macierzyńska (nie)codzienność współpraca reklamowa

Macierzyńska (nie)codzienność – Paulina Derecka

Mama wybiera, co ją wspiera

Macierzyńska (nie)codzienność – Paulina Derecka
Karolina Synowiec

Proces projektowania graficznego ma swój harmonogram i zasady. Jest tu pewna powtarzalność, która daje pole do skupienia się na kreacji. A jak jest w macierzyństwie? W kolejnym odcinku naszego cyklu Paulina Derecka opowiada o działaniu bez planu i docenianiu chwil na kanapie. Na końcu znajdziecie jej listę zakupów na wiosnę i lato z dziećmi – same sprawdzone adresy!

Paulina to projektantka grafiki użytkowej, ilustratorka, nasza dawna redakcyjna koleżanka i mama dwójki. Podglądałyśmy, co u niej, gdy była w pierwszej ciąży i gdy dokładnie pięć lat temu, w Dzień Matki, pojawił się Ignacy. W zeszłym roku do rodzinnego układu dołączyła Kalina. We czwórkę nie ma nudy. Szczególnie jeśli wokół ma się sprawdzoną ekipę zaprzyjaźnionych rodzin na tym samym etapie życia.

Paulina wie już dobrze, że w rodzicielskiej rzeczywistości z małymi dziećmi na wiele rzeczy nie ma się wpływu. Nie walczy z tym i czerpie pełnymi garściami z tu i teraz. Wypracowała zgodę na to, co przychodzi. A zamiast przystosowywania się do narzuconych ram – rozrysowywanie pewną ręką własnych, zgodnych z dostępnymi możliwościami projektów.

Środek tygodnia, południe – po ilu zwykle kawach już jesteś? W jakim momencie cię łapiemy? 

Już dwie kawy za mną! Zwykle o tej porze kończę ogarniać domową rzeczywistość po porannym rozgardiaszu. A nawet jeśli nie ogarnę wszystkiego, jest to mój i córki czas na wspólny spacer. Spędzamy ze sobą dużą część dnia. Mąż nie pracuje zdalnie, w drodze do pracy odprowadza Ignacego do przedszkola. Lubię te nasze spacery we dwie, to taka chwila wyciszenia przed kolejną intensywną częścią dnia – popołudniem z dwójką.

Czy jeśli się prowadzi własne studio graficzne, można w ogóle mówić o urlopie macierzyńskim w powszechnym rozumieniu? Jak to wygląda w waszej rodzinie?

Rzeczywiście, w mojej sytuacji trudno o klasyczny urlop macierzyński. Pierwsze tygodnie w nowej rzeczywistości faktycznie udało mi się zaplanować tak, aby sprawy zawodowe nie zajmowały mi myśli. W późniejszych miesiącach powoli działałam z zaplanowanymi wcześniej projektami. Mam szczęście do klientów i osób, z którymi pracuję, są bardzo wyrozumiali. Zdaję sobie sprawę, że projekty „na wczoraj” to już nie moja bajka, trzymam się tego i, jak się okazuje, dla większości klientów to też nie jest problem. Ostatnio udało mi się zrealizować projekt książki z mojej serii „Klara buduje”. Nie zrobiłabym tego bez pomocy męża, babć i dziadków.

Brzmi, jakby wszystko do siebie pasowało w tej układance!

Oczywiście zdarzają się trudne sytuacje, zlecenia nie do pogodzenia z obecną rzeczywistością. Wcześniej czułam, że moja praca i projekty mocno mnie definiują. Bez nich czułam, że wiele tracę. Teraz inaczej do tego podchodzę. Nadal lubię to, co robię, ale też nic na siłę – biorę na siebie tyle, ile faktycznie mogę udźwignąć.

Potrzeba wioski… Jak to wygląda u was – kto jest obok ciebie, męża i waszych dzieci?

