asd
Zaglądaliście kiedyś do Agnieszki i jej rodziny? Nie? Pora to nadrobić. Klasyczne 2 + 2. Dzieci: Julka 5,5 i Andrzej 2. Ale mało klasycznie spędzają swój wolny czas… Mówią o sobie nosiciele ADHD podróżniczego. Nawet jak planują zostać dłużej w jednym miejscu, to i tak po dwóch dniach już siedzą w samochodzie jadąc dalej. Ich dewizą jest nie planować. Bo przy czterech osobach ciężko jest wypracować kompromis, a życie wiele razy udowodniło, zmieniając pierwotne założenia w ostatniej chwili, że planowanie nie ma sensu. Nie tylko w kwestii wyjazdów.
Dziś, jedziemy z Nimi przez… Danię i napawamy się pięknymi krajobrazami.
***
Kiedy i dokąd wyjechaliście? Dlaczego taki wybór?
Wyruszyliśmy na początku sierpnia. Pierwszym przystankiem była wyspa Sylt, gdzie spędziliśmy kilka dni. Później pojechaliśmy dalej na północ, do Jutlandii Środkowej, gdzie zatrzymaliśmy się na kolejnych kilka dób, a ostatnie dwa noclegi spędziliśmy na samym końcu półwyspu jutlandzkiego, w miejscowości Skagen. Na Sylt chcieliśmy pojechać już od dawna, natomiast idąc już za ciosem stwierdziliśmy, że nie ma co na tym poprzestawać i ruszyliśmy dalej. W Danii jeszcze nie byliśmy, więc czemu nie teraz.






Jaka pogoda na Was czekała?
Pogodę trudno zaklasyfikować w jednej kategorii. Zasadniczo jest w kratkę. Dla nas najważniejsze jest, żeby nie padało. Nie jesteśmy typem leżakowiczów. Raczej nie zagrzejemy w jednym miejscu za długo, więc pogoda nie jest dla nas sprawą pierwszorzędną. Trafiliśmy na dość silny wiatr. Słońce, na przemian z drobnymi opadami. W dni, w których nie wiało, było naprawdę ciepło i spokojnie. Można było się opalać. Jednak nie było ich za wiele. W te, w których wiało, głównie w Skagen, trzeba było pilnować dzieciaków, ponieważ wiatr był tak silny, że spadały z huśtawek.






Jak dojechaliście? Czym się przemieszczaliście?
Od kilku lat jeździmy głównie samochodem. Po pierwsze można więcej zobaczyć. Jest się niezależnym od pogody i innych okoliczności. Po drugie zazwyczaj nie wyjeżdżamy stacjonarnie, tylko objazdowo, samochód daje o wiele więcej wolności i możemy lepiej gospodarować czasem. I po trzecie, lecz nie najmniej istotne, przy czterech osobach. jest to jednak dość ekonomiczna forma transportu. Plus oczywiście aspekt sporej ilości bagażu, który można zabrać.




Gdzie mieszkaliście?
Preferujemy spanie pod namiotem. Andrzej rozpoczął swoją przygodę z namiotami gdy miał rok. Jednak w Danii, najpier spaliśmy w domku na campingu, a dalej na północy w hostelu. Zarówno w Niemczech jak i Danii campingi są bardzo przyjazne rodzinom z małymi dziećmi. Wszędzie są place zabaw, rozbudowane z trampolinami, dmuchanymi poduszkami do skakania i innymi atrakcjami. Łazienki i kuchnie dostosowano tam do potrzeb nawet najmłodszych gości.


Niezapomniane smaki?
Staraliśmy się żywić w portach, w miarę możliwości oczywiście. Jedliśmy smaczne, świeże ryby oraz owoce morza. Minusem jest to, że najczęściej podawane są tylko z frytkami lub ziemniakami, bez warzyw.






Co zrobiło na Was największe wrażenie?
Cudowne krajobrazy, wrzosowiska, klify, piaszczyste wydmy… Jutlandia jest przepiękna, a najlepsze w tym wszystkim jest to, że to co warto zobaczyć jest za darmo. Dużym atutem są też prawie puste plaże, więc można poczuć się tam komfortowo. Przepiękne domy, którym wystają tylko dachy pomiędzy pagórkami..
Bardzo fajne w Danii jest też to, że jest to kraj wyjątkowo przyjazny rodzinom. Wszędzie place zabaw, krzesełka dla dzieci, toalety dostosowane do potrzeb najmłodszych, przewijaki itp.
5 miejsc, które trzeba zobaczyć:
Grenen Skagen – przylądek Grenen, miejsce gdzie stykają się dwa morza: Bałtyckie i Północne, najdalej wysunięty punkt na Półwyspie Jutlandzkim.




Lønstrup – latarnia morska osadzona na piaszczystej wydmie na jednym z najdłuższych klifów w Jutlandii Północnej.



Lindholm høje (okolice Aalaborga) – cmentarzysko wikingów z VI wieku, National Park Thy, Hvide Sande i wiele wiele innych.




Przemierzając Jutlandię najlepiej obrać trasę okalającą półwysep. Najwięcej pomników przyrody znajduje się na zachodnim wybrzeżu.
Jadąc z dzieciakami warto też zahaczyć o Legoland w Billund.



Co warto spakować do walizki, wybierając się do Jutlandii?
Warto zabrać prowiant (Dania jest jednym z najdroższych miejsc w Europie), warto zabrać też ciepłą odzież i coś przeciwwiatrowego oraz przeciwdeszczowego, ale też kostium kąpielowy, kąpielówki. Jadąc naprawdę się nie przewidzi pogody, a nawet jeśli, to zmienia się ona z sekundy na sekundę.
Czy przywieźliście jakieś pamiątki z podróży?
Zdjęcia i wspomnienia, staramy się nie gromadzić przedmiotów.
***
To ideał, do którego staramy się dążyć, ale najczęściej wracamy jednak z niejednym drobiazgiem… Dziękujmy za malowniczą relację!












