tip

Dokumenty proszę! Czyli jak nie zepsuć sobie wakacji

Reportaż z trudnych podróży

Dokumenty proszę! Czyli jak nie zepsuć sobie wakacji
Elwira Gocłowska, Pola Madej-Lubera

Wakacyjny roadtrip po Europie z dziećmi. Boisz się, że zachorują, że będą marudzić po drodze, lub że kwatera okaże się niewygodna? Prawdziwym zagrożeniem może okazać się zwykłe rodzicielskie zapominalstwo.

Scena pierwsza. Plaża w Świnoujściu. Wszyscy dookoła mówią, że warto zobaczyć uzdrowiska cesarskie, czyli sąsiednie kurorty na wyspie Uznam. Ruszasz więc z dziećmi na dłuższy spacer brzegiem morza. Idziesz beztrosko, mijając plażowiczów, delektując się szumem fal. Po 2 km dochodzisz do tablicy Willkommen in Deuchland. Krajobraz w zasadzie się nie zmienił, rozmowy polsko-niemieckie te same, co kilometr wcześniej. Kolorowe kosze plażowe też. Tylko brak kebabów zdradza, że przekroczyłeś granicę. Dalej wiadomo: kocyk, śledziowa kanapka fischbrott i espresso z baru na kółkach. Dzieci się kąpią albo bawią w piasku. Mijają godziny, a ty cieszysz się popołudniem na mniej zadeptanej, czystszej niemieckiej plaży, bez disco polo i smrodu smażalni. Nagle podchodzi niemieckojęzyczny funkcjonariusz. Pyta o uiszczenie opłaty klimatycznej i o dokumenty. Szczęśliwie nie interesują go dzieci. Cieszysz się w duchu, bo przecież nie masz przy sobie paszportów, w końcu przyjechałeś na polskie wakacje w Świnoujściu i całkiem spontanicznie udałeś się na spacer na niemiecką stronę, prosto z plażowego koca. Kończy się na zapłaconym rachunku 10 euro.

*

Pośpiech (nie)wskazany

Scena druga. Lotnisko w Hiszpanii. Już trzy razy słyszałeś swoje nazwisko przez megafony, wypowiedziane razem z hasłem last call. Pędzisz więc przez terminal z niezliczonymi torbami, dziecięcym wózkiem, walizkami podręcznymi. Dobiegasz do bramki dosłownie w ostatniej chwili. Jedyne, o co pytają, to boarding pass. W zasadzie nikt nawet nie przygląda się tobie, ani twoim dzieciom. Ważne są tylko karty pokładowe, no i to, by samolot zaczekał. Do tej pory tylko raz zapytano was o paszporty, jakąś godzinę temu, przy nadawaniu bagażu. Nikt was wtedy nie oglądał, zwłaszcza śpiącego w wózku bobasa. Zeskanowano paszporty i tyle. Odlatujesz w stronę Polski z poczuciem, że dokumenty twoich maluchów nie są tym, co obsługa lotniska czy członkowie załogi samolotu na wewnętrznej europejskiej trasie jakoś szczególnie pragną zobaczyć. Bardziej interesuje ich wielkość twojej torby, zawartość pojemników z papką niemowlaka i plątanina kabli do laptopa. Paszporty? Gdzieś są, na dnie torby. Ta sytuacja programuje twoje przyszłe podróże po Europie. Od tej pory nacisk kładziesz na sprawne pakowanie i punktualność. Nie na dokumenty.

