Tu się czyta

Tu się czyta vol. 5

Dom pełen książek

Tu się czyta vol. 5
Kinga Hołub

W piątym odcinku Tu się czyta odwiedzamy ilustratorkę i projektantkę Justynę Dybalę, rzemieślnika Grzesia Gdulę oraz ich rozczytane potomstwo: 7-letnią Helenę i 5-letnią Blankę.

W ślizganiu się po zarysowanych i zapisanych kartkach, głaskaniu brzegów, wertowaniu i materializowaniu autorskich wizji towarzyszy im księżycowa sunia Łajka. Wszystko to, wraz z odrestaurowanym domem w podwarszawskim Józefowie, daje poczucie bycia w odpowiednim miejscu – u bohaterów idealnych. Takich, jakich sobie w redakcji wyobrażałyśmy, kiedy padł pomysł tego cyklu. To dobre uczucie, kiedy wszystko się spina, ludzie prawdziwie kochają książki i nie wyobrażają sobie bez nich jednego dnia. Nowe i pachnące, ale też zupełnie wytarte i starutkie. Szorstkie w obejściu albo ze starości kudłate. I te o brzegach gładkich jak szkło. Różne, i dlatego tam jesteśmy. Gapimy się, podsłuchujemy, a to, czegośmy się dowiedziałyśmy, wklejamy poniżej. Chodźcie z nami do domu Justyny, ilustratorki współpracującej m.in. ze „Świerszczykiem”, Grzegorza, który jest projektantem metalowych konstrukcji i mebli, oraz ich córek.

WYBORY JUSTYNY

W moim rodzinnym domu regały uginały się pod ciężarem książek z ilustracjami Szancera – wspomina Justyna. Mój tata zebrał chyba wszystkie wydania, jakie wyszły. Justyna, podobnie jak jej tato, uwielbia książki dla dzieci i to właśnie wśród nich ma największe grono swoich ulubieńców: Moją ulubioną książkę przywiozłam 8 lat temu z targów w Bolonii – to włoskie wydanie „Immaginario” BlexBolexa (pierwsze wydanie: „L’imagier des gens”, Albin Michel Jeunesse, 2008 r.). Uwielbiam tego picturebooka za świetne ilustracje i dowcip. Za każdym razem, kiedy po niego sięgam, zaskakuje mnie! Ukochana przez Justynę książka francuskiego rysownika BlexBolexa jest też pierwszą częścią tryptyku – w polskim tłumaczeniu wydano dotąd jedynie trzecią jego część pt. „Ballada”. Łapię się na tym, że długo po tym, jak skończymy ją z dziećmi czytać, wpatruję się w ilustracje jak zahipnotyzowana. Tak więc przybijam piątkę z Justyną (pierwszą, a będzie ich jeszcze więcej!).

Drugie miejsce w osobistym rankingu Justyny zajmuje „Historia kobiet” Katarzyny Radziwiłł. Tak oto rysowniczka uzasadnia swój wybór: To jest pozycja obowiązkowa dla wszystkich dziewczynek i chłopców! Świetny wybór dla tych, którzy chcą się dowiedzieć, jak wyglądało życie kobiet na przestrzeni wieków. Nie jest wyłącznie książką dla dzieci – ja też przy niej się świetnie bawię. Ukłony dla Joasi Czaplewskiej za świetne ilustracje! 

Tak właśnie, ilustracje to klucz, którym Justyna – z racji pasji i profesji – posługuje się przy konstruowaniu swojego literackiego piedestału. Kolejna pozycja na podium należy do „Dzieci z Bullerbyn”, którą chwali za ilustracje. Wywołały one co prawda sporo kontrowersji w literackim światku, bo odżegnują się od klasycznego ujęcia Hanny Czajkowskiej. Czasem jednak warto dać szansę nowemu, z szacunkiem dla tego, co było pierwsze, ma się rozumieć. Ostatnim z wymienionych tytułów są „Gry i zabawy z dawnych lat”. Gdy nie wiesz, co robić z dzieciakami w domu w czasie kwarantanny, tutaj znajdziesz wiele pomysłów na wspólne spędzanie czasu bez ekranu. Proste gry jak „Baloniku nasz malutki” czy „Mam chusteczkę haftowaną”, zabawy w kole, na podwórku, z piłką i na niepogodę jak pomidor, piekło-niebo, teatr cieni i wiele innych – naprawdę jest co robić! – chwali różnorodność i praktyczność tej książki Justyna. Przyłączam się do tych adoracji – zasady są zrozumiałe, a ilustracje dodatkowo ułatwiają aktywizację leniwej gawiedzi. Niezbędna rzecz.

