przegląd książek współpraca

Książki o rodzinie i relacjach

Nowości wydawnicze Wilgi

Książki o rodzinie i relacjach
Lidia Żulczyk

Wszystkie lektury z naszego wiosennego przeglądu będą rozwijające dla dziecka, a dla ciebie, rodzicu, pomocne w oswajaniu zawiłych rodzinnych zagadnień. Wesprą też w rozmowie o wartościach. Wśród nich jest jedna książka, która nas zachwyciła. Sprawdź, co polecamy!

Nowości od Wilgi koncentrują się na rodzicielstwie relacji, oswajaniu wartości, docenianiu piękna w życiu codziennym i najbliższych osobach. Dzieciom dają ucieczkę – czy to w idyllę rodzinnego życia w małym domku, czy w magię zaczarowanego lasu z mówiącymi zwierzętami, czy też w nadmorski świat tajemnic i legend. Rodzicom zaś zapewniają solidną dawkę śmiechu, rozrywki, pretekst do wspomnień i refleksji nad samym sobą.

„Słonecznikowa 5” / Tekst: Aniela Cholewińska- Szkolik / ilustracje: Marta Kulesza

O czym? O pięcioosobowej rodzince

Dla kogo? Idealna dla pierwszoklasistów i nieco starszych przedszkolaków

Słowo „serial” dziś nie ma najlepszych konotacji, a jednak chyba każdy współczesny dorosły kojarzy z dzieciństwa coś, co lubił regularnie oglądać w telewizji, do czego wracał z zaangażowaniem, co było rodzinną sagą i pomagało mu ogarnąć niejedną trudną sprawę czy ukoić emocje. Weźmy chociażby słynne „Cudowne lata”, z głównym bohaterem Kevinem. Pamiętacie?

Trudno oprzeć się wrażeniu, że takim właśnie książkowym serialem familijnym jest publikacja „Słonecznikowa 5”. Pierwsza z czterech części – osadzona w rzeczywistości wiosennej (w tle narracji są pikniki, sianie warzyw w ogródku czy wiosenne burze) nie opowiada w zasadzie o żadnym poważnym zagadnieniu, zjawisku czy problemie, lecz o zwykłym rodzinnym życiu.

Ot – perypetie sympatycznej pary rodziców z trójką dzieci i psem. Wraz z nimi przeżywamy dość zwyczajne przygody, patrzymy, jak radzą sobie w wyzwaniami codzienności, jak się śmieją i spędzają czas. Tylko tyle i aż tyle, bo prawdę mówiąc, czy dziś potrzeba dzieciom więcej emocji? Czy każda książka musi łączyć się z ważnym morałem, silnymi przeżyciami, albo jakąś ukrytą tezą? „Słonecznikowa 5” to ciepła i spokojna opowieść, będąca pochwałą rodzinnego życia. Jest o tym, że liczna rodzina to liczne wyzwania, i że rodzeństwo – choć wkurza – to jest po prostu wielkim szczęściem. I że zwyczajność może być fascynująca, jeśli odpowiednio dokładnie się jej przyjrzymy.

„Jaszczurunia” / Tekst: Marta Guśniowska / ilustracje Jola Richter-Magnuszewska

O czym? O poszukiwaniu tożsamości i wartościach

Dla kogo? dla czytelników od 4 lat wzwyż

Małe arcydzieło, które zachwyci nawet najbardziej sceptyczne wobec tzw. książeczek, zatwardziałe serca. „Jaszczurunia” jest kolejnym dowodem na to, że literatura dziecięca zasługuje na uwagę i uznanie tak samo jak ta skierowana do dorosłych. Kto wie, czy nawet mądre pisanie dla dzieci (a zarazem rodziców, którzy często pełnią rolę lektorów) nie jest nawet trudniejsze, bo wymagające zaspokojenia dwóch typów czytelników naraz?

