psycholog szkoła

Przemoc w szkole – jak sobie z nią radzić?

Rozmawiamy z psychoterapeutką Agnieszką Nawarenko z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę

Przemoc w szkole – jak sobie z nią radzić?

Przemoc stroi się w wiele piórek: od tej werbalnej, często bagatelizowanej jako zwykłe koleżeńskie docinki, przez nauczycielski mobbing, po cielesne zaczepki. Nigdy nie rozpływa się w próżni, zawsze zostawia ślad.

Być może wasze dzieci doznały jakiejś formy przemocy w szkole, a jeśli nie, to mogą spotkać się z nią w przyszłości. To nie wymysł na potrzeby amerykańskich seriali, ale szkolna rzeczywistość, którą dodatkowo skomplikował rok lockdownu. Co ciekawe, szkoła online wcale nie wyeliminowała problemu, według badań przeprowadzonych przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę w 2020 roku na grupie nastolatków, podczas zajęć przed ekranem aż 15% uczniów (częściej dziewczynki) doznało jakiejś formy przemocy rówieśniczej. Wrzesień powitał uczniów w ławkach, ale wielu z nich ma problemy z ponownym nawiązaniem społecznych kontaktów, na lęki i niepewność zbudowaną przez rok domowego aresztu reaguje wzajemną agresją. Problem nie zniknie, ale można sobie z nim radzić, a na możliwe trudności w szkole – lepiej przygotować. Rozmawiam o tym z psychoterapeutką Agnieszką Nawarenko, znajdziecie tu wiele słów wsparcia dla was, rodzice szkolniaków.

Rok w domach oznaczał dla wielu trudne wejście w szkolne życie. Dzieci fizycznie się zmieniły, mają różne obciążenia, trochę testują siebie, pojawiają się próby sił.

Pandemia i wydłużający się lockdown były dla większości dzieci i nastolatków bardzo trudnym czasem. Ich naturalne potrzeby rozwojowe w wielu przypadkach nie mogły być zaspokojone. Myślę tutaj głównie o kontakcie z rówieśnikami, który jest szalenie istotny w procesie budowania tożsamości. Ważne jest również, żebyśmy nie zapominali o tym, że każdy na swój sposób mierzył się również z niepokojem, lękiem wokół rozprzestrzeniającego się koronawirusa, potencjalnego zachorowania i konsekwencji z tym związanych. Było wiele obaw o zdrowie i życie najbliższych. Do tego bardzo obciążająca, krążąca w mediach myśl, że dzieci są bezobjawowymi nosicielami wirusa i stanowią duże zagrożenie szczególnie dla dziadków. Izolacja wiązała się z brakiem kontaktu z rówieśnikami, nauczycielami, ale bardzo często również z najbliższymi osobami z rodziny. Jeśli pomyślimy o tym, że część dzieci było skazana na siedzenie w domu, gdzie dochodziło do przemocy i nie było od niej ucieczki, możemy sobie wyobrazić, jaki mogło mieć to na nie wpływ.

I po ponad roku dzieci wracają do szkoły. Z całą pewnością przez ten rok się zmieniły, były poddane rożnym obciążeniom i trudnościom. Niejako na nowo muszą wejść do grupy, zmierzyć się ze swoimi obawami. A tych obaw o to, czy uda mi się zafunkcjonować w grupie, było całe mnóstwo – od tego, czy ktoś się do mnie będzie odzywał, czy ja będę potrafił/potrafiła odpowiedzieć, po ogromny niepokój, jak to będzie siedzieć przez cały dzień w klasie z ludźmi. W zasadzie można zaryzykować hipotezę, że prawie każda grupa klasowa stanęła prze wielkim wyzwaniem. Wyzwaniem zbudowania grupy od nowa. Jest to proces, który składa się z kilku etapów, a na końcu dochodzi do integracji i autentycznego bycia ze sobą. Jest to proces, który wymaga czasu. Pojawianie się różnych form przemocy może być dramatyczną próbą zaistnienia w grupie czy kłopotem w regulowaniu napięcia.