*

This is the end of Schengen

Scena trzecia. Paszporty całej twojej rodziny zostawiasz w warszawskiej ambasadzie USA, gdzie zostanie w nich wydrukowana wiza. Kurier przywiezie ci je do domu, gdy będą gotowe. Następnego dnia nikt nie dzwoni, a ciebie pochłania pakowanie pięcioosobowej rodziny na długi wyjazd autem po Unii Europejskiej. Torby, weki w skrzynkach, torba z lekarstwami. Szykujesz wszystko, by przetrwać na trasie – zabawki, jedzenie, pampersy, DVD, ładowarki do iPada. Szykujesz ubrania na każdą pogodę i 20 par butów dla całej piątki. Kupujesz euro, ubezpieczenie, winiety, tankujesz do pełna. Wyjeżdżasz. Trasa wiedzie przez Czechy, Austrię, Włochy, Słowenię. O tym, że przekraczasz granicę, informują cię tylko SMS-y z powiadomieniami operatora komórki, bo autostrada jest jak rzeka. Mija tydzień wspaniałej rodzinnej wyprawy. Nadchodzi czas przenosin do kolejnego już lokum i kolejnego państwa. Zaledwie 20 km dalej, ale już po drugiej stronie granicy słoweńsko-chorwackiej. Przy przejściu granicznym spostrzegasz kontrolę dokumentów: dziwna, długa kolejka… To przez długi majowy weekend – myślisz. I wtedy uświadamiasz sobie, że przecież masz tylko swój dowód osobisty, bo paszporty całej rodziny zostały w Polsce. Dzieci nie mają czym się wylegitymować! Podejmujesz rozpaczliwą próbę przekroczenia granicy – przecież masz dokument dla siebie, a to są twoje dzieci. Jesteś w Unii Europejskiej! Masz karty EKUZ, książeczki zdrowia, masz profil zaufany! Skoro twój dowód jest w europejskim systemie, to na pewno jest w nim też informacja o twoich dzieciach? Niestety, nie ma. Celnik z pogardliwym wyrazem twarzy każe zawrócić, a na odchodne straszy karą kilkuset euro za próbę nielegalnego przekroczenia granicy. I pomyśleć, że dom, do którego zmierzasz, leży zaledwie 1,5 kilometra stąd! Granica pozostaje jednak zamknięta. Nigdy nie zapomnisz, jak urzędnik ze stalowym spojrzeniem służbisty rzuca ci przez okienko: THIS IS THE END OF SCHENGEN!

 

*

Komu w drogę, temu…

Jak można zapomnieć dokumentów dla dzieci, wyjeżdżając za granicę? Można. Tak jak zdarza się zapomnieć o przebraniu na bal w przedszkolu, o zadanej makiecie 3D na zaliczenie z geografii, o terminie składania podania o przyjęcie do żłobka (kto ma potomstwo w placówkach, ten z pewnością zetknął się z niejednym przypadkiem takich zapominalskich, przytrafia się najlepszym). Nie mówimy o wycieczce samolotem czy wyjeździe z biura podróży, gdzie niejako naturalnie staramy się pamiętać o biletach-i-paszportach. Roadtrip po Unii Europejskiej to co innego. Taka forma urlopu jest bardzo popularna wśród Polaków – wystarczy wpisać w Google hasło: samochodem do Włoch, by odkryć setki bogato ilustrowanych wpisów na parentingowych blogach. Zresztą, kto jechał autostradą z Wiednia lub z Monachium na południe, ten wie, ilu Polaków napotyka się w trasie i na stacjach paliw po drodze. Są nas tysiące. To, co mnie zaskoczyło, to że nie byliśmy jedyni – mówi Elwira, która wylądowała w długi majowy weekend w polskiej ambasadzie w stolicy Słowenii. Próbowała dostać się do Chorwacji. Początkowo przejechali z mężem przez bramki bez kontroli, zwyczajnie z roztargnienia. Od dwunastu godzin pokonywali przecież unijne granice, jadąc z Polski, bez zatrzymania! Po chorwackiej stronie zawrócili jednak, a celnicy poprosili o dokumenty. Elwira miała dowód osobisty dla syna, ale jak się okazało – od dwóch tygodni nieważny. Jadąc do Lublany po pomoc konsula, byłam przekonana, że będziemy jedyną rodziną, która nie ma aktualnego dokumentu dziecka. Okazało się, że było kilka takich rodzin, kilkoro dzieci, wszyscy w nowej sytuacji, zmęczeni i lżejsi o kilkaset euro – wspomina. W tamtejszym konsulacie powstał nawet dedykowany dzieciom kącik z klockami i książkami do zabawy – tak często są zmuszone przebywać w nim, czekając na urzędowy ratunek.

