adaptacja szkoła wrześniowe debiuty

Wrześniowe debiuty – Tosia idzie do szkoły

Co spakuje do tornistra?

Wrześniowe debiuty – Tosia idzie do szkoły
Ewa Przedpełska

W tym roku wrzesień jest wyjątkowo wyczekiwanym miesiącem. Po długich tygodniach nauczania zdalnego, rodzinnych akrobacjach przy łączeniu pracy z nadrabianiem programu nauczania, a także nieco innych niż zwykle wakacjach, wreszcie się doczekaliśmy! My, a przede wszystkim uczniowie, ze wskazaniem na tegorocznych wrześniowych debiutantów.

Tym artykułem ogłaszamy oficjalny start przygotowań do szkoły z Ładne Bebe. Jest to tym samym początek cyklu na temat świadomej adaptacji, przemyślanej wyprawki oraz uczuć i myśli towarzyszących milowym krokom w życiu naszych dzieci. Oraz, nie ukrywajmy, w naszym życiu również, bo „nowe otwarcie” to emocjonalny rollercoaster dla każdej mamy. A przynajmniej karuzela łańcuchowa.

W cyklu Wrześniowe debiuty pokażemy przygotowania w trzech rodzinach, które już mieliście okazję poznać na naszych łamach. Każda z nich mierzy się z innym wyzwaniem – początkiem żłobka, przedszkola lub szkoły. Przeczytacie o procesie oswajania ze zmianą, nowym domowym porządku oraz zakupowych wyborach. O komentarz na temat procesu adaptacji i emocji dziecka na każdym z etapów rozwojowych poprosiłyśmy doświadczoną w tym spektrum zagadnień psycholożkę, Anitę Janeczek-Romanowską.

Jak ten czas leci… Dopiero co szykowałyśmy materiał o przygotowaniach Tosi do przedszkola, a ta dziewczyna już idzie do szkoły! Do królestwa debiutującej uczennicy zaprosiła nas Domi Kurska, mama siedmioletniej Tosi i pięcioletniego Bruna.

Czy Tosia będzie bardzo tęsknić za paniami i koleżankami z przedszkola?

Zdecydowanie tak! W szczególności za swoją wychowawczynią. Tosia ją uwielbia i to właśnie rozłąka z panią Magdą była dla niej najtrudniejsza podczas lockdownu. Tosia często od zabawy z dziećmi wolała przesiadywanie przy biurku wychowawczyni i rozmawianie o nurtujących ją zagadnieniach – od gwiazd na niebie po remont w naszym domu. Pani Magda jest świetnym pedagogiem, ma niesamowite podejście do dzieci. Bardzo za nią tęsknimy!

Wielobarwne gadżety w wesołe wzory uprzyjemniają wspólne poranki. Tosia razem z mamą pakuje śniadaniówki i lunchbox – znajdzie się miejsce na owoce, warzywa i inne przekąski. Woda w szklance do śniadania to nuda? Nie z silikonowymi słomkami we wszystkich kolorach tęczy! Kawa z opcją na wynos dla mamy to świetna propozycja na pełne pośpiechu dni.

lunchbox B.Box / zestaw śniadaniówek Petit Monkey / wielorazowe słomki silikonowe Fommi / kubek i butelka składana Stojo

 

Czy w szkole będą znajome dzieci z podwórka, przedszkola?

Do szkoły Tosia trafi z częścią dzieci ze swojej przedszkolnej grupy. Dzieciaki w przedszkolu podzieliły się w zasadzie na dwie szkoły, obie w bliskim sąsiedztwie przedszkola. Mieszkamy na Żoliborzu i jesteśmy mocno osadzeni w lokalnej społeczności. Chodzimy na spacery do tego samego parku, przesiadujemy na tych samych placach zabaw, jemy w tych samych knajpach i mijamy się w kawiarniach. Wspieramy się, pomagamy z odbieraniem dzieci z placówek, spotykamy poza przedszkolem i dzięki temu dzieci w okolicy czują się „u siebie”. Dla Tosi na pewno pomocne okaże się to, że do klasy będzie chodziła ze znajomymi, w tym kumpelką Kaliną. Ta świadomość, że w nowej sytuacji jest obok ktoś, kogo znasz, lubisz i czujesz się z nim komfortowo, jest dużym wsparciem.