Przejdźmy do szkół, klas, na korytarze. Przemoc szkolna ma różną skalę: od zaczepek, werbalnego szykanowania po użycie siły, znęcanie się psychiczne. Jak definiować przemoc szkolną? Bo czasem słyszy się nawet nauczyciela: To tylko takie droczenie się, nieszkodliwe, chłopcy czy dziewczynki tak mają w pewnym wieku…

Przemoc rówieśnicza jest intencjonalnym, powtarzalnym zachowaniem, które polega na wyrządzaniu krzywdy drugiej osobie. Trudno mi przyjąć taką narrację, że to tylko droczenie się czy stereotypowe „chłopcy tak mają…”. Każda sytuacja o charakterze przemocy wymaga reakcji ze strony dorosłych. Kiedy będziemy ją bagatelizować, zamykać na nią oczy, ona nie zniknie, tylko będzie narastała. Można to porównać do efektu kuli śniegowej. Kiedy na początku pojawia się kilka sytuacji o charakterze przemocy, a my nie zareagujemy, z całą pewnością pojawią się kolejne. Przez brak reakcji dajemy ciche przyzwolenie na takie zachowanie, a z czasem może pojawić się specyficzna norma grupowa polegająca na tym, że przemoc jest czymś zwyczajnym i każdy ją może stosować.

Mamy pierwszoklasistów pytają: jak można przygotować dziecko na szkolny bullying. A może tego nie robić, żeby nie straszyć, tylko interweniować dopiero, gdy coś się dzieje?

Rozmowy wokół różnych zagrożeń – w tym przemocy – wydają się kluczowe. W takich rozmowach nie chodzi o to, żeby straszyć, ale żeby uświadamiać, że może dochodzić do takich sytuacji, w których ktoś będzie próbował przekroczyć nasze granice. Tutaj istotne jest, żeby uczyć dzieci, w jaki sposób mogą zadbać o swoje granice, jak się zachować, kiedy nie dajemy rady sami ich obronić. Kluczowe jest również budowanie w dzieciach takiej postawy, że my, rodzice zawsze jesteśmy i jeśli coś niepokojącego się dzieje, ważne jest, żeby do nas przyszły i nam o tym opowiedziały, a my wspólnie zastanowimy się, co możemy zrobić.

A co, jeśli dziecko nie powie nauczycielowi, nie powie nam? Jako rodzice musimy być czujni. Co powinno zwrócić moją uwagę w domu? Jak dzieci mogą pokazywać, że mają problem, kiedy nie chcą mówić?

Trudno mówić o jakimś szczególnym zestawie objawów, które powinny rodzica zaniepokoić. Zawsze w rozmowach z rodzicami powtarzam, że zmiana zachowania dziecka, zmiana ekspresji emocjonalnej, mogą być pierwszymi sygnałami, że coś niepokojącego dzieje się w jego życiu. I tutaj niezmiernie istotna jest rola rodzica. Uważne towarzyszenie dziecku może sprawić, że szybko zauważymy, że coś jest nie tak, bo np. do tej pory nasz syn dużo żartował, a teraz jest wycofany i mało się odzywa, albo nasza córka nie miała problemów ze snem, a teraz budzi się kilka razy w nocy i ma kłopoty z ponownym uśnięciem. Ważne jest, żebyśmy rozmawiali z dziećmi o tym, że widzimy zmianę w ich zachowaniu, emocjach i próbowali dowiedzieć się, z czym się mierzą.

Jak z takim dzieckiem rozmawiać, by nie wtłaczać go w rolę poszkodowanego, ofiary? Jak dać mu poczucie sprawczości? 

Podstawą jest, żebyśmy w ogóle rozmawiali, żebyśmy się nie bali, że przez rozmowę możemy pogorszyć daną sytuację czy stan. W trakcie takiej rozmowy, kiedy usłyszymy, że ktoś w niewłaściwy sposób się zachował wobec naszego dziecka – nazwijmy to. Zapytajmy je o uczucia. Dajmy mu czas. Czasami może być trudno o nich opowiedzieć. Wtedy możemy spróbować poodzwierciedlać to, co w nim pracuje. Np. wyobrażam sobie, że możesz mieć teraz duże zamieszanie w środku, być może jesteś zły, smutny, zawiedziony, czy rozżalony. Wspólnie możecie pozastanawiać się, co mogłoby teraz pomóc dziecku, jakie ma potrzeby. Być może potrzebuje, żeby przygotować się, co może kolejnym razem odpowiedzieć koleżance, kiedy będzie go zaczepiała. Być może dzieje się to już za długo i ważne jest, żeby nauczyciel dowiedział się o wszystkim. Ważne jest, żebyśmy podkreślali, że to nie jest jego wina, a osoba, która stosuje przemoc, zachowuje się niewłaściwie.

