Przedszkola dla ciała i ducha

Reportaż

Szukając przedszkola, kierujesz się często zasadami wychowawczymi, komfortem, czy oferowanym menu. A co, jeśli głównym kryterium stanie się rozwój duchowy i kulturalny przedszkolaków? Zaglądamy do przedszkoli wyznaniowych, by poznać ich atmosferę i pedagogów, i aby porozmawiać z rodzicami. Czym różnią się od innych i czy są tylko dla osób wierzących?

Duchowni w roli nauczycieli, modlitwy i wspólne religijne święta. Ale także osadzenie w kulturowej tożsamości przodków i rodzinna atmosfera. Przedszkola o profilu wyznaniowym koncentrują się na wychowaniu do wartości. Dają poczucie przynależności do wspólnoty. Edukacja i zabawa są istotne, ale na pierwszym miejscu stawia się kształtowanie pozytywnych postaw. Choć to wciąż placówki mało popularne, liczba ich wychowanków stale rośnie. Część rodzin znajduje w nich pomysł na wypełnienie tożsamościowej pustki i zaszczepienie w dzieciach kulturowej przynależności, gdy globalna wioska przytłacza. Oto przedszkola, które nie pozwalają się zagubić – ani dzieciom, ani rodzicom. Co jeszcze w nich znajdziemy?

 

 

ZESPÓŁ SZKÓŁ LAUDER-MORASHA

*

Pobłogosławieni

Wrześniowy słoneczny dzień, a warszawska ulica Hipolita Wawelberga, nazwana na cześć XIX-wiecznego filantropa, tonie w zieleni. Dookoła spokój. Tylko zza parkanu otaczającego duży staroświecki budynek, który za dawnych czasów służył jako placówka opiekuńcza dla seniorów, dochodzą śmiechy i gwar. To dzieci z Laudera – tak warszawiacy nazywają Zespół Szkół Lauder-Morasha, pierwszą żydowską placówkę oświatową założoną w Polsce po 1968 roku. Ochroniarz otwiera nowoczesną bramę, trafiam na kolorowy dziedziniec pełen rozbawionych uczniów. Niesamowity historyczny gmach przypomina trochę dom Pana Kleksa. Przed wejściem do przedszkola tablica o fundatorach. Trwa popołudniowa drzemka, więc na korytarzach jest spokojnie. Oglądam wiszące prace dzieci i grupowe fotografie. Rozpoznaję Szewacha Weissa, Jacka Kuronia… Trafiam do pokoju nauczycielskiego. Jedząc koszerną chałkę, przysłuchuję się, jak wicedyrektor Rafał Krzysztoszek opowiada o swojej pracy. Pytam o rolę mężczyzn w gronie pedagogicznym. Kadra zawsze była tu mieszana, na początku nauczycielem był Rabin. W żydowskiej kulturze obecność mężczyzn w świecie oświaty, nawet wychowania i edukacji najmłodszych, jest czymś naturalnym. To trochę wpisane w izraelski styl życia – wyjaśnia.

*

Izrael w Warszawie

Zespół Szkół Lauder-Morasha ma już trzydzieści lat. Zarówno szkoła, jak i przedszkole powstało jako odpowiedź na potrzeby odradzającej się społeczności żydowskiej w stolicy. Najpierw była to inicjatywa kilku rodzin i zaledwie siedmioro wychowanków. Dziś Lauder to już doświadczona i prężnie prosperująca placówka. Nie jesteśmy przedszkolem religijnym – zaznacza wicedyrektor. Przyświeca nam raczej chęć podtrzymywania żydowskich tradycji. Osoby wyznania mojżeszowego mają wprawdzie pierwszeństwo przy rekrutacji, ale każdy, kto jest chętny by do naszego świata wejść, poszerzyć wiedzę o Izraelu, czy odnaleźć korzenie i tożsamość, jest tu mile widziany. Także dzieci z innych religii – rozwiewa wątpliwości Rafał Krzysztoszek. Do Laudera często trafiają rodziny, które zgubiły swoją starozakonną tożsamość przez historyczne wypadki, albo ludzie, którzy niedawno dowiedzieli się o swych żydowskich korzeniach. Przedszkole oferuje osadzenie dzieci w tej kulturze w barwny, ciekawy i oparty na uniwersalnych wartościach sposób. Dyrekcja stawia na dobrą atmosferę i zaangażowanie rodziców, na przykład poprzez wspólne szabaty. Języka hebrajskiego dzieci uczą się, bawiąc z native speakerem z Izraela. Ale to dopiero początek długiej listy z tutejszej oferty edukacyjnej.