Zbieranie się do wyjścia może być czystą frajdą! Tosia swój plecak spersonalizowała dołączonymi naklejkami. Wystarczy spakować do niego ulubiony bidon, termos i kanapkę – będąc tak przygotowaną, można spędzić cały dzień poza domem.

wielorazowe słomki silikonowe Fommi / plecak Lassig / bidon Lassig / termos Lassig / zestaw śniadaniówek Petit Monkey

Do jakiej szkoły idzie? Jak wyglądały poszukiwania idealnej placówki?

Wybór dotyczył dwóch państwowych szkół w sąsiedztwie. Padło ostatecznie na mniejszą, bardziej kameralną placówkę. Ja od samego początku czułam, że to będzie miejsce dobre dla mojego dziecka. Wzięliśmy udział w dniach otwartych, zobaczyliśmy szkołę, poznaliśmy panią dyrektor, nauczycieli i utwierdziłam się w swoich przekonaniach. Pani dyrektor, szczera i konkretna kobieta, z szacunkiem i dumą wypowiadała się o swoich nauczycielach, o uczniach mówiła „moje dzieci” z taką naturalnością, ciepłem i pasją, że… skradła moje serce! Byłam pewna, że nie musimy szukać dalej, że w tej szkole Tosia będzie mogła liczyć na wsparcie ze strony pedagogów, dobrą energię. I nie będzie wrzucona w wyścig szczurów, co zdarza się w tych najbardziej uznawanych placówkach już na tym etapie edukacji. Zależy mi oczywiście na tym, żeby ogarniała program, ale jednocześnie miała czas i chęci do skupienia się na swoich pasjach, zainteresowaniach. Wydaje mi się, że zachęcenie dziecka do zdobywania wiedzy to w znacznej mierze zadanie rodziców – w moim domu dziadkowie od małego starali się zaszczepić we mnie chęć do poszerzania wiedzy. Dziadek starał się „zarazić” mnie pasją do szeroko pojętej sztuki, a babcia do matematyki (dziadkowi wyszło to jednak lepiej!). I widzę to też na przykładzie Tosi. Tu ogromną rolę odgrywa tata Tosi i jego narzeczona, którzy zabierają dzieciaki do Centrum Nauki Kopernik, do muzeów, na najróżniejsze warsztaty – spędzają z nimi czas w bardzo ciekawy sposób i to się przekłada na ich zainteresowania – stąd miłość mojej córki do kosmosu i fizyki!

Nauka przez zabawę? Proszę bardzo! Quizy i gry edukacyjne to ciekawy sposób na rozszerzanie wiedzy w interesujących dziedzinach. Poręczne zestawy można zabrać ze sobą w podróż. Z kolei puzzle to rozrywka dla całej rodziny i… metoda na odświeżenie treści szkolnych również dla rodziców.

puzzle obserwacyjne Mity Greckie CzuCzu / książeczka edukacyjna Zakręcona matematyka CzuCzu / gra edukacyjna Tajemnice Ziemi CzuCzu

Jak wyglądało kompletowanie wyprawki? Czy Tosia brała w nim aktywny udział?

Tośka nie może się doczekać pójścia do szkoły! Nakręciliśmy w domu taką spiralę ekscytacji, że od lutego przynajmniej raz dziennie pada pytanie: „Kiedy pójdę do szkoły?”.

A jest już w pełni przygotowana! Wspólnie kompletowałyśmy wyprawkę. Obie mamy bzika na punkcie artykułów papierniczych, plastycznych, więc przebieranie w mazakach, kredkach i piórnikach sprawiło nam mnóstwo frajdy.

