babytula Tulenie w tula

Tulenie Asi

Rozmowa z Agnieszką Siedzińską

Tulenie Asi
Aga Stodolska

Aga w towarzystwie małej Asi spaceruje po kilkanaście kilometrów dziennie po ukochanej Gdyni. Na miasto patrzy wnikliwie i z czułością, przez pryzmat byłej studentki architektury. Idziecie z nami na wrześniowy gdyński spacer? Miejcie oczy szeroko otwarte!

Jak spaceruje po mieście osoba wyczulona na architektoniczne detale? A przy tym projektantka ubrań oraz pasjonatka ilustracji? Z głową wiecznie zadartą na granicy dachów czy wypatrując mozaik ukrytych w bramach? Równie często mam głowę zadartą aż po sam dach budynku, który mnie zachwyca, jak i spuszczoną, aby podziwiać modernistyczne gorseciki i iryski na posadzce – śmieje się Agnieszka. Kiedyś początek jesieni wyznaczały jej targi tkanin w Paryżu, dziś na macierzyńskim zaprasza nas w kolejną mikropodróż po jej ulubionym mieście. Mała Asia wtulona w mamę zdecydowanie woli taką formę spacerów niż świat z pozycji wózka – nic innego jak zaprosić was na kolejne spotkanie z serii #tulenie w Tula.

Masz trzy pasje, które się łączą i wzajemnie nakręcają. Moda, ilustracja i architektura. Dzięki pracy w modzie jako projektantka miałaś okazję zwiedzić niezły kawałek świata. Opowiedz, która zawodowa podróż była dla ciebie największym odkryciem i inspiracją? 

W mojej głowie wciąż najżywsze są wspomnienia po podróży do Tokio. To totalnie inny świat, jaki znam na co dzień. Inne zapachy, parne powietrze, światło, styl ubierania się spotykanych tam ludzi, jedzenie. Dzięki tym momentom zdecydowanie poszerzyłam swoją kreatywność – tak jakbym otworzyła się na mnogość możliwości, jaka istnieje na świecie!

Jednak wczesna jesień to coroczny wypad na targi tkanin w Paryżu. I kiedy czuję ten powiew chłodniejszego powietrza kończącego się lata, przychodzi do mnie obraz wspaniałych francuskich kamienic i zapach kawy pospiesznie wypitej przed pierwszym biznesowym spotkaniem. Gdyby nie trwający jeszcze urlop macierzyński, już zastanawiałabym się, co spakować do walizki!

Co ciebie najbardziej zaskoczyło w Tokio?

Przerosła mnie skala kontrastów, jakie tworzy to miasto. Jest bardzo tradycyjne, przesiąknięte dawną kulturą, co możemy odczuć na każdym kroku. Jednak kiedy spojrzałam na Tokio z tarasu widokowego, gdzie skyline tworzą wieżowce, zdałam sobie sprawę z tej nowoczesności, która oplotła dawne japońskie miasto.

Teraz uprawiasz raczej mikropodróże. Twoje spacery po Gdyni, już nie solo, są ucztą dla oka wyczulonego na sztukę i klasykę architektury. Za co i kiedy pokochałaś Gdynię?

Do Gdyni przybyłam 12 lat temu na studia architektoniczne i do tej pory zachwycam się jej jasnością, świeżością i kojącym szumem towarzyszącego jej Bałtyku. Jest to miasto, w którym budynki, pomimo powstania w różnych czasach, tworzą spójną, prostą kompozycję. Warto docenić obłości w bryłach, które nawiązują do marynistycznych motywów – takie jak półokrągłe balkony. Podoba mi się też to, że młodzi ludzie chętnie podejmują działania prowadzące do odświeżenia miasta – projektują, odnawiają, zmieniają. Poruszają się biegle w wielu obszarach plastyki – od malarstwa (muralu), poprzez neon, metaloplastykę, a na edukacji w temacie estetyzacji miasta kończąc. Podejrzyjcie koniecznie działania Traffic Design!

Mam wrażenie, że często wrzuca się miasta do jednego worka z naklejką Trójmiasto. Tymczasem Gdynia ma zupełnie inną specyfikę…

Zdecydowanie się z tym zgadzam! O tym, że Gdynia jest miastem bardzo otwartym, nie trzeba nikogo przekonywać. Układ miejski pozwala na swobodne przemieszczanie się z centrum w kierunku zatoki, a także udostępnia miejsce na malowniczy spacer wzdłuż wody reprezentacyjnym bulwarem. Pomimo tego nie czuć tutaj ducha kurortu nadmorskiego.

Jednak – jak zdążyłaś zauważyć – kiedy spaceruję po mieście, często staram się wybierać alternatywne ścieżki. Uważam, że aby poznać klimat miasta, fajnie się w nim trochę „zagubić”. Poszukać tego zachwytu trochę po swojemu.

Patrzysz na swoje miasto przez pryzmat byłej studentki architektury, na pewno wzrok zatrzymujesz na detalach. Opowiedz o twoich ulubionych miejscach.