A co, jeśli to nasze dziecko jest sprawcą? 

Tutaj znowu ważne jest otwarte nazwanie problemu. Podkreślmy, że przemoc nie jest odpowiednim zachowaniem, a jego konsekwencją jest cierpienie drugiej osoby. Dostosujmy język do wieku dziecka. Ważne jest, żebyśmy się dowiedzieli, co się wydarzyło, jak się z tym czuje. Być może znowu pomocna będzie próba poodzwierciedlania jego uczuć.

Z czego może wynikać przemoc dzieci w szkole, kiedy w domach nie doświadczają przemocy?

Warto wspólnie zastanawiać się, skąd może się brać takie zachowanie. Przyczyną może być duża trudność w regulowaniu uczuć, może być też tak, że dziecku jest trudno zaistnieć w grupie, nie ma odpowiednich umiejętności społecznych, a stosując przemoc, jest nareszcie widoczny i zauważony. Ważne jest, żebyśmy w rozmowie z dzieckiem podkreślali, że to jego zachowanie jest nieodpowiednie, a nie ono.

Czasem dochodzi do konfrontacji, spotkania z rodzicem dziecka, np. w towarzystwie wychowawcy. I tu może się okazać, że stoi przed nami przemocowy rodzic, który też stosuje wobec nas postawę pełną agresji…

Wyobrażam sobie, że w takiej sytuacji mogą pojawiać się różne myśli, zmierzające w kierunku tego, że zachowanie dziecka jest w jakimś aspekcie odzwierciedleniem zachowania rodziców. Myślę sobie jednocześnie, że w trakcie takiego spotkania warto by było nazwać zachowanie agresywnego rodzica jako przekraczające nasze granice czy zwyczajnie nieodpowiednie. Domyślam się, że czasem trudno nam odnaleźć w sobie gotowość, żeby w taki sposób zareagować. W takich spotkaniach bierze udział wychowawca, pedagog lub psycholog – wierzę, że jeśli my nie zareagujemy, ktoś z profesjonalistów mógłby to zrobić. Nie zmienia to jednak faktu, że w każdej sytuacji o charakterze przemocy w szkole praca nie dotyczy samego dziecka, ale również jego rodziców. Szczególnie, kiedy obserwujemy przemocowe zachowanie po ich stronie. I tutaj ważne jest, żeby oni także – czy na poziomie szkoły, czy poradni psychologiczno-pedagogicznej – dostali odpowiednią pomoc.

No właśnie, rola szkoły. Czego możemy i mamy prawo od niej wymagać?

Z mojego doświadczenia wynika, że wiele szkół ma opracowane procedury reagowania na przemoc, które są zawarte w statucie szkoły lub innych wewnętrznych dokumentach. Być może my, rodzice moglibyśmy mieć do nich dostęp i mieć komplet informacji o tym, jak szkoła może działać, jeszcze zanim dojdzie do jakichkolwiek form przemocy. Jeśli takich procedur nie ma, tak czy inaczej, szkoła ma obowiązek reagowania na przemoc, która dzieje się między uczniami. Na początku jest to diagnoza problemu, która polega na zebraniu jak największej ilości informacji o tym, co dokładnie się dzieje, kto jest w nią zaangażowany. Prowadzone są rozmowy z uczniami. Kiedy wiemy, kto stosował przemoc, kto był jej poddawany, z reguły zapraszani są rodzice obu stron i szkoła proponuje jakiś plan działania. W większości przypadków jest to praca psychologiczno-pedagogiczna z uczniami (sprawcą, ofiarą) i ich rodzicami – albo na poziomie szkoły, albo poradni psychologiczno-pedagogicznej. Jest na taką pracę przewidziany jakiś czas. W trakcie nauczyciel monitoruje, czy przemoc nadal się dzieje, czy potrzebne są jeszcze jakieś dodatkowe działania. Ważne są również warsztaty, spotkania psychoedukacyjne dla całej klasy wokół tego, czym jest przemoc. Na poziomie diagnozy sytuacji przemocowej może pojawić się wniosek również taki, że klasa nie jest zintegrowana, że trudno im być ze sobą. Wówczas warto na poziomie szkoły pomyśleć o tym, jak można to zmienić.

