kobieta Anniel

Kobieta Anniel: Aga Gołębiewska

Ładne rzeczy

Kobieta Anniel: Aga Gołębiewska
Łukasz Waszak

Przedmioty, miejsca, zapachy i kolory mają moc. Potrafią wpływać na nasz nastrój, przyspieszyć nadejście snu, pocieszać, koić lub drażnić, dodawać energii i odwagi. I są świetnym pretekstem do spotkania z sympatycznymi ludźmi.

Bohaterką kolejnej odsłony cyklu Kobieta Anniel jest Aga Gołębiewska, modelka, mama 2-letniego Adasia oraz żona Łukasza, który ją dla nas sfotografował. Na czas kwarantanny przenieśli się ze stolicy na Mazury, które są ich ulubionym miejscem na ziemi zaraz po Japonii. Na tym cichym pustkowiu łatwiej zdystansować się do zbiorowej histerii, tupiąc w pomost i zapadając się w leżaku. O amuletach, ciągotach, udawaniu dinozaura i piciu coca-coli z bandą przyjaciółek opowiada Aga Gołębiewska. W tym odcinku – wyjątkowo – na zdjęciach pojawia się syn Agi. Zwykle cykl Kobieta Anniel koncentrujemy wokół kobiet, w sytuacji pandemii jednak, kiedy wszyscy domownicy są razem jak doba długa i szeroka, Adaś wkradł się w kilka cudownych kadrów. Postanowiłyśmy, dla odmiany, wam je pokazać.

Opowiedz o twoich ciągotach i zajawkach, o których nikt nie wie.

Chyba tak jak większość osób w czasie pandemii, zaczęłam więcej gotować. Nigdy nie byłam w tej dziedzinie szczególnie dobra, więc to był idealny czas, aby się podszkolić. Głównie w związku z zamknięciem poradni logopedycznej, do której chodzi Adaś, musiałam sama prowadzić zajęcia w domu, aby wspierać jego rozwój mowy. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że wypracowałam w sobie sporą cierpliwość. Znam już chyba teksty wszystkich piosenek o strażakach (śmiech).

Lubisz ładne rzeczy?

Bardzo.

Ładne, czyli jakie?

Ładna rzecz w moim odczuciu musi być klasyczna, dobrej jakości, nieprzesadnie krzykliwa czy narzucająca się. Branding, jeśli już musi występować, nie powinien rzucać się w oczy.

Do jakich przedmiotów masz słabość?

Największą słabość mam zdecydowanie do przedmiotów w kolorze czerwonym, szczególnie dodatków. A ostatnio obsesyjnie kolekcjonuję stroje sportowe. Wciąż szukam idealnie czerwonego kompletu (śmiech).

Wierzysz w amulety? 

Wierzę, że jeśli są czerwone, to dodają mi mocy i prędkości (śmiech).

Do czego służy ci moda? Czy używasz jej świadomie, czy łapczywie się na nią rzucasz?

Moim zdaniem styl i garderoba odzwierciedlają naszą osobowość. Myślę, że proste, czarne stroje i krzykliwe czerwone torebki dobrze oddają mój charakter: w 70% nudny i w 30% szalony (śmiech). O ile marki nie mają dla mnie pierwszorzędnego znaczenia, zdążyłam się już nauczyć, że lepiej kupować rzadziej, ale rzeczy lepszej jakości. I tym sposobem nosić je dłużej.

Pamiętasz swoje początki w modowej branży?

To było w 2007 roku. Zgłosiłam się wraz z koleżanką z klasy do konkursu ELITE MODEL LOOK. Była to dla nas wielka przygoda, którą miałyśmy szansę przeżywać wspólnie.

Wygrałyście?

Nie, ale zostałyśmy zauważone przez ludzi z agencji, z którą potem podpisałyśmy kontrakt. Na początku były to drobne prace, budowanie książki i pokazy w Polsce. To wszystko było dla mnie ogromnym wydarzeniem, a teraz, czyli 10 lat później od tamtej chwili – sesje, pokazy czy wyloty za granicę są moją codziennością. Cała rodzina musi walczyć z moim wiecznie zmieniającym się kalendarzem.