Które elementy wyprawki Tosia lubi najbardziej? Czy Ty masz swoich faworytów?

Wszystkie artykuły plastyczne, tornister, zeszyty i… pieczątkę z imieniem i nazwiskiem, którą Tośka może „podpisywać” swoje rzeczy. Dla mnie zdecydowanie jest to tornister. Była to pierwsza rzecz, którą zamówiłyśmy. Nie uważam siebie za gadżeciarę, ale kocham piękne przedmioty dla dzieci. Plecaki Jeune Premier miałam na oku od jakichś 2 lat, uwielbiam ten retro design niczym ze szkoły Mikołajka (to jeden z ulubionych filmów moich dzieci). Gdy już w końcu mogłam zamówić ten idealny tornister, cieszyłam się, jakbym to ja szła do pierwszej klasy. Ale nie było wcale łatwo – wybór wzoru zajął nam trochę czasu, bo obie z Tosią mamy problemy z decyzyjnością i właściwie chciałyśmy wszystkie modele z kolekcji.

Tornister to podstawa uczniowskiej wyprawki. Równie ważne jednak to, co w środku – zeszyty, teczki, podręczniki. Wszystkie te elementy warto podpisać danymi dziecka – w razie zguby czy pożyczenia „do odpisania” łatwiej będzie je zidentyfikować. A co za radość daje samo dobieranie naklejek i steplowanie swojego imienia!

naklejki Stikets / pieczątka Stikets / tornister Jeune Premiere / zestaw na biurko A Little Lovely Company / linijka żyrafa Rex London

Jak opisałabyś Tosię w kilku słowach – jakim jest dzieckiem? Jaką będzie uczennicą?

Tosia posiada w sobie ogromne pokłady spokoju, empatii i wewnętrznej równowagi. A przy tym jest bardzo radosna, uśmiechnięta, pomysłowa i niesamowicie twórcza. Odrobinę zdystansowana – w fajny sposób, nie naśladuje otoczenia, a robi co i jak chce, w zgodzie ze sobą. Jaką będzie uczennicą? Myślę, że bardzo dobrą w tematach, które lubi. Interesują ją przedmioty ścisłe, uwielbia zadania matematyczne, naukę o kosmosie, zjawiskach fizycznych, robotykę. Przy tym lubi czytać, szczególnie interesuje ją mitologia, dużo czasu spędza też przy pracach plastycznych. Jednak zdecydowanie najbardziej ciekawi ją świat dookoła – jak coś jest zrobione, skąd się wzięło. Myślę, że w tych zagadnieniach w szkole bardzo dobrze się odnajdzie.

Przed Tosią wiele nowych wyzwań, więc szczególnie warto zwrócić uwagę na jej komfort. Ergonomiczne krzesło rosnące razem z dzieckiem to wybór na lata. Wygodny set ubrań to zestaw do relaksu w domu i… zdobywania świata!

płaszczobluza Mój Kraj Taki Piękny / legginsy Crazy Legs / krzesełko Stokke Tripp Trapp

 

Czy Tosia ma swój kącik uczennicy w domu? Gdzie będzie odrabiać lekcje?

Między innymi z potrzeby stworzenia przestrzeni do nauki zdecydowałam się na remont i przeniesienie Tosi i Bruna do oddzielnych pokoi. Był to dla nich prezent-niespodzianka na Dzień Dziecka, współorganizowany z moimi rodzicami, bratem i przyjaciółką. Tosia ma teraz swój własny pokój, totalnie dziewczęcy, z różową podłogą i dużym łóżkiem. Miejsce do odrabiania lekcji to przymocowane do ściany biurko z dużego kawałka sklejki. Na tyle szerokie i długie, by pomieściło wszystkie niezbędne rzeczy i nieco mniej potrzebne szpargały. Obok są półki na książki, wózek na przybory plastyczne, no i najważniejsze – krzesło Stokke Tripp Trapp. Wygodne, praktyczne i „na zawsze”.