Mieszkamy dość daleko od naszej rodziny. Chociaż staramy się w miarę możliwości widywać jak najczęściej, to na co dzień jesteśmy czteroosobową ekipą. Babcie zaglądają tak często, jak się da, ale są nadal aktywne zawodowo, więc możliwości mamy ograniczone. Udało nam się za to stworzyć wioskę przyjaciół i sąsiadów. Przez osiedle i przedszkole poznaliśmy wiele wspaniałych osób, z którymi wspieramy się wzajemnie. Sąsiadka, która wyciągnie na kawę i potrzyma chwilę bobasa na rękach, to po prostu złoto!

Co jest inne w byciu mamą po raz drugi? Co cię w tym najbardziej buduje? 

Mam w sobie większy luz, dużo spokoju. Jednocześnie zauważam, jak różnymi osobami są moje dzieci. To, co sprawdziło się za pierwszym razem, niekoniecznie działa za drugim – i jestem na to otwarta. Macierzyństwo to dla mnie ciągły proces! To mnie buduje, bo wiem, że z każdym dniem jestem mądrzejsza o kolejne doświadczenia

Jakie wnioski wyciągnęłaś na przyszłość z pierwszych miesięcy z synkiem?

Zaczęłam myśleć o tym, co tu i teraz, zatrzymywać się na moment, nie planować wszystkiego, bo wiem już, jak wiele rzeczy jest poza moją kontrolą. Kiedyś byłam w ciągłym ruchu. Kiedy pojawił się nasz synek, musiałam nieraz pół dnia spędzić na kanapie z nim przy piersi, nie mogłam zaplanować nawet wyjścia na zakupy. To była ważna lekcja. Przy drugim dziecku wiedziałam, że tak może być, i to dało mi dużo spokoju w głowie.

Co jest teraz, na tym etapie, najtrudniejsze?

Balansowanie między wszystkimi dziedzinami życia. I przy tym balansowaniu – godzenie się z tym, że nie wszystko da się zrobić idealnie albo tak, jakby się chciało.

Jak zwykle spędzasz Dzień Matki? 

Dzień Matki jest dla mnie wyjątkowo ważnym świętem! To również dzień urodzin mojego pierwszego dziecka, co nadało temu dniu dodatkowy wymiar. Bardzo lubię takie symbole w życiu. Świętujemy ten dzień razem, całą czwórką.

Co jest najfajniejsze w byciu mamą?

Mogę na nowo cieszyć się rzeczami, które od lat mnie tak nie bawiły jak przy dzieciach. Lubię tę dziecięcą, nieskrępowaną perspektywę patrzenia na świat. Mam wrażenie, że mam drugą szansę na to, by przeżywać dziecięcą radość. Uwielbiam chodzić do kina na nowe bajki! Czytać książki dla dzieci bez skrępowania! Od zawsze je zbierałam ze względu na zawód, ale teraz to już kupuję masowo.

Bez czego nie wyobrażasz sobie macierzyństwa? 

Tak przyziemnie? Bez pralki!

Czego się o sobie dowiedziałaś dzięki byciu mamą?

Dowiedziałam się, że jednak umiem odpuszczać i godzić się z niepowodzeniami. Kiedyś mi się wydawało, że tego nie potrafię. Stanowczo lepiej mi z tą nową wersją siebie.

A co – na podstawie tego, co już wiesz o byciu mamą – powiedziałabyś sobie na początku tej drogi?

Oj, dużo! Ale gdybym miała wybrać jedną rzecz, to powiedziałabym, że poznam najfajniejszych ludzi w swoim życiu.

Czego ci życzyć z okazji święta mam?

Obecnie to ciepłej kawy i snu! Przede wszystkim snu!

***

Zmiana sezonu to dla wielu moment na duże zakupy. Często impulsywne, nie do końca przemyślane. Jak to zrobić, by nie utonąć w zbędnych rzeczach, a mieć z nich realną wartość? Po pierwsze warto postawić na jakość i funkcjonalność. Odpowiednie materiały, produkty typu kilka-w-jednym, rzeczy rosnące razem z dzieckiem lub takie, które po czasie prawie jak nowe warto przekazać dalej. Zobaczcie, co wybrała Paulina!