*

Pyszności jeść i dbać o świat – przedszkole świętuje Tu Bi Szwat!

Przedszkole Laudera wyróżnia autorski program, naszpikowany różnorakimi atrakcjami. Oprócz podstawy programowej, nauczyciele przekazują wiedzę o Izraelu i żydowskiej kulturze. Współpracują z Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, m.in. prowadząc zajęcia z plastyki. No i dieta – w Lauderze wszyscy jedzą koszernie. Paradoksalnie wiąże się to z dowolnością i swobodą spożywania posiłków. Dzieci częstują się przy szwedzkim stole, wybierają to, co i w jakiej iloci mają ochotę zjeść (młodszym, rzecz jasna, pomaga nauczycielka). Są też okolicznościowe słodkości – na Chanukę pączki i jabłka w miodzie, na Purim specjalne ciasto. Z okazji święta Tu Bi Szwat nauczyciele ułożyli dzieciom nawet smakowity wierszyk: Sziwat haminim? Dziwne słowa, Plony Izraela chowa: jęczmień, pszenica, daktyle. Winorośl, figi, oliwek tyle. Pyszności jeść i dbać o świat. Przedszkole świętuje swój Tu Bi Szwat! – śpiewają. Żydzi dbają o to, by kulturę chłonąć wszystkimi zmysłami. Dlatego dużo tu zajęć muzycznych i plastycznych, i smakowitego jedzenia.

KATOLICKIE PRZEDSZKOLE ZGROMADZENIA SIÓSTR URSZULANEK

*

Spokój i pogoda ducha

Szczęść Boże – siostra w szarym habicie przywitała mnie, obejmując obiema dłońmi i spoglądając w oczy. Weszłam niezapowiedziana, z dziecięcym wózkiem, więc pewnie wzięła mnie za jedną z mam. Rozglądam się. Za jej plecami gromadka dzieci bawi się w ocienionym ogrodzie. Z klombu patrzy Święty Józef wyrzeźbiony z kamienia. Właśnie wychodzi ciemnoskóra mama, a wchodzi kolejna, w zaawansowanej ciąży. Gdy przedstawiam się jako dziennikarka, siostra uśmiecha się i zaprasza, by synek pobawił się z pozostałymi dziećmi. Na schodkach prowadzących do przedszkolnych sal wisi wykaligrafowany cytat: Ufności nam potrzeba, tej ufności dziecięcej, która serce napełnia pogodą i spokojem. Rzeczywiście pogoda i spokój cechują każdą napotkaną tu osobę, choć przecież praca z rozbrykanymi dziećmi bywa stresująca. Patrycja, mama trójki wychowanków katolickiego przedszkola Zgromadzenia Sióstr Urszulanek, w którym jestem, zna i ceni sobie tutejszą atmosferę i ufa siostrom. Tu pracują zakonnice, które postanowiły całe swoje życie poświęcić tylko temu, by służyć innym – mówi. Dzieci Patrycji zawsze wracały z przedszkola szczęśliwe, a najmłodsza córeczka wręcz wyrywała się, by ją zapisać już jako 2,5-latka.