*

Spacery międzynarodowe

Trudno sobie wyobrazić planowanie lotu z dziećmi bez paszportu, ale czy wyjazd z Polski do sąsiednich państw unijnych samochodem generuje w nas analogiczne poczucie obowiązku spakowania dokumentów dla dzieci? Od kiedy Unia pozbyła się granic wewnętrznych, poczuliśmy wolność. Wielu Polaków wybiera się na spacer po czeskim Cieszynie, niemieckim Gubinie czy Świnoujściu/Ahlbeck, pieszo przekraczając pas graniczny. Wypad na klopsy w Czechach, spontaniczna wędrówka górska po Słowackiej stronie, czy lody na molo w niemieckiej części wyspy Uznam to coś, czego doświadczają co roku w wakacje dziesiątki tysięcy naszych obywateli. I tylko część z nich posiada wtedy przy sobie niezbędne dokumenty dla siebie i dzieci. Jeśli nawet bierzemy dowody osobiste, to rzadko sprawdzamy ich datę ważności. Z roztargnienia – tak jak rodzina Elwiry, która szykowała się w pośpiechu, pomiędzy pracą i powrotami z poprzednich wyjazdów a remontem mieszkania. Wiele osób jednak opuszcza granice Polski bez dokumentów dla dzieci, nie zdając sobie sprawy z obowiązku ich posiadania. Internet jest pełen historii o skróconym urlopie narciarskim na Słowacji i godzinach spędzonych na posterunku policji z dziećmi, których rodzice nie zabrali dokumentów. Nawet w tak niedużym państwie jak dwumilionowa Słowenia co roku zgłasza się do ambasady RP kilkuset Polaków, którzy nie zabrali ważnych dokumentów, jadąc na urlop. Według MSZ W 2018 roku większość spraw, jakimi zajmował się konsulat, dotyczyła tymczasowych dokumentów dla małoletnich, których rodzice wybrali się w podróż, zapominając, że Chorwacja to wprawdzie Unia Europejska, ale już nie strefa Schengen.

*

Wystawią ci mandat, odholują samochód

Bez dokumentów nie wjedziemy do Chorwacji – to pewne. Ale czy faktycznie jest to taki problem na terenie strefy Schengen? Jest, i to większy niż można się spodziewać. Po pierwsze, państwa takie jak Austria od czasu kryzysu migracyjnego sporadycznie przywracają kontrolę dokumentów na granicy. Po drugie, dokumenty są potrzebne między innymi w razie konieczności korzystania z usług medycznych. W dobie cyfryzacji żyjemy w przekonaniu, że wszyscy wiedzą o nas wszystko, że na terenie naszej Unii jesteśmy bezpieczni i że jakiś system ma nas w swojej bazie. Niestety za granicą fizyczny dokument – najczęściej kawałek plastiku w postaci dowodu osobistego – jest niezbędny, by uniknąć poważnych konsekwencji prawnych i finansowych. Gdy jego brak zostanie ujawniony funkcjonariuszom, kłopoty mogą być naprawdę poważne. Konsul w Lublanie, który na co dzień pomaga Polakom podróżującym przez Słowenię na południe, komentuje: Ujawnienie przez słoweńskie służby braku posiadania wymaganego dokumentu traktowane jest jako próba nielegalnego przekroczenia granicy i zagrożone mandatem karnym w wysokości 500 euro (zgodnie ze słoweńskim prawem egzekucja mandatu karnego następuje w momencie ujawnienia wykroczenia, a słoweńskie służby zobowiązane są do natychmiastowego zabezpieczenia jego płatności). Oznacza to nie mniej ni więcej, że poruszanie się poza Polską bez jakichkolwiek ważnych dokumentów jest nielegalne. A w Słowenii policja ma nawet prawo zatrzymać i odholować nasz samochód jako zabezpieczenie materialne mandatu, jeśli akurat nie masz przy sobie 500 euro (od osoby) w gotówce na karę. Paradoksalnie, obowiązek legitymowania się przez cudzoziemców nie jest wymagany u nas.

