Historia jednego popołudnia

z Aleksandrą Szachta, właścicielką marki Minikid

Słoneczne popołudnie pod adresem Chałupy 6 spędzimy w wybitnie sympatycznym towarzystwie właścicieli marki Minikid i ich synka. Cześć Ola, Maciek i Jan!

Przyczepa kempingowa, przyjaciele, plaża, szkoła deskorolki to ich cały wakacyjny świat. W okresie letnim przenoszą tutaj swój dom i biuro. Większość czasu spędzają razem łącząc rozwijanie marki MINIKID z pasją do sportów wodnych i plażowego życia. Zobaczcie, jak układa się ich współpraca i jak się przeplata z plażową codziennością.

*

Od jak dawna macie w Chałupach swoją przyczepę?

Ja i Maciek na Hel przyjeżdżaliśmy już w czasach licealnych – wtedy jeszcze osobno. Nasze pierwsze wspólne rodzinne wakacje spędziliśmy oczywiście również tutaj. Uwielbiamy piękno tego miejsca, sporty wodne i co najważniejsze – ludzi! 8 lat temu nasi przyjaciele zaproponowali nam przyczepę „na spółkę”. Nie zastanawialiśmy się zbyt długo… i wsiąknęliśmy na dobre. Macieja dodatkowo pochłonął kitesurfing. Od tego czasu wiele się zmieniło: mamy już własną przyczepę od 5 sezonów, nasi znajomi również. Pojawiły się dzieci i radość rodzinnego spędzania czasu. Od tego czasu każde wakacje staramy się spędzać tutaj, a na dalsze wojaże udajemy się jak w Polsce robi się szaro i ponuro.

 

Da się wyczuć, że jest to miejsce bliskie waszym sercom.

Myślę, że magia tego miejsca, ludzie i sport sprawiły, iż właśnie na kempingu Chałupy 6 – przy ogromnym wsparciu Tadzia, właściciela kempingu i naszych przyjaciół – postanowiliśmy zorganizować nasze wesele. Poza tym jest to miejsce stworzone dla dzieci! Czas wypełniony radością, zabawą i wolnością sprawia, że pytanie „kiedy jedziemy do przyczepki?” słyszymy regularnie od października (śmiech).

Jakie są wasze ulubione miejscówki w Chałupach? Jak zwykle spędzacie tutaj czas?

W Chałupach najbardziej lubimy kemping Chałupy 6. Tutaj mamy przyjaciół, swoje miejsca i tu pływamy na kite’ach. Nasz typowy dzień składa się ze wspólnego rodzinnego śniadania na plaży, po jednej lub drugiej stronie. Następnie Jan idzie na zajęcia z deskorolki organizowane przez Board 4 Kids. My w tym czasie możemy poświęcić czas na pracę. Po jego powrocie jemy wspólny obiad, rozmawiamy i dajemy mu czas na odpoczynek. My ten czas skrzętnie wykorzystujemy na pociągniecie tematów zawodowych.

Co po drzemce?

Popołudnia najczęściej spędzamy aktywnie: rower, plaża, SUP-y albo wycieczki po okolicy. Z racji tego, że Jan ma tu wielu przyjaciół, staramy się, aby jak najwięcej czasu dzieci spędzały razem. W weekendy regularnie organizujemy duże grille z przyjaciółmi. Lata spędzone na Helu skutkują tym, że znamy na wylot najlepsze miejsca na jedzenie, zabawę, plażowanie.

To teraz opowiedz mi o tym, co cię tak zajmuje, kiedy Jan cziluje. A więc o marce MINIKID.

Można powiedzieć, że MINIKID urodził się na półwyspie. To tutaj poznaliśmy projektantkę Martę, która jest odpowiedzialna za kolekcje od początku istnienia marki. Tutaj też zrekrutowaliśmy naszego pierwszego pracownika.

 

Co w tym biznesie jest najtrudniejsze?

Największą trudnością od zawsze aż po dziś dzień jest produkcja. Nasze produkty w 100% powstają w Polsce, co ma swoje plusy i minusy. Mamy ambicję bycia marką lifestyle’ową: chcemy inspirować dzieci i rodziców do aktywności, spędzania czasu na świeżym powietrzu i czerpania radości, jaką dają sporty, z naciskiem na sporty deskowe.

Z czego jesteś najbardziej dumna?

Szczególnie z tego, że w krótkim czasie udało nam się wypracować własny styl, który został zauważony i doceniony na całym świecie. Obecnie produkty MINIKID sprzedawane są do sklepów w 26 krajach, w tym tak egzotycznych jak Nowa Zelandia, Australia, Liban czy Arabia Saudyjska.

Jak ci się pracuje z mężem? W twojej opinii bliska osobista relacja przeszkadza czy pomaga w pracy?

Praca z mężem jest wyzwaniem. Jak w każdej firmie są momenty lepsze i gorsze, ale jasny podział obowiązków pozwala sprawnie funkcjonować. Czasami śmiejemy się, że dopóki robimy to razem, to nie zabraknie nam wspólnych tematów (śmiech). Maciej od początku mocno zaangażował się w MINIKID, równolegle pracując w korporacji. Od kilku miesięcy jest wolnym strzelcem, co przekłada się na sytuację, w której oboje możemy pracować zdalnie. Dzięki temu możemy realizować swoje pasje podróżnicze i sportowe. Minusem jest to, że praca towarzyszy nam każdego dnia.

 

Jaki jest twój syn Jan? Jakim jest kompanem, co go kręci i co z niego wyrośnie?

Jan jest wspaniałym kompanem w podróżach zarówno małych, jak i dużych. Jest superotwarty, uwielbia spędzać czas ze swoimi małymi przyjaciółmi. Od pierwszych miesięcy życia chodzimy na basen i nie ma co ukrywać, że woda to jego środowisko. Wspólnie pływamy na SUP-ach, Jan bawi się małym latawcem treningowym, próbuje surfować. Na Helu Janek chodzi regularnie na zajęcia z deskorolki, ma również za sobą pierwsze szusy na nartach. Jak wielu rówieśników, jest ekspertem od dinozaurów i różnego rodzaju pojazdów mechanicznych.

Jak dbasz o siebie, kiedy już znajdziesz na to moment?

Prowadząc własny biznes, nie mam zbyt wiele czasu wyłącznie dla siebie. Mimo to staram się regularnie wyjeżdżać na babskie wypady z moimi przyjaciółkami. Zimą na snowboard, a latem zwiedzamy wybraną europejską stolicę. W sezonie wakacyjnym na półwyspie jeżdżę na rowerze, pływam na SUP-ie i niezmiennie walczę o życie, pływając na desce (śmiech). Moją słabością są zakupy. Uwielbiam modę, więc ten aspekt również mnie relaksuje.

Jak by wyglądało idealne popołudnie ściśle według twojego planu?

Idealne popołudnie to czas na Chałupy 6. Rodzina, przyjaciele, plaża, pyszne jedzenie, słońce, wiatr. Czego chcieć więcej?

 

*

No właśnie, czego chcieć więcej! Zobaczcie pozostałe artykuły z serii Historia jednego popołudnia – można z nich czerpać i inspirować się do woli.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.