electrolux x ładne bebe rodzinny dom współpraca reklamowa

Rodzinny dom Magdy

Oaza blisko miejskiej dżungli

Rodzinny dom Magdy
Maria Miklaszewska

Zapraszamy do domu, w którym główne pomieszczenie ma aż 40 m², a sypialnia rodziców mieści się w ogrodzie! Żyje tu czwórka ludzi i dwa zwierzaki.

Obieramy kierunek Wilanów i odwiedzamy rodzinę Magdy Wolszczak-Protas. Magda od lat pracuje w produkcji telewizyjnej i jest nauczycielką jogi, a obecnie działa jako full time mama. Jej mąż Tomek jest prawnikiem w korporacji budowlanej, ale najbardziej na świecie kocha grzebać w starych samochodach. Razem podejrzycie ich też podczas podróży w rodzinnym vanie. Jakiś czas temu znaleźli swoją domową oazę, która teraz pyszni się bujną zielenią. Rośliny z ogrodu wchodzą im do sypialni – tak można żyć! Poznajcie nowych bohaterów naszego wnętrzarskiego cyklu Rodzinny dom.

Gdzie dokładnie mieszkacie, kto tu mieszka i na ilu m²?

Mieszkamy w Warszawie – na pograniczu Wilanowa z Mokotowem, pomiędzy skarpą Ursynowską a miasteczkiem Wilanów. Nasze mieszkanie ma 110 m² (jeśli wliczymy w nie ogród zimowy) i żyją w nim 4 osoby z psem i chomikiem: ja, Tomek, prawie 11-letnia Tola i Kosma, który przed chwilą skończył rok.

Jak znaleźliście to mieszkanie?

11 lat temu mieszkaliśmy z Tomkiem na dolnym Mokotowie, na pięknym poddaszu. Jednak piąte piętro bez windy oraz brak balkonu były bardzo uciążliwe, zwłaszcza gdy pojawiła się Tola. Bardzo długo szukaliśmy dla nas fajnej i osiągalnej opcji. Ja od zawsze marzyłam o ogródku. No i szczęśliwie Tomek wyszperał ogłoszenie ze sprzedażą naszego mieszkania. Wtedy kompletnie nie znałam tej okolicy.

Co było kluczowe w podziale i urządzaniu/projektowaniu waszej przestrzeni?

Istotna była duża wspólna przestrzeń – i taką też zrobiliśmy. Salon z kuchnią ma ponad 40 m² i to tu toczy się życie całej rodziny. Od dawna marzyliśmy też o ogrodzie zimowym – gdy okazało się, że jestem w ciąży z Kosmą, postanowiliśmy zrealizować ten pomysł i do ogrodu wstawić nasze łóżko. Tym sposobem zdobyliśmy dodatkowy pokój. Zimą panuje tam niezły chłód! Chciałam, aby ta przestrzeń była bardziej stonowana od reszty domu i łączyła taras z ogrodem. Goniły nas terminy, miałam obawy, czy zdążymy z realizacją przed porodem. Był moment, kiedy miałam już wielki brzuch, a nadal nie mieliśmy ścian w domu, bo przy okazji stawiania ogrodu zimowego powiększaliśmy okno tarasowe. Szczęśliwie zdążyliśmy na czas!

Całe wnętrze wykonał własnoręcznie Tomek. To On kładł i malował drewniane deski na ściany, układał podłogę. Tym bardziej jest to miejsce bliskie mojemu sercu.

Bez którego mebla nie wyobrażacie sobie waszego domu?

Chyba kanapa w centrum salonu. Na niej mieścimy się w czwórkę, dużo się „kitłasimy”, oglądamy wspólnie filmy na dużym ekranie, czytamy książki, spędzamy razem czas. Tomek uwielbia stary barek nad niebieską komodą (szczególnie te małe szybki na zaokrągleniach) – zawsze chciał taki mieć.

Ulubione miejsce w domu?

Ojej, ciężko mi zdecydować. Ogród zimowy, w którym mamy teraz sypialnię i moje miejsce do praktyki jogi. Uwielbiam też wypoczynkową część salonu – kanapę z widokiem na plakaty i kominek. No i taras. Kocham nasz taras!

Do których przedmiotów macie szczególny sentyment? Może któryś z nich ma ciekawą historię?

Stół w salonie to pamiątką rodzinna z ponad stuletnią historią. Tata Tomka dostał go od swojego dziadka, a teraz jest u nas. Spędzamy przy nim mnóstwo czasu. W naszej rodzinie wspólna celebracja posiłków jest ogromnie ważna.

Co znajduje się w pokoju dzieci? Czy Tola brała udział w urządzaniu swojego?

Pokój Toli to absolutnie jej królestwo i to ona decyduje o tym, czego tam potrzebuje. Kolorowa tapeta w ciastka jest z nami od samego początku i Tola nadal ją uwielbia. Reszta mebli pojawia się i znika. Jesteśmy właśnie w trakcie transformacji z dziewczynki na nastolatkę i stoimy w obliczu zmian wnętrzarskich – Tola jeszcze nie zdecydowała, co tym razem chce zmienić. Natomiast na pewno po wakacjach pokój przejdzie jakąś metamorfozę.

To, co jest charakterystyczne dla jej pokoju (jak i całego naszego domu), to mnóstwo osobistych pamiątek. Zdjęć, obrazków, pocztówek, kamyków i muszelek przywiezionych z podróży. Panuje tam wieczny artystyczny nieład, żeby nie nazwać tego bałaganem. (śmiech) No i bardzo ważne dla Toli jest wielkie łóżko, które pomieści koleżanki na nocowankach.

Z kolei pokój Kosmy to nasza dawna sypialnia. Powolutku kreujemy jego przestrzeń, w miarę jak poznajemy potrzeby i zamiłowania synka. Nie jestem fanką katalogowych wnętrz, lubię miejsca z duszą, takie, które służą mieszkańcom i powstają z biegiem czasu. U Kosmyka w zasadzie nowe jest tylko łóżeczko. Komoda jest z drugiej ręki, czerwoną szafeczkę kupiliśmy bardzo dawno temu na targu w Słomczynie i tak z nami wędruje – z mieszkania do mieszkania, z pokoju do pokoju. Krzesło i bujany fotel też są z nami od dawna. Sporo zabawek, np. drewniana kuchenka czy wózek dla lalek, to rzeczy po Toli.

Co lubicie w swojej okolicy?

Ogrom zieleni, ciszę i spokój przy jednoczesnym szybkim i łatwym dostępie do infrastruktury miasta. Uwielbiam rezerwat przyrody pod Skarpą Ursynowską, to naprawdę mały kawałek dżungli w mieście. Przyroda ma się tam świetnie, w lato stare drzewa dają cudowny chłód. Dziesięć minut spacerem od domu mamy też swoją ukochaną lodziarnię prowadzoną przez braci pochodzących z Sycylii. Obłędne smaki i prawdziwa włoska atmosfera!

Dokończ zdanie: Nasz dom jest…

…naszą oazą, miejscem na ziemi.

Magda – duże „merci” za ugoszczenie nas w waszych pięknych progach! A was, drodzy czytelnicy, zapraszamy do przejrzenia innych inspirujących odcinków naszego cyklu Rodzinny dom.

Materiał i cykl powstały we współpracy z marką Electrolux.

Dodaj komentarz