*

Wiara na co dzień

Wybraliśmy katolickie przedszkole, by mieć pewność, że dzieci będą wychowywane w duchu wartości, na których nam zależy tłumaczy Patrycja. Chciałam przedszkola  kontynuującego tradycje religijne, które pielęgnujemy w domu – dodaje. Modlimy się przed jedzeniem i w przedszkolu też jest modlitwa przed posiłkiem. Religii naucza się raz w tygodniu. Dwa razy w roku wszyscy uczestniczą w Mszy Świętej: na rozpoczęcie i zakończenie. W okresie bożonarodzeniowym organizowane są jasełka angażujące całą przedszkolną społeczność. To tylko niektóre przejawy religijności, na które mogą liczyć dzieci w placówce prowadzonej przez warszawskie Urszulanki. Cechuje nas ciągła pamięć o Panu Bogu w codziennych pracach, obowiązkach. Tutaj Bóg jest stale obecny w tych zwyczajnych zajęciach – mówi Siostra Przełożona.

*

Przedszkole bezpieczne duchowo

Choć jednostką prowadzącą przedszkole Urszulanek  jest Zgromadzenie, to wielu nauczycieli jest świeckich. Na co dzień realizuje się podstawę programową MEN-u wzbogaconą o różne inicjatywy, takie jak Wieczornica Patriotyczna. Nie mamy Halloween i jest niepisana umowa, że dzieci tego święta nie obchodzą – mówi mi Patrycja. Rok temu poproszono tylko rodziców, by przygotowali z maluchami rysunki i notki o własnym świętym patronie z okazji Wszystkich Świętych. Tym, co przyciąga do nas rodziców, jest przekonane, że dzieci są tutaj bezpieczne duchowo i wolne od różnych ideologii – mówi Siostra Przełożona. Dlatego w przedszkolu Sióstr Urszulanek nikt nie bawi się zombiakami, lalkami-wampirkami, czy innymi zabawkami utrzymanymi w demonicznej estetyce, które w środowiskach katolickich rodziców uchodzą za niepokojące czy nawet groźne. Siostra delikatnie wspomniała o tym raz i potem już ten temat nie był poruszany. Wśród nas nikt takimi rzeczami się nie bawi, wszyscy mają to samo zdanie na ten temat. Tutaj nie ma rodzin z przypadku – komentuje Patrycja. I rzeczywiście, przedszkole Urszulanek nie posiada nawet strony internetowej. Nie jest nam potrzebna – mówi siostra z placówki, która istnieje od 1947 roku. 

*

Zadbać o rodzinę

Przedszkole Urszulanek, to także na pierwszy rzut oka miejsce bardzo rodzinne i wspierające wielodzietność. Można liczyć na zniżki dla rodzeństwa na czesne, a dużych rodzin jest tu wiele. Kadra przedszkola dobrze zna ich tryb życia. Doceniam fakt, że mogę liczyć na pomoc sióstr w trudnych sytuacjach. Gdy ktoś nie ma co zrobić z którymś dzieckiem, to może je na trochę podrzucić, by się pobawiło chwilę z rodzeństwem, nawet jeśli nie jest zapisane. Tak samo jest, jeśli starsze rodzeństwo skończy wcześniej szkołę. Zawsze mogłam liczyć na opiekę awaryjną – komentuje z zadowoleniem Patrycja. Tym, co wyróżnia styl prowadzenia przedszkola Sióstr Urszulanek, są rekolekcje wielkopostne dedykowane rodzicom. Na początku roku jesteśmy informowani o terminie, by każdy mógł sobie zarezerwować weekend – opowiada Patrycja. Zdaniem rodziców te spotkania i wspólna modlitwa bardzo dobrze wpływają na atmosferę w placówce i na relacje pomiędzy dziećmi i rodzicami a kadrą.