*

Zatrzymanie dziecka

Kto wyjeżdża z dziećmi poza Polskę, musi pamiętać jeszcze o jednym. Brak dokumentów to nie tylko zepsuty urlop i zakaz wjazdu do Chorwacji twoich marzeń. To także groźba odebrania dziecka! Przez Bałkany wiedzie szlak przemytu ludzi, niezależnie od tego, jak cywilizowane i nowoczesne zdają nam się Słowenia i Chorwacja. W odniesieniu do małoletnich obywateli, co do których istnieje trudność w ustaleniu tożsamości z powodu braku wymaganego dokumentu, może dodatkowo dojść do zatrzymania w celu potwierdzenia tożsamości dziecka i/lub osób z nim podróżujących – przekonuje nasz konsulat. Znane są przypadki, gdy dzieci umieszczano w zagranicznych placówkach opiekuńczych na czas uzyskania wyników badań DNA potwierdzających pokrewieństwo z domniemanymi rodzicami. Czy ktokolwiek z setek Polaków wybierających się na europejskie wakacje bez dowodu dla dziecka był świadomy tych konsekwencji? Sądząc po liczbie interesantów, jakim przychodzi się mierzyć z problemem zapomnianego paszportu – nie. Zdarzały się osoby do tego stopnia lekkomyślne, że podejmowały próbę przekraczania granicy z Chorwacją bez pokazywania dziecka celnikom. Takie działanie to ogromne ryzyko, narażanie się na poważne konsekwencje prawne.

*

Na ratunek

Co właściwie możemy zrobić, gdy znajdziemy się za granicą bez dokumentów? Wszystko zależy od państwa. Według słoweńskiego prawa na przykład, powinniśmy zgłosić ten fakt policji. Polski MSZ komentuje jednoznacznie: W przypadku utraty/braku dokumentu tożsamości poza granicami kraju należy udać się do najbliższej polskiej placówki dyplomatyczno-konsularnej, w celu uzyskania dokumentu tymczasowego. Wyrobienie takiego dokumentu jest możliwe po uiszczeniu opłaty, wypełnieniu wniosku i przekazaniu fotografii. Warto więc, zanim ustawimy się w kolejce po paszport tymczasowy, udać się do fotografa i do bankomatu. Pamiętam, jak w poszukiwaniu zdjęć do paszportu zwiedziliśmy Lublanę – wspomina Elwira. Jeśli chcemy się zabezpieczyć, dodatkowo możemy przechowywać zdjęcie do dokumentów swoich i dzieci na tzw. dysku-chmurze, by móc je w każdej chwili wydrukować. To oszczędność kilkudziesięciu Euro, a przecież utrata dokumentów w czasie podróży (na przykład na skutek kradzieży) także wcale nie jest sytuacją rzadką.

*

Zanim wyjedziesz

To, co wydaje się oczywiste, a jednak często jest pomijane, to porządny research prawny dotyczący miejsca, do którego zmierzamy na wakacje samochodem. Na Cyprze możesz być uczestnikiem wypadku samochodowego (sytuacja autentyczna), a policja nawet nie spyta o dokumenty twoich dzieci, mimo że do granicy z pogrążoną w wojnie Syrią jest w linii prostej nieco ponad 100 kilometrów. Z kolei rutynowa kontrola policji na autostradzie we Włoszech może kosztować cię rozstanie z dziećmi na kilka dni, w celu ustalania ich tożsamości. Na szczęście tak ekstremalne sytuacje zdarzają się relatywnie rzadko. Konsul RP w Lublanie wspominał jedną sytuację, gdy na terenie Chorwacji zatrzymano 12-letnie dziecko, dla którego rodzice nie posiadali ważnych dokumentów. Nasz MSZ podkreśla: sprawy takie uzależnione są każdorazowo od okoliczności faktycznych i procedowane zgodnie z obowiązującymi w tym zakresie przepisami. Urząd zdecydowanie zaleca zadbać o to, by w momencie wyjazdu z Polski wszystkie podróżujące osoby, w tym dzieci, posiadały ważne dokumenty – paszporty lub/i dowody osobiste, w zależności od państwa, które jest celem podróży. Dla nas lekcja jest jeszcze jedna – dodaje Elwira, która przeżyła przygodę na chorwackiej granicy z synem. Trzeba zawsze sprawdzać ważność dokumentów.

