie radzić z emocjami swoimi i dziecka – podpowiada Anita Janeczek-Romanowska.

 

Pójście do żłobka to zwykle pierwsze dłuższe rozstanie z dzieckiem – jakich emocji u siebie mogą spodziewać się rodzice?

Doświadczenie pokazuje nam, że może to być cała paleta emocji, przeżyć, myśli. Część rodziców będzie doświadczała smutku, być może bezradności, np. jeśli chcieliby być jeszcze z dzieckiem w domu, a nie mają takiej możliwości. Będą też rodzice, u których dominować będzie lęk i niepewność o zasadność decyzji, o to, jak dziecko będzie zaopiekowane, a przede wszystkim o to, jak ono tę adaptację i rozłąkę „przeżyje”, z jakimi emocjami. Na pewno będą też tacy, którym towarzyszyć będzie ciekawość, być może nadzieja. Paleta i odcienie okażą się różne w zależności od potrzeb i zasobów całej rodziny. Te emocje będą też ewoluować, co jest zupełnie normalne w procesie zmiany, do której adaptuje się nie tylko dziecko.

Jak wspierać dziecko w jego emocjach i jak reagować na płacz przy wyjściu rodzica? Jak to wyjście najlepiej rozegrać?

Najlepiej rozegrać, nie rozgrywając, ale traktując dziecko tak, jak sami byśmy chcieli być potraktowani. Nie znikać bez pożegnania, nie uciekać, nie odwracać się na pięcie. Warto sobie zadać pytanie: czego ja bym potrzebowała w nowym miejscu, z nowymi ludźmi, bez bliskich. To nawet nie takie trudne, bo doświadczenie epidemii i zamknięcia, które wszyscy mamy za sobą, pełne było takiej niepewności i znaków zapytania o to, kiedy będzie normalnie. Dla małych dzieci owe „normalnie” to z mamą, tatą. Płacz jest naturalną reakcją na niezrozumiałą, nową sytuację, jest to także sposób na regulację, obniżenie napięcia. Warto więc pozwalać na ten płacz, a w miarę własnych zasobów wesprzeć w nim dziecko, przytulić, ponosić. Takie cielesne strategie na redukcję napięcia są bardzo ważne w wieku żłobkowym i mogą być dużo bardziej wspierające niż jakieś dialogi i tłumaczenie z poziomu logiki.

Jak przeprowadzić adaptację przy zaostrzonym reżimie sanitarnym (bez możliwości uczestniczenia rodzica)?

W tej kwestii warto znać swoje prawa, ale też mieć odwagę do podejmowania rozmów z dyrekcją placówki. Rozmów nie z poziomu roszczeń, ale spotkania, w którym będziemy mogli nazwać potrzeby naszego dziecka i zastanowić się razem z dyrekcją, kadrą, jakie są możliwości wsparcia dziecka w tym procesie. Dobrą praktyką jest adaptacja w ogrodzie żłobkowym, nawiązywanie kontaktu z kadrą np. na placu zabaw, generalnie położenie jeszcze mocniejszego akcentu na poszerzenie bezpieczeństwa, a nie jego skracanie. Ze strony kadry wspierać będzie wszystko, co wiąże się z czasem i dostrojeniem. Rodzice mogą wspierać dziecko, np. nie serwując mu ogromu zmian typu odstawienie od piersi, odpieluchowanie plus adaptacja. Pomocne bywają też doświadczenia rozstawania się, ale nie na zasadzie „trenowania separacji”, a raczej poszerzania doświadczeń, w których dzieci mogą poczuć się bezpiecznie z kimś zaufanym, kto na co dzień nie jest tym najbliższym opiekunem. Celem oddziaływań rodziców i kadry dobrze jest uczynić zapewnienie poczucia bezpieczeństwa, a to odbywa się przede wszystkim w relacji. I tutaj każda sytuacja, która pozwoli skorzystać z zasobu relacji z rodzicem, na rzecz przyszłej relacji z opiekunem, będzie wspierająca.

Anita Janeczek-Romanowska, psycholog dziecięcy, autorka strony o psychologii dziecka bycblizej.pl, współzałożycielka Bliskiego Miejsca – Ośrodka Wsparcia i Rozwoju w Warszawie. W swojej pracy na co dzień wspiera rodziców dzieci w wieku 1-7 lat oraz specjalistów pracujących z dziećmi w tym wieku.

*

Jak przebiega adaptacja w żłobkach Waszych dzieci? Jak sobie radzicie przy rozstaniach z maluchami? Zdradźcie nam swoje sposoby, pomożecie innym rodzicom.

*

Sprawdźcie również pozostałe artykuły z cyklu Wrześniowe debiuty.

Dodaj komentarz