fotografia

Album rodzinny mijającej dekady

Empatia w soczewce

Album rodzinny mijającej dekady

Biorąc pod uwagę złożoność ludzkiej cywilizacji, ewolucja nie przygotowała nas na lata 2011-2020. Zebrane niżej fotografie ilustrują rodziny na tle zmian ekologicznych, zawirowań społecznych i rozpaczliwego poszukwania równowagi.

Na przestrzeni ostatniej dekady nie brakowało fotografom tematów do trenowania zmysłu wnikliwej obserwacji, konstruowania tnących powietrze wizualnych komentarzy i portretowania kadrów, które rozdzierają serce. Usiłowałam jednak w poniższym zestawieniu skompletować takie ujęcia, w których – poza rodziną i jej prawdą – tli się nadzieja. Wchodźmy w 2021 rok z zapasem energii, nie w trybie rozedrgania i lęku, ale z poczuciem, że – poza wiadomym złem – działo się też w fotografii rodzinnej, ale i na świecie zwyczajnie dobrze. Przed wami fotograficzny przewodnik po ostatniej dekadzie. Przyjemności.

ROK 2011
The Royal Kiss / fot. Darren Staples

Słynny na cały świat pocałunek Księżnej Cambridge Katarzyny i księcia Wilhelma otwiera zestawienie rodzinnych ujęć ostatniej dekady. Na balkonie Pałacu Buckingham, w otoczeniu gromadki znudzonych druhenek, w sukni projektu Sarah Burton (podkreślam, bo to ważny fakt dla większości Brytyjczyków), państwo młodzi pocałowali się publicznie po raz pierwszy. Ślub odbył się 29 kwietnia 2011 roku, a prasa nie mogła się powstrzymać od porównania z pocałunkiem Lady Diany i Księcia Karola z 1981 roku. Zdaniem ekspertów od mowy ciała William wykazuje nietypową dla swojego wizerunku pewność siebie i romantyczne serce, w  przeciwieństwie do poblokowanego do granic możliwości ojca. Trudno wyrokować, jaki ten gest i jego „naturalna forma” miał będzie znaczenie dla świata i czy w ogóle jakiekolwiek, ale przyznacie, że miło się na nich patrzy.

Źródło: Reuters

ROK 2012
zdjęcie z cyklu „The Home Stage” / fot. Jessica Todd Harper

Za dwa lata zostanie wydany album ,,The Home Stage”, w którym Jessica Todd Harper opublikuje zdjęcia rodziny i przyjaciół, wykonane w latach 2008-2013. Ale jeszcze na ten moment projekt jest w procesie, interakcje sa podpatrywane w pięknych przestrzeniach, a sposób ukazania postaci nawiązuje do płócien Velazqueza. Zamiast dokumentować, Harper koncentruje się na budowaniu historii i kreowaniu wspomnień. Bohaterowie jej kadrów się nie uśmiechają, nie bawią się plastikowymi zabawkami, nie jedzą frytek, za to spoglądają na obserwatora w sposób zdecydowany i zaciekawiony. Zza ich pleców zerkają przodkowie rodu Harperów, intensywnie obecni.

Źródło: jessicatoddharper.com

ROK 2013
zdjęcie z albumu „Son” / fot. Christopher Anderson

Christopher Anderson, związany z agencją Magnum, zajmował się dotąd głównie fotografią reportażową i wojenną. Aż do chwili, gdy w 2008 roku narodził się jego syn i gdy jego ojciec dowiedział się o tym, że choruje na raka płuc. Kanadyjski fotograf zredefiniował pojęcie syna, z czułością spojrzał na domowe pielesze, zaparowaną szybę w łazience, turkusową ścianę i swoją żonę. Anderson stwierdził wymownie, że całe życie podróżował po świecie, żeby fotografować ludzi, których nie znał, a teraz wreszcie przyszedł czas, by fotografować tych, których zna. Good choice. Światło, które się kładzie na czole jego żony, i drapacze chmur na drugim planie są malarskim odbiciem jego słów i udokumentowaniem życiowej symbiozy i równowagi, z którą się spotkał.

Źródło: książka „Son” wyd. Kehrer Verlag

ROK 2014
Mitzi Richards z wnuczką / fot. Mark Ralston

Rok 2014 był według Światowej Organizacji Meteorologicznej jednym z najgorętszych w całej historii świata. Rekorodowo wysokie temperatury przyczyniły sie do wyschnięcia kilku zbiorników wodnych w Kalifornii. Zdjęcie Marka Ralstona przedstawia właścicielkę portu, Mitzi Richards z wnuczką Brianną, spacerującą po doku nad wyschniętym jeziorem Huntington Lake 23 września 2014 roku. W tamtym okresie Kalifornia przechodziłą suszę, jedną z najdramatyczniejszych w skutkach od całych dziesięcioleci. Mnie uderzył wysuszony, bezwodny krajobraz, który przejął miejsce życiodajnego i urodzajnego. Taki przecież chciałoby się pozostawić po sobie przyszłym pokoleniom, nieprawdaż?

Źródło: Getty Images

ROK 2015
Syryjska rodzina 7 mil od domu / fot. Ivor Prickett

We wrześniu 2014 roku syryjskie miasto Kobane staje w ogniu. Wiele rodzin, w tym rodzina Muhammeda, sportretowana na fotografii Ivora Pricketta, rzuci się do ucieczki. W chwili opuszczania miasta żona Muhammeda będzie w ciąży i wraz z dwojgiem kilkulatków przedostawać się będą do Turcji. Miasto spłonęło w 80% – Muhammad wspomina, że widział dym, który ponuro się nad nim unosił. Nie ma już gdzie wracać, a  jednocześnie nie wyobraża sobie życia w Turcji. Tu życie jest zbyt drogie, nie zna języka i nie ma w sobie grama chęci do asymilacji. Posuwa się nawet do stwierdzenia, że wolałby zginąć w Kobane, niż żyć w obcym mieście. Prickett, korespondent wojenny związany z New York Timesem, nie ocenia jego słów, nie waży. Podąża za nim, jego żoną i trojgiem dzieci bezszelestnie, oddając wątpliwości, rozedrganie oraz fizyczną i mentalną bezdomność.

Źródło: UNHCR Tracks

ROK 2016
Backyard haircut / fot. Matt Eich

Matt Eich uwielbia się przyglądać Ameryce i Amerykanom. Portretuje ich ze swadą, rzetelnie i konstruktywnie jak eseista, emocjonalnie jak rasowy romantyk i w mój ulubiony sposób: po dziecięcemu. Czyli: zagapiając się, zatrzymując wzrokiem na dłużej i skraplając ten widok do kadru. Posiadł tę umiejętność, fotografując od najwcześniejszego dzieciństwa, kiedy to jego babcia umierała na Alzheimera, a on za sprawą aparatu ofiarowanego mu przez dziadka zdołał zapanować nad emocjami i uporządkować nieznośną rzeczywistość. Wizualny język, którym Eich się posługuje, może dawać lustrzane odbicie, zacierać różnice i mistyfikować, ale sięga przede wszystkim do wspomnień i nostalgii, chwytając postrzyżyny na podwórku przed domem typowej amerykańskiej rodziny.

Źródło: jdcfineart.com

ROK 2017
Princess of Tundra / fot. Evgenia Arbugaeva

Arbugaeva dorastała w Rosji, dołączyła do grupy Nieńców, czyli ludu zamieszkującego syberyjską tundrę, jednego z najbardziej odpornych na trudne warunki pogodowe. Tam sportretowała rodziny odbywające coroczną wędrówkę przeprowadzania reniferów przez Półwysep Jamał. Jej uwagę przykuła 8-letnia Kristina Khudi, która zasłony użyła jako książęcej peleryny, a na głowę włożyła koronę wyciętą z kartonu. Kristina przebywa z rodzicami tylko latem – pozostałe miesiące spędza w szkole z internatem, jak większość tamtejszych dzieci powyżej 7 roku życia. Same wędrówki, które cieszą się wieloletnią tradycją, pewnie wkrótce przejdą do przeszłości ze względu na dramatyczne ocieplenie klimatu. Bezpowrotnie kończy się znany tamtejszym ludziom świat. Dobrze, że ostatnie tchnienia utrwaliła istna malarka kadrów, Evgenia Arbugaeva.

Źródło: nationalgeographic.com

ROK 2018
zdjęcie z cyklu „Demelza Kids” / fot. Juergen Teller

Teller zgromadził w poruszającym cyklu „Demelza Kids” ponad 30 fotografii dzieci, powstałych w dwóch siedzibach brytyjskiego hospicjum Demelza: w Sittingbourne i Eltham. Większość z nich to portrety rejestrowane telefonem komórkowym. A to dlatego, by nie tworzyć dodatkowego dystansu pomiędzy fotografem a bohaterami zdjęć. Juergenowi Tellerowi, znanemu dotąd z fotografowania kampanii modowych lub celebrytów, udało się pochwycić kalejdoskop emocji na twarzach śmiertelnie chorych dzieci i przypomnieć o ich potrzebach. Serce w kawałkach.

Źródło: demelza.org.uk

ROK 2019
Stonehenge / fot. Martin Parr

Prehistoryczna budowla z kamiennych kręgów od lat jest głównym punktem rodzinnych wycieczek do południowych rejonów Anglii. W 2019 roku zorganizowano wystawę, na której zaprezentowane zostały najwybitniejsze prace samozwańczych fotografów, ukazujące rodziny odwiedzające Stonehenge. Inauguruje ją zdjęcie z 1875 roku, a jednym z  ostatnich jest fotografia Martina Parra wykonana zakochanej parze podróżników z selfie stickiem w dłoni. Parr prosi o pomoc w ustaleniu tożsamości uwiecznionych osób. Gdybyście rozpoznali te miękkie, wpatrzone w siebie z czułością twarze, wyslijcie mu znak A tymczasem radzę się przyglądać, dotykać, wąchać i rozkoszowac się miłością bijącą ze zdjęcia.

Źródło: news.artnet.com

ROK 2020
zdjęcia z cyklu „Mother” / fot. Lisa Sorgini

Lisa Sorgini przejechała 800 km wzdłuż australijskiego wybrzeża, by stworzyć fotograficzny dziennik macierzyństwa z czasów pandemii. Dla bezpieczeństwa portretowanych matek i ich dzieci, z żadną nie spotkała się bez szklanej bariery, ani wcześniej, ani w trakcie zdjeć. Logistyka odbywała się zdalnie, a gdy już stały naprzeciwko siebie i dzieliła je jedynie szyba, komunikowały się telefonicznie. Lisa przez dłuższą chwilę spacerowała wokół domu, szukając okien, które wypadną najbardziej fotogenicznie, a wtedy przystępowała do dzieła. A mianowicie: operując światłem i cieniem porównywalnie do Svena Nykvista, ulubionego operatora Ingmara Bergmana, zapisywała ułamki sekund matczynej troskliwości, niepewności jutra, próby ogarnięcia ciałem i umysłem sytuacji izolacji. Załamania światła na szkle niekiedy „odbierają” matkom głowy czy kończyny, ukazując je jako osoby anonimowe bądź poślednie. Innym razem czynią je słonecznymi królowymi o bujnych ciałach i zamyślonych twarzach. Nie sposób oderwać od nich wzroku, mając także na uwadze, że nikt z nas nie wie, ile takich izolacji czeka nas w najbliższej przyszłości.

Źródło: lisasorgini.com

Jakie zdjęcia zrobiły na was największe wrażenie w mijającej dekadzie?

Dodaj komentarz