*

Wpadkę przekuć w lekcję

Na każdą rodzicielską wpadkę, nawet zapomnienie o dokumentach dla dzieci, można spojrzeć jak na wzbogacającą nauczkę. Konieczność zmiany wakacyjnych planów to nic miłego, ale jeśli znajdziemy się w tarapatach, starajmy się przede wszystkim nie panikować i szukać sposobu na pozytywne wykorzystanie sytuacji. Działając w chaosie, możemy tylko pogrążyć się w kłopotach, tak jak Karolina (imię zmienione), która nocą zaskoczona na chorwackim przejściu granicznym w panice zarezerwowała nocleg… nie po tej stronie. Chciała przeczekać z dziećmi do rana, aż konsulat zostanie otwarty. Skończyło się na zmarnowanych pieniądzach i jeszcze większej frustracji (aplikacja Airbnb w tym przypadku nie jest zbyt pomocna, bo wyszukuje najbliższe obiekty noclegowe na mapce, całkowicie ignorując granice państw). Warto wiedzieć, że wydanie paszportu tymczasowego jest dopuszczalne tylko w określonych przypadkach. Na przykład, gdy obywatel padnie ofiarą kradzieży dokumentów, a musi wrócić do miejsca stałego pobytu – tłumaczy przedstawiciel MSZ. Oznacza to, że od strony formalnej nie możemy wnioskować o wydanie dokumentu tylko po to, by w spokoju dokończyć wakacje. Na szczęście trasę powrotu do stałego miejsca pobytu, o jakim mowa w przepisach, ustalamy sami. Jeżeli więc otrzymamy tymczasowe dokumenty, powinniśmy już być spokojni o nasze prawne bezpieczeństwo. Rodzina Elwiry po załatwieniu formalności w Lublanie postanowiła poprawić sobie humor zwiedzaniem słynnej słoweńskiej jaskini Postojnej. A dzieci? Dla nich przygoda z brakiem dokumentów to także lekcja. Przyszły na świat w wolnej Polsce, gdzie paszport może otrzymać każdy, a granice wewnętrzne Unii w dawnym rozumieniu nie istnieją. Scena z celnikiem, który zabronił przejazdu, choć dramatyczna, nauczyła maluchy pokory wobec władzy i pokazała, czym są bezwzględne konsekwencje nieprzygotowania. Jak słusznie zauważają pracownicy MSZ – Konieczność przerwania wakacyjnej podróży jest czymś, czego każdy chciałby uniknąć, dlatego warto być odpowiedzialnym.

*

Warto wiedzieć

  • Przekraczając granice Polski, zawsze miej ze sobą dokumenty dla dzieci, nawet jeśli wybierasz się tylko na krótki spacer lub przejażdżkę.
  • Paszport dla dziecka do 13 roku życia jest ważny przez 5 lat od daty wydania.
  • Jeśli zgubisz dokumenty lub okaże się, że nie masz ich przy sobie, a jesteś za granicą, znajdź najbliższą placówkę konsularno-dyplomatyczną polskiego MSZ i zadzwoń. Dowiesz się, jak postępować (najprawdopodobniej zostaniesz umówiony na spotkanie z konsulem w celu wyrobienia tymczasowego dokumentu tożsamości).
  • Aktualne i wiarygodne informacje dotyczące bezpieczeństwa podróżowania zawsze znajdziesz na stronie MSZ.
  • Trzymaj na wirtualnym dysku (tzw. chmurze) fotografie do dokumentów dla siebie i dzieci. Pozwoli ci to oszczędzić kilkadziesiąt euro w razie kłopotów z dokumentami.
  • Do przekroczenia granicy na terenie Strefy Schengen na okres krótszy niż 6 miesięcy wystarczy dowód osobisty. Dotyczy to także państw, które nie należą do Unii Europejskiej (Szwajcaria). Chorwacja, mimo że jest członkiem Unii Europejskiej, nie należy do strefy Schengen – stąd normalna kontrola na granicy.
  • W przypadku, gdy utracisz dokumenty, w konsulacie możesz złożyć wniosek o wydanie paszportu tymczasowego. Koszt to około 30 euro (stawki są zawsze dostępne w Tabeli Opłat Konsularnych). Istnieje możliwość dopłaty za wydanie dokumentu w trybie przyspieszonym, ale czas realizacji wniosku uzależniony jest od decyzji konsula i indywidualnej sytuacji.
  • Do wydania paszportu tymczasowego dla dziecka wymagana jest obecność lub zgoda notarialna obojga rodziców bądź opiekunów prawnych na otrzymanie dokumentu przez dziecko.
  • Jadąc do konsulatu, miej ze sobą gotówkę, napoje i przekąski. Z ambasady nie jest tak łatwo wyjść i swobodnie wrócić, ze względów bezpieczeństwa.