GOTOWE NA LATO Z LASSIG I BEABA

Na podbój placów zabaw, parków i plaż potrzeba dobrego nastroju i odpowiedniego stroju! Podstawa to okulary przeciwsłoneczne. Przemyślane detale – regulowane zauszniki i elastyczna opaska – zapewniają perfekcyjne dopasowanie i wygodę noszenia. „Komfort dziecka jest kluczowy! Dzieci niestety uwielbiają ściągać okulary. Jest ogromna szansa, że te nie wylądują na chodniku w czasie spaceru”, śmieje się Paulina. Beaba nie idzie na kompromisy również w kwestii estetyki. Stylowe oprawki w stonowanych kolorach dopełnią maluchowe stylizacje. Również te plażowe, które sprawdzą się i na wyjeździe, i podczas lata w mieście! Aby skomponować zestaw kąpielowy, Paulina zajrzała do nowej kolekcji Lassig. Stroje Splash & Fun mają filtr UV 50 potwierdzony przez testy standardu UV 801 (najbardziej wymagające na rynku). Majtki z pieluszką do pływania, długi rękaw koszulki, daszek i osłona karku dzięki czapce – pełna ochrona przed słońcem gwarantowana! Przed upadkiem też, gdy miękkie buty mają antypoślizgowe podeszwy. Na chłodniejsze wieczory i zabawy w cieniu drzew spakujcie do wózka bluzę z bawełny organicznej. I to się nazywa cool look!

BIEGNIEMY NA ŁĄKĘ! NOWOŚĆ OD WYDAWNICTWA MEDIA RODZINA

Kiedy wiosna jest w pełnym rozkwicie, ale katar nie pozwala się nią cieszyć, wybierzcie się na łąkę bez wychodzenia z domu! Dlaczego oset ma rzepy? Jak się ma mniszek do mlecza? Co wspólnego mają skrzyp polny i T-Rex? Na te i wiele innych pytań odpowiadają wierszyki i ciekawostki spisane przez Małgorzatę Strzałkowską w jej najnowszej książce „Łąka. Fakty, wierszyki i inne wybryki”. Niech was nie zwiedzie lekka forma żartobliwych rymowanek – to prawdziwy leksykon wiedzy o roślinach! Tych nam najbliższych, widywanych niemal codziennie. Warto dobrze je poznać, choćby po to, by nie dać się zaskoczyć kolejnym pytaniom przedszkolaka. „Bardzo spodobał nam się pomysł na tę książkę – zielnik z mnóstwem ciekawostek w pięknie ilustrowanym wydaniu, w twardej oprawie. Coś czuję, że ten sezon to będzie dla mnie mocna powtórka wiedzy z przyrody”, żartuje Paulina. Baśniowy klimat ilustracji zachęca do wejścia do krainy wyobraźni. Może stworzycie swoje wersje wierszyków na najbliższym spacerze?

A KUKU! TO CZUCZU

Młodsza siostra z ciekawością przygląda się zabawom przedszkolaka. Nie do każdej zostanie zaproszona, ale może już teraz ćwiczyć niezbędne umiejętności! Nic tak nie trenuje motoryki małej, koordynacji ręka – oko i spostrzegawczości jak puzzle. Czuczu jak zwykle stanęło na wysokości zadania i przygotowało coś specjalnie dla maluchów. Dwuelementowe układanki z dziurką lub tradycyjnymi łączeniami to dobry wstęp do tej kategorii. „Brat nieraz zerka Kalince przez ramię i chce pomóc jej dopasowywać puzzle. Przy okazji wszystko jej tłumaczy i opowiada, co jest na rysunkach. To znak, że ta zabawka posłuży nam długo”, przyznaje Paulina. A gdy dopasowywanie zostanie doprowadzone do perfekcji, czas na kolejne poziomy trudności. Propozycje zabaw znajdziecie w załączonych książeczkach. A „na wynos” spakujcie kartonową książeczkę z kółeczkiem do zawieszenia przy wózku.