Opowieść o Jaszczuruni – postaci drugoplanowej – i głównym bohaterze Juniorze, zaczyna się z pozoru prostą i dość smutną historią o adoptowanym dziecku. Szybko jednak okazuje się czymś znacznie więcej – a mianowicie metaforą drogi odnajdywania siebie i próbą zdefiniowania, czym są prawdziwe szczęście i miłość rodzinna. Do czego posunie się kochający rodzic? Czy w życiu liczy się raczej mieć, czy być? Czy miarą udanych urodzin jest nominalna wartość prezentu, czy raczej zaangażowanie bliskich, którzy nam towarzyszą? Czemu rodzicom tak trudno jest puścić dziecko wolno? Dlaczego wielu dorosłych przywdziewa maski i gra, ukrywając swoje prawdziwe oblicze i uczucia przed społeczeństwem? Czemu nie akceptujemy inności, zamykając się w bańkach, dzieląc ludzi na lepszych i gorszych?

Pomimo poruszania licznych poważnych zagadnień, „Jaszczurunia” jest bardzo zabawna, czytając ją, trudno nie śmiać się na głos. Wrzucane tu i ówdzie subtelne uszczypliwości narratorki na temat natury ludzkiej to test na naszą zdolność do autorefleksji. Postaci zwierząt są, niczym w klasykach światowej literatury, niezwykle trafnym obrazem typów ludzkich. Dawno nie zdarzyło mi się przeczytać książki z dziecięcej półki, która byłaby tak wzruszająca, mądra i piękna zarazem. Cudowna lektura dla małych i dużych!

„Felcia, czyli szkice z kichającym berecikiem” / Tekst i ilustracje: Paweł Pawlak

O czym? O byciu trochę innym dzieckiem w niełatwych czasach

Dla kogo? dzieci w wieku 7-11 lat

Taką książkę mógł stworzyć tylko urodzony w latach 60. artysta-plastyk. Paweł Pawlak opisuje bowiem świat, którego już dawno nie ma: rzeczywistość szarego PRL, ale robi to w niezwykle barwny sposób. Równolegle pokazuje świat wewnętrzny małej dziewczynki, który wydaje się rozumieć aż za dobrze. Witanie się z bezzębnym wujkiem podśmierdującym kurami, wizyty w miejscach takich jak surowe biuro, w którym pracuje tata, albo stary, głośny i duszny warsztat samochodowy, to nie są przyjemne sytuacje dla kilkulatek. Jednak ten, który powołał do życia bohaterkę Felcię, zdaje się doskonale domyślać, co czuje w takich chwilach dziewczynka.

Podobno w wieku kilku lat dzieciom dobrze robią lektury, w których mogą odnaleźć bohatera podobnego do siebie. Felcia z pewnością zainspiruje niejedno dziecko. Wrażliwa, zdolna, ale też nieco inna niż oczekują dorośli, starająca się zarazem kontrolować swój charakter i starać żyć po swojemu, mimo niesprzyjających okoliczności. Niezrażająca się porażkami, ambitna i dociekliwa. Pakująca się w kłopoty, rozrabiająca i wesoła. I chyba najważniejsze – prowadząca barwne, ciekawe życie bez telefonu, gier video, kolorowego telewizora. Dziewczynka PRL-u.

Książka „Felcia” to ukłon w stronę rodziców i dziadków chcących przybliżyć dzieciom czasy młodości i uwrażliwić na to, co im było bliskie. A może chodzi o to, by przepracować w sobie pewne niedostatki z dzieciństwa, dawne marzenia o lepszym życiu? W Felci wątek paczek od cioci z Ameryki, i inspirujących postaci z wielkiego świata takich jak zagraniczni superbohaterowie i sportowcy, zdaje się zdradzać tęsknoty autora. Podobnie jak wspomniane z goryczą w kilku miejscach archaiczne metody wychowawcze, z czasów, gdy nie znano pojęcia wysokiej wrażliwości czy zakazu przemocy wobec dzieci.