 

PRZEDSZKOLE IM. ŚW. MŁODZIEŃCA GABRIELA

*

Między kulturą, a religią

Według Olgi Hilger, ekspertki od edukacji, doświadczonej zarówno w działalności w placówkach publicznych i środowisku edukacji domowej, nie wszystkie przedszkola katolickie są takie same. W katolickiej duchowości i poglądach społecznych mamy różne odcienie. Istnieją przedszkola, nazwijmy to, bardziej liberalne, ale też i ortodoksyjne, gdzie funkcjonuje dyscyplina, są mundurki i Msza Święta lub modlitwa z katechezą codziennie rano. Na przykład Niepokalanki – mówi Olga. Rodzice decydują się na takie placówki z kilku powodów. Współczesny świat z punktu widzenia wiernego katolika jest pełen zagrożeń. Ludzie boją się, że w neutralnych światopoglądowo przedszkolach dzieci będą wychowywane w oderwaniu od wartości – opowiada ekspertka. Jest też inny aspekt. Katolickie przedszkole pozwala na pełne rozwijanie religijności i wypełnianie chrześcijańskiego obowiązku, by wychować dzieci w wierze. Rodzice stają się wówczas nie tylko wyznawcami, ale i naśladowcami Jezusa. Poza tym przedszkola stawiające na duchowość, umożliwiają dzieciom rozwój w środowisku wspólnotowym, co dla osób wierzących jest fundamentalne – dodaje Olga Hilger. Podobne przekonanie reprezentuje dyrekcja prawosławnego przedszkola imienia Św. Młodzieńca Gabriela w Bielsku Podlaskim, prowadzonego przez prawosławne bractwo Cyryla i Metodego. Głęboka ludowa religijność przeplata się tu ze wschodnią kulturą.

*

Przedszkolaki w cerkwi

Stwierdziliśmy, że świat duchowości najlepiej jest wprowadzać od najmłodszych lat życia – czytam na stronie internetowej przedszkola Św. Młodzieńca Gabriela. Dzieci uczestniczą więc w nabożeństwach, uczą się modlitw, żywotów świętych, przystępują do Świętej Eucharystii. Czy trzylatki nie są na to za małe? Uczą się w praktyce, jak zachować się w cerkwi i podczas modlitwy. Dziecko, zwłaszcza małe, chociaż nie rozumie jeszcze niczego, instynktownie wyczuwa, że jego Ojciec wszystko wie, wszystko może i że je kocha – tłumaczy dyrektorka Walentyna Mielnik-Nikołajuk. Około 10% wychowanków Św. Młodzieńca Gabriela to katolicy, reszta pochodzi z rodzin prawosławnych. Dyrekcja stawia na rozwijanie dziecięcej religijności równolegle z poznawaniem tradycji i folkloru Białorusi. W placówce stale mają miejsce wydarzenia, które przez zabawę uczą, czym jest prawosławie i słowiański Wschód. Na przykład działa tu zespół muzyczny Lanok, który regularnie bierze udział w konkursach artystycznych związanych z folklorem białoruskim. Z dużym zaangażowaniem przygotowujemy się do wszystkich świąt – mówi dyrektorka. I nie chodzi tu tylko o wspólne z rodzicami dekorowanie choinki czy malowanie pisanek. Każdego roku na koniec karnawału odbywa się u nas ogólnoprzedszkolna uroczystość pod nazwą Bahaty Wieczar. Dzieci prezentują wówczas piosenki i tańce naszego regionu, w większości na bazie mniejszości białoruskiej – opowiada Walentyna Mielnik-Nikołajuk. W ofercie edukacyjnej Przedszkola Św. Młodzieńca Gabriela znajdziemy nawet przedmiot edukacja regionalna.

