Tulenie Kaliny

Rozmowa z Dorotą Morawiec Winiarską

Najpierw w ruch idą flamastry, na zmianę z farbami. Plamy koloru pojawiają się tu i tam, z rozmachem i wizją kilkuletnich artystek. 6 par rąk ubrudzonych gliną w pracowni rzeźbiarki Doroty Morawiec-Winiarskiej konstruuje i dekonstruuje, ugniata i zagniata. Dwie córki, mama, Tula i rzeźby kobiecego ciała, dziś takie spotkanie!

Ze ścian zerka na nas rząd równo ułożonych dłut rzeźbiarskich, kartek ze szkicami i czarno-białych grafik kobiecego ciała. Sztuka tworzona przez kobietę, mamę, i to w towarzystwie dwóch innych, malutkich kobiet – czteroletniej Amelii i dwuletniej Kaliny. Bardzo kobiecy ten poranek i wielce w duchu sztuki interdyscyplinarnej. Pracownia mamy to przecież istny raj dla małych rąk i ciekawskich umysłów, tyle tu pędzli gotowych do kolorowej kąpieli, tyle farb, które marzą, by wydostać się z tubek, i gliny, która dosłownie klei się do rąk i przeistacza w znane tylko dziewczynkom formy i stwory. Oto kolejne spotkanie w serii #Tuleniewtula, tulimy się w przerwach w pracy lub właśnie po to, by móc popracować przy energicznym maluchu.

Dorota, patrzę na twoje rzeźby i rysunki – lubisz kobiece ciało. Kobieta, kobiecość to jedno ze źródeł inspiracji?

Rozważając sposób kształtowania mojej rzeźbiarskiej świadomości, skoncentrowałam swoją uwagę na figurze kobiecej. To motyw poruszany w sztuce od najdawniejszych czasów, ale artyści w różny sposób podchodzili do tematu kobiety, macierzyństwa i matki. W oparciu o własne ciało, relacje z córkami i doświadczenia, poprzez obserwację, próbuję rozwijać w sobie świadomość kształtu i równowagi pomiędzy kierunkami. Staram się koncentrować na najistotniejszych punktach. Tworzę kompozycje, w których usiłuję w twórczy sposób zbadać, jak kształty i formy oddziałują na siebie.

Jeden z twoich rysunków to Matka leżąca z dzieckiem. Macierzyństwo zmieniło ciebie jako artystkę? 

Mnogość sytuacji, w jakich znajduję się z moimi córkami, zachęca do komponowania wielu zróżnicowanych figur. Wariacji na temat Matki leżącej z dzieckiem jest kilka, gdzie obiekt czy rysunek relacjonuje intymną sytuację, jaką jest bliskość, czułość, ukojenie. Ale jest też pauzą, chwilą wyciszenia, odpoczynkiem.

Czy macierzyństwo zmieniło mnie jako artystkę? Myślę, że tak. Biorąc głównie pod uwagę, że droga – jaką przechodzę, pracując nad sobą i swoimi rzeźbami – wzbogaca mnie o nowe, wyjątkowe doświadczenia, sprawia też, że muszę głęboko przeanalizować podjęty przeze mnie temat. W pracach podejmuję się studiowania zagadnień plastycznych, takich jak kompozycja, konstrukcja, płaszczyzna, ciężar, grubość, balans, gra kierunków, światła i cienia, różnica faktur i wielkość. Moja twórczość to droga w kierunku intensywnej pracy, zaangażowania i stałego rozwoju osobistego, a balansowanie na pograniczu matka-artystka jest trudne i wymagające.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

No właśnie, masz dwójkę maluchów i ręce mocno zajęte. A przecież ręce to twoje narzędzie pracy, w różnych materiach. Jak sobie organizuje czas mama rzeźbiarka z dwójką energicznych córek?

Rodzinne relacje i praca zawodowa są dla mnie ważne. Określam swoje cele i plany, ale nie frustruję się, kiedy nie wszystko się da zrobić. Nie mam wypracowanych norm, których kurczowo się trzymam – raz pracuję od wczesnych godzin porannych, a raz do nocy.

Zaprosiłaś je do swojego świata, naturalnie eksperymentują w twojej pracowni. Malowanie, lepienie z gliny to pewnie zabawa na porządku dziennym? Co lubicie razem robić?