WYBORY HELENY

Helena, jak na pierwszoklasistę przystało, zatapia wzrok i myśli w zagadkach kryminalnych, niespodziewanych zwrotach akcji, podróżach i wybujałościach pisarskiej fantazji. Dlatego zapytana o ulubioną książkę z miejsca wymienia ,,Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek” i ,,Nowe przygody skarpetek”. Docenia je także za celny humor i morał. Jako następna w jej kolejce ustawiła się książka „W lesie” Anouck Boisrobert i Louisa Rigauda, niezwykle wizualna i zaskakująca. To pop up book, który zapiera dech w piersiach, wzbudza emocje i skłania do refleksji i rozmowy o tym, jak dbać o naturę – puentuje Justyna. A na równorzędnej z nią pozycji zasiada przezabawne dzieło Aleksandry i Daniela Mizielińskich pt. „Kto kogo zjada”, czyli obrazkowa książka mówiąca o funkcjonowaniu łańcucha pokarmowego w przyrodzie. Zdaniem Heleny jest diabelnie wciągająca i fascynująca! Radzę wam posłuchać tej rekomendacji.

WYBORY BLANKI

Blanka nie rozstaje się z serią książek o Florce Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel. „Florka, zapiski ryjówki” i „Florka, z pamiętnika ryjówki” opowiadają zabawnie o dużych problemach małej ryjówki. Uradują serca wszystkich przedszkolaków – zapewnia jej mama. Takie to ciepłe. Cudownie abstrakcyjna książka „O! Kapelusz!” kanadyjskiego ilustratora i pisarza Jona Klassena, w zawadiackim tłumaczeniu Katarzyny Domańskiej, to pozycja numer 2. Oto, jak fabułę streszcza Justyna: To lapidarna opowieść o przyjaźni dwóch żółwi, mocno wystawionej na próbę. Piękne ilustracje i wymowne spojrzenia bohaterów. Istna gratka dla koneserów!

Druga pozycja w osobistym rankingu Blanki każe myśleć, że mamy do czynienia z wytrawną entuzjastką literatury koncepcyjnej, odzianej w najwytworniejsze wydawnicze szaty. Bowiem w przypadku ,,The Carousel of Animals” wydawca wspiął się na wyżyny, by wypuścić na rynek takie cudeńko: Oto trójwymiarowy pop up book, który po otwarciu zmienia się w karuzelę ze zwierzętami. Magia! Spójrzcie na lisa, jak pędzi na rumaku, z  wiatrem w sierści! A krokodyl pyszni się, jakby co najmniej sam był karuzelą. Zakochałam się. Ale już, już, wracamy do wyborów Blanki. Na trzeciej pozycji sytuuje się książka „Moja mama, mój tata”. Kolejny picturebook, ale tym razem mowa jest o roli rodziców z punktu widzenia dziecka i rodzica. A do tego przezabawne ilustracje robią lekturę na cały wieczór! – ekscytuje się Justyna. Brzmi zachęcająco.

WYBORY GRZEGORZA

Grzegorz, który na co dzień działa jako projektant i twórca metalowych konstrukcji pod szyldem Kujto, jako pierwszą ukochaną książkę wymienia „Solaris” Stanisława Lema w wydaniu z 1976 roku. To fascynujące dzieło, którego nie trzeba reklamować. Znalezione na półce u starszej siostry wiele lat temu – tłumaczy Grześ. Ciekawe, czy siostra wie o tym znalezisku. Kolejna, bardzo mocna pozycja to „Nasze wakacje” wspomnianego przez Justynę BlexBolexa. Grzegorz zabiera się do streszczania fabuły: To książka obrazkowa jednego z najwybitniejszych i najbardziej intrygujących współczesnych twórców dla dzieci i dorosłych, BlexBolexa. Bohaterką jest dziewczynka, która spędza wakacje u dziadka. Pewnego dnia dziadek oznajmia, że będą mieli gościa, małego słonika. Jak ta książka wspaniale pachnie! Ostatnim wyborem Grzegorza jest „Mój las” Melanie Rutten, czyli historia dziewczynki, która po rozstaniu rodziców postanawia uciec w głąb ciemnego lasu, który jest pomiędzy domami mamy i taty. Smutne, ale ze światełkiem nadziei – dopowiada Grześ.

Dodaj komentarz