rodzinny dom

Meble, które zdobią nasze wnętrza, powinny mieć przynajmniej 80 lat

Rodzinny dom na Wzgórzu Paproć

Meble, które zdobią nasze wnętrza, powinny mieć przynajmniej 80 lat
Maria Miklaszewska

Pojechali w góry i przepadli – znacie te historie? Kasię i Mariusza rozkochał w sobie Beskid Wyspowy, do tego stopnia, że kupili tu dom… nie oglądając go wewnątrz.

Ta dwójka to duet kreatywny – razem prowadzą studio projektowe Wzgórze Paproć, Kasia jest malarką, a Mariusz tworzy meble. Razem z synem przyjechali do Limanowej z Warszawy, obejrzeli dom z zewnątrz i zdecydowali się go kupić wraz ze stodołą i dwoma sąsiednimi budynkami. Jeden z nich odnowili – tam przyjmują gości, a w stodole stworzyli słoneczną otwartą pracownię. Tak powstał rodzinny, gościnny Dom na Wzgórzu Paproć. Już w górach na świat przyszła ich córeczka Wanda. Jak żyje się tej czwórce wśród natury? Wspaniale! Ale o tym opowie nam już Kasia w ramach naszego cyklu Rodzinny dom, w którym gościmy w pięknych wnętrzach pięknych ludzi.

Kto tu mieszka i na ilu metrach kwadratowych?

W naszym domu mieszkamy my, ja i Mariusz, nasze dzieci, Wanda (2 lata) i Ziemek (10 lat), oraz 2 koty. Mieścimy się na 90 mkw.

Jak znaleźliście ten dom w pięknym Beskidzie Wyspowym?

Trafiliśmy tu przypadkiem. Mieszkaliśmy w Warszawie, pracowaliśmy w agencjach reklamowych. Jesteśmy absolwentami Gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych, nie marzył się nam korporacyjny styl życia. Mnie trafił się angaż w Rabce – w pracowni malarskiej artystki, którą bardzo cenię. Wtedy zakochaliśmy się w górach. W ciągu kilku tygodni kupiliśmy dom, nie widząc go wewnątrz (lokatorzy wynajmujący dom nie chcieli nas wpuścić, właściciel pokazał nam dom z zewnątrz). Szybko zebraliśmy manatki i znaleźliśmy się na Naszej Górce.

Co było kluczowe w podziale i projektowaniu tej przestrzeni?

Dom ma ponad 80 lat – podobnie jak gospodarstwo, w którym się znajduje. Zachowaliśmy klasyczny podział domu na dwie izby: część dzienną po prawej i sypialnianą po lewej. Nie projektowaliśmy przestrzeni, ona rośnie i żyje razem z nami (śmiech). Ważna dla nas była (i jest) część wspólna – kluczowy jest u nas stół, będący sercem domu, wokół którego kręci się nasze życie. Dom jest otwarty, ma tylko wydzielone sypialnie i łazienkę, byśmy spędzali jak najwięcej czasu razem. Teraz mogłabym śmiało dodać, że najważniejsze, co dał nam wyjazd na wieś, to bezcenny czas, który spędzamy razem.

Skąd czerpaliście inspiracje przy urządzaniu domu?

Założenie jest takie, że meble, które zdobią nasze wnętrza, powinny mieć przynajmniej 80 lat, tak jak to gospodarstwo. Nie znosimy nadprodukcji i uwielbiamy stare rzeczy za jakość wykonania. Nasz dom jest żywą tkanką, a meble i przedmioty odpowiedzią na bieżące potrzeby. Inspirujemy się tym, co obserwujemy wokół, podążamy za własnym gustem. Jesteśmy na wsi, chaty są więc rustykalne. Lubimy drewno i naturalne elementy. We wnętrzach znajduje się mnóstwo wytworów naszych rąk. Wszystkie obrazy i rzeźby to moje dzieło. Natomiast sporą część drewnianych mebli stworzył mój mąż.

 

Ulubione miejsce w mieszkaniu?

O tym wspominałam już wcześniej – przestrzeń dzienno-kuchenna, czyli wspólny stół i kuchnia, w której spędzam dużo czasu. Poza tym, kiedy tylko pogoda pozwala, lubimy siedzieć na zewnątrz (oczywiście przy stole) i patrzeć w niebo i na góry. Codziennie jesteśmy wdzięczni, że tu jesteśmy, i codziennie za to dziękujemy. Bardzo lubię też długie zimowe wieczory na poddaszu, w pokoju Ziemka, który wtedy zamienia się w naszą wspólną pracownię.

Bez której rzeczy nie wyobrażacie sobie waszego domu?

Zdecydowanie kuchenka! Codziennie piekę chleb i ciasto, robię kozie sery i mnóstwo innych. Lubię gotować i pochłania to sporo mojego czasu.

Do których przedmiotów macie szczególny sentyment? 

Wiesz, jak się tu wprowadziliśmy, mieliśmy tylko obrazy i materace do spania. I może kilka nazbieranych krzeseł. Z czasem rzeczy zaczęły do nas przychodzić. Ale oczywiście obrazy – nasze i naszych znajomych – to dla nas niezmiennie najcenniejsze rzeczy w domu.

Co znajduje się w pokojach dzieci?

Pokoje dzieci to w rzeczywistości… pokoje dzieci. Nie są umeblowane według moich, a według ich potrzeb. Co znaczy, że główną rolę odgrywa to, by była to ich przestrzeń twórcza, którą mogą dowolnie „zarządzać”. Meble ograniczyliśmy do minimum, by pochować ubrania i by Wanda z Ziemkiem mieli na czym spać, natomiast miejsce zajmują tu instrumenty muzyczne, sztalugi, farby, kredki plus biurka i wiele innych miejsc do – jak to nazywa Ziemek – eksperymentów (śmiech). Ziemek kolekcjonuje kamienie, robi piękną ceramikę, gra na trąbce i pianinie, maluje niesamowite obrazy, tworzy komiksy, robi olejki z zebranych roślin, z których potem tworzy perfumy – musi mieć zwyczajnie na to wszystko miejsce.

Co lubicie w swojej okolicy?

Lubimy mgły. Beskid Wyspowy jest w nie bardzo szczodry. Lubimy to, że góry codziennie wyglądają inaczej, natura wokół wciąż się zmienia i dyktuje nasz rytm. Lubimy swoje tempo życia. Małopolska jest też skarbnicą świetnych winnic i niezatłoczonych szlaków górskich!

Dokończ zdanie —> Nasz dom jest miejscem…

do którego zawsze nas gna, do którego uwielbiamy wracać i które jest naszym ulubionym miejscem na świecie. Miejscem, w którym spędzamy bardzo dużo czasu i które się nam nie nudzi. I takim, w którym kochamy gościć i gotować dla naszych gości.

*

Po wizycie w Domu na Wzgórzu Paproć w serduchu rodzi się pragnienie, żeby rzucić miasto i osiąść w górach. Wiadomo! Też tak macie? Co spodobało wam się w domu Kasi i Mariusza? Po więcej inspiracji w temacie wnętrz zapraszamy was do cyklu Rodzinny dom.

A poniżej znajdziecie kadry z sąsiadującej z domem stodoły, w której powstała otwarta pracownia w Domu na Wzgórzu Paproć mieszcząca 6 osób. Możecie ją wynająć tutaj.

Dodaj komentarz