 

Pisanie, rysowanie, kolorowanie… Uczennica nawet przy domowych zajęciach plastycznych ma mnóstwo obowiązków! Przygotowanie przyjaznej przestrzeni to klucz do rozwoju kreatywności i nowych umiejętności.

kredki Apli Kids / flamastry wycieralne Ooly / zestaw na biurko A Little Lovely Company / butelka termiczna Petit Monkey / kosmetyczka A Little Lovely Company/ krzesełko Stokke Tripp Trapp

 

Jak myślisz, jak będzie wyglądał ten rok szkolny? Pod kątem zarówno pandemii, jak i zaadaptowania się córki w nowym miejscu, z nowymi obowiązkami.

Sama jestem tego ciekawa. Chciałabym, aby wszystko było „po staremu” i mam ogromną nadzieję, że od września uda nam się pójść do szkoły w normalnym trybie. Jestem trochę przerażona opcją edukacji zdalnej. Nie tak wyobrażałam sobie początek przygody ze szkołą dla mojej córki – poznanie klasy na Zoomie, spędzanie całego dnia przed ekranem komputera. Ta perspektywa szczególnie mnie smuci. W naszym domu nie ma tabletów, jest jeden laptop, z którego ja pracuję, na którym razem oglądamy wieczorem filmy. Czas w domu spędzamy na tak rozmaitych rzeczach, że to nam wystarcza i nie chciałabym tego zaburzać. Co do samej adaptacji i nowych obowiązków – nie martwię się. Ekscytacja szkołą utrzymuje się na tak wysokim poziomie, że liczę na gładki przebieg adaptacji. Odrabianie lekcji nie powinno stanowić problemu, bo Tośka „dla zabawy” bierze w domu książki z zagadkami czy zadaniami matematycznymi i jest to dla niej atrakcyjna forma aktywności. Jakiś czas temu pojawił się temat lekkiego stresu przed szkołą, więc usiadłyśmy razem i dużo rozmawiałyśmy. Wytłumaczyłam jej, jak – godzina po godzinie – będzie wyglądać nasz dzień od poniedziałku do piątku. Pokazywałam jej moje zdjęcia z podstawówki, opowiedziałam o swojej wychowawczyni, kolegach z klasy, których poznałam i których moje dzieci też znają, bo mamy kontakt po dziś dzień. Opowiedziałam o moich uczuciach i zdradziłam kilka zabawnych anegdotek. Mam nadzieję, że Tosia będzie wspominać ten okres równie dobrze, jak ja.

Tosia z wielkim zapałem pakuje się na pierwszy dzień szkoły. Na szczęście zostało jej jeszcze trochę czasu i będzie mogła nie raz przećwiczyć układanie zeszytów, kompletowanie dugopisów czy przygotowywanie stroju na WF. Praktyka czyni mistrza!

butelka termiczna Petit Monkey / piórnik Jeune Premiere / naklejki Stikets / tornister Jeune Premiere / worek Jeune Premier

*

POCZĄTEK SZKOŁY OKIEM PSYCHOLOGA

Początek szkoły to zmiana planu dnia i dodatkowe obowiązki. Pamiętajmy jednak, że poranne wstawanie i pakowanie plecaka to nie najważniejsze aspekty. Nie zapominajmy o uczuciach naszych i naszych dzieci. Jak się dobrze przygotować do szkoły na poziomie emocji i jakie potrzeby dziecka warto mieć na uwadze? Pytamy Anitę Janeczek-Romanowską, psychologa dziecięcego. 

Na co zwrócić uwagę przy wprowadzeniu dziecka w „obowiązek szkolny”?