*

Przedszkola mniejszości

W Polsce funkcjonujemy w kulturze katolickiej, wokół chrześcijańskiego systemu wartości i polskiej, katolickiej tradycji. Dlatego przedszkola mniejszości religijnych koncentrują się na przedstawianiu dzieciom tej kultury, której nie znają – komentuje Olga Hilger. W przedszkolu Lauder-Morasha w Warszawie nauczyciele zorganizowali dzieciom Nowy Rok Drzew – żydowskie święto, które w Izraelu łączone jest z czasem kwitnienia migdałów. Ułożyli wierszyk, który objaśnia, dlaczego w okresie, gdy w Polsce za oknem jest szaro i buro, Żydzi świętują na cześć kwitnących zielonych drzew. Opowiadamy o kulturze Izraela i żydowskiej tradycji, ale z założeniem, że to nie tylko dla religijnych Żydów. Wyznawcy judaizmu są przecież w Polsce zdecydowaną mniejszością – mówi wicedyrektor Rafał Krzysztoszek. Co jakiś czas inne mniejszości wychodzą z inicjatywą powołania wyznaniowej placówki oświatowej dla dzieci. Tak było w Warszawie, gdzie ogłoszono nabór do polsko-angielskiego przedszkola dla dzieci muzułmańskich Salaam. W programie miały być lekcje religii, język arabski i angielski pięć dni w tygodniu. Przedszkole oferowało także rytualne posiłki halal. Inicjatywa nie spotkała się jednak z zainteresowaniem. Anna Łukjanowicz z Ośrodka Kultury Muzułmańskiej w Warszawie komentuje: Na chwilę obecną nie znamy żadnych przedszkoli, które określałby się jako przedszkola muzułmańskie. Jednocześnie nie widzimy potrzeby otwierania takowych. Dzieci muzułmańskie uczęszczają do państwowych i niepublicznych przedszkoli. W takich placówkach rodzicie dzieci muzułmańskich mogą indywidualnie ustalić z prowadzącymi na przykład to, aby nie podawać dzieciom wieprzowiny. Wygląda na to, że dla ogromnej większości dzieci to rodzinny dom pozostaje miejscem kultywowania religijnych tradycji i rozwoju sfery związanej z duchowością, niezależnie od wyznawanej religii.

*

Co sądzicie o przedszkolach wyznaniowych? A może wasze dzieci uczęszczają do takich i podzielicie się z nami waszymi obserwacjami?

 

1 komentarz

  • mala_Mi:

    Pozdrowienia z Krakowa! Moje dzieci (starszy troche przez przypadek, hihi, mlodsza juz z wyboru) chodzily do przedszkola katolickiego Zgromadzenia Siostr Duszy Chrystusowej w Krakowie. Wlasny ogrod, wlasna kuchnia, dwie siostry zakonne nauczyciele, reszta pan swiecka. Mielismy ogromne szczescie ze dzieci trafily na siostry – kobiety do tanca i do rozanca! Tak pozytywnie! Zadnej indoktrynacji, raczej wcielenie slow o szacunku, milosci ale i dyscyplinie. Syn chodzil piec lat (2,5-7,5) i dwa lata potem miesiac wakacyjny, corka 4 lata (3-6) i mam nadzieje ze dwa lata wakacji :). Teraz obydwoje sa w szkole katolickiej – ale to jest inna bajka…
    W przedszkolu modlitwa przed posilkiem, spotkania i warsztaty rodzinne, Msza sw raz w miesiacu, jaselka rezyserowane przez siostry z obsada rodzicow (ranyjulek ile z tym zabawy!!!), rekolekcje dla chetnych z fenomenalnym ksiedzem… a z obiema siostrami-wychowawcami sie mocno zaprzyjaznilam, no nie dalo sie inaczej 🙂
    To przedszkole to jedna z najlepszych rzeczy, ktora nas w zyciu spotkala (mimo ze syn twierdzi, ze jest i bedzie ateista – od kiedy ma 6 lat nie moze zrozummiec jak Bog mogl wyslac swoje dziecko na smierc???).
    Jestem ogromnie wdzieczna siostrom za ich milosc do dzieci, madra opieke, za to jak uczylu dzieci samodzielnosci, empatii i wielu innych waznych wartosci (nie indoktrynujac!)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.