Podczas dzisiejszego spaceru odwiedzimy trzy przepiękne budynki odbiegające od kanonu „gdyńskiego białego miasta”.  Pierwszym z nich jest Dom Marynarza Szwedzkiego, w którym obecnie znajduje się Konsulat Kultury. Elewacja budynku w prosty, geometryczny sposób eksponuje piękno naturalnych materiałów – kamienia i cegły. Robiąc zdjęcia, miałyśmy dodatkowe szczęście – na ścianie wzór utworzyło światło przedzierające się przez liście.

Budynek YMCA wyróżnia się okrągłymi oknami typu „bulaj” w ceglanej fasadzie oraz łącznikiem biegnącym nad ulicą Żeromskiego z ciekawą luksferową fasadą.

Moim ulubionym obiektem w tej okolicy jest Kantyna Marynarki Wojennej. To modernistyczne dzieło przykuwa uwagę fantastycznym opływowym kształtem balkonów, stalowoniebieskim kolorem oraz rytmem ukrytym w balustradach, filarach i frontowych schodach.

Powiedzmy, że jestem pierwszy raz w Gdyni z dzieckiem – wymień kilka miejsc, które byś poleciła.

Muzeum Emigracji – duża przestrzeń wystawowa, często dzieją się tam fajne wydarzenia, koncerty. Super zaopatrzona księgarnia z propozycjami dla dzieci.

Pyszne azjatyckie jedzenie w Haos (raj nie tylko kulinarny, ale także wnętrzarski – neony, czerwona ściana z taboretami i zieleń pod sufitem – prawdziwie nowoczesny dalekowschodni klimat).

Coffee Shop Happy People na  Świętojańskiej – nigdzie nie zjecie tak pysznych crossaintów (moje ulubione to te z nadzieniem różano-malinowym!).

Gdyńskie Centrum Filmowe – wspaniałe kino studyjne z repertuarem również dla dzieci (często są też dedykowane wydarzenia stricte pod młodą widownię).

Twoje spacery odbywasz w duecie lub trio, mała jest chyba ich wielbicielką! Jak zmienił się twój grafik dnia (też zawodowo), odkąd jesteś mamą?

Rodzicielstwo najłatwiej mi określić słowem „przygoda”. I decydując się na dziecko, chcemy, aby w tym życiu z nami uczestniczyło, doświadczało i dojrzewało. Chciałabym, aby moja córka była szczęśliwa, a wierzę, że może się tak stać, gdy będzie obserwować zadowolonych z życia, spełnionych rodziców. Od samego początku wspólnego życia z Asią bardzo dużo spacerujemy (pokonywałyśmy razem nawet po kilkanaście kilometrów dziennie). Ten ruch uspokajał ją i usypiał. Teraz zdecydowanie bardziej lubi się przyglądać wszystkiemu dookoła, niekoniecznie siedząc w wózku – Tula się przydaje!

Wrzesień to czas debiutu Asi w żłobku. Wkrótce wracam do pracy, z czego (nie ukrywam) bardzo się cieszę. Projektowanie ubrań zawsze dawało mi dużo spełnienia. Mamy potrzebują własnej przestrzeni, samorealizacji, a to w żadnym wypadku nie wyklucza wspaniałej relacji z dzieckiem. Jasne, że martwi mnie czas rozstania. Boję się także tego, czy Asia poradzi sobie z zasypianiem, jeśli codziennie jestem tuż przy niej? To chyba normalne, że towarzyszy mi cały wachlarz dobrych i złych emocji.

Była architektura i podróże. Opowiedz o ilustracji, czy to pasja odkryta przez „nudę siedzenia w domu”, czy zamierzasz rozwijać ten temat?

Ilustracja to od zawsze mój sposób na wyrażenie fascynacji. Czasami tematem jest czyjaś kreacja stworzona w ramach pokazu, innym razem typ urody koleżanki ze studiów. Jest to dla mnie niezwykle przyjemna czynność – powala zaczerpnąć oddechu i pobyć tylko ze sobą.

To zakończmy modą, skoro ją projektujesz. Proszę o poradę ekspertki: jaki kolor, jaki krój powinno się nosić tej jesieni? 

Wierzę, że każdy powinien nosić to, w czym czuje się pewnie. Jeśli jest to coś, co już ma w swojej szafie – świetnie! Ale jeśli oczaruje go coś, co ujrzał w nowej kolekcji, i jest przekonany, że to idealna rzecz dla niego – też super! A ja? Tej jesieni zamierzam miksować lata 70., modern boho z klasykami i wygodą. 

*

Gdynia kusi zawsze, ale poza sezonem jeszcze bardziej. Niespiesznie, bez plażowania pośród parawanów, kolejek po świderki i wszelkie estetycznie wątpliwe suweniry na deptakach. Podobno babie lato ma wrócić, ja chętnie wróciłabym do tego miasta. A wy?

 

Agnieszka w sesji tuli Asię w dwóch nosidłach: Tula Explore Play oraz nowości, nosidle z limitowanej serii Tula Explore Wiosenka.

 

Materiał powstał we współpracy z marką Baby Tula.

Dodaj komentarz