Felcia to także opowieść o funkcjonowaniu rodzinnej społeczności, która inaczej niż w większości książek dziecięcych, nie składa się tylko z relacji dziecka z rodzicami, w porywach do dziecka z dziadkami. Rodzinne życie to też kontakty z dalszymi wujkami, kuzynami, ciociami, babcią. Jak to w PRL-u – wakacje spędzało się u bliższej lub dalszej rodziny, a w razie kłopotów, zwracało się do chrzestnych czy krewnych w lepszej sytuacji życiowej.

„Góra Mądrości” / Tekst i ilustracje: Mojo Graffi i Katarzyna Bielińska

O czym? O pokonywaniu lęku i odnajdywaniu przyjaźni

Dla kogo? dzieci powyżej 3 lat

Wartością tej książeczki są efektowne akwarelowe ilustracje, które świetnie korespondują z magiczną aurą opowieści, w której dwójka bohaterów odbywa tajemniczą podróż do tytułowej Góry Mądrości. Zamysłem było pokazanie, że to, co zdaje się być naszym wymarzonym celem w życiu, może okazać się w rzeczywistości niewiele warte, podczas gdy prawdziwą wartością jest współpraca i życzliwość wobec innych. Historia nie jest przy tym przesłodzona, bo pojawia się chwila całkowitego zwątpienia i rezygnacji.

Niby przesłanie książki kierowane jest do raczej starszych przedszkolaków, które będą umiały zinterpretować różne symboliczne czy abstrakcyjne pojęcia, a jednak na końcu czytelnik dostaje polecenie znalezienia na kartach lektury zakamuflowanego obrazu jeszcze jednego bohatera, który dotąd pozostawał całkowicie ukryty. Czyli mamy klasyczne „znajdź na obrazku”, przy czym dostrzeżenie tej niepozornej, malutkiej postaci na skomplikowanych onirycznych akwarelach, może stanowić wyzwanie nawet dla dorosłego ze słabym wzrokiem. Z pewnością będzie jednak fajnym zadaniem i dobrą rozrywką dla uważnego kilkulatka.

„Dom na skraju klifu” / tekst: Alex Cotter / ilustracje Kathrin Honesta / tłumaczenie: Ewa Kleszcz

O czym? O tajemnicy i dorastaniu

Dla kogo? dzieci 9+

Książka utrzymana w bardzo popularnym wśród tzw. tweensów (czyli jeszcze-nie-nastolatków-a już-nie-dzieci) stylu dreszczowca. W wieku mniej więcej 9+ dzieci przestają zadowalać się naiwnymi wesołymi historiami, a ich zainteresowania kierują się często w stronę bardzo emocjonalnych, tajemniczych, wielokrotnie mrocznych historii. „Dom na skraju klifu” idealnie wpisuje się w trend dziecięcych książkowych thrillerów, gdzie pierwszoplanowa, owiana tajemnicą narracja, jest tak naprawdę pretekstem do opowieści o dorastaniu i rozterkach charakterystycznych dla młodzieńczego wieku. Z pewnością wielu nastolatków odnajdzie w tej lekturze siebie – główna bohaterka, trzynastoletnia Faith, jest w naprawdę trudnej sytuacji. Wyalienowana, pozostawiona sama sobie z problemami (zaginiony ojciec i mama zmagająca się z depresją), otoczona wrogimi (a jakże) członkami rodziny i nauczycielami, na dodatek musi jeszcze opiekować się młodszym bratem, który… słyszy w piwnicy dziwne dźwięki i stale opowiada historie o morskim potworze. Ciarki przechodzą po plecach od samego patrzenia na okładkę „Domu na skraju klifu”, a przecież to dopiero początek, bo szczelina w skale, na której stoi dom, stale się powiększa…

To już wszystko w naszym przeglądzie. Dajcie znać, czy mieliście okazję czytać którąś z powyższych lektur. Która podoba wam się najbardziej? Naszym zdecydowanym faworytem jest „Jaszczurunia”.

*

Materiał powstał we współpracy z wydawnictwem Wilga

Dodaj komentarz