To bardzo ogólna ścieżka postępowania, a wiem, że każda sytuacja jest inna i wymaga indywidualnego podejścia. Kiedy pojawiają się wątpliwości – czy to w rodzicach, czy wśród kadry szkolnej – co można zrobić i jak zareagować, warto zadzwonić tu: Telefon dla Rodziców i Nauczycieli w Sprawie Bezpieczeństwa Dzieci 800 100 100 (poniedziałek- piątek od 12 do 15) i skorzystać z konsultacji.

Skutki przemocy: co robić, gdy dziecko ze strachu nie chce chodzić do szkoły? Czy ostateczność, czyli zmiana szkoły, jest rozwiązaniem problemu?

Trudno mi precyzyjnie i jednoznacznie opowiedzieć się za jakimkolwiek rozwiązaniem. Zastanawiałabym się, co dokładnie się w szkole działo, jak długo to trwało, czy szkoła podjęła jakieś działania, czy dziecko dostało odpowiednie wsparcie? Czy jest jakaś szansa na zmianę w tej szkole – żeby do sytuacji przemocowych nie dochodziło?

Dziecko, które ma mnóstwo lęku na myśl o pójściu do szkoły, wymaga wsparcia psychologicznego. Taka praca mogłaby mu pomóc w tym, jak regulować swoje napięcie, jak zadbać o swoje granice, zobaczyć swoje zasoby. Chciałabym jednak mocno podkreślić, że taka praca będzie miała sens, będzie przynosiła pozytywne efekty, kiedy przemoc w szkole ustanie, w przeciwnym razie może się okazać mocno jałowa. Warto również, żeby rodzice dziecka mogli korzystać z pomocy psychologicznej, która mogłaby dotyczyć tego, jak wspierać dziecko, jak reagować, na co zwracać uwagę. Kiedy widzimy, że szkoła nie ma pomysłu na rozwiązanie trwającej przemocy, kiedy rodzice sprawcy nie współpracują, a nasze dziecko cały czas cierpi, zmiana szkoły wydaje się być jednym z możliwych rozwiązań. Warto to jednak na spokojnie przeanalizować, porozmawiać z dzieckiem o jego potrzebach. I jeśli jesteśmy blisko tej myśli, ważne jest, żebyśmy sprawdzili potencjalną szkołę, w głównej mierze w kontekście tego, czy coś niepokojącego się w niej nie dzieje.

*

Tak jak dziecko nie jest z tym problemem samo, tak my, rodzice mamy wsparcie i musimy się go domagać: w gabinecie dyrektora, psychologa czy w szkolnej poradni. Polecamy też śledzić działania takich miejsc jak Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, która od 30 lat chroni dzieci. Aktualnie rozpoczęła kampanię Wysoki sądzie, zobacz mnie! skierowaną do reprezentantów prawnych, a mającą na celu zapewnienie dzieciom przesłuchiwanym w ramach rozpraw należytą godność i bezpieczeństwo.

 

Agnieszka Nawarenko: absolwentka Studium Psychoterapii w Laboratorium Psychoedukacji oraz Instytutu Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego, a także Studium Pomocy Psychologicznej i Interwencji Kryzysowej Instytutu Psychologii Zdrowia. W Fundacji pracowała jako specjalistka do spraw pomocy telefonicznej i online dzieciom, młodzieży i dorosłym, jako koordynatorka telefonu dla rodziców i nauczycieli w sprawie bezpieczeństwa dzieci 800 100 100 oraz koordynatorka Poradni „Dziecko w Sieci”. Obecnie jest psychoterapeutką w Centrum Pomocy Dzieciom w Warszawie. 

*

W artykule wykorzystałam kadry z następujących filmów o tematyce szkolnej: „Bully”, reż. Lee Hirsch, „Billy Elliot”, reż. Stephen Daldry, „The Fat Boy Chronicles”, reż. Jason Winn.

Dodaj komentarz