Dzieci mają potrzebę poznawania. Bawią się poprzez łączenie ze sobą różnorodnych materiałów (papier, karton, drewno, gałązki, trawy, styropian, tkanina, glina, plastelina, gips) oraz podejmują próby metodą dodawania i odejmowania, łączenia i odrywania, wycinania, klejenia, łamania, rysowania, malowania. Daje im to sporo radości. Nawet doszło do kilku realizacji, gdzie dziewczyny miały swój czynny udział. Swobodnie kształtowały formy dziecka poprzez wygniatanie w glinie, a po przyłożeniu ich do mojego modelu matki, okazywało się, że obie formy do siebie pasowały. Są zabawy z kolorowymi kartkami, modelowaniem płaskorzeźb albo kompozycji przestrzennej, rysowaniem na dużych i małych arkuszach papieru. Ostatnim lubianym przez nas materiałem jest karton, z którego wycinamy różne kształty, po czym dopasowujemy je do siebie. Dzięki takim zabiegom powstają wariacje na temat zwierząt, postaci czy architektury.

Często spędzają tu czas z tobą? Czy to twój sposób na rozwój ich wrażliwości artystycznej?

Pracownia jest częścią domu, lubimy tu spędzać czas. W naszej przestrzeni można znaleźć prace dziewczyn, moje oraz naszych przyjaciół. Lubimy czytać książki, przeglądać ilustracje dla dzieci, reprodukcje dzieł sztuki, fotografie. To jest dla nich naturalne, że widzą mamę przy takiej pracy. Z autopsji wiem, że twórczość plastyczna jest bardzo ważnym elementem wpływającym na rozwój. Te doświadczenia łamią bariery, poprawiają sprawczość, pobudzają wyobraźnię. Nauka tworzenia przypomina mi naukę chodzenia. Zaczynamy od raczkowania, przechodzimy do pierwszych kroków oraz upadków, gdzie w konsekwencji dochodzimy do celów, które sobie wyznaczamy. Dlatego myślę, że to, co wspólnie robimy, ma pozytywny wpływ na ich przyszłe życie.

Czy są momenty, w których nosidło Tula jest twoim sojusznikiem? Kiedy najczęściej go używasz?

Kalina jest typem energicznej dziewczynki, ale nie stroni od częstego przytulania się. Zdarza nam się używać Tuli w pracowni, podczas spaceru lub w podróży do miasta.

Wiem, że początkowo mała była nieufna, ale się przekonała. Masz jakąś radę dla debiutantek w kwestii noszenia? 

Rzeczywiście Kalina na samym początku nie była przekonana. Kiedy Amelia pokazała, że w środku nosidła może być fajnie, to był przełomowy moment, w którym młodsza siostra wyraziła zainteresowanie. Kolejnym z pomysłów była zabawa w berka podczas spaceru, zabawa w „a kuku” albo zakładanie nosidła na jej ramiona i wkładanie do niego ulubionego pluszaka. Dzięki takim sytuacjom Kalina stopniowo nabierała ufności i pewności do Tuli.

Wrocław jest miastem przyjaznym dzieciakom. Polecisz jakieś trzy wasze ulubione miejsca, do których chodzicie razem?

Ciekawym miejscem jest Centrum Sztuki Wro, gdzie są organizowane cotygodniowe Niedzielne Poranki we WRO, w trakcie których prezentowane są polskie i światowe filmy animowane dla dzieci. A po pokazach są twórcze warsztaty inspirowane filmami. Lubimy odwiedzać też Muzeum Narodowe, które ma trzy odziały: Panoramę Racławicką, Muzeum Etnograficzne i Muzeum Sztuki Współczesnej w Pawilonie Czterech Kopuł. Każde z tych miejsc ma bogatą kolekcje i interesującą ofertę edukacyjną dla dzieci i dorosłych.

Każde z wyżej wymienionych miejsc wspiera akcja #muzealniaki – czyli muzeum nie tylko dla dużych, zainicjowana przez Muzeum Pana Tadeusza. Ta kampania społeczna mobilizuje do interakcji z kulturą już od najmłodszych lat. Bardzo zachęcamy do odwiedzin tych miejsc!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

A twój azyl? Co ładuje twoje baterie?

Moją odskocznią jest pracownia. Bardzo lubię spędzać czas z córkami, ale też potrzebuję oderwania się od obowiązków związanych z opieką nad nimi. Nie mogę się obejść bez odpowiedniej koncentracji, żeby móc pracować. Nabieram energii do działania, sięgając do lubianych albumów, odwiedzam muzea, galerie, śledzę przykłady innych autorów – dawnych i ze współczesności.

Najbliższe plany? Coś, nad czym pracujesz?

Jeden z nowych tematów, jakim chcę się zająć, to relacje siostrzane – na bieżąco powstają szkice rysunkowe i rzeźbiarskie.

Dziękuję, dziewczyny za twórcze spotkanie!

Dorota wybrała nosidło Tula Confetti Dot.

*

Dorota Morawiec-Winiarska (ur. 1989) – absolwentka kierunku Rzeźba na Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu. Brała udział w wystawach w Polsce i za granicą, m.in. w Czechach i Niemczech. Finalistka Programu Stypendialnego YES oraz Przeglądu Młodej Sztuki „Świeża Krew”. Należy do kolektywu artystycznego Thinkpink.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.