W jakim tempie działa przemysł modowy w czasie kwarantanny? Czy, podobnie jak filmowy, śpi i czeka w gotowości?

Dokładnie tak. Wszyscy, którzy pracowali przy sesjach, mają teraz długie wakacje.

Uciekliście przed pandemią na mazurską wieś. Dobrze wam to zrobiło?

Na Mazurach byliśmy nie pierwszy raz, ale wcześniej jeździliśmy raczej do obiektów typu spa. Dopiero teraz, z uwagi na wirusowe okoliczności, postanowiliśmy zaszyć się w ustronnym miejscu na własną rękę. Dwa tygodnie sielskiego życia bardzo dobrze nam zrobiły. Na chwilę zapomnieliśmy o całej sytuacji i cieszyliśmy się sobą. Adaś był zachwycony – codziennie rano wybiegał z domku i witał słońce głośnym okrzykiem. Kury, krowy, kozy i traktory to był główny cel naszych codziennych spacerów. Zdecydowanie polecamy regularne wakacje z dala od miasta. Marzy nam się takie życie pół na pół: zima w mieście i lato na łonie natury. Chyba zamiast kupować kolejne sportowe legginsy, zacznę odkładać na domek nad jeziorem (śmiech).

Wydajesz się bardzo spokojna, mimo że wciąż jeszcze sytuacja jest niepewna i dominuje strach. Czemu to zawdzięczasz?

Czytam tylko sprawdzone źródła – to jest mój sposób na spokojne myślenie o wszystkim. Nie jestem panikarą, raczej staram się zachować zimną krew tak w obecnej sytuacji, jak i w każdej innej. Moje życie modelki za sprawą pandemii wywróciło się do góry nogami, ale życie mamy szczególnie się nie zmieniło. Mój dzień nadal wygląda jak zawsze: buduję z Adasiem z klocków Lego, biegam po domu z synkiem na plecach i udaję dinozaura, nadal wychodzimy na wspólne spacery, nawet jeśli musimy jechać ponad godzinę za miasto. Z dzieckiem zawsze jest co robić, nie ma czasu na nudę.

A co robisz tylko dla siebie?

Jeśli muszę szybko spuścić z siebie powietrze, to idę spotkać się z dziewczynami i pić z nimi coca-colę. Mam taką ekipę dziewczyn, które potrafią każdemu poprawić humor. W czasach aresztu domowego często rozmawiamy online. To co prawda nie to samo, ale nadal dobrze na mnie działa, relaksuje i rozśmiesza do łez.

Życzę ci szybkiego powrotu do tych spotkań w realu i dziękuję za rozmowę.

*

KWESTIONARIUSZ ANNIEL

 

Twoja największa pasja? Mój synuś i moja praca.

Guilty pleasure? Krzysztof Krawczyk.

Ukochane comfort food? Tosty z serem (z dużą ilością sera).

Ulubiona książka? „Ślepnąc od świateł” Jakuba Żulczyka.

Ulubiona płyta? Cała seria „Hotel Costes”.

Ulubiony projektant? Isabel Marant.

Ulubiony kosmetyk? Pomadka nawilżająca Erbaviva.

Ulubiony zapach? Byredo Blanche.

Ulubiony film? Ostatnio najlepszy, film jaki widziałam, to „Bohemian Rhapsody”.

Ulubiona bieliźniana/biżuteryjna/modowa marka? Bielizna – Chantelle, Biżuteria – Rosa Chains, modowa marka – Isabel Marant.

Ulubiona dyscyplina sportu? Pilates.

Ulubiona restauracja? Przegryź. Napar imbirowy i pierogi ruskie to mój stały zestaw.

Ulubiony model Anniel? Anniel Andy.

Dodaj komentarz