CRAZY LEGS – W TYM SZALEŃSTWIE JEST METODA!

Słyszymy: kolorowe legginsy, myślimy: Crazy Legs! Ta marka jest bezkonkurencyjna w kategorii wzorów, tworzonych na wyłączność przez designerów i ilustratorów. Poza lokalną produkcją zapewnia też najwyższej jakości materiały. Połączenie bawełny i elastanu to gwarancja komfortu na wielu poziomach. Przylegające do ciała, nieograniczające swobody ruchów, a jednocześnie oddychające i miłe dla skóry – takie właśnie są legginsy Crazy Legs! Dla założycielki marki kwestia wygody jest kluczowa. Ewa, pomysłodawczyni i projektantka, miała trudności ze znalezieniem „dołów” akceptowalnych przez wrażliwą sensorycznie córkę. I jak to mama – ogarnęła temat sama! To już kolejny sezon, gdy Crazy Legs proponuje kolekcję dziecięcą i damską. Dla Kaliny Paulina wybrała basicowy model, dla siebie – ciałopozytywny w przekazie print. „Uwielbiam szaleć z dziećmi, a w niczym nie jest to tak wygodne jak w legginsach. I jeśli do tego mamy szaleństwo wzorów i kolorów – dla mnie idealnie!”, śmieje się Paulina.

WYPOŻYCZ, SPRAWDŹ, KUP – KIDAROO!

Najlepszy zabawkowy patent to stała rotacja. Zresztą nie każdy ma przepastną piwnicę do trzymania zabawek dla młodszego rodzeństwa. Co wtedy? Kidaroo! To nie tylko sklep z nowymi i używanymi rzeczami, ale również wypożyczalnia. Miesięczne plany subskrypcji to ekologiczne i ekonomiczne rozwiązanie. Oszczędność pieniędzy, miejsca do przechowywania, a do tego mnożenie zabawy do nieskończoności – to pewny wynik! Twórcy Kidaroo wiedzą, jak jest – plany zakładają elastyczność, a regulamin przewiduje wszelkie wypadki, jak zniszczenie produktu, chęć przedłużenia wypożyczenia czy zostawienia najukochańszej zabawki na zawsze za ułamek ceny. „Staram się w przemyślany sposób podchodzić do zakupów. Wybieram wartościowe i estetyczne zabawki, a dzięki możliwości wypożyczenia testujemy nowości – upewniamy się, czy większy zakup ma sens”, mówi Paulina. Dla Kaliny wybrała nowość marki Scoot and Ride – pchacz i jeździk 3w1 My First, idealny dla maluchów udoskonalających technikę poruszania się. Ciekawe, jak się sprawdzi i czy zostanie z nimi na stałe.

MAMA ROZKWITA Z ORGANIQUE

Samotny wyjazd do SPA to, szczególnie dla mamy małych dzieci, skomplikowana logistyka. W oczekiwaniu na relaksujący weekend nie próżnujemy – możemy łapać chwile dla siebie w domowym zaciszu. A przy okazji zadbać o swoją skórę i pozytywnie nastroić się na cały dzień. Kwiatowa seria Bloom Essence marki Organique urzeka zmysły świeżą kompozycją zapachową i koi skórę łagodnymi formułami. Żel pod prysznic, peeling i masło tworzą kompleksową terapię nawilżającą odpowiednią również dla skóry wrażliwej. „Nie zawsze jest czas na długą kąpiel, ale nawet przy okazji szybkiego prysznica lubię mieć swój rytuał pielęgnacyjny”, mówi Paulina. Wyselekcjonowane masła, oleje i wyciągi roślinne zapewniają odpowiedni poziom nawilżenia i wygładzenia. I ten zapach – jak wiosenny poranek w skropionym rosą ogrodzie!

Materiał powstał we współpracy z markami: Lassig, Beaba, Wydawnictwo Media Rodzina,  CzuCzu, Crazy Legs, Kidaroo, Organique.

Dodaj komentarz