Odpowiem nieco przewrotnie, że najważniejsze to zwrócić uwagę na to, żeby dzieciom odjąć, a nie dokładać. Bardzo często już w zerówce dzieci osaczane są komunikatami o tym, że wchodzą w poważną rolę ucznia, która wiąże się z nowymi obowiązkami. Ich rozwój, kiedy mają 6-7 lat, pełen jest kryzysów i wymaga od nas zrozumienia, że choć nie są to już 3-latki, nadal są to dzieci, którym może być po prostu trudno. Czasem my, dorośli, myślimy, że najważniejsza jest samodzielność. Zapominamy przy tym, że uważność na swoje potrzeby i gotowość do poszukiwania wsparcia będą dużo bardziej pomocne.

Czy pozwolenie na samodzielne wybory może być wsparciem w adaptacji?

Ważne są dwa aspekty – samodzielność i sprawczość. Sprawczość oznacza, że moje zdanie jest ważne, słyszane, brane pod uwagę, nawet jak nie zawsze możliwe do zrealizowania. Samodzielność – rozumiana jako samodzielne wybory – się z tą sprawczością łączy. Warto jednak zrobić w niej taką furtkę – to, że dziecko wybiera samo, nie oznacza „jesteś już duży, więc rośnie presja”. Samodzielność to też proszenie o pomoc. Możemy więc ocenić to, na ile samodzielne wybory dziecko wspierają, a na ile przeciążają. Z tego względu opcje wspólnych zakupów, współuczestniczenia i bycia dostępnym dla dziecka są dużo bardziej pomocne. Pamiętajmy, że szkolniaki na początku swojej drogi chcą być traktowane poważnie, ale tu i teraz. To już nie są malutkie dzieci, ale też nie są to dorośli i mają prawo do różnych dziecięcych potrzeb, reakcji, zachowań. Im bardziej będziemy widzieć w nich osoby potrzebujące wsparcia w procesie zmiany, tym łatwiej będzie nam dobrać wsparcie – takie, które nie popycha, ale też nie idzie w stronę wyręczania.

Czy i jak zachęcić dziecko do włączenia się do nowej grupy rówieśniczej? Czy dziecko w tym wieku potrzebuje takiego wsparcia od rodziców?

Początek szkoły to czas, kiedy żywa jest u dzieci potrzeba przynależności. Dzieci w tym wieku często są w stanie zrobić wiele, żeby być przyjętym do grupy, przez co mogą doświadczać zarówno sukcesu, jak i poczucia odrzucenia. Rolą rodzica powinno być wspieranie w razie trudności i towarzyszenie dzieciom w odkrywaniu własnych granic: co lubię? co mi przeszkadza? na co mam zgodę? Dla tych dzieci, które potrzebują wsparcia w nawiązywaniu relacji, zwykle pomocne bywają małe kroki np. stopniowe poszerzanie kręgu znajomych, spotykanie się w znanym miejscu z wybranymi osobami itp. Ważne jest, żeby była to potrzeba dziecka i wspólnie z nim ustalone kroki. Bardzo często to nam się wydaje, że dziecko ma ogromne potrzeby społeczne, a u niego może być zupełnie inaczej. Wspierajmy dzieci w tym, by budowały i rozwijały te relacje w zgodzie ze sobą, w ramach własnych granic. Nie każdy z nas musi mieć tłum przyjaciół, by być szczęśliwym.

*

Anita Janeczek-Romanowska, psycholog dziecięcy, autorka strony o psychologii dziecka bycblizej.pl, współzałożycielka Bliskiego Miejsca – Ośrodka Wsparcia i Rozwoju w Warszawie. W swojej pracy na co dzień wspiera rodziców dzieci w wieku 1-7 lat oraz specjalistów pracujących z dziećmi w tym wieku.

*

Hej, rodzice pierwszoklasistów! Jesteśmy z Wami myślami i mocno wspieramy w tym wyjątkowym czasie przygotowań. Dajcie znać, jak się czujecie przed zbliżającym się 1 września!

Dodaj komentarz