tata

Żyć życiem. Ojcostwo według Błażeja Baar.

Tata na Ładne Bebe

Żyć życiem. Ojcostwo według Błażeja Baar.
Błażej Baar

Produkuje filmy, śmiga na snowboardzie i kitesurfingu, projektuje biżuterię i zaraża swoimi zajawkami kilkuletniego Benia. Do tego uroczo się uśmiecha. I pewnie słyszał już to sto razy.

Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz? Błażej Baar, zrobię z tobą wreszcie wywiad! Tak myślę, gdy po raz kolejny nie udaje mi się złapać go w przelocie między planem filmowym a wyjazdem na kite’a z synem. Potem przypadkowo spotykamy się na Mokotowskiej, obok jego butiku z biżuterią Beller i śmiejemy się, że teraz, w pandemii, to się na pewno uda. W końcu wszyscy zwolniliśmy tempo. Wszyscy? Szkopuł w tym, że Błażej, właściciel firmy produkcyjnej Highnoon, marki biżuterii i tata Benia potrafi obudzić się w Warszawie, pracować wieczorem w Katowicach, by następnego dnia zahaczyć o góry, bo właśnie spadł śnieg i szkoda nie poszusować z synem. Robimy wywiad mailowo, a ja myślę, że to dobrze, że są wokół nas takie energetyczne petardy. Z taką energią i na pełnym biegu chcę wejść w ten nowy rok.

Produkcja filmowa, snowboard, sport, projektowanie biżuterii – jakbyś miał uszeregować w kolejności od największej zajawki, to…

Zapomniałaś o kite! (śmiech)

Racja, jeszcze fale. 

Jestem ogromnym szczęściarzem, bo moja praca to moje hobby. Kocham piękno, czy dotyczy to moich projektów w Highnoon, czy sportu, który uprawiam, czy biżuterii, którą projektuję. Jestem kreatywną osobą i jeżeli cokolwiek przyjdzie mi do głowy, realizuję to w różnych formach.

A ja oprócz wulkanu pomysłów i energii wyczuwam tu perfekcjonistę w każdej materii.

Fakt. Jestem perfekcjonistą i szanuję to w sobie. U innych również to doceniam i przyznam, że bardzo mi to imponuje.

OK, to teraz krok do tyłu. Masz 24 lata i dowiadujesz się, że zostaniesz ojcem. Pamiętasz swoją pierwszą myśl? 

Marzenia się spełniają! Potem dzwonię do siostry! Pierwsze łzy… no, może drugie. Jestem szczęśliwy!

Zaliczyłeś reality bites, zderzenie z rzeczywistością? Co było, a co jest największym wyzwaniem dla ciebie jako taty?

Myślę, że każdy nowy dzień jest dla mnie w wychowywaniu wyzwaniem. Zabrzmi to może trochę tandetnie, ale najważniejszą wartością dla mnie to być dobrym człowiekiem. Chciałbym nauczyć syna odróżniać dobro od zła. Chcę go nauczyć pracowitości i determinacji w realizacji postanowień.

Jesteś typem „drogowskazy, porady” czy „hej, przygodo, jazda przed siebie”?

Wszystkie te elementy są ważne w wychowaniu dziecka. Moje wewnętrzne dziecko lubi dać o sobie znać, więc z Beniaminem dbamy o siebie nawzajem. Zdarza mi się usłyszeć od syna: – A czapkę wziąłeś? – Wziąłem. – A maskę? Beniamin uczy mnie cierpliwości.

Zarażasz go swoimi pasjami, sportowe weekendy to już chyba wasz rytuał we dwóch?

Dokładnie tak. Cenimy naszą wspólną przestrzeń i to, że możemy być tylko dla siebie. Bez telefonu i mojego komputera. Za to w wakacje we wspólnej przyczepie.

Jak do tych wyjazdów dodam pracę na planie plus czas na projektowanie biżuterii, to podejrzewam ciebie o doktorat z multitaskingu. Dobra organizacja, adrenalina, czy dream team?

Wszystko ma znaczenie. Jestem wymagający wobec innych, bo bardzo wiele wymagam od siebie. Ludziom wokół mnie staram się pomóc osiągnąć sukces, który będzie naszym wspólnym dziełem, motywować siebie i ich, by zdobyć jak największe doświadczenie.

W sumie trochę przewrotnie podszedłeś do standardowego procesu: praca-stabilizacja-dom-dziecko… Odszedłeś z dużej agencji, założyłeś firmę, gdy dowiedziałeś się, że będziesz ojcem. Zawodowy piruet i skok na głęboką wodę.

Skoro tak uważasz, nie zaprzeczę. Ale dziękuję. Zwłaszcza za ten „piruet”. Skąd wiedziałaś, że lubię tańczyć?

Nie namówisz mnie na rozmowę o tańcu, dawaj, pogadajmy o kobietach. Mówisz, że twoja siostra jest twoją muzą. A ja wtedy patrzę na moje wiecznie walczące dzieci. 

Jest nas trójka: oprócz mnie, Kamilla i Damian. Nasze dzieciństwo to jak w każdym rodzeństwie walka o to, czyje będzie na wierzchu.

Co was łączy?

Docieraliśmy się, ale wszyscy lubiliśmy suche bułki, coca-colę i kino! Teraz w trojkę mieszkamy w Warszawie i nawzajem się inspirujemy i wspieramy.

Ale przyznaj, że lubisz się otaczać kobietami. Pięknymi, dodam. Co w nas lubisz?

Dobro, fantazję i poczucie humoru. Lubię słowa Brigitte Bardot: „Jeśli potrafisz rozśmieszyć kobietę, to możesz z nią robić wszystko”.

*

Nie porozmawiamy dłużej, bo śnieg w Szczyrku nie będzie czekał wiecznie – chłopaki są już w drodze. Błażej, spakowałeś ciepłą czapkę? Życzę nieustającego życiowego hedonizmu, tak trzymać!

A tu znajdziecie nasze wszystkie spotkania z serii #tatanaladnebebe